Menu

C.S. Lewis Opowieści z Narnii : Ostatnia bitwa (tom 7 - ostatni)

I stało się dziś 
Co miało dziś się stać 
I cóż ? I nic ... 
Zapomnieć o tym chcę ... 

Ich Troje 

No może niekoniecznie chcę o tym zapomnieć, ale w końcu skończyłam Opowieści z Narnii! Jestem z siebie dumna! Nie zrobiłabym jednak tego, gdyby nie wyzwanie "Kiedyś przeczytam"! Dziękuję Ci bardzo Lustro Rzeczywistości :D



Im dalej wzwyż i im dalej w głąb, tym wszystko staje się większe. Wnętrze jest zawsze większe od tego, co na zewnątrz.
To już siódmy tom...to jest już koniec...czas na WIELKI FINAŁ OPOWIEŚCI Z NARNII w najlepszym stylu!
Nastały ciężkie czasy dla tej pięknej krainy, którą jest Narnia. To czas łez, potu i krwi! Narnijskie, mówiące zwierzęta rozgniewały Wielkiego Aslana, który stał się tym samym co Tasz (Oby żył wiecznie)! Zaprzedał swoich poddanych największemu złu, zmuszając ich do pracy ponad siły, wzbudzając w nich strach i krzywdząc ich. 
Jedynym który sprzeciwił się jego woli był król Tirian, nie mógł bowiem uwierzyć, że ten Wielki Wspaniały Aslan stał się nagle zły. Co jednak może począć? Odarto go ze wszystkich przymiotów króla i uwięziono go. Jednak nie został z tym sam. Na pomoc przybyli Pola i Eustachy, ale nie tylko! 

A kiedy to powiedział, przestał wyglądać jak Lew, lecz to, co się zaczęło dziać później, jest tak wielkie i piękne, że nie mogę o tym pisać. Dla nas to koniec wszystkich opowieści i można tylko dodać, że odtąd już wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Lecz dla nich prawdziwa opowieść dopiero się zaczęła.
Język.  Nadal baśniowy, nadal urokliwy i to w jego najlepszym wydaniu! Jeszcze nigdy tak bardzo nie zachwycał, jak do tej pory, jeszcze nigdy autor nie był aż takim gawędziarzem. Uwielbiam styl Lewisa, tak właśnie powinny być pisane bajki.

Wielki finał? A bo ja wiem? Jestem trochę zawiedziona. W pierwszej części była ogromna bitwa, a tutaj nic...jednym słowem jedno wielkie fiasko. Nie żeby wydarzenia nie były ciekawe, nie żeby nie było pomysłu, bo to nieprawda! Była akcja, był pomysł, a nawet całkiem niezły, tyle że to za mało na wielki finał. Przynajmniej ja tak myślę.

Poziom. Jestem mile zaskoczona tym, że wszystkie siedem części było na poziomie. Jeden tom był lepszy, inny trochę gorszy, ale wszystkie były dobre. Każdy opowiadał inną historię, każdy miał swoich unikalnych bohaterów, co bardzo przypadło mi do gustu. Ileż można czytać o tym samym? Autor stworzył krainę, do której zapraszał różnych bohaterów, dzięki czemu w każdej części działo się coś innego. Za to naprawdę ogromny plus!

Morał. W żadnej książce nie było typowego bajkowego morału, ale myślę, że z każdej z nich możemy wyciągnąć coś dla siebie, szczególnie dzieci. To naprawdę pouczające książeczki.

Szczęśliwe zakończenie? Nie napiszę Wam jak skończyła się książka, każdy powinien sam poznać jej zakończenie. Nie wiem tylko czy było szczęśliwe. Oczywiście nie miałabym nic przeciwko żeby tak wyglądał mój koniec, wśród przyjaciół, w pięknej krainie, w dodatku jako królowej tej krainy! Jednak mimo wszystko ten koniec był chyba smutny.

Podsumowanie. Apeluję do wszystkich RODZICÓW, DZIADKÓW, CIOĆ I WUJKÓW, MATEK I OJCÓW CHRZESTNYCH, itp KUPCIE I CZYTAJCIE OPOWIEŚCI Z NARNII DZIECIAKOM! Mało jest bajek pisanych tak pięknym językiem, ciekawych, pozbawionych przemocy i mroku, takich gdzie wszystko dobrze się kończy, wypływa z tego jakaś nauka, a jednocześnie zachęca dziecko do czytania. POLECAM :)





Książka bierze udział w wyzwaniu 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka