Richards, Foglia - Całun z Oviedo

Głoś moje słowo. Nie pozwól, aby mój obraz zatarł się bardziej niż ten na płótnie. Ożyw mnie w świadomości milionów. Spraw, abym nie wyblakł w ich sercach.

Tytuł oryginału : The Cloth of Oviedo
Wydawnictwo : Philip Wilson
Data wydania : 30 maj 2008 rok
Liczba stron : 374
LUBIMY CZYTAĆ
Ocena : 5/10
Wyzwanie : Kiedyś przeczytam




Kilka słów
Książkę otrzymałam, za ukończenie poprzedniej edycji wyzwania Kiedyś przeczytam. Przyznam się szczerze, że nigdy o niej nie słyszałam więc była dla mnie tajemnicą. Z tyłu okładki wydawca sugeruje, że powinna się spodobać fanom "Kodu Leonarda da Vinci", wydaje mi się to błędem. To nie jest kopia powieści Dana Browna. Mnie osobiście skojarzyła się  z filmem "Pytanie do Boga", ale raczej ze względów etycznych...

Całun, a właściwie sudarium z Oviedo jest relikwią, oczywiście jeśli w to uwierzymy. A skoro nią jest, to legenda również jest prawdziwa i to właśnie w tą chustą przykryto twarz Jezusa, gdy złożono go do grobu. Idąc dalej, ta chusta zawiera DNA Jezusa Chrystusa, DNA Bożego Syna...są ludzie, którzy w to wierzą. To właśnie starają nam się pokazać amerykańscy autorzy, a w zasadzie historię pod hasłem "co by było gdyby"...
Pewnego dnia Hannah Manning znajduje ogłoszenie o Partnerstwie w Rodzicielstwie. Mieszkającej z wujostwem, kelnerce oferta urodzenia cudzego dziecka za 30 tysięcy może wydać się nader interesująca. Szczególnie, gdy w mówi jej się, że jest to bardzo dobry uczynek, no i szansa dla niej na wyrwanie się od szarej codzienności. 
Problem w tym, że nic nie jest takie jakie się wydaje....


Pomysł i wiedza
Autorzy bardzo dobrze zgłębili temat. Wyszukali sporo ciekawych informacji na temat sundarium, dzięki czemu w bardzo prosty sposób dodawali elementy do wykreowanej przez siebie historii. Jeśli dobrze zna się temat, to stworzenie sekty religijnej nie jest już takie problematyczne. Pomysł wykorzystania "in vitro" również przypadł mi do gustu i chociaż nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, to myślę, że autorom udało się utrzymać realizm.

Etyka
Książka wyraża poglądy autorów w sposób mocny, niczego nie zamiata pod dywan. Problemy, w niej poruszane są Tabu, i to nie tylko  w Polsce, ale i na świecie. Tak jak wspomniałam, książka skojarzyła mi się z filmem "Pytanie do Boga", ze względów etycznych. W dzisiejszych czasach, gdy in vitro powoli przestaje być science fiction, a na badania genetyczne powoli przymyka się oko, taka historia wydaje się realna. Tylko co wtedy z naszą wiarą? Kościół Katolicki ma swoje wzloty i upadki, to kolos na glinianych nogach, więc co by było gdyby Chrystus miał DNA? Co by było gdyby go sklonowano? Te pytania etyczne można rozszerzyć, wcale nie trzeba rozmawiać o wierzeniach Kościoła. Co by było gdyby sklonowano człowieka? Jak daleko może się posunąć genetyk?


Co się nie udało?
Jeśli mam być szczera to i wydawnictwo, i autorzy wyrządzili sobie sami ogromną krzywdę. Ta książka bez wątpienia mogłaby być bestsellerem, ale nigdy już się nim nie stanie. Nie wiem, jak można tak łatwo do tego dopuścić, w świecie, gdzie co druga książka nim jest, nawet jeśli nie powinna.

  • Sposób prowadzenia akcji to dramat. Przez jakieś 200 stron książka jest pozbawiona akcji, jej po prostu nie ma, nie istnieje. Czyta się ją ciężko, dopiero pod koniec nabiera tępa, co z kolei skutkuje skróceniem akcji, tak jakby autorzy mieli określony limit stron.
  • Język autorów, w połączeniu z powolną akcją, wydaje się ciężki, ospały. Wręcz zmuszałam się do czytania tej książki.
  • Bohaterowie są ciekawi i interesujący, zresztą jest ich dosyć sporo. Jednak ciężko rozróżnić postaci pierwszo i drugoplanowe. Niestety ich kreacje nie powalają na kolana. Ta różnorodność sprawiła, że autorzy ich "nie dopieścili".
  • Porównywanie książki do "Kodu Leonarda da Vinci" sprawiło jej więcej złego, niż dobrego. Jedyne co w tych książkach jest podobne to...e....występowanie kobiety i mężczyzny, jak również...temat około katolicki? Fani Browna zapewne po przeczytaniu pierwszych 100 stron rezygnowali.
  • Narrator trzecioosobowy, który pozbawiony jest stylu, jakiejkolwiek ironii to kolejny zarzut. Książka przez to jest pozbawiona duszy. To po prostu sprawozdanie, streszczenie.
Tadam! Oto przepis na to, jak zepsuć książkę, która ma potencjał.

Podsumowanie
Jeśli ktoś ma ochotę dać tej książce szansę i przymknąć oko na jej braki, to pozna całkiem ciekawą historię i znajdzie wiele pytań etycznych, na które ciężko znaleźć odpowiedzi. Niestety większość spisze książkę na straty, co wcale mnie nie dziwi.


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)