Dziewczyna mojego brata - K.A. Linde [przedpremierowo]

 

"Dziewczyna mojego brata" autorstwa K. A. Linde stanowczo mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zupełnie innej historii. Myślałam, że będzie to kolejny ckliwy romans, gdzie główna bohaterka ma dylemat, którego z braci wybrać. Prawda okazała się zupełnie inna.

Jazda na rydwanie - Julian Hardy

Gdy otrzymałam książkę Juliana Hardego „Jazda na rydwanie” byłam niemalże przerażona. Gruba, z małym drukiem i do tego z niezbyt zachęcającą okładką. Ale obiecałam ją zrecenzować. Choć nie powiem, że początkowo chciałam się poddać.

Magdalena Witkiewicz - Ósmy cud świata



Teraz wiem,że marzenia się spełniają,a raczej-marzenie się spełnia. Jednak nie można tylko marzyć. Trzeba zrobić pierwszy krok. Choćby porzucić myśli o lodach jedzonych prosto z pudełka i wyjść z domu. Nigdy nie wiesz, co przyniesie ci dzień i czy za rogiem nie spotkasz kogoś, na kogo czekałeś całe swoje życie.

O najnowszej książce pani Magdy miałam okazję posłuchać na spotkaniu, które odbyło się jakiś czas temu w Szczecinie. To wówczas po raz pierwszy usłyszałam tytuł Ósmy cud świata, a także kilka historii związanych z pobytem autorki w Wietnamie. Szczególnie jedna zapadła mi w pamięć, dotyczyła tytułu, który bez wątpienia autorce słusznie się przypisuje - ekspert od szczęśliwych zakończeń. Nie zdradzę jej, bo na pewno poznacie ją na spotkaniu autorskim. Nie będę Wam psuła zabawy. No, ale nie zbaczając z temu, już wtedy zainteresowała mnie ta pozycja. Czy okazała się ósmym cudem świata wśród powieści?

Tytuł: Ósmy cud świata
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia

Ania to kobieta dwudziestego pierwszego wieku - niezależna. Ma dobrą pracę i własne mieszkanie. Nie ma ani męża, ani dziecka. Na co dzień nie przeszkadza jej to. Los tak pokierował jej życiem i nie było na to rady, ale każdego kiedyś to dopada - rozpaczliwa chęć zmiany swojego życia zanim okaże się, że jest już na to za późno. Tak było w przypadku Ani...

Trzydziestokilkuletnia singielka wyjeżdża do Wietnamu na urlop. Chce odpocząć, dobrze się bawić, poznać kulturę i zmienić coś w swoim życiu. Nie przypuszcza tylko jak wiele może zmienić jedna podróż odbyta w odpowiednim czasie. 

Podczas pobytu w Wietnamie Ania słyszy o pewnej historii, poznaje też ciekawego mężczyznę. Kilka romantycznych chwil budzi w niej już dawno uśpione uczucia. Podejmuje sama decyzję, która może na zawsze zaważyć na życiu kilku osób. Czy Ania odnajdzie szczęście? Czy odmieni swoje życie? Czy nie jest na to jeszcze za późno?


Ania jest trzydziestokilkuletnią singielką. Tak naprawdę wcale nie z wyboru, po prostu tak się złożyło, że na żadnego mężczyznę nie trafiła. Niby jej to nie doskwiera, ale pojawia się samotność, która jest niechciana i potrzeba posiadania dziecka. To niby nic wielkiego, na wszystko jest w życiu czas, ale kiedy wszystkie twoje koleżanki się zaręczają, wychodzą za mąż i rodzą dzieci to może to dobić, prawda? 

Magdalena Witkiewicz stworzyła bohaterkę, z którą może utożsamiać się bardzo wiele kobiet. Ania wcale nie musi nazywać się Ania, równie dobrze może być Zosią, Kasią, Krysią, to współczesna kobieta, która ma problemy, z którymi wiele z nas może, mogło albo wkrótce będzie mogło się utożsamić, bo to problem naszych czasów.

Błąd to część życiowego ryzyka.

Autorka oddaje głos dwójce głównych bohaterów i przedstawia nam ich życie. Pokazuje co wpłynęło na ich wybory,  a także pokazuje nam niezwykłe zbiegi okoliczności. Jedyne moje zastrzeżenie jest takie, że pani Magda mogła odrobinę więcej napisać o Tomaszu, jego historia jest krótsza od historii Ani, a szkoda, bo jest równie ciekawa.

Tło powieści stanowi Wietnam i jest to doprawdy piękne tło. Autorka wplotła w powieść kilka legend, mądrych przysłów i opisów, które zdecydowanie stworzyły odpowiedni klimat. Aż zachciało mi się zwiedzać Azję! To doprawdy musi być niesamowita podróż. Odczuwam ogromny niedosyt, chciałabym zdecydowanie więcej Wietnamu. Może jeszcze jedna książka z nim w tle?


Magdalena Witkiewicz po raz kolejny stworzyła klimatyczną opowieść dla wielu, wielu kobiet. Z główną bohaterką - Anią, wiele z nas bez wątpienia może się identyfikować, przynajmniej częściowo. Wietnam w tle dodaje powieści coś czego nie mają te inne. I chociaż odczuwam niedosyt, bo wątek jednego z bohaterów był krótszy, a Wietnamu chciałabym zdecydowanie więcej, to powieść zdecydowanie polecam. Idealna, szczególnie teraz, gdy pogoda brzydka. Nic tylko  zaopatrzyć się w kubek aromatycznej herbaty, zawinąć się w koc i czytać!

Za wspaniałą przesyłkę dziękuję 
autorce i wydawnictwu

Metoda na wnuczkę - Marta Obuch

 

Metoda na wnuczkę” Marty Obuch to pierwsza jej książka jaką przeczytałam. Uwielbiam kryminały. Z chęcią czytam również komedie kryminalne.  Autorka rzekomo od samej Chmielewskiej usłyszała: “Pisz więcej takich książek!”. Czy Chmielewska miała rację?

CZAROMAROWNIK 2018 [PRZEDPREMIEROWO]


CzaroMarownik to na pewno kalendarz dla każdej kobiety. Poprzednie edycja z lat 2014-2017 były pozycjami ciekawymi i przydatnymi na co dzień. Czy CzaroMarownik na rok 2018 stworzony przez Wydawnictwo Kobiece jest w stanie z nimi rywalizować? Co skrywa wewnątrz na piękna okładka? Jesteście ciekawi?



CzaroMarownik to coś więcej niż kalendarz. Ukazuje się co roku i co roku można znaleźć w nim zarówno te same elementy, jak i te zupełnie nowe. To kalendarz, organizer, notatnik, a także poradnik motywujący nas do działania w nadchodzącym nowym roku. CzaroMarownik ukazuje się nieprzerwanie od 2013 roku co tylko świadczy o tym, że bardzo go potrzebujemy ;)



Dlaczego CzaroMarownik to właśnie CzaroMarownik? W tym kalendarzu znajdziemy treść ezoteryczną, poradnikową i wreszcie magiczną. Jak przekonały nas już poprzednie edycje dzięki niemu dowiemy się co nas czeka w nadchodzącym roku dzięki obszernemu horoskopowi, jak przygotować dla siebie amulet, proste zaklęcia, porady dotyczące empatii, ekotrendy, czy zasady feng shui. Brzmi ciekawie, prawda? Właśnie taka była każda poprzednia edycja CzaroMarownika.


CzaroMarownik na rok 2018 trzyma poziom. Przede wszystkim zaskakuje wiernych posiadaczy poprzednich edycji przepiękną okładką, zupełnie inną od poprzednich. Myślę, że przykuje ona uwagę bardzo wielu przyszłych czytelniczek. Jest niezwykle gustowna, jak i całe wnętrze kalendarza, które miałam już okazję obejrzeć w środku. Mówię Wam, naprawdę warto! Pomyślcie o tej twardej oprawie i 448 stronach tylko dla Was!

W najnowszym CzaroMarowniku znajdziecie oczywiście obszerny horoskop na rok 2018 dla każdego znaku zodiaku, dowiecie się także jakie kamienie szlachetne pasują do Waszego znaku zodiaku, poznacie bliżej magię świec, dowiecie się jakie owoce uważane są za najlepsze afrodyzjaki, jak urządzić mieszkanie w stylu skandynawskim, dowiecie się jakie produkty nam szkodą, poznacie ukrytą moc czekolady, czy jak zrobić peeling do twarzy, a to i tak nie jest nawet połowa z cudownej zawartości tego kalendarza.

CzaroMarownik to nie tylko kalendarz, ale przedmiot-niezbędnik damskiej torebki, który będzie nam towarzyszył każdego dnia w nadchodzącym 2018 roku. Dzięki niemu każdy dzień będzie po prostu ciekawą przygodą! Jeżeli to Was nie przekonuje to zapewniam, że w CzaroMarowniku znajdziecie także moc motywujących cytatów oraz mnóstwo miejsca potrzebnego na notatki i te osobiste, i te praktyczne. To zdecydowanie wymarzony kalendarz dla każdej kobiety.


CzaroMarownik od Wydawnictwa Kobiecego swoją premierę będzie miał już 13 października 2017 roku. Wydawnictwo Kobiece należy do grupy Illuminatio, ale myślę, że to właśnie ta wersja CzaroMarownika będzie najciekawsza i najbardziej kobieca. Możecie ją już nabyć w przedsprzedaży za jedyne 24,90 zł! - klik, lub w komplecie z przepiękną torbą za 34,90 zł - klik. Radzę Wam go kupić już teraz, a kolejny rok będzie naprawdę magiczny :)

Za egzemplarz dziękuję

Amie Kaufman & Jay Kristoff - Illuminae_Folder_01




Amie Kaufman i Jay Kristoff, dwójka wspaniałych autorów, którzy swoimi powieściami zawojowali rynek wydawniczy zarówno za granicą, jak i w Polsce. Postanowili oni połączyć siły i stworzyli Illuminae. Książkę absolutnie oszałamiającą, niezwykłą i wartą uwagi.

Tytuł: Illuminae. Illuminae_Folder_01.
Autor: Amie Kaufman & Jay Kristoff
Wydawnictwo: Moondrive

Księgarnia internetowa Wydawnictwa Otwartego, Moondrive rozpoczęła pod koniec maja akcję specjalną, której celem było uzbieranie reszty funduszy na wydanie książki zatytułowanej Illuminae. Mimo że nie śledzę uważnie nowości i bestsellerów zagranicznych, to pozytywne recenzje i ekscytacja recenzentów zagranicznych sprawiły, że trudno było nie zauważyć tego tytułu. Od razu zainteresowałam się tą akcją, zakupiłam preorder i zaczęłam mocno trzymać kciuki by akcja zakończyła się pomyślnie. Jak się okazało niepotrzebnie się obawiałam. Wydawnictwo zebrało odpowiednią kwotę przewyższającą nawet główny cel, który został osiągnięty w 320%, a ja już pod koniec lipca mogłam cieszyć się z pięknej przesyłki – książki Illuminae i zestawu gadżetów.


------------------------------------------------------------------------------------------------

Kaufman i Kristoff przenoszą czytelnika do przyszłości, a dokładnie do 2575 roku. Mamy XXVI wiek, postęp nauki i rozwój technologii pozwoliły ludzkości na skolonizowanie planet we Wszechświecie. W tej rzeczywistości, z pozoru tak odległej od naszej, niektóre rzeczy pozostają niezmienne – rządzą nią pieniądze i wielkie korporacje, które zrobią wszystko byleby wykluczyć swoich przeciwników.
Megakorporacja KWU założyła kolonię Kerenza na planecie, na której nielegalnie wydobywany jest w kopalniach pewien surowiec. Korporacja korzystając z tego, że planeta znajduje się na galaktycznym uboczu, bez strachu o kary i grzywny, prowadzi wydobycie i handel owym surowcem. Do czasu. O istnieniu kolonii i nielegalnym wydobyciu dowiaduje się konkurencyjna międzygwiezdna korporacja – BeiTech. Nie zamierza ona jednak zgłaszać Zjednoczonej Federacji Terrańskiej (ZFT), która czuwa nad porządkiem we wszechświecie, nielegalnej działalności na Kerenzie. BeiTech postanawia inaczej pozbyć się uciążliwego konkurenta. Wysyła flotę bojową, której zadaniem jest całkowite unicestwienie ludności Kerenzy i przejęcie planety.
Uchodźcy uciekają z planety na trzech statkach: Copernicusie, Hypatii oraz Alexandrze - kosmicznym okręcie bojowym należącym do ZFT, który odpowiedział na nadawany przez Kerenze sygnał S.O.S. Niestety okręt Alexander został podczas walki uszkodzony i nie jest już w stanie wygenerować bramy skoku służącej do podróży międzygwiezdnych. Wobec czego flota z uchodźcami kieruje się do oddalonego o 6 miesięcy portu Heimdall, gdzie ma nadzieję skontaktować się z głównymi siłami ZFT, uzyskać pomoc i przede wszystkim uciec oprawcom, których okręt bojowy Lincoln już leci za nimi by na dobre uciszyć wszystkich świadków tego okrutnego aktu terroru. 

------------------------------------------------------------------------------------------------

W tym wirze wydarzeń poznajemy Kady i Ezrę. Dwoje byłych kochanków, którym udaje się uciec z Kerenzy. Kady trafia na Hypatię, natomiast jej były chłopak, Ezra, na Alexandra. Nasza bohaterka jest świetną hakerką i dzięki swoim umiejętnościom odkrywa przerażającą prawdę. By uchronić uciekających przed zagładą będzie musiała połączyć siły z Ezrą, bo okazuje się, że ścigający ich, uzbrojony po zęby Lincoln nie jest jedynym zagrożeniem...


„Może odwaga to tylko maska, którą ludzie nakładają na zbiorowe szaleństwo.”

Niesamowita, wciągająca, zajebista

Illuminae wyróżnia się przede wszystkim wyjątkowo piękną oprawą graficzną, zarówno na zewnątrz jak i w środku, oraz unikalnym sposobem w jaki ta książka została napisana. Cała książka to liczące 579 stron dossier składające się z różnych raportów wojskowych, opisów nagrań z kamer, danych z procesorów, czy wiadomości prywatnych pomiędzy bohaterami powieści. Może brzmieć to na początku trochę zniechęcająco, ale zapewniam Was, że się nie zawiedziecie! Książka pomimo dziwnego sposobu narracji trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Całe dossier jest napisane w taki sposób, że łatwo udaje nam się odnaleźć w tej historii. Z zapartym tchem śledzimy poczynania głównych bohaterów i razem z nimi przeżywamy pełne napięcia i emocji chwile. Ta książka sprawiła, że raz zaśmiewałam się do rozpuku, a raz wylewałam morze łez. Zafundowała mi absolutny rollercoaster uczuć.


Kiedy w milczeniu znosimy tyranię, umiera w nas człowiek.

Wizja przyszłości przedstawiona przez autorów przeraża. Mimo że szczątkowo zbieramy informację o ludzkości w XXVI wieku, przerażający wydaje się fakt, że bardziej opłacalne dla ówczesnej korporacji jest krwawe zniszczenie konkurenta wraz z masowym ludobójstwem niż zaufanie międzygwiezdnemu prawu. Jest to świat, w którym najważniejsze jest osiągnięcie celu bez przebierania w środkach. Prawda miesza się z fałszem, a moralność zostaje odstawiona w kąt. Bardzo spodobał mi się również wykreowany przez autorów problem sztucznej inteligencji oraz niszczycielskiej broni biologicznej. Ta książka zmusza nas byśmy zastanowili się nad tym w jakim kierunku zmierzamy jako ludzkość i co tak naprawdę chcemy osiągnąć.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Jedyną rzeczą, której trochę zabrakło mi w tej powieści jest to, że przez swoją unikalną formę narracji nie pozostawia ona dużo miejsca na rozwój bohaterów. Trudno mi przez to ich ocenić, czy też stwierdzić, czy dobrze są wykreowani. Tę lukę, co prawda, wypełniają wpisy z pamiętnika Kady. Jednak zdecydowana większość pozostaje już w naszej sferze domysłów. Nie nazwałabym tego jednak wadą. Jest to pewna niedogodność dla czytelnika, który lubi być wszechwiedzący.

Książkę czyta się bardzo szybko. Akcja wbija w fotel i sprawia, że odłożenie książki, zwłaszcza na ostatnich stronach, staje się niemożliwe. Niespodziewane zwroty akcji, szalone tępo wydarzeń sprawiają, że nie sposób się nudzić z tą powieścią. Co ciekawe, mimo nieustannego dramatyzmu i poczucia zagrożenia, nie brak w niej humoru.


Kaufman i Kristoff napisali, według mnie, bardzo dobrą powieść sciene fiction, która powinna spodobać się nawet osobom, które od tego gatunku stronią. Zdecydowanie poleciłabym ją każdemu kto oczekuje od książki dobrej historii, niezatrzymującej się akcji i rozrywki – bo tym właśnie jest Illuminae.

Illuminae zdecydowanie trafia na półkę z moimi ulubionymi książkami i na pewno jeszcze nie raz po nią sięgnę. Ta historia tak uzależnia, że czekanie na kolejne tomy będzie dla mnie nie lada wyzwaniem!  



------------------------------------------------------------------------------------------------