Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Stieg Larsson - Dziewczyna, która igrała z ogniem.


Chciałabym Wam bardzo serdecznie podziękować za słowa krytyki co do mojej twórczości. Dziękuję Wam za każdą wyrażoną opinię. I szczerze powiedziawszy te pozytywne zupełnie mnie zaskoczyły. No, ale nic...dzisiaj wracam w formie i znowu to ja tu oceniam, a więc czas zacząć ...



W drugiej części trylogii Millenium spotykamy naszą małą buntowniczkę - Lisbeth Salander. Lisbeth jest ostatnią osobą, która chciałaby stać się medialną gwiazdą całej Szwecji. Najchętniej zaszyłaby się z ukradzionymi pieniędzmi, na małej wysepce, o której nikt nie wie, byle by tylko miała dostęp do internetu i pizzy. Niestety w jej życiu nigdy nic nie było wymarzone, i tak Lisbeth wraca do Szwecji, gdzie staje się wrogiem publicznym nr 1. Tymczasem nasz znajomy i niezwykle osławiony dziennik Mikael Blomkvist dostaje świetnie napisany tekst o trafficking'u, co może być lepszego od seks biznesu? Problem w tym, że autor artykułu i książki zostaje zamordowany. 
A te dziwnie ze sobą niepowiązane wydarzenia, prowadzą do spisku politycznego o nieznanej w skali... 

Facet, nawet wielki jak góra i twardy jak granit, jaja ma zawsze w tym samym miejscu.

 Jeśli pierwszy tom posiadał świetny pomysł na doskonały kryminał, to został za to niedoceniony przez piekielnie ciężki język pana Larsson'a. Drugi tom, z kolei jest chyba niedoceniany. Zazwyczaj spotykam się z opinią, że pierwszy najlepszy. Moje zdanie jest odmienne. To prawda, że w drugim tomie mamy mniej ciekawą historię, ale ... 


Nigdy nie zadzieraj z Lisbeth Salander. Jej nastawienie do świata jest takie, że jeśli ktoś grozi jej pistoletem, ona załatwi sobie większy

Poznajemy historię Lisbeth Salander. Osobiście ją polubiłam, niby z niej taki bohater spod ciemnej gwiazdki, totalnie aspołeczny typ, a jednak potrafi kochać, jak również być zraniona. Bardzo podoba mi się kreacja tej postaci. Nie powiem, że jest idealna, ale konsekwentna. Lisbeth nigdy nie staje się słodziutką laleczką, nawet jeśli stara się dorosnąć, pozostaje niezwykle zawziętą osóbką o niezwykłej wręcz wytrzymałości i mózgu geniusza.


Lisbeth Salander nienawidzi mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet.

Nie wiem, do tej pory, jak oceniać Mikaela, to naprawdę dobry przykład na bardzo dziwną kreację bohatera. Jeśli w pierwszym tomie miał być główną postacią, to w drugiej części ustępuje to miejsce Lisbeth, oczywiście z korzyścią. Nadal pozostaje jednak nieustępliwym dziennikarzem, który wspiera swoją przyjaciółkę. Nie skomentuje go, nie potrafię bowiem ocenić czy mi przypadł do gustu czy nie.


Nie ma niewinnych. Chociaż można być w różnym stopniu odpowiedzialnym.

Sama historia została dopracowana do perfekcji, co nie jest zaskoczeniem. Nie ma nie dociągnięć, nie ma luk, chronologia zdarzeń jest godna podziwu. 


Nie zakochał się w niej - różnili się od siebie tak bardzo, jak tylko dwie osoby mogą się różnić, ale lubił ją i naprawdę brakowało mu tego cholernie irytującego człowieka.

W tym tomie pojawiło się również coś nieznanego Larsson'owi, a mianowicie płynna akcja. Nie ma przestojów, nie ma durnej, fachowej terminologii. Jeśli nawet czasem zagłębia się w coś co jest pozbawione sensu, to można mu to wybaczyć. Książkę czyta się naprawdę szybko, nawet nie wiem kiedy skończyło się 600 stron, po których zaraz sięgałam po trzeci tom.


Usunęła go ze swojego życia równie skutecznie, jak usuwa się plik z komputera, bez żadnych wyjaśnień.

Natomiast nadal trochę irytuje mnie sam język. Nie wiem czy to jakaś szwedzka przypadłość, ale jest on tak ciężki i sztywny, że moje podręczniki do prawa to przy nim poezja.


Nienawidziła jego zapachu.Nienawidziła jego milczenia.Nienawidziła jego głosu.Nienawidziła jego dotyku.Nienawidziła go.


Naprawdę warto wspomnieć o tłumaczeniu Pauliny Rosińskiej. Naprawdę nie lubię takiej niekonsekwencji. Nie wiem dlaczego, ale niektóre przekleństwa zostawiała w języku angielskim, niektóre nie, część wtrąceń było po angielsku, co prawda to utarte frazy, ale niekonsekwencja mnie irytuje. Nie było czegoś takiego w pierwszym tomie, który przetłumaczyła Beata Walczak-Larsson (zbieżność nazwisk przypadkowa :) ).


Miała nieprzytomny wzrok. Po chwili usłyszał, że mamrocze coś tak cicho, że ledwie rozróżniał słowa.- Pieprzony Kalle Blomkvist.Zamknęła oczy i wypuściła pistolet. Mikael odłożył go na podłogę, wyjął komórkę i zadzwonił na pogotowie.


Moim zdaniem ten tom był lepszy, dlatego w porównaniu z pierwszym oceniam go wyżej. Dzięki niemu od razu zabrałam się za tom trzeci, który ma 800 stron, a to w końcu o czymś świadczy.



Ebook


Audiobook


Książka bierze udział w wyzwaniu "Kiedyś przeczytam"

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka