Nie zabieram swoich narządów do nieba.

PRZEMYŚLENIA
Transplantologia

Książka "Pierwsza na liście" Magdaleny Witkiewicz skłoniła mnie do wielu przemyśleń. Ten post jest skutkiem rozmów, z różnymi ludźmi, mojego zdania i wynikiem tego co przeżyłam. Mam nadzieję, że komuś ten post się przyda, otworzy oczy albo skłoni do przemyśleń. Na ten temat warto dyskutować.



Dzisiejszy świat zmaga się z wieloma problemami. Media ciągle nam o nich przypominają. Piszą o wojnach, katastrofach, ale też o problemach natury etycznej aborcji, eutanazji czy transplantacji. Właśnie tym ostatnim zagadnieniem chcę się zająć. Jest ono mi dość bliskie, gdyż moja mama ma z tym styczność w pracy.

Zacznijmy od początku …

Transplantacja (z łac. transplantare – szczepić i plantare – sadzić) – przeszczepienie narządu w całości lub części, tkanki lub komórek z jednego ciała na inne (lub w obrębie jednego ciała). Przeszczepianiem narządów zajmuje się medyczna dziedzina naukowa nazywana transplantologią. Źródło

Podział przeszczepów :
  • autogeniczny (autologiczny, inaczej autotransplantacja) – polega na przeniesieniu własnej tkanki lub narządu z jednego miejsca na drugie, np. przeszczep skóry,
  • izogeniczny (syngeniczny, izotransplantacja) – polega na przeniesieniu tkanki lub narządu między osobnikami identycznymi genetycznie np. bliźniętami jednojajowymi,
  • allogeniczny (także: alogeniczny, inaczej allotransplantacja) – polega na przeniesieniu tkanki lub narządu między osobnikami tego samego gatunku, o podobnym, ale nie jednakowym genotypie, np. człowiek → człowiek,
  • ksenogeniczny (heterologiczny, ksenogenny, ksenotransplantacja) – polega na przeniesieniu tkanki lub narządu między osobnikami różnego gatunku np. świnia → człowiek.
Między innymi przeszczepia się : serce,  płuca,  skórę,  nerki,  wątrobę,  trzustkę,  jelita, szpik kostny, tętnicę, rogówkę, "twarz".

Jak widać w pojęciu transplantacja zamyka się bardzo wiele pojęć. Także lista przeszczepionych narządów jest dosyć imponująca. Codziennie przeszczepia się mnóstwo nerek, szpiku kostnego. Jest nawet baza, w której zapisują się ludzie, chcący oddać swój narząd. Nerkę możemy oddać jedną za życia, czasem wiąże się to z komplikacjami. Szpik kostny możemy oddawać wielokrotnie. Jednak takie narządy jak serce czy płuca są bardzo rzadkie. Nawet wypadkach często ulegają uszkodzeniu i nie nadają się później do przeszczepu.




Nie zabieram swoich narządów do nieba!

O przeszczepach możemy pisać w różnych kontekstach, ja chciałabym poruszyć oddawanie narządów po śmierci, ale także przeszczepów rodzinnych.
W moim portfelu trzymam oświadczenie woli wielkości karty kredytowej, tzw. „paszport”. Gdy byłam w liceum, wielokrotnie rozmawiałam o nim z moją klasą w szkole, rozdawałam je. Pamiętam, że tylko jedna osoba go nie wzięła. Nie potępiam jej za to, miała do tego pełne prawo. Codziennie, otwierając portfel zastanawiam się czy dobrze zrobiłam, podpisując go. Parę lat temu w Szczecinie odbyła się akcja „bieg z trójką”, pod hasłem „nie zabieraj swoich narządów do nieba”. Czy miała sens?
W teorii prawo polskie skonstruowane jest tak, że każda osoba, która nie zapisze braku swojej woli do oddania organów po śmierci, wyraża zgodę na ich oddanie. Jednak w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Nie wiele osób wie, że w ogóle taka lista istnieje. Często osobami, które giną w wypadkach są dzieci, które nigdy takiej zgody nie podpisały. Czy od nich też lekarze powinni od tak pobrać narządy? Sprawa w tym momencie robi się coraz trudniejsza. Etyka lekarska nie zważa za bardzo na prawo. Nie pobiera się narządów od osób, które nie wpisały się na tą listę, ale także od tych, które nie posiadają paszportu, bądź rodzina nie wyraziła zgody. W przypadku dzieci decydują rodzice.
Czy to wszystko ma sens? Jeden człowiek może ocalić wiele istnień. Jest piękny film Seven Pounds'a „Siedem Dusz”, który o tym opowiada. Mężczyzna, który w wypadku zabił siedem osób, w tym swoją żonę, nie jest w stanie pogodzić się z bólem. Postanawia podarować nowe życie siedmiu osobom. Dokonuje dokładnej selekcji, wybiera te osoby, które jego zdaniem zasługują na nowe życie. Gdy je już znajdzie popełnia samobójstwo, ale w taki sposób by ocalić wszystkie organy, nawet serce i płuca. Wszystkie trafiają do wyznaczonych osób, by zmienić ich życie. Jest to piękna historia, jeden człowiek umiera, by siedmiu innych mogło żyć dalej. Jednak w życiu ten jeden człowiek mógł znaczyć dla kogoś więcej niż inne osoby. Dlatego właśnie tak ciężko jest nam podpisać zgodę na odebranie narządów po śmierci. Człowiekowi, który umarł nie są one już potrzebne, ale czasami trudno się przemóc i pozwolić, by Twojej ukochanej osobie odebrano płuca, którymi kiedyś oddychała, oczy, którymi kiedyś na Ciebie patrzyła, czy serce, które biło dla Ciebie.
W życiu nie wszystko jest takie proste. Mimo to ludzie po śmierci decydują się oddawać swoje organy jest to piękne i szlachetne. Co raz więcej rodzin po wypadkach zgadza się, by członkowi rodziny odebrać narządy. W Polsce i na całym świecie dokonuje się co raz więcej przeszczepów, ratuje się co raz więcej istnień.

Istnieje co raz więcej osób, które decydują się na przeszczepy „rodzinne”. Polegają one na tym, że osoba chora znajduje dawcę w rodzinie, w rodzicu, bracie, siostrze, kuzynie. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie możemy oddać bliskiej osobie nerkę, kawałek wątroby, cząstkę nas by ona mogła żyć dalej.
Niestety i te przeszczepy są czasami kontrowersyjne. Istnieje cudowny film Nick'a Casseveres'a „Bez mojej zgody”. Opowiada on o rodzinie, w której najstarsza córka choruje na białaczkę. Rodzice są zrozpaczeni, gdyż oni nie mogą być dla niej dawcami szpiku. Podobnie jej młodszy brat. Lekarz proponuje rodzicom rozwiązanie, które istnieje nie tylko w filmie, ale także i w prawdziwym życiu, ale nie oficjalnie. Rodzice starają się o kolejne dziecko, które można tak zmodyfikować, by stało się idealnym dawcom. Takim dzieckiem jest Annie. Już od małego przebywała w szpitalach, miała mnóstwo operacji, pobrań, hospitalizacji, przeżyła piekło, chociaż była zdrowa. Robiła to wbrew sobie, rodzice zmuszali ją do tego, by pomogła chorej siostrze. Annie otrzymuje pomoc od najlepszego adwokata, który pomaga jej zacząć decydować o własnym ciele. Jest to niesamowita historia o dylemacie rodziców, sędziego, rodzeństwa. Jak wiele dzieci jest w prawdziwym świecie w podobnej sytuacji? Czy przeszczepy rodzinne zawsze są dobre? Nigdy nie wiemy czy biorca przyjmie organ i czy dawca przy okazji nie umrze. Mimo to takie przeszczepy cieszą się co raz większą popularnością, często są przykładem ogromnego oddania.

Interesują mnie jeszcze dwie sprawy związane z przeszczepami. Jednak z nich jest naprawdę straszna. Mówię tu o „czarnym rynku”. Organy, które na niego trafiają pochodzą z dwóch źródeł :
  • osób biednych, które w ten sposób chciały zarobić pieniądze,
  • osób porwanych, bądź zamordowanych dla ich organów.
Jak większość społeczeństwa nie wyobrażam sobie, jak takie coś w ogóle może istnieć. Nie dziwi później fakt, że o transplantologi ludzie mówią z lekkim wahaniem. „Czarny rynek” jest nieetyczny i straszny.
Druga sprawa jest o wiele przyjemniejsza, a zarazem bardzo ciekawa. Zajmuje się nią wielu zainteresowanych lekarzy i psychologów. Wiele osób po przeszczepie mówi, że zachowuje się inaczej. Jedna kobieta, której przeszczepiono serce zaczęła jadać w KFC i pić piwo, nigdy wcześniej tego nie robiła, ale robił to jej dawca. Kobieta mówiła, że czuje się tak jakby on gdzieś był wewnątrz niej i czasem po prostu miał na coś ochotę. Czy to znaczy, że każda osoba żyje w jakiejś części swojego organu? Tutaj znowu pojawia się pytanie, czy przeszczepy są w takim razie moralne?




Transplantacja ratuje ludziom życie i to jedyny nie podważalny argument, którego mogę bez wątpienia użyć. Zgoda w moim portfelu wciąż jest podpisana. W mojej rodzinie wiele osób ją podpisało, wielu moich znajomych także. Co dzień zadaję sobie pytanie : „czy dobrze zrobiliśmy?”. Nie umiem na nie odpowiedzieć. Wiem jednak, że to raczej nam nie zaszkodzi. Jednak najważniejsze jest to by każdy z nas podjął w pełni świadomą i samodzielną decyzję.

Poruszyłam problem oddawania narządów i wspomniałam o przeszczepach rodzinnych. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Możemy oddawać szpik i krew. Każda pomoc, nawet najmniejsza jest ważna. Nie ma niepotrzebnej pomocy. Czasem wystarczy sam uśmiech i rozmowa. Mam nadzieję, że ten post skłoni Was do jednego - do przemyślenia. Myślę, że warto nad tym pomyśleć i świadomie odmówić albo pomóc. Jedyne czego nie możemy robić, to nie podejmować żadnej decyzji. Takie jest moje zdanie, a Wasze?


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)