Maria Nurowska - Nakarmić wilki


Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków: miłość, gniew, odwagę, strach.... Przeżyją tylko te, nakarmisz.

Gdy zobaczyłam tą okładkę, od razu poczułam do tej książki sympatię. Nie jest piękna, ale jest na niej wilk! 
Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę na tyle szalona żeby biegać za wilkami po lesie, jednak zawsze kochałam te zwierzęta. Wilki są po prostu niesamowite! Piękne, dostojne, inteligentne i niebezpieczne! To jak zorganizowana jest ich watacha zawsze było dla mnie godne podziwu. Dlatego właśnie sięgnęłam po tą powieść i między innymi dlatego kocham "Białego kła". No, ale do rzeczy ...



Kasia jest absolwentką warszawskiej SGGW (Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie). W Bieszczadach ma zamiar zdobyć materiał do swojej pracy doktorskiej na temat wilków. Kasia to osoba odporna na niewygody, odważna, uparta, zadziorna i pełna pasji. Taka właśnie przyjeżdża do nowoczesnej stacji badawczej... wróć...do walącej się chatki na kurzej nóżce zwanej Harhajką. Od dawna przebywają już tam Olgierd i Michał, którzy początkowo jej przyjazd uważają za bardzo kiepski żart, czy zmienią zdanie?
Pierwsza nocna obserwacja wilków, w towarzystwie Olgierda i Michała, staje się początkiem co raz większej fascynacji tymi niesamowitymi stworzeniami. To również pierwszy krok do nawiązania mistycznej więzi z tymi stworzeniami, ale nie tylko. Kasia robi wszystko by społeczność lokalna pokochała wilki tak mocno jak ona albo przynajmniej je tolerowała. Walczy z kłusownictwem i ciemnotą w bieszczadzkich wsiach! 
Jednak czy uczłowieczanie wilków i stawanie w ich obronie wyjdzie Kasi na dobre?
Noli me tangere!
(Nie dotykaj mnie! /Nie zatrzymuj mnie!)

...życie daje tyle, ile ma się odwagę z niego wziąć.
Pomysł. Chyba ośmielę się napisać, że oryginalny. Bardzo rzadko spotykam książki z wilczym motywem (nie mówię tu o publikacjach naukowych, czy wilkołakach), a o twórczości polskiej w tym zakresie nie wiem nic. Pani Nurowskiej udało się stworzyć powieść z ciekawymi bohaterami, pięknymi wilkami i cudownym klimatem, czegoś takiego jeszcze nie czytałam.


Od dawna podejrzewam, że jesteś kobietą kotem. Ty nie chodzisz, tylko się skradasz, nie mówisz, tylko mruczysz i masz kocie spojrzenie… A jak się złościsz prychasz jak kotka!

Bohaterowie. Mnie osobiście naprawdę przypadli do gustu. Nawet gdybym się chciała czepiać, to chyba nie potrafię. Nie muszą się podobać, ale sposób ich wykreowania jest naprawdę bardzo fajny.

  • Kasia - to dziewczyna z sąsiedztwa, miła o przeciętnej urodzie, a jednocześnie naukowiec pasjonata. Ta dziewczyna dla wilków jest wstanie zaryzykować własne życie, bowiem kocha je jak ludzi, chociaż z okazywaniem miłości tym drugim ma problemy. To bardzo interesująca kreacja i przede wszystkim konsekwentna.
  • Michał "Klunej" - w powieści schodzi trochę na boczny plan, ale zawsze jest obecny. Poradzi, zdołuje, pochrapie za ścianą, a potem ugotuje coś pysznego!
  • Olgierd - to od początku do końca jedna wielka zagadka. O Kasi powiadają, że "ma duszę wilka", trudno jednak się z tym zgodzić, patrząc na Olgierda, ten to dopiero wilk! Małomówny, znikający, wycofany, w kwestiach uczuć bojaźliwy, a jednocześnie zachowuje się jak alfa : chroni i uczy.
Autorka nie zapomniała o postaciach drugoplanowych, które również otrzymały swoje imiona, charaktery i przyzwyczajenia...no i oczywiście bohaterami są wilki!

W każdej podróży jest kropla śmierci.

Płynność. Generalnie książkę czyta się bardzo szybko. Wszystko jest przemyślanie i ułożone chronologicznie. Żadne wydarzenie nie jest przypadkowe, ponieważ później ma swoje konsekwencje. Nie podobały mi się natomiast "przejścia" i "skracanie" wątków. Zastanawiałam się czy autorka nie wie co napisać, czy po prostu jej się nie chce. Książka liczy sobie jakieś 250 str dużym drukiem, można byłoby więc kilka wątków uzupełnić.

Jeśli uczyć się miłości - to tylko od wilków.

Romans. Dziękuję autorce za to, że nie musiałam czytać słodkich słówek w stylu "Mój ty dziubasku", ani znosić miłości w stylu "Kasiu...sekundę temu zobaczyłem Cię tu na Harhajce i chcę Ci się oświadczyć"! Autorka w ogóle nie ułatwia sowim bohaterom zadania. Można powiedzieć, że po mimo romansu, bohaterowie wręcz unikają miłości. Nurowska pokazuje, że czasem może być za późno na powiedzenie "Kocham"...

Kochany święty Franciszku – zaczęła w myślach – przyszłam tu do Ciebie, bo… (...) Chciałabym Cię prosić o opiekę nad Czarnym, nad Waderą, nad Blanką, nad Neo, nad Juniorem i nad Omegą, któremu jakoś nie nadałam imienia… Opiekuj się nimi, święty Franciszku, wyproś u Pana Boga, aby nie wpadły we wnyki i aby nie dosięgła ich kula. Chciałabym, żeby były szczęśliwe, żeby polowały – bo to wytrawni myśliwi – i wychowywały młode. I jeszcze spraw, by mogły dożyć wilczej starości.

Zakończenie. Kocham wilki, wchodząc w skórę Kasi, pokochałam je jeszcze bardziej. Kiedy więc czytałam zakończenie, czułam jej strach, jej chęć działania. Autorka skończyła książkę nie wyjaśniając za bardzo co się stało. Dopiero później dotarło do mnie, że to smutny koniec. Od razu sięgnęłam po drugą część.

Umieram za winy moje i niewinność moją.

Podsumowanie. Powieść na pewno wciąga. Dla osób, które lubią motyw wilków jest pozycją obowiązkową! Dla fanów prozy Nurowskiej, również. Jednak jeśli ktoś ma ochotę poczytać po prostu coś trochę innego, pozbawionego sztucznego romansu, to jest to naprawdę miła książka na leniwe niedzielne popołudnie. 





Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)