Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Tahereh Mafi - Dotyk Julii

Niespecjalnie lubię sięgać po książki, o których jest głośno. 
Nie potrafiłam sobie jednak wyrobić jakiegokolwiek zdania o tej pozycji. Przeczytałam sporo recenzji, ale były one naprawdę różne. Jedne wychwalały ją pod niebiosa, inne powodowały, że ideał sięgał bruku, część była wyważona. Postanowiłam w końcu sama po nią sięgnąć i się przekonać.
Śmiech jest oznaką życia.- Wzruszam ramionami, starając się, żeby to brzmiało obojętnie.- Do tej pory tak naprawdę nie żyłam.


O Julii można powiedzieć wiele...jest miła, dobra, seksowna, ma cudowne spojrzenie, jest zaradna i inteligentna, tyle że jej dotyk zabija...
Nikt nie wie dlaczego...ani lekarze, ani naukowcy, ani psychiatrzy, nikt...nie zdołał odkryć dlaczego akurat ją to spotkało...
Ludzie bardzo podobni są do zwierząt, izolują zagrożenia, pozbywają się ich, nigdy nie szukają rozwiązania problemu. Dlatego Julia zostaje zamknięta w szpitalu dla obłąkanych, w czterech ścianach, w swojej samotni, gdzie jej powolna egzystencja ma prowadzić do jej rychłej śmierci...
Jednak jej los ma się wkrótce odmienić. Przypomną sobie o niej ludzie, którzy będą chcieli z niej zrobić potwora, sprzymierzeńca...

Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć.

Język.  Znalazłam się w bardzo zabawnej sytuacji. Bardzo podobają mi się cytaty z tej książki. Niektóre z nich są naprawdę bardzo głębokie i warto się nad nimi zastanowić. Zresztą są po prostu niesamowite! Jednak tylko te wyrwane z kontekstu. Sam język, którym posługuje się autorka bardzo mnie zirytował. Jest on ładny i poprawny, lekki i przyjemny. Jednocześnie autorka używa mnóstwo metafor. Bywają rozdziały złożone tylko z przemyśleń Julii, gdzie co drugie zdanie jest metaforą. Niestety nie wszystkie mają sens, niektóre z nich są naprawdę nietrafione. Natomiast bardzo podobały mi się skreślenia, były świetnym rozwiązaniem, w moim mniemaniu nawet oryginalnym. 


Nie możesz mnie dotknąć – szepczę. Kłamię – oto, czego mu nie mówię. Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem. Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć

Bohaterowie. Nie da się ukryć, że główną bohaterką jest Julia. Wydaje mi się, że była to udana postać. W zasadzie jej kreacja była naprawdę ciekawa. Ciężko mi o niej napisać więcej, ponieważ zagłębiając się w jej wady i zalety, zdradziłabym Wam sporo z książki. Ograniczę się do stwierdzenia, że autorka wykreowała postać w pewien sposób niezmienną, realną. Julia miała bardzo głębokie zasady moralne, które czasem naginała, nieświadomie krzywdziła, a przecież każdy z nas to potrafi, nie ważne czy ma specjalne umiejętności czy nie.


Nienawiść wygląda tak niepozornie, dopóki się nie uśmiechnie. Dopóki nie obróci się i nie skłamie, a jej usta i zęby nie nabiorą cech czegoś zbyt biernego, żeby zadać mu cios pięścią.

Pomysł. Świetny...genialny...naprawdę mnie zachwycił. Nie za bardzo przepadam za powieściami dystopijnymi, a ostatnio miałam nawet dosyć powieści dla nastolatek, ale ta była inna od wszystkich. 
Dotyk, który zabija to niby nic nowego, ale mnie naprawdę się spodobał. Problem w tym, że autorka nie wykorzystała jego potencjału. Akcja w zasadzie wystąpiła dopiero pod koniec, a sama przemyślenia jak wspomniałam były trochę naciągane. Nie da się również ukryć, że autorka bardzo wiele wydarzeń pomijała, nie wiadomo czy były nieistotne, czy nie miała na nie pomysłu. Szkoda.


Histeria to luksus, na który chwilowo mnie nie stać.

Trójkąt. Ok...wiem nienawidzę romansów. Tutaj ten romans oczywiście też był i to zapewne w nadmiarze, ale postaram się go ominąć. Dlaczego? Autorka pokazała mi coś wspaniałego, a mianowicie, że w powieści dla nastolatek może nie być trójkąta! Gratulacje, wielkie brawa i owacje na stojąco!
W "Dotyku Julii"...Adam kocha Julię, Warner kocha Julię, ale nikt nie kocha Warnera :D


Śmierć wydaje się upragnionym wyzwoleniem od tych ziemskich rozkoszy, których dane mi było poznać.

Okładka. Szczerze mówiąc nie za bardzo ją rozumiem. Jednak dopóki jest tak piękna i oddaje klimat powieści to się nie czepiam :D


Skupiam się na przezroczystym kwadracie wciśniętym pomiędzy mnie a moją wolność. Pragnę roztrzaskać ten betonowy świat i natychmiast o nim zapomnieć. Chę być większa, lepsza, silniejsza.
Zagadka. Jakim cudem książkę, która ma nieco ponad 300 stron...wygodny drukie...sporą interlinię...przeznaczoną dla nastolatek...a więc posiadającą wszystkie potrzebne składniki szybkiego czytania, czyta się tak wolno?


Świat jest ponurym miejscem. Czasem musisz strzelać pierwsza.

Podsumowanie. To książka jest przede wszystkim dla nastolatek. Myślę, że spodoba się wszystkim fankom romansów, ale też tym bardziej krytycznym czytelniczkom, liczącym na doskonałą fabułę. To po prostu przyjemna książka. Czy spodoba się starszym? Nie wiem...może i warto spróbować.





Książka bierze udział w wyzwaniu



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka