Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale każdy dobry człowiek może być bohaterem.

Gdy wyliczam dary losu Ciebie zawsze liczę podwójnie


Wydawnictwo : Filia
Data wydania : 14 stycznia 2015 rok
Liczba stron : 345
OCENA 10/10

Pierwsza na liście [Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE





Rak krwi to ogólny termin używany do określenia nowotworu, który atakuje system krwionośny oraz samą krew, szpik kostny i układ limfatyczny. Rozróżniamy wiele rodzajów raka krwi, w tym białaczkę. Na całym świecie co 4 minuty zostaje u kogoś zdiagnozowany rak krwi, a co 10 minut odbiera on komuś życie. W przypadku, gdy nie pomagają konwencjonalne metody, takie jak chemioterapia czy naświetlanie, jedynym wyjściem pozostaje przeszczepienie komórek macierzystych.
Fundacja DKMS

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Witkiewicz i mam nadzieję, że nie ostatnie. Co do tej książki...to po prostu czułam, że muszę ją mieć, że jest ważna. Bardzo rzadko się wzruszam, naprawdę rzadko, ale tej książce to się udało...ta historia na zawsze zostanie ze mną...


Ina to kobieta bardzo samodzielna i niezwykle zaradna. Ma satysfakcjonującą pracę, mieszkanie z katalogu, najmodniejsze ubrania. Jest ładna i wie, jak wykorzystywać swoje wdzięki. Jest singielką, ale gdy ma ochotę często sięga o "herbatniki". Nie zamierza jednak tworzyć związków, nie ufa nikomu, gdyż są rany które nigdy się nie goją. Idealny i hermetycznie zamknięty świat Iny burzy pojawienie się pewnej zmokniętej nastolatki, która informuje ją, że jest pierwsza na liście...

Myślcie pozytywnie. Pozytywne myśli przyciągają dobrych ludzi. I przyciągają szczęście. Złe myśli i słowa tylko pomnażają zło na świecie.


Choroba zawsze przychodzi niezapowiedziana, nie można się na nią przygotować. Jedyne co można zrobić to wierzyć, a w co? W to, że jej się znudzi i sobie pójdzie. Jednak czasem przestajemy wierzyć, bo nadzieja jest tak ulotna, jak ostatni jesienny liść, który walczy o to by pozostać na gałęzi. W takiej sytuacji znalazła się Patrycja, która zachorowała na białaczkę. Patrycja ma dwie wspaniałe córki i męża, który opuścił ją ładnych kilka lat temu. To pokazuje, że choroba nie wybiera, a zachorować może każdy. Co byście zrobili gdyby zostało Wam kilka miesięcy życia? kilka tygodni? kilka dni? Patrycja zamiast rozpaczać, stara się zrobić wszystko co może dla swoich córek. Pisze do nich listy, które ma nadzieję, że pomogą pogodzić im się ze stratą. Jednak ta książka pokazuje więcej. Na nowotwór nigdy nie chorujesz sam, choruje Twoja rodzina i Twoje środowisko. Jedni starają się pomóc, inni Cię powoli dobijają, ale to nie jest Twoja choroba, dzielisz się nią. Córka Patrycji, Karolina cierpi. Musi bardzo szybko dorosnąć, dla mamy, dla młodszej siostry. Może się poddać albo walczyć, choć to wszystko wydaje się beznadzieje.

Jednak choroba to nie jedyny wątek tej powieści. Znajdziemy w niej również pierwszą, prawdziwą miłość. Mężczyznę, który nigdy nie dorósł do tego by mieć rodzinę. Dylematy moralne związane z przeszczepem szpiku. Żal tak silny, że może zmienić się w zemstę. Przeszłość, która nie pozwala nam pójść dalej i prośbę o wybaczenie...

Ludzie po prostu przychodzą i odchodzą. I to zwykle ci, na których nam najbardziej zależy. Czasami niektórzy z nich powracają, ale w najmniej oczekiwanych momentach. Powiedziałabym nawet, że przychodzą niczym bardzo niechciany gość.

Autorka stworzyła postaci bardzo silnych kobiet, które są wstanie upaść i podnieść się, by iść dalej. Los ich nie oszczędza, ale one wbrew wszystkiemu brną naprzód. Ina, Karolina, Patrycja, Grażyna, Róża to żywe kobiety, nie tylko bohaterki książki. Co więcej ich losy są ze sobą nierozerwalnie splecione, nie byłoby jednej bez innej. To bardzo udane kreacje, które naprawdę ożywają na kartkach powieści.

Styl autorki jest miły i przyjemny, niezwykle emocjonalny. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia bohaterek - córki/biorcy/dawcy/przyjaciółki, dzięki czemu możemy naprawdę wczuć się w ich sytuację.

Miłość. Zastanawiam się, co jest ważniejsze – miłość czy przyjaźń? Miłość czasem mija, a przyjaźń… Cały czas się łudzę, że przyjaźń zostaje na zawsze. I nawet po dwudziestu latach trwa, tylko czasem jest zagubiona. Najważniejsze chyba są dzieci. Dla mnie zawsze byłyście na pierwszym miejscu. Jesteście moim spełnionym marzeniem. Mężczyźni są, potem ich nie ma… Ale dzieci są zawsze. Kawałek ciebie w bardziej doskonałym człowieku.

Książka Pani Witkiewicz, to dobrze napisana powieść, z ciekawą fabułą i interesującymi bohaterami. Jednak to nie tylko to...ta książka sprawia, że chcemy coś zmienić w swoim życiu, uczynić je lepszym. Pokazuje sytuację chorych i ich rodzin, ale także przyjaciół i potencjalnych dawców. Autorka skupiła się na transplantacji szpiku, ale podobne dylematy mogą czekać biorców i dawców innych narządów, czy nawet krwi. Myślę, że to ważna książka koło której ciężko przejść obojętnie...

Według mnie istnieję cztery typy dawców. 
Pierwsi to ci zapisujący się z miłości, przekonania i oddania, w pełni świadomi tego, co ta decyzja za sobą pociąga. Tych znam osobiście, to ci, którzy poprzez nasz rejestr uratowali życie chorym na nowotwory krwi.
Druga to ci, którzy kiedyś się zapisali i przebadali, ale po drodze zwątpili w swoje dobro, miłość do drugiego człowieka i poświęcenie, przez co wycofali się, zanim ktoś ich poprosił o oddanie szpiku - tych rozumiem i podziwiam, że mieli odwagę, aby się do tego przyznać przed samym sobą i zrezygnować z tej idei zgodnie ze swoim sumieniem.
Trzecia kategoria to ci, którzy wycofali się z powodów zdrowotnych, co świadczy o ich odpowiedzialności za drugiego człowieka - za to należy się im wielki szacunek.
Ludzi z czwartej kategorii nie jestem w stanie zrozumieć; nie chcę ich usprawiedliwiać ani tłumaczyć, ale i nie chcę oceniać, oceni ich życie. To są ci, którzy deklarują się pod wpływem emocji, nie do końca świadomi odpowiedzialności, ci, którzy jeszcze nie wiedzą, że mogą być dobrzy, nie mają odwagi, aby się o tym przekonać. To dawcy, którzy zapisali się do rejestru i przebadali, zostały na to wydane publiczne pieniądze, kolejny potencjalny chory może mieć nadzieję, że taka osoba uratuje mu życie. I kiedy przychodzi ten moment, w którym podjęta decyzja o ratowaniu życia ma szansę się zrealizować, oni się wycofują. 
Urszula Jaworska

Previous
Next Post »
1 Komentar
avatar

Dziękuję bardzo! Chyba dopiero trafiłam na tę recenzję!!!

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)