"Przekroczyć rzekę" - Anna J. Szepielak



Anna Szepielak dla mnie pisarka doskonała. Przeczytałam wszystkie jej książki z zapartym tchem. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne jej książki. Tak było i tym razem. Jej najnowsza powieść „Przekroczyć rzekę” jak zwykle spełniła swoją rolę. I pozostawiła niedosyt. Już wyglądam kolejnej książki tej autorki. A Wy, znacie Annę Szepielak? Czy też cenicie jej twórczość?

Paulina Świst - Podejrzany


Co robię kiedy powinnam zakuwać na kolokwium i przygotowywać się do swoich pierwszych rozpraw? Cóż...czytam, ale w ramach usprawiedliwienia i wmawiania sobie, że wcale nie robię tego czego nie powinnam - czytam Śwista, bo w sumie trochę o prawie tam jest, nie? A co jeszcze oprócz prawa i zbrodni znajdziecie w Podejrzanym? Przekonajcie się!

Tytuł: Podejrzany
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat

Jeszcze w 2014 r. Daniel Wyrwa był żołnierzem 6. Batalionu Powietrzno-Desantowego w Gliwicach. Tymczasem Maria Zimnicka była całkiem nieźle zapowiadającą się aplikantką adwokacką. Daniel Wyrwa był niezłym ziółkiem, o czym Maria nie miała zielonego pojęcia. Miał problemu z prawem, narkotykami, nie stronił od przemocy i maczania palców w nielegalnych przedsięwzięciach, ale przecież miłość nie wybiera, a ta dwójka wydawała się być dla siebie stworzona, na przekór wszystkim i wszystkiemu.

Ich los potoczył się jednak zupełnie inaczej niż to sobie zaplanowali. Maria urodziła córeczkę, a Daniel starał się poskładać swoje życie do kupy na odwyku. Maria nie czekała na niego, wyszła za kolegę ze swojego dzieciństwa...

Teraz. Daniel i Maria zdecydowanie nie są w najlepszych relacjach. Jedyne co ich łączy to córka, do której Daniel przyjeżdża w odwiedziny i uczucia, z którymi każde z nich próbuje sobie radzić na swój własny sposób. Pomiędzy nimi jest mąż Marii i wiele niewypowiedzianych słów. Sytuację dodatkowo komplikuje prześladowca, który pojawia się znikąd i jeszcze bardziej zaburza te relacje...

Wiesz czemu boję się wódki z sokiem? 
Bo po wódce z sokiem nie boję się niczego.

Trzeci tom serii opowiada o nowej parze bohaterów, których już mieliśmy okazję spotkać na kartach poprzednich powieści. Tym razem jednak Daniela i Marię poznajemy zdecydowanie bliżej. Możemy prześledzić całą ich wspólną historię, która doprowadziła do konfliktu pomiędzy nimi tak dużego, że nie potrafili wytrzymać ze sobą kilku minut w jednym pomieszczeniu.

Nadal ten sam problem, który wytknęłam przy okazji poprzedniego tomu. Autorka kreuje ciekawych bohaterów, ale przede wszystkim wyrazistych i niezapomnianych. Wciąż uważam, że lepiej wychodzą jej postacie męskie, bo drugi "Wyrwa" był równie wyrazisty jak ten pierwszy, a jednocześnie tak od niego inny, że trudno jest ich pomylić.  Problem w tym, że nadal mamy schemat. To niby inna historie, ale paringi autorki Łukasz-Kinga, Radek-Zuza i teraz Daniel-Maria mimo wszystko są w pewnym stopniu do siebie podobne. Jestem ciekawa czy autorka w kolejnej książce zafunduje nam kolejną parę z otoczenia bohaterów. Szczerze liczę na coś świeższego.

Powyższy akapit nie ma jednak wpływu na to, że podczas czytania powieści bawiłam się świetnie. Podoba mi się unikalny klimat Podejrzanego, który oddaje prawniczo-zbrodniczy świat, wykreowany przez autorkę z dużą wprawą.

Co do stylu autorki to nadal się ona rozwija. Powieść czyta się niezwykle lekko, a jej nastrój zmienia się w zależności od tego co aktualnie się dzieje, raz jest ponuro i mrocznie, innym razem całkiem zabawnie. Styl autorki w pełni dostosował się do akcji, która rozwija się z niesamowitą prędkością. Jednocześnie konstrukcja powieści wprowadza przestoje, które pozwalają czytelnikowi na wytchnięcie, a jednocześnie wzmagają tylko jego ciekawość. Nie da się ukryć, że podział akcji na przeszłą i teraźniejszą był naprawdę dobrym zabiegiem.

Podejrzany to kolejny tom serii, którą zapoczątkował świetnie przyjęty "Prokurator". Autorka nie spoczywa na laurach i cały czas się rozwija. Wyraziści bohaterowie i wartka akcja wpływają na to, że książkę czyta się szybko, a unikalny klimat przyciąga rzesze czytelników. Na pewno książka jest warta polecenia ;)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

John Grisham - Bar pod kogutem


John Grisham to jeden z moich ulubionych autorów o czym na blogu już wielokrotnie wspominałam. Zdania na temat jego twórczości są podzielone, ale ja uwielbiam jego pióro zawsze i w każdej postaci. Jak wypadło powieść Bar pod kogutem?

Tytuł: Bar pod kogutem
Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros

Zola, Mark i Todd to trójka przyjaciół, która właśnie rozpoczyna ostatni semestr studiów na wydziale prawa. Zupełnie nie mają jednak pojęcia co zrobić ze sobą po skończeniu tej marnej uczelni w świecie, w którym opinia o nieograniczonych możliwościach kariery prawniczej to mit. 

Prawdą za to jest, że po skończeniu studiów czeka ich spłata gigantycznego kredytu zaciągniętego na poczet studiów prawniczych na prywatnej uczelni. Prawdą jest też to, że na rynku jest mnóstwo młodych prawników szukających pracy. Zarówno tych po dobrych, jak i tych po marnych uczelniach.

Zolę, Marka i Todda doświadcza osobista tragedia, która nierozerwalnie wiąże ich ze sobą. Postanawiają wprowadzić diametralną zmianę w swoim życiu. W jednej chwili rzucają studia, przybierają fikcyjne nazwiska i otwierają bez licencji kancelarię prawną.

To pomysł szalony, w dodatku prowadzi prosto do kary pozbawienia wolności i grzywny. Mimo to wydaje się strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza, gdy świeżo upieczeni wspólnicy wpadają na sprawę, która może im przynieść miliony dolarów.

Jak to wszystko się skończy? Czy praktykowanie prawa bez licencji ma sens?

Świetna książka… Tym, co Grishamowi wychodzi najlepiej, jest ironiczne poczucie humoru, kiedy pisze o prawnikach i ich etyce zawodowej. A właśnie to robi w Barze pod Kogutem.

„USA Today”

Nie sposób nie zgodzić się z USA Today. Uwielbiam ironiczne poczucie humoru Grishama i to jak kpi sobie z sytemu amerykańskiego, etyki prawniczej i społeczeństwa. Książka Bar pod kogutem jest mi dodatkowo bliska, może nawet bliższa niż inne z uwagi na to, że sama skończyłam studia prawnicze prawie rok temu i od pół roku jestem na aplikacji radcowskiej. Mnie też czekało szukanie pracy na tym niełatwym rynku, więc doskonale rozumiem podejście głównych bohaterów.

W tej książce autor ujawnia dwie wady amerykańskiego systemu, które chociaż w powieści zostały odrobinę przerysowane i wyolbrzymione wcale nie są tak dalekie od prawdy. Mowa oczywiście o systemie, który pozwala amerykańskim prywatnym uczelniom na kuszenie przyszłych studentów niezwykłą karierą i kredytem studenckim na atrakcyjnych warunkach. Problem w tym, że po studiach kredyt trzeba spłacić, wykształcenie po skończeniu tej uczelni jest marne, odsetki rosną, a zarabia na tym tylko jeden człowiek. Z drugiej strony ten sam system, który wypuszcza tylu prawników rocznie na rynek nie jest w stanie ich kontrolować, dzięki czemu wielu prawników praktykuje prawo bez licencji.

Bohaterowie książki są różni. Zola, Todd i Mark mają swoje prywatne problemy, ale także marzenia, do których dążą za wszelką cenę. Każdy z nich w chwili rozpoczęcia studiów był z siebie dumny, liczył na niezwykłe perspektywy i w myślach liczył pieniądze, które kiedyś zarobi. To system zmusił ich do tego by podjęli próbę oszukania go. U progu prawdziwego dorosłego życia zostali bez pracy, bez dobrego wykształcenia i z ogromnym długiem na karku. Zaryzykowali wszystko, co odbiło się na nich. To jak bohaterowie zmieniali się na każdym etapie swoich działań autor opisał z dużą pieczołowitością. Trudno opisać co czuje osoba, która bez licencji staje przed sędzią i oszukuje go. Po tym nie można już zostać takim samym.

Bar pod kogutem to kolejna powieść w dorobku autora, która znajdzie zaszczytne miejsce na mojej półce. Tak jak wspomniałam jest mi niezwykle bliska z uwagi na to, że doskonale rozumiem rozterki głównych bohaterów. Autorowi ponownie udało się stworzyć powieść ukazującą paradoksy amerykańskiego systemu i napisał książkę o walce o wielkie pieniądze, które zawsze idą z prawnikami w parze albo omijają ich szerokim łukiem. Szczerze polecam :)

Ze egzemplarz dziękuję wydawnictwu

"Ja chyba zwariuję" - Agata Przybyłek


Czy znacie twórczość Agaty Przybyłek?  Jeśli nie to zachęcam Was bardzo gorąco do sięgnięcia po jej najnowszą powieść "Ja chyba zwariuję". Ja ubawiłam się przy niej znakomicie. Jak tylko wrócę pamięcią do treści tej książki na mojej twarzy od razu pojawia się uśmiech. Chcesz się przekonać dlaczego?

Przemysław Borkowski - Niedobry pasterz


Poprzednia książka Przemysława Borkowskiego "Zakładnik", która rozpoczęła cykl z Zygmuntem Rozłuckim przypadła mi do gustu. Zapamiętałam ją jako powieść ciekawą, z rozbudowanym tłem psychologiczno-obyczajowym. Czy drugi tom sprostał moim wymaganiom?

Tytuł: Niedobry pasterz
Autor: Przemysław Borkowski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Zygmunt Rozłucki

Podolsztyński las spłynął krwią. Zostaje w nim znaleziona brutalnie zamordowana piętnastolatka. Ślady na jej ciele oraz ubraniach świadczą o bezwzględności sprawcy.

Sprawa z pozoru nie wydaje się ciężka do prowadzenia dla śledczych. Po kilku dniach od odnalezienia zwłok do zbrodni przyznaje się okoliczny pijak. Sprawa właściwie nadaje się do zamknięcia. Niespodziewanie jednak do zbrodni przyznaje się miejscowy ksiądz z niewielkiej parafii. Presja mediów i społeczeństwa wzrasta...

Psycholog Zygmunt Rozłucki przeprowadził się pod Olsztyn z nie do końca jasnych dla siebie powodów i rozpoczął pracę w olsztyńskim szpitalu u swojego dawnego kolegi. Los go nie rozpieszcza. Pozbawiony wszelkich hamulców powoli powraca do nałogu. Nie pomaga komisarz Sądecki, który żąda jego pomocy oraz dziennikarka - Janczewska, która przybywa zaintrygowana ostatnimi wydarzeniami.

Zbrodnia często bierze się z nieszczęścia, 
choć to jej przecież nie usprawiedliwia
To bardzo specyficzna książka. O ile pierwszy tom bez wątpienia można było nazwać kryminałem, to z drugim tomem jest nieco inaczej. Nic nie jest bowiem oczywiste.

W Niedobrym pasterzu mamy do czynienia z zagadką kryminalno-psychologiczną, swoją drogą całkiem niezłą. Mamy miejsce zbrodni, które jasno wskazuje modus operandi sprawcy, ale im dalej w las, tym bardziej wydaje się ono niedopasowane. Szczególnie, gdy do zabójstwa przyznaje się ksiądz z miejscowej parafii. Konstrukcja fabuły pod tym względem niejednokrotnie zaskoczy czytelnika i została dopracowana pod względem psychologicznym.

Druga część fabuły, być może nawet ta przeważająca, to powieść obyczajowa skupiająca się wokół postaci głównego bohatera. Zygmunt Rozłucki po wydarzeniach z pierwszego tomu próbuje dojść do siebie, co nie idzie mu najlepiej, a rozłąka z przyjaciółką i kolejny trup w jego życiu jedynie go dobijają i strącają w przepaść uzależnienia. W związku z tym znaczącą część fabuły stanowią jego rozterki emocjonalne, skala jego upadku oraz w bardzo niewielkim zakresie jego nowa praca.

Nie nazwałabym Niedobrego pasterza klasycznym kryminałem z bardzo wartką akcją, którą czytelnik śledzi z zapartym tchem. Na pewno więcej w tej książce powieści obyczajowej, nie oznacza to jednak, że czytelnik będzie się nudził. Autorowi udało się wykreować realnych bohaterów, którzy nieraz zagubią się na ścieżce swojego życia. Sama zagadka kryminalna jest niezwykle ciekawa i wręcz nie sposób jej odgadnąć. Dopracowana warstwa psychologiczna z kolei intryguje czytelnika. Jestem ciekawa kolejnej książki autora. Mam nadzieję, że Wy również sięgniecie po jego twórczość ;)


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu




Gerdner Dozois - Księga mieczy



Zyskujący na popularności na całym świecie serial „Gra o tron” Georga R. R. Martina przyczynił się do rozwoju zainteresowania literaturą fantasy na całym świecie. Nic więc dziwnego, że większe zainteresowanie będzie budziła antologia sygnowana nazwiskiem autora „Pieśni Lodu i Ognia”. I bardzo dobrze! Jest to bowiem okazja do zapoznania się z innymi równie dobrymi autorami, którzy mają do pokazania czytelnikowi wiele wspaniałych światów i historii.

Autor: pod. red. Gardnera Dozois
Tytuł: Księga mieczy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Współcześnie twórcy fantastyki pokazują swój kunszt na każdym kroku. Czytelnik może przebierać obecnie w wielu naprawdę dobry seriach high fantasy. Jednak czasem trudno jest wśród wielu półek w dziale z fantastyką wybrać odpowiednią dla siebie książkę. Nic w tym dziwnego, sama mam czasem z tym problem. Z pomocą jednak przychodzą do czytelnika antologie, które zawierają opowiadania równych autorów, najczęściej w tonie jednego konkretnego motywu. Stanowią one próbkę możliwości danego autora, ukazując jego styl  i sposób budowania historii. Muszę się jednak przyznać, że nieczęsto sięgam, po tego typu książki, ale Gardner Dozois swoimi poprzednimi antologiami pokazał, że warto czytać utwory różnych autorów w tej formie.




„Księga mieczy” zawiera zbiór aż szesnastu opowiadań wybitnych, współczesnych twórców fantastyki. Wśród tych autorów znajdziemy takie osoby jak George R.R. Martin, Robin Hobb, Scott Lynch czy Ken Liu. Za redakcją i wyborem opowiadań stoi znany czytelnikom z poprzednich antologii – Gardner Dozois, który odpowiedzialny był za „Niebezpieczne kobiety” i „Łotrzyków”. Tym razem za temat przewodni zebranych historii Gardner Dozois przyjął „miecz”, a powołani autorzy stworzyli znakomite opowiadania traktując temat dosłownie, jak i w przenośni.

Zawsze w tego typu zbiorach możemy wyróżnić opowiadania lepsze i gorsze. I tak jest również w tym przypadku. „Księga mieczy” zawiera parę naprawdę wyjątkowych historii oraz parę takich, które najzwyczajniej nie przypadły mi do gustu. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie autorstwa Robin Hobb o tytule „Miecz jej ojca”, a z kolei najsłabsze wrażenie wywarła na mnie historia przedstawiona przez Laviego Tidhara w „Wodospadzie”. Domyślam się, że dużo osób sięgnie po tę książkę z powodu widniejącego na okładce Georga R. R. Martina, więc wspomnę również o jego opowiadaniu ze świata „Gry o tron”. „Synowie smoka” opowiada historię synów Aegona Zdobywcy – Aenysa i Maegora Targaryenów. Jest to dobry utwór napisany raczej w formie takiej kronikarskiej. Pozwala on na znaczne poszerzenie wiedzy czytelnika o świecie „Pieśni Lodu i Ognia”. Osoby, które miały okazję zapoznać się z książką „Świat lodu i ognia” będą wiedziały, czego mają się po tym utworze spodziewać. Natomiast osobom całkowicie niezaznajomionym z „Grą o tron” (są tu takie osoby? :D) radziłabym sięgnąć po to opowiadanie po lekturze powieści osadzonych w tym świecie.




Niezaprzeczalnie jednak muszę stwierdzić, że zbiór ten jako całość reprezentuje bardzo wysoki poziom i bardzo się cieszę, że trafił w moje ręce, bo na pewno jeszcze będę do niektórych z tych opowiadań powracać. Spodobało mi się to, że niektóre z opowiadań nawiązują do istniejących już cyklów poszczególnych autorów. Jest to bardzo miły gest w stronę stałych czytelników, którzy mogą tym samym powrócić do znanych światów i odkryć nowe rozgrywające się w nich historie.

Jestem przekonana, że każdy miłośnik literatury fantasy znajdzie w „Księdze mieczy” coś dla siebie. Szczególnie polecam ją osobom, które już miały okazję zapoznać się z twórczością autorów, którzy tworzą ten zbiór. Jednakże również poleciłabym tę antologię osobom, które wciąż poszukują nowych i dobrych twórców fantastyki, z którymi chcieliby się w przyszłości zapoznać.




Na sam koniec czuję się w obowiązku powiedzieć Wam, że Wydawnictwo Zysk i S-ka po raz kolejny stanęło na wysokości zadania. Książka jest naprawdę bardzo dobrze wydana. Co prawda nie należy ona do serii ilustrowanych wydań, którymi zachwyca ostatnio czytelników to wydawnictwo, ale należy przyznać, że wydanie jest solidne, papier idealny, a grafika na okładce wprost przepiękna i pobudzająca wyobraźnię.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo Wydawnictwu Zyski i S-ka!