Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - Biuro M


Alek Rogoziński i Magdalena Witkiewicz osobno stanowią już pewną markę. Sięgając po ich książki doskonale wiemy czego się spodziewać. "Pudełkiem z marzeniami" utorowali sobie drogę do wspólnej twórczości. Czy Biuro M trzyma poziom? Czy ta powieść również im się udała?

Tytuł: Biuro M
Autorzy: Magdalena Witkiewicz
Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Audiobook Storytel

Ona - ładna kobieta, ukrywająca się pod wieloma warstwami szaroburych swetrów zniechęcająca do siebie ludzi wiecznie naburmuszonym wyrazem twarzy. Nie wierzy w miłość, w mężczyzn, a co za tym idzie i w związki z nimi. Aktualnie jedynym mężczyzną w jej życiu jest kot, oczywiście pozbawiony męskości.

On - przeklęty przez los, wręcz książkowy pechowiec. To czego się tknie zawsze zamienia się w katastrofę, a jego życie czynią szczęśliwym jedynie kobiece ramiona.

Los skierował ich do pracy w biurze matrymonialnym prowadzonym przez szefową rodem z piekła. Praca w biurze miała być prosta, lekka i przyjemne, a może nawet nieco nudna. Szybko jednak okazuje się, że to wcale nie jest takie proste zajęcie, a wspólnie sprowadzą do małego miasteczka istną matrymonialną katastrofę...

Kobiety są z raju, a faceci z dupy.

Prawie wszyscy.

Przyznam szczerze, że wolę, kiedy autorzy piszą w osobno. Każdy z nich ma swój własny unikalny styl i chociaż razem udało im się coś stworzyć, to mimo wszystko uważam, że osobno idzie im znacznie lepiej. Wracając jednak do Biura M...


Ciężko jest mi pisać o tej książce, żeby nie zdradzić Wam jej fabuły. Autorzy wykreowali ciekawych bohaterów, których bez wątpienia ciężko jest ze sobą pomylić. Wiecznie naburmuszona Barbara ukryta pod obszernymi swetroworkami; Jacek urodzony pechowiec, zarówno w licznych relacjach z kobietami, jak i z szukaniem pracy; szefowa z piekła rodem, która tak naprawdę w życiu pragnie dwóch rzeczy - miłości i tego by jej biuro nie upadło; szalony zielarz, który udowadnia klientom, że wujek google czasem kłamie; wróżka, która zawsze widzi przyszłość zapisaną w kartach DIY tyle, że nie zawsze tą co trzeba i wielu innych bohaterów, do których trudno nie zapałać sympatią, a wszyscy wykreowani z lekkim przymrużeniem oka.

Sama historia również jest nietypowa i dobrze wpisuje się w klimat komedii. Zwariowane Biuro M, jego wyjątkowi pracownicy oraz nietuzinkowi klienci prowadzą nas przez meandry fabuły. Problem w tym, że nie jest ona specjalnie skomplikowana, a wiele jej elementów albo już gdzieś było, albo są na tyle przewidywalne, że naprawdę nietrudno odgadnąć co będzie dalej. Co więcej zarówno wątek miłosny, jak i kryminalny zostały potraktowane z ogromnym przymrużeniem oka, a ich zadaniem jest raczej bawienie czytelnika.

Powieść oczywiście została napisana lekkim i bardzo sympatycznym stylem. Niejednokrotnie komizm sytuacji, czy też przywary głównych bohaterów sprawią, że czytelnik uśmiechnie się od ucha do ucha, a może nawet zaśmieje się.


Z braku możliwości wygospodarowania czasu na czytanie książkę wysłuchałam w formie audiobooku w aplikacji Storytel. Czytała ją Katarzyna Zielińska. Zdecydowanie nie żałuję skorzystania z tej formy :) Chciałabym również podziękować autorom za cudownie pachnącą przesyłkę, jest przepiękna!

Biuro M to bez wątpienia lekka, zabawna historia, z którą czytelnik spędzi miłe popołudnie. I chociaż nadal wolę twórczość autorów osobno, to polecam ją z czystym sercem, na pewno umili wakacyjne chwile bez słońca.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję zarówno Autorom jak i wydawnictwu Filia.

"Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały" - Joanna Faber, Julie King


Sięgacie czasami po poradniki dotyczące wychowania dzieci? Mi owszem się zdarza, choć powiem szczerze, że niezbyt często. Do tej pory trafiłam chyba tylko na jeden taki, który był wg mnie godny uwagi („Dzieciozmagania” Kaz Cook). Ostatnio dotarły do mnie jednak słuchy, że na rynku wydawniczym pojawiła się nowa pozycja w tej dziedzinie. Słyszałam o niej bardzo wiele pozytywnych opinii, dlatego też na własnej skórze postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście jest to taka rewelacja. Chodzi mianowicie o poradnik zatytułowany „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały”.

"Przekroczyć rzekę" - Anna J. Szepielak



Anna Szepielak dla mnie pisarka doskonała. Przeczytałam wszystkie jej książki z zapartym tchem. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne jej książki. Tak było i tym razem. Jej najnowsza powieść „Przekroczyć rzekę” jak zwykle spełniła swoją rolę. I pozostawiła niedosyt. Już wyglądam kolejnej książki tej autorki. A Wy, znacie Annę Szepielak? Czy też cenicie jej twórczość?

Paulina Świst - Podejrzany


Co robię kiedy powinnam zakuwać na kolokwium i przygotowywać się do swoich pierwszych rozpraw? Cóż...czytam, ale w ramach usprawiedliwienia i wmawiania sobie, że wcale nie robię tego czego nie powinnam - czytam Śwista, bo w sumie trochę o prawie tam jest, nie? A co jeszcze oprócz prawa i zbrodni znajdziecie w Podejrzanym? Przekonajcie się!

Tytuł: Podejrzany
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat

Jeszcze w 2014 r. Daniel Wyrwa był żołnierzem 6. Batalionu Powietrzno-Desantowego w Gliwicach. Tymczasem Maria Zimnicka była całkiem nieźle zapowiadającą się aplikantką adwokacką. Daniel Wyrwa był niezłym ziółkiem, o czym Maria nie miała zielonego pojęcia. Miał problemu z prawem, narkotykami, nie stronił od przemocy i maczania palców w nielegalnych przedsięwzięciach, ale przecież miłość nie wybiera, a ta dwójka wydawała się być dla siebie stworzona, na przekór wszystkim i wszystkiemu.

Ich los potoczył się jednak zupełnie inaczej niż to sobie zaplanowali. Maria urodziła córeczkę, a Daniel starał się poskładać swoje życie do kupy na odwyku. Maria nie czekała na niego, wyszła za kolegę ze swojego dzieciństwa...

Teraz. Daniel i Maria zdecydowanie nie są w najlepszych relacjach. Jedyne co ich łączy to córka, do której Daniel przyjeżdża w odwiedziny i uczucia, z którymi każde z nich próbuje sobie radzić na swój własny sposób. Pomiędzy nimi jest mąż Marii i wiele niewypowiedzianych słów. Sytuację dodatkowo komplikuje prześladowca, który pojawia się znikąd i jeszcze bardziej zaburza te relacje...

Wiesz czemu boję się wódki z sokiem? 
Bo po wódce z sokiem nie boję się niczego.

Trzeci tom serii opowiada o nowej parze bohaterów, których już mieliśmy okazję spotkać na kartach poprzednich powieści. Tym razem jednak Daniela i Marię poznajemy zdecydowanie bliżej. Możemy prześledzić całą ich wspólną historię, która doprowadziła do konfliktu pomiędzy nimi tak dużego, że nie potrafili wytrzymać ze sobą kilku minut w jednym pomieszczeniu.

Nadal ten sam problem, który wytknęłam przy okazji poprzedniego tomu. Autorka kreuje ciekawych bohaterów, ale przede wszystkim wyrazistych i niezapomnianych. Wciąż uważam, że lepiej wychodzą jej postacie męskie, bo drugi "Wyrwa" był równie wyrazisty jak ten pierwszy, a jednocześnie tak od niego inny, że trudno jest ich pomylić.  Problem w tym, że nadal mamy schemat. To niby inna historie, ale paringi autorki Łukasz-Kinga, Radek-Zuza i teraz Daniel-Maria mimo wszystko są w pewnym stopniu do siebie podobne. Jestem ciekawa czy autorka w kolejnej książce zafunduje nam kolejną parę z otoczenia bohaterów. Szczerze liczę na coś świeższego.

Powyższy akapit nie ma jednak wpływu na to, że podczas czytania powieści bawiłam się świetnie. Podoba mi się unikalny klimat Podejrzanego, który oddaje prawniczo-zbrodniczy świat, wykreowany przez autorkę z dużą wprawą.

Co do stylu autorki to nadal się ona rozwija. Powieść czyta się niezwykle lekko, a jej nastrój zmienia się w zależności od tego co aktualnie się dzieje, raz jest ponuro i mrocznie, innym razem całkiem zabawnie. Styl autorki w pełni dostosował się do akcji, która rozwija się z niesamowitą prędkością. Jednocześnie konstrukcja powieści wprowadza przestoje, które pozwalają czytelnikowi na wytchnięcie, a jednocześnie wzmagają tylko jego ciekawość. Nie da się ukryć, że podział akcji na przeszłą i teraźniejszą był naprawdę dobrym zabiegiem.

Podejrzany to kolejny tom serii, którą zapoczątkował świetnie przyjęty "Prokurator". Autorka nie spoczywa na laurach i cały czas się rozwija. Wyraziści bohaterowie i wartka akcja wpływają na to, że książkę czyta się szybko, a unikalny klimat przyciąga rzesze czytelników. Na pewno książka jest warta polecenia ;)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

John Grisham - Bar pod kogutem


John Grisham to jeden z moich ulubionych autorów o czym na blogu już wielokrotnie wspominałam. Zdania na temat jego twórczości są podzielone, ale ja uwielbiam jego pióro zawsze i w każdej postaci. Jak wypadło powieść Bar pod kogutem?

Tytuł: Bar pod kogutem
Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros

Zola, Mark i Todd to trójka przyjaciół, która właśnie rozpoczyna ostatni semestr studiów na wydziale prawa. Zupełnie nie mają jednak pojęcia co zrobić ze sobą po skończeniu tej marnej uczelni w świecie, w którym opinia o nieograniczonych możliwościach kariery prawniczej to mit. 

Prawdą za to jest, że po skończeniu studiów czeka ich spłata gigantycznego kredytu zaciągniętego na poczet studiów prawniczych na prywatnej uczelni. Prawdą jest też to, że na rynku jest mnóstwo młodych prawników szukających pracy. Zarówno tych po dobrych, jak i tych po marnych uczelniach.

Zolę, Marka i Todda doświadcza osobista tragedia, która nierozerwalnie wiąże ich ze sobą. Postanawiają wprowadzić diametralną zmianę w swoim życiu. W jednej chwili rzucają studia, przybierają fikcyjne nazwiska i otwierają bez licencji kancelarię prawną.

To pomysł szalony, w dodatku prowadzi prosto do kary pozbawienia wolności i grzywny. Mimo to wydaje się strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza, gdy świeżo upieczeni wspólnicy wpadają na sprawę, która może im przynieść miliony dolarów.

Jak to wszystko się skończy? Czy praktykowanie prawa bez licencji ma sens?

Świetna książka… Tym, co Grishamowi wychodzi najlepiej, jest ironiczne poczucie humoru, kiedy pisze o prawnikach i ich etyce zawodowej. A właśnie to robi w Barze pod Kogutem.

„USA Today”

Nie sposób nie zgodzić się z USA Today. Uwielbiam ironiczne poczucie humoru Grishama i to jak kpi sobie z sytemu amerykańskiego, etyki prawniczej i społeczeństwa. Książka Bar pod kogutem jest mi dodatkowo bliska, może nawet bliższa niż inne z uwagi na to, że sama skończyłam studia prawnicze prawie rok temu i od pół roku jestem na aplikacji radcowskiej. Mnie też czekało szukanie pracy na tym niełatwym rynku, więc doskonale rozumiem podejście głównych bohaterów.

W tej książce autor ujawnia dwie wady amerykańskiego systemu, które chociaż w powieści zostały odrobinę przerysowane i wyolbrzymione wcale nie są tak dalekie od prawdy. Mowa oczywiście o systemie, który pozwala amerykańskim prywatnym uczelniom na kuszenie przyszłych studentów niezwykłą karierą i kredytem studenckim na atrakcyjnych warunkach. Problem w tym, że po studiach kredyt trzeba spłacić, wykształcenie po skończeniu tej uczelni jest marne, odsetki rosną, a zarabia na tym tylko jeden człowiek. Z drugiej strony ten sam system, który wypuszcza tylu prawników rocznie na rynek nie jest w stanie ich kontrolować, dzięki czemu wielu prawników praktykuje prawo bez licencji.

Bohaterowie książki są różni. Zola, Todd i Mark mają swoje prywatne problemy, ale także marzenia, do których dążą za wszelką cenę. Każdy z nich w chwili rozpoczęcia studiów był z siebie dumny, liczył na niezwykłe perspektywy i w myślach liczył pieniądze, które kiedyś zarobi. To system zmusił ich do tego by podjęli próbę oszukania go. U progu prawdziwego dorosłego życia zostali bez pracy, bez dobrego wykształcenia i z ogromnym długiem na karku. Zaryzykowali wszystko, co odbiło się na nich. To jak bohaterowie zmieniali się na każdym etapie swoich działań autor opisał z dużą pieczołowitością. Trudno opisać co czuje osoba, która bez licencji staje przed sędzią i oszukuje go. Po tym nie można już zostać takim samym.

Bar pod kogutem to kolejna powieść w dorobku autora, która znajdzie zaszczytne miejsce na mojej półce. Tak jak wspomniałam jest mi niezwykle bliska z uwagi na to, że doskonale rozumiem rozterki głównych bohaterów. Autorowi ponownie udało się stworzyć powieść ukazującą paradoksy amerykańskiego systemu i napisał książkę o walce o wielkie pieniądze, które zawsze idą z prawnikami w parze albo omijają ich szerokim łukiem. Szczerze polecam :)

Ze egzemplarz dziękuję wydawnictwu

"Ja chyba zwariuję" - Agata Przybyłek


Czy znacie twórczość Agaty Przybyłek?  Jeśli nie to zachęcam Was bardzo gorąco do sięgnięcia po jej najnowszą powieść "Ja chyba zwariuję". Ja ubawiłam się przy niej znakomicie. Jak tylko wrócę pamięcią do treści tej książki na mojej twarzy od razu pojawia się uśmiech. Chcesz się przekonać dlaczego?