Kserowanie książek


 „Czy kserowanie książek się opłaca?”

         Jestem studentką III roku prawa, studiuję na Wydziale Prawa i Administracji. Na mojej uczelni kserowanie książek jest całkiem popularne, jednak jestem pewna, że nie tylko u nas kseruje się książki. W zasadzie wiem to na pewno, dzięki znajomościom na wielu uczelniach i 
to nie tylko prawniczych.




       Czy popieram kserowanie książek?
         Oczywiście, że nie, ale to nie ma znaczenia, gdyż wszystkich dopada ta popularna metoda zdobywania podręczników.

Dlaczego studenci kserują książki?
         Zacznę najpierw od strony prawnej samego procesu „kserowania”, później spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
         Czy kserowanie książek w ogóle jest legalne?
Jeśli jeszcze tego nie wiesz Drogi Czytelniku, to czas abyś w końcu poznał prawdę,
tak kserowanie książek jest legalne!
Zdziwiło Cię to?
A może mi nie wierzysz?
         Jeśli Cię to zdziwiło oznacza to, że padłeś ofiarą zmyślnej propagandy wydawnictw i autorów, którzy odradzają nam kserowanie książek, w dodatku straszą nas wieloma konsekwencjami.
         Natomiast jeśli mi nie wierzysz pozwól, że posłużę się Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (zwanej dalej ustawą o prawie autorskim). Art. 23 ust. 1 stanowi : Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

         Skoro kserowanie książek jest legalne, to skąd ta propaganda?
         Oczywiście autorzy książek i wydawnictwa chcą zarobić, do czego mają naturalnie prawo, w końcu napracowali się nad utworem, który stworzyli. Jednak sama propaganda ma sens, gdyż kserowanie książek nie w każdym przypadku jest legalne.

         Kiedy kserowanie książek jest legalne, a kiedy nie?
         Według wcześniej przytoczonego art. 23 ust. 1 możemy bez zezwolenia twórcy kserować podręczniki, bez znaczenia jest to czy kserujemy część podręcznika, czy jego całość. Musimy jednak spełnić kilka warunków :
Po pierwsze : Możemy z utworu korzystać „nieodpłatnie”, a więc nie ma tutaj mowy o użytkowaniu komercyjnym.
Po drugie : Ze skopiowanego podręcznika możemy korzystać tylko „w zakresie własnego użytku osobistego”, ale co to dokładnie znaczy?
         Wyjaśnia to art. 23 ust. 2 ustawy o prawie autorskim, który stanowi, że : Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
         Jeśli więc zdecyduję się na skserowanie podręcznika (tylko w jednym egzemplarzu) i będę z niego korzystać tylko ja, oczywiście nie naruszę prawa. Nie zrobię tego również jeśli ten sam egzemplarz udostępnię osobie, z którą pozostaję w związku osobistym, a więc mogę moją kserówkę oddać młodszej siostrze, kuzynce, czy przyjaciółce.
         Na podstawie art. 27 ustawy o prawie autorskim zezwolono również kserować podręczniki, czy inne materiały dydaktyczne instytutom naukowym i oświatowym. To znaczy, że nauczyciele i wykładowcy mogą legalnie kserować, a nawet udostępniać nam kserówki podręczników, pod warunkiem, że są to ich fragmenty.
         Nielegalne natomiast jest sprzedawanie kser, a więc użytkowanie komercyjne, jak również ich rozpowszechnianie wśród osób, z którymi nie pozostajemy w osobistym związku. Jeśli więc student uda się do punktu ksero i kupi jeden ze skserowanych podręczników, których oczywiście pan, pracujący tam ma mnóstwo pod ladą, czyni to nielegalnie. Osoba, która mu tę książkę sprzedaje nie ma do tego uprawnień.
        
         Czas w końcu przejść do meritum, a więc odpowiedzi na pytanie
dlaczego studenci kserują książki?
       Student z reguły nie jest osobą za bardzo majętną, a podręczniki są stosunkowo drogie. Przeciętny podręcznik kosztuje około 30-60 zł, nie są to jakoś specjalnie wysokie ceny, problem jest raczej w ilości potrzebnych podręczników.
         Postawmy się w sytuacji studenta II roku prawa Uniwersytetu Szczecińskiego, który chce zakupić sobie podręczniki prawnicze, przydatne, a wręcz konieczne na drugim roku studiów. Załóżmy tutaj, że student ten jest osobą niezwykle pilną, w dodatku chce posiadać minimum, a więc chociaż jeden, podręcznik do każdego przedmiotu. Załóżmy również, że ma utrudniony dostęp do biblioteki (nie wszystkie książki są łatwo dostępne).
Sporządził on listę potrzebnych podręczników, a o to ona :
1.       „Prawo administracyjne. Zagadnienia ustrojowe” Janusz Sługocki, cena 59 zł.
2.     „Prawo własności intelektualnej” Janina Sieńczyło-Chlabicz, cena 61,75 zł.
3.     „Zobowiązania – część ogólna” Zbigniew Radwański, cena 48,99 zł.
„Zobowiązania – część szczegółowa” Zbigniew Radwański, cena 46,75 zł.
4.     „Prawo finansowe” Zbigniew Ofiarski, cena 38,25 zł.
5.     „Prawo karne – wykład części ogólnej” Łukasz Pohl, cena 65,54 zł.
6.     „Prawo konstytucyjne” Leszek Garlicki, cena 47,50 zł.
7.     „Podręcznik prawa międzynarodowego”  Lech Antonowicz, cena 56,05 zł.
(księgarnie LexisNexis, Beck i Empik)
         Podręczniki te nie wydają się zbyt drogie, ale przypominam, że jest to tylko minimum. Wykładowcy zachęcają nas do korzystania z wielu podręczników i opracowań, do których nie zawsze mamy dostęp, więc łatwiej je kupić. Podliczmy więc ile nasz pilny student zapłaci za podręczniki. Jeśli mój kalkulator się nie myli, będzie to 423,83 zł. To dużo czy mało? Przypomnijmy, że nasz student nie jest zbyt majętny, zapewne utrzymuje się sam, a stancje również tanie nie są, więc to dużo czy mało? (Zakładam również, że ten student nie wydaje wszystkie na czwartkowych imprezach) Dlatego nasz przeciętny student prawa uda się do punktu ksero, gdzie dostanie podręczniki w formie ksero o wiele taniej.
         Moim zdaniem podręczniki są drogie. Oczywiście wcale mnie to nie dziwi. Nasz doktor czy profesor poświęcił naprawdę wiele czasu aby stworzyć podręcznik, więc ma prawo do otrzymania zapłaty za niego. Jednak ceny naprawdę nie są niskie. To był tylko przykładowy zestaw, czasem wychodzi taniej, czasem drożej, więc nie wygląda to za kolorowo.
         Ktoś zapewne zapyta dlaczego studenci nie mogę po prostu kupować książek od starszych roczników i ma zapewne rację, jednak jeśli chodzi o podręczniki typowo prawnicze nie jest to takie łatwe. Co prawda starsze roczniki chętnie pozbędą się podręczników za niewygórowaną cenę, ale np. podręcznik do prawa finansowego najlepszy jest aktualny, nawet do prawa konstytucyjnego nie powinno się mieć podręcznika starszego niż rok 2011! Jest to dosyć problematyczne.
         Jeśli chodzi o samą ofertę księgarni, oferują one oczywiście wiele zniżek jednak są one niewystarczające.
         Wygląda to niezbyt optymistycznie, ale głównym powodem, dla którego studenci kupują skserowane książki są za wysokie ceny.

 „Czy kserowanie książek się opłaca?”
         Jak wspomniałam na początku, naprawdę nie jestem za kserowaniem książek jednak czasami dopada nas ta popularna metoda.
         Czy punkty ksero, w których można kupić wszystkie skserowane podręczniki są w porządku? (Pomijam kwestie prawne). Na pewno pomagają one studentom, których nie stać na podręcznik, a chcą mieć swój jednak nie wydaje mi się to do końca fair.  Jeśli mój wykładowca napracował się, pisząc ten podręcznik to nie powinnam móc kupić go za 1/3 ceny w punkcie ksero, powinien mieć prawo otrzymać zapłatę.

         Zresztą czy kserowanie naprawdę się opłaca?
         Najtańsze i najbardziej popularne ksero w mojej okolicy, liczy sobie 9gr za jedną stronę A4, co wydaję mi się ceną niewygórowaną, oczywiście doliczyć należy 5zł za zbindowanie tych kartek, co jest zabiegiem koniecznym, ze względu na ilość stron!
         No dobrze przeliczmy to na przykładzie tej książki z wydawnictwa LexisNexis : „Prawo administracyjne, ćwiczenia” pod redakcją Patrycji J. Suwaj. Ta niewielkich rozmiarów książeczka z czerwoną okładką liczy sobie stron 351, zapłaciłam za nią 49 zł. W punkcie ksero zapłaciłabym za nią około 37 zł, a więc różnica wynosi zaledwie kilka złotych. Jednak za te kilka złotych więcej pozwalam autorowi oraz wydawcy otrzymać należne im wynagrodzenie, co więcej korzystam z książki z legalnego źródła i nie męczę się z odczytywaniem źle skserowanych stron, bo wszystko mam w oryginale!

Kserować czy nie?
         Moim zdaniem kserowanie książek naprawdę nie jest opłacalne. Różnica wynosi zazwyczaj kilka, kilkanaście złotych, które nawet biedny student jest wstanie zaoszczędzić, odpuszczając sobie kilka wizyt w nocnych klubach. Zresztą nie musimy mieć wszystkich książek cały czas w domu. Bądźmy szczerzy, do większości podręczników zagląda się sporadycznie.

Co zrobić żeby zaoszczędzić?
         Skorzystać z innych metod, co prawda niezbyt wygodnych w porównaniu z kserowaniem, ale w pełni legalnych.
         A o to kilka z nich :
-        czekać na promocje w księgarniach,
-        kupować starsze wydania i uaktualniać je,
-        kserować książki tylko na swój własny użytek, zgodnie z prawem!
-        korzystać z bibliotek,
-        chodzić na wykłady (często wystarcza),
-        pożyczać książki od znajomych.
        
         To już wszystko, zachęcam Was do przemyślenia kwestii kserowania książek, gdyż naprawdę nie zawsze jest ona opłacalna.


Previous
Next Post »
3 Komentar
avatar

Mnie to bardzo denerwuje, ceny podręczników.
Już nie mówię tutaj o studiach, ale o zwykłym liceum. Idę do 2kl i zaopatrzenie się w książki do szkoły (w zeszłym roku, w tym dopiero się przymierzam) wyniosło mnie prawie 500 zł. I to były po części egzemplarze używane. Może i bym to przebolała, ale połowy z nich na lekcjach nie używamy, albo są mało przydatne.
Nie mówię tutaj, że kserowanie jest dobrym rozwiązaniem, osobiście nigdy tego nie robiłam i z książkami do LO nie ma to większego sensu, ale jednak kwestia zaopatrzenia do szkoły w Polsce, moim zdaniem, dośc kuleje.
Niby nauka darmowa, weź tu kup książki dla dzieci, kiedy w rodzinie jest ich większa ilość.

Troche odbiegłam od tematu kserowanych książek, ale dobrze wiedzieć, że jest to legalne ^^ Co prawda mnie to raczej nie dotyczy (jeszcze), ale mój chłopak tak robił na studiach i był zadowolony. Kwestia, czy to się opłaca, czy nie jest już sporna. Dla jednych te pare złotych jest zbawienne, a innym nie robi różnicy.

Balas
avatar

Sama mam kilka skserowanych podręczników :D Jeśli do jednego przedmiotu miałam ich aż 5 to trudno się dziwić xd Problem darmowej nauki w Polsce nie istnieje bo jej nie ma :) Ciekawa jestem czy teraz dzięki rządowemu podręcznikowi coś się zacznie zmieniać.

Balas
avatar

Ja kseruję książki, ale tylko na uczelnię. Ogólnie nie lubię tej metody, jakoś nie pasują mi kserowane książki. Ale co mogę zrobić, jak podręczniki na studia czasami przekraczają moje możliwości.
Co do legalności tego - różne rzeczy się słyszy. Jednak już się utarło że jest/nie jest legalne. A ksera żyją przecież tylko ze studentów :)

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)