Menu

John Grisham - Bractwo



Bractwo” nie mieści się w żadnych ramach i przełamuje znany schemat Grisham'a, jest tak inny, że można byłoby przypuszczać, że napisał go ktoś inny. Takiego Grisam'a jeszcze nie znałam.

Grisham błyskotliwy jak zwykle, ale ironiczny jak nigdy przedtem.
Publishers Weekly




Trumble – więzienie federalne o złagodzonym rygorze, idealne dla defraudantów, naciągaczy i fałszerzy, ale nie tylko oni odsiadują tu wyrok. Wśród nich jest również „bractwo”, na które składa się trzech byłych sędziów, z czego jeden był nawet sędzią federalnym. Są bardzo inteligentni, mają mnóstwo czasu, a i tak są już na dnie, więc nic nie stoi im na przeszkodzie, by pogrążać się co raz bardziej. Problem w tym, że w swoim planie oszustwa doskonałego popełnili błąd, wybrali niewłaściwą ofiarę, kogoś kto za plecami ma całe CIA i niebawem wejdzie do Białego Domu...

Za trzy tysiące dolarów nikt by pewnie nie zginął, ale mógłby wylądować w szpitalu z połamanymi kośćmi.

Nie mamy tutaj błyskotliwego prawnika, brak kobiety i wielkiej rozprawy sądowej, a co za tym idzie nie ma tu miejsca dla klasycznego Grisham'a, to jednak nie oznacza, że nie będzie ciekawie.

Żadnych apelacji, bo niby do kogo mieliby się odwoływać? Świadków nie zaprzysięgano. Kłamstwo było jak najbardziej dopuszczalne. Ostatecznie i sędziowie, i pozwani, i skarżący siedzieli w więzieniu.

Trzech sędziów do niedawna zakochanych w prawie upadło na dno. Każdy z nich zaprzepaścił swoją życiową szansę, to był już koniec ich kariery i nic nie mogło tego zmienić. Jednak oni zamiast spokojnie odsiedzieć swój wyrok, zaczęli szantażować bardzo bogatych ludzi, upadając co raz bardziej moralnie.

W Trumble były dwa rodzaje telefonów : nadzorowane i nienadzorowane. W teorii wszystkie rozmowy nienadzorowane powinny być nagrywane, a następnie kontrolowane przez malutkie elfy, które siedząc gdzieś hen, daleko, nie robiły nic poza wysłuchiwaniem milionów godzin bzdurnej paplaniny. Jednakże w rzeczywistości nagrywano jedynie połowę rozmów – wybierano je na chybił trafił – i tylko pięć procent z nich odsłuchiwano.

Jednak „Bractwo” ujawnia nam jeszcze jedną historię, oczywiście powiązaną z pierwszą. Aron Lake dotychczas był tylko kongresmenem i nikim więcej, a teraz? Nagle startuje w wyborach na Prezydenta! Co więcej robi to z ogromnym zapleczem finansowym, którego nikomu nie udało się dotychczas uzyskać. Jednak za jego sukces ktoś jest odpowiedzialny, ktoś pociąga sznurki, ktoś go wybrał, a tym kimś jest CIA, które wbrew pozorom ma ogromną władze.

Wiem tylko tyle, że chcą gro zrobić. Zdaje się, że jest cholernie napalony, bo właśnie wymienili dwa listy. Z innymi jest znacznie trudniej. (…) Przypomina to rwanie zęba u dentysty.

Bractwo” jest przesiąknięte cynizmem, wysublimowaną ironią i czarnym humorem. Gdyby ta historia wydarzyła się naprawdę nikt z nas nie chciałby ufać Ameryce, jej Prezydentowi, CIA i więźniom, ale zaraz tym nigdy nikt nie ufa. I oczywiście ta historia nie jest prawdziwa, ale przecież jest bardzo realna, prawda?

  • Za dużo wiem (…)
  • Masz o sobie za duże mniemanie. Nie jesteś aż tak cenny.
  • Owszem jestem. Wiem co tu się dzieje.
  • My też, ważniaku. Cała różnica polega na tym, że my już siedzimy w więzieniu, a ty jeszcze nie.

W tej książce brakowało mi akcji i niezwykłych zwrotów akcji, za które pokochałam tego autora. Nie trzyma już tak umiejętnie w napięciu, chociaż publicznie pierze amerykańskie brudy. Nie jest to może powieść tak dobra jak „Czas zabijania” czy „Czas zapłaty”, ale na pewno warta uwagi.

  • Przyjechałem prosić pana o przysługę. (…)
  • Wiem. Co mogę dla pana zrobić? - Prezydent żuł i uśmiechał się (…)
  • To dość nietypowa sprawa. Chodzi o ułaskawienie trzech więźniów. (…)
  • Szpiegów?
  • Nie, sędziów. (…)



Polecam fanom Grisham'a, fanom intryg politycznych, oszustw i prania brudnych pieniędzy z wielkimi głowami w tle.





4 komentarze :

  1. Nie znam twórczości tego autora, ale lubię intrygi polityczne i oszustwa, także chyba dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kryminały, ale opis tej książki nie przypadł mi do gustu. Raczej nie przeczytam :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem jednak książka mnie nie przekonuje. Nie lubię czytać o wszelako pojętej polityce. Jednak wolę autora w tym jego specyficznym wydaniu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka