Kiera Cass - The Prince/The Guard

O to krótka recenzja dwóch krótkich nowelek autorstwa pani Cass. Obie powinny coś wnosić do trylogii (być może niebawem serii), jednak chyba nie do końca udało się to osiągnąć.
Nie mam nic do dodatków, jeśli one same mają sens.

The Prince



Czy zastanawialiście się kiedyś kim była Daphne? Co tak naprawdę łączyło ją z księciem Maxonem? A jak wyglądała selekcja widziana jego oczami? Jeśli tak to ta książka odpowie na te pytania.

Pukaj do drzwi z autorytetem, Maxonie.Przestań chodzić przez cały czas, Maxonie.Bądź szybszy, mądrzejszy, lepszy, Maxonie.

Osobiście nic nie mam przeciwko takim pomysłom, dlaczego? Nie przeszkadza mi czytanie o tych samych wydarzeniach widzianych oczami innego, jeśli zostało to dobrze napisane. A w tym przypadku mam niestety pewne wątpliwości. Wydaje mi się, że pani Cass po prostu miała wolną chwilę, skrobnęła kilka słów i wydała.

Zdjąłem srebrzysty papier, odsłaniając czarne pudełko. W środkuznajdowały się nowe spinki do mankietów. On był prawdopodobnie zbyt zajęty,aby pamiętać, że dał mi spinki do mankietów na Boże Narodzenie. Możliwe, żeto była część tej profesji. Może przypadkowo dam mojemu synowi ten samprezent dwa razy, gdy będę królem. Oczywiście, aby to się stało, muszęnajpierw znaleźć żonę.

Zaledwie na kilku stronach mamy szansę poznać Daphne i uczucia jakimi pała do naszego księcia Maxona, jednak to wszystko. Później poznajemy selekcję widzianą oczami Maxona, w tym kilka kandydatek, jesteśmy świadkami kilku rozmów, o których nie mieliśmy pojęcia i to wszystko.

Po więcej niż pięciu dziewczętach zdarzyło się coś interesującego. Gdy podszedłem, aby przywitać się ze szczupła brunetką, ona wyciągnęła do mnie dłoń.
- Cześć, jestem Kriss.Gapiłem się na jej otwartą dłoń, a gdy przygotowywałem się, aby nią potrząsnąć, ona schowała ją z powrotem.- O cholera! Miałam dygnąć! - Zrobiła to, potrząsając głową i rumieniącsię.

Przyznam się szczerze, że jest to całkiem nieźle i spójnie napisane. Co prawda nie jest to nic nowego i zaskakującego, ale miło się czyta. Problem w tym, że jeśli już pani Cass się za to zabrała mogła opisać całą selekcję oczami Maxona, chętnie bym to przeczytała. A tak ta nowelka mogłaby bezproblemu wpasować się w pierwszy tom, poszerzając go o kilka stron.

- Dzień dobry, Lysso.- Dzień dobry, Wasza Wysokość. - Uśmiechnęła się tak szeroko, żewyglądała, jakby musiało ją to boleć.- Jak odnajdujesz się w pałacu?- Jest piękny. Nigdy nie widziałam niczego tak pięknego. Tu jestnaprawdę pięknie. - Kurde, już to mówiła, prawda?Odpowiedziałem z uśmiechem.
- Masz sporo racji. Cieszę się, ze jesteś zadowolona. Co robisz w domu?- Jestem Piątką. Moja cała rodzina specjalizuje się wyłącznie w rzeźbieniu. Macie tu kilka niewiarygodnych dzieł. Naprawdę pięknych.Próbowałem wyglądać na zainteresowanego, ale ona w ogóle mnie nie angażowała. Mimo to, co jeśli przepuściłbym kogoś bez żadnego dobrego powodu?- Dziękuję. Um, ile masz rodzeństwa?Po paru minutach rozmowy, w której użyła słowa piękny nie mniej niż dwanaście razy, wiedziałem, że nie ma niczego więcej, co chciałbym wiedzieć o tej dziewczynie.




The Guard


Co czuł Aspen, gdy przybył do pałacu? Co czuł widząc Maxona przy jego Mer? Czy odczuwał ulgę widząc strażnika Woodworka i Marlee, zamiast jego i Americi? Co robił podczas ataków rebeliantów? Kiedy zauważył Lucy?

Cokolwiek Maxon szepnął do niej na parkiecie, musiało wymieść wszelkie zmartwienia z jej głowy. Przytulała się do niego, piosenka po piosence, patrząc mu w oczy, jak zwykła patrzeć w moje. Więc może wypiłem trochę za dużo alkoholu, kiedy to oglądałem. Możliwe, że wazon w foyer potłukł się, bo nim rzuciłem. I może dusiłem moje krzyki poprzez gryzienie poduszki, tak by Avery mnie nie słyszał.

Ta nowelka jest zdecydowanie lepsza od „The Prince”. Wnosi coś nowego do historii, coś świeżego. Jest to o tyle interesujące, że sam Aspen był naprawdę nijaką postacią, a tu nagle nowelka, ukazująca świat widziany jego oczami.

- Nikt jej nie zauważył, Wasza Wysokość. Dziewczyny to takie temperamentne stworzenia; jeżeli ktokolwiek zapyta, można zrzucić winę na jej rozchwianie emocjonalne.Król zamilkł i rozparł się wygodnie na krześle.- Być może. Nawet Amberly ma swoje momenty. Mimo to, nigdy nie lubiłem Piątki. Powinna była odpaść i nigdy nie zajść tak daleko. – Jego doradca pokiwał głową w zamyśleniu.

Historia jest trochę pomieszana, zaczyna się w środku wydarzeń. Akcja w pewnych rozdziałach gna, w innych bezsensownie stoi. Niektóre sceny już widzieliśmy, niektóre odsłaniają przed nami codziennie obowiązki strażników.

Prawie zaśmiałem się jej w twarz. Jej dłonie mogły spoczywać bezpiecznie na moich plecach i ramionach, ale nie było żadnych wątpliwości, że w jej dotyku była zachęta. Sama była prawie na granicy złamania zasad. Kiedy powiedziałem, że zanim zostałem strażnikiem byłem Szóstką, zasugerowała, że raczej powinienem spróbować byciamodelem.A jej słowa brzmiały tak:- Jeżeli mi się uda, to będziemy na tym samym poziomie. Poszukaj mnie, gdy będziesz wolny.

Nie jest to ambitnie napisana historia, ale na pewno wnosi coś nowego. Niektóre rozdziały są naprawdę ciekawe, niektóre sytuacje widzimy jakby zza kulis. Jest to całkiem fajny dodatek i w miarę przemyślany.
Na podstawie tego domyśliłem się dwóch ważnych rzeczy. Po pierwsze, America nie spędzała już sama czasu z Maxonem. Po drugie, nasze spotkania wciąż pozostawały tajemnicą, nawet dla jej najbliższych. Obie te informacje sprawiły, że w moim sercu rosła nadzieja.



Mój angielski jest jaki jest. Książka pani Cass ma na tyle przyjemny język (w sensie prosty), że czytanie jej po angielsku nie sprawia problemu, natomiast moje tłumaczenie nie zawsze potrafię ubrać w słowa, więc skorzystałam z gotowego tłumaczenia. Cytaty pochodzą z nieoficjalnego tłumaczenia przez grupę DD_Translate Team -> link.




Previous
Next Post »
5 Komentar
avatar

Jeszcze mam przed sobą tę serię, ale już wiem, na które części zwrócić największą uwagę.
Pozdrawiam, Shelf of Books :)

Balas
avatar

Ja również nie czytałam i na razie mnie nie ciągnie.

Balas
avatar

Nie znam serii, więc tym bardziej nie skuszę się na nowelki...

kulturka-maialis.blogspot.com

Balas
avatar

Przyznam że nie przepadam za takimi uzupełnieniami, tym bardziej do serii która sama w sobie jest marna :)

Balas
avatar

Mam wrażenie, że autorka chciała na siłę "wcisnąć" kolejne utwory do swojego literackiego dorobku. A jednak czasem takie zbędne zabiegi, tylko psują cały efekt.

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)