James Oliver Curwood - Włóczęgi północy

*** Tytuł oryginału : Nomads of the North *** Wydawnictwo : Prószyński i S-ka *** Data wydania : 1998 r. *** Liczba str 228 *** Ocena : 5/10 *** Lubimy czytać ***

Po książkę sięgnęłam tylko dlatego, że zgłosiłam ją do wyzwania kiedyś przeczytam. Zainteresowała mnie również jej okładka. Nie jestem jednak do końca zadowolona z lektury. Być może gdybym była młodsza, to by bardziej przypadła mi do gustu? Kiedyś lubiłam książki Curwooda, no ale niestety chyba jestem za stara.
Wciąż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to gorsza wersja "Białego kła", pomimo tego, że ta książka niewiele z nim ma wspólnego.

Był sobie kiedyś niedźwiadek Niua, był sobie kiedyś i szczeniak Miki, był również biały człowiek, który połączył ich węzłem przyjaźni, był sobie również i autor, który historię tą nam opowiedział.

- Gdybyś się nie włóczył nie wiadomo po co i nie drażnił tej starej gadziny, obyłoby się bez awantur. A tak, spójrz na mnie!

Pomysł. Wbrew pozorom całkiem dobry. Mamy słodkiego i niezdarnego szczeniaczka, który dziwnym zrządzeniem losu zaprzyjaźnia się z małym, wiecznie głodnym niedźwiadkiem. Razem odbywają niezwykłą podróż w dorosłe życia, wśród północnych lasów, wraz z wcale nie tak odległymi ludźmi. Niestety autor nie do końca go wykorzystał.

Ciekawe, jakby postąpił mały chłopak widząc ojca w nierównej walce. Niejeden, mając pod ręką siekierę,użyłby jej na pewno bez wahania. Poczucie, że inny ojciec jest silniejszy niż własny, może wywołać prawdziwą tragedię.

Język. Niestety nie powala na kolana. Nie jest to typowy język dla bajki, nie jest to również typowy język powieściowy. Niczym się nie wyróżniał, był trochę bezbarwny. Rozumiem również, że w tej książce zwierzęta nie mówiły, itp, ale znikoma ilość dialogów, mnie osobiście, utrudniała czytanie.

Mutag, z głupią miną przyglądający się tej scenie, widział, jak oboje, mężczyzna i kobieta, okrywają pieszczotami ogromne zwierzę o dzikim wyglądzie, któremu raczej należałaby się kula w łeb.

Bohaterowie. Ogromny plus dla autora za to, że w bardzo prosty sposób pokazał przeróżne ludzkie oblicza. Mieliśmy tutaj i tych złych do szpiku kości, jak również tych, którzy zło chowali w duszy, a także tych dobrych tylko nieporadnych, itp. Nie mogę jednak napisać o kreacji głównych bohaterów. Trochę ciężko opisać niedźwiadka i pieska.

Niua nie wiedział oczywiście, że wzrok żuka sięga zaledwie o cztery cale poza czubek jego nosa, toteż sytuacja wydała mu się okropna.

Podsumowanie. Jest to książka dla dzieci i istnieje duża szansa,  że akurat im, przypadnie do gustu. Powieście Curwooda mam w domu mnóstwo i kiedyś naprawdę je lubiłam, jednak dzisiaj, zupełnie mnie nie porwał. Polecam ją więc dzieciom, a co do starszych, niech sami zdecydują.

Książka bierze udział w wyzwaniu :







Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)