C.S. Lewis - Opowieści z Narnii tom IV

Płacz troche pomaga - dopóki się płacze. Ale w końcu , wcześniej czy później, trzeba przestać płakać, a wtedy trzeba się zdecydować, co robić dalej.
Przyszedł czas na IV tom Narnii, moje spore zaskoczenie i nową przygodę!




Eustachy i jego koleżanka, choć to duże słowo, Julia bardzo marzą o tym by znaleźć się w Narnii. Jak wiadomo marzenia czasem się spełniają, tyle że nie tak jakbyśmy tego chcieli. Nasi bohaterowie, co prawda zjawiają się w Narnii, ale wcale nie dlatego, że tego chcą, ale dlatego, że wezwał ich wszechpotężny Aslan. Nie będą tam również odpoczywać, ich zadaniem staje się odnalezienie zaginionego księcia Narnii. A żeby im ułatwić zadanie, Aslan ofiarowuje im wskazówki, których nie da się zapamiętać, dzielnego Błotosmęka, z którym nie wiadomo co począć i sowi sejm, który potrafi tylko irytująco hukać. Co z tego wyniknie?

– Narnia? Narnia? Często słyszałam, jak powtarzasz to słowo w ataku szału. Miły książę, jesteś naprawdę bardzo chory. Nie ma takiego kraju, który nazywa się Narnia.– A jednak on istnieje, pani – odezwał się Błotosmętek. – Tak się składa, że spędziłem w nim całe swoje życie.

Po czwarty tom Narnii sięgałam z jak najgorszymi obawami, w dodatku gotowa na to, że zasnę nad książką. Trzeci tom udowodnił mi tylko, że już nie jestem dzieckiem i doczytanie tej historii będzie dla mnie niezmiernie trudne. Jednak nic takiego się nie stało...

Zazwyczaj nie lubię, gdy autor pozbywa się bohaterów, do których zdążyłam się już przyzwyczaić jednak dla tej historii był to zabieg bardzo korzystny. Eustachy występował tylko w trzecim tomie, natomiast Julia była postacią nową, zupełnie inną niż poznane dotychczas. Wniosła tutaj tzw. powiew świeżości.

Ponownie zaczarował mnie język pana Lewisa, taki bajkowy, prosty i słodki aż do przesady. Dzięki niemu nawet najstraszniejsze koszmary wydawały się do przezwyciężenia!

Nowością również w tym tomie było to, że Pan Wielki Wszechpotężny Aslan, którego uwielbiam, nie uratował wszystkiego jednym ryknięciem, jak to zazwyczaj bywało. O nie, tym razem to bohaterowie musieli się natrudzić by wykonać zadanie samodzielnie.

No nic..nadal polecam tą książkę dzieciakom i rodzicom! Naprawdę chciałabym żeby ktoś mi przeczytał Narnię w dzieciństwie (nie żebym żałowała Harry Pottera). To naprawdę świetna bajka!







Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)