Drogi Autorze, przepraszam, że jestem!



Ten post został zainspirowany "bardzo jednostronną rozmową" z Panią Jagielnicką - Kamieniecką, autorką książki "Namiętność niejedno ma imię". W tym miejscu, bardzo dziękuję G.P. Vega, za naszą bardzo miłą i radosną wymianę maili.
Na początek, pozwolę sobie pokrótce streścić Wam zaistniały stan faktyczny.
Dostałam możliwość podjęcia współpracy z wydawnictwem Psychoskok. Moim ebookiem próbnym została "Namiętność niejedno ma imię" autorstwa Jagielnickiej-Kamienieckiej. Po przeczytaniu książki, jak zwykle napisałam recenzję i tym razem wywiązała się średnio miła rozmowa z samą autorką. 
Pozwolę sobie teraz sama napisać kilka słów ku przestrodze dla innych początkujących recenzentów, takich jak ja, i może poproszę o radę tych bardziej doświadczonych?

DROGI PANIE AUTORZE,
przepraszam, że jestem!

A więc....jestem Artemis. Piszę/mówię prosto z serca. Raz chwalę, raz krytykuję, jestem szczera i wredna. Mam bardzo cięty język i potrafię komuś sprawić przykrość; czasem zasłużoną, a czasem nie. No co? Nigdy nie mówiłam, że jestem miła. Myślę, że jeśli znacie "Bezczelną" Kubackiej, to trochę znacie i mnie. Jestem bezczelna i wygadana, potrafię się wycofać kiedy ktoś ma rację, jednak kiedy nie ma, cóż....jestem jaka jestem.

Blogową recenzentką zostałam niedawno, wcale nie chciałam się na nikim wyżywać, ani nikogo obrażać. Moim marzeniem było :
1) poznanie ciekawych ludzi i ich zdanie na temat książek - zrealizowane,
2) pisanie własnych recenzji, na własnym blogu - zrealizowane,
3) nawiązanie współpracy recenzenckiej - mam na koncie znajomość kilku autorów i kilka egzemplarzy recenzenckich, powoli dążę do celu :)

Miałam okazję, już kilka razy, porozmawiać z autorami, dwie z tych rozmów jednak zapamiętam na bardzo długo.
Jedną z nich jest rozmowa z młodym debiutantem, który był oczywiście bardzo miły i kulturalny, jednak cóż...Pan Młody Debiutant zaakceptował moją recenzję, ale stwierdził, że nie miałam prawa jej napisać, ponieważ dostałam ten egzemplarz od niego - bardzo ciekawe podejście. Poprosił mnie też o usunięcie recenzji z LC, z tego względu, że moja recenzja utrudni mu rozmowę z wydawnictwami. Usunęłam recenzję - nie tamuję nikomu drogi do kariery, aczkolwiek wątpię by moja recenzja coś znaczyła w takich rozmowach. To był jednak debiutant.
Drugą "rozmowę" odbyłam z Panią Jagielnicką-Kamieniecką i szczerze mówiąc, wcale nie była to miła wymiana zdań. Pani Autorka zarzuciła mi bardzo wiele rzeczy, byłam miła, tyle na ile pozwalał mi mój charakter, ale mam dość. Ile jeden człowiek może znieść?

No i tu, zaczyna się część, przez którą pewnie nigdy nie zacznę współpracy z wydawnictwem Psychoskok i pewnie większością autorów, trudno xd Każdy ma prawo do obrony.

Zostało mi zarzucone, w publicznych komentarzach :

  • Według Autorki, atakuję ją w swojej recenzji. Mam w sobie mnóstwo jadu, wobec osoby, której nie znam.
Wyjaśniam : Wcale nie! Oceniłam książkę. Według mnie książka jest "produktem", tak jak mąka czy laptop (Nie obrażam książki! Chcę tylko coś wyjaśnić, na bardzo prostym przykładzie). 
Gdy kupujemy mąkę i stwierdzamy, że nie damy rady upiec z niej chleba, stwierdzamy że jest beznadziejna. Nikt jednak nie obraża producenta, a jego produkt. 
Gdy kupujemy laptop i po roku pada mu bateria, to już więcej nie kupujemy laptopów tej firmy. Znowu, nie obrażamy producenta, a oceniamy produkt.
Tak samo jest z książką. Gdy oceniamy książkę, którą przeczytaliśmy, oceniamy dzieło napisane przez autora, "produkt" jego pracy twórczej, nie jego własną osobę!
  • Według Autorki, nie umiem pisać recenzji.
Wyjaśniam : Tu się zgadzamy! Jestem początkującym recenzentem i wciąż się uczę.
  • Autorka stwierdziła, że nie wie skąd się wzięła negatywna recenzja jej książki, ponieważ na stronie "Empiku" i portalach czytelniczych są same wysokie oceny, a książka świetnie się sprzedaje.
Wyjaśniam : Gratuluję świetnej sprzedaży! Jednak Autorka nie ma racji, w ogóle.
Po pierwsze : Na przykład, na LC książka ma ocenę 5. Recenzenci przyznają jej 1,2,3 albo 10 gwiazdek, jak widać rozbieżność jest duża. Nie wszystkim książka się podoba.
Po drugie : De gustibus non est disputandum - Gusta nie podlegają dyskusji. Ta łacińska maksyma jest bardzo trafna. Nie możemy dyskutować o czyimś guście. Jednym się podoba, drugim nie, i taka jest kolej rzeczy.
  • Autorka stwierdziła, że nie powinnam jej książce wystawiać negatywnej oceny. Według niej profesjonalny krytyk, jeśli książka mu się nie podoba to ją odkłada i nie wystawia negatywnej oceny.
Wyjaśniam : Serio? 
Po pierwsze : Nie mam w sobie nic z profesjonalnego krytyka - nikt mi nie płaci za recenzje; rzadko dostaję egzemplarze recenzenckie; nie jestem mistrzem języka polskiego; brak mi wykształcenia w tym kierunku.
Po drugie : Gdyby tak w istocie było, świat byłby zbyt piękny. 
Myślę, że profesjonalny krytyk ocenia każdą książkę, którą dostaje do recenzji - chyba na tym to polega. Co więcej jeśli przebrnie, przez złą książkę, to myślę że chętnie napisze o tym w swojej recenzji.
Zresztą wnioskowanie Autorki, mogę obalić na wstępie tym, iż istnieją negatywne, profesjonalne recenzje.
  • Proszę sobie przeczytać poniższy link, by zrozumieć, jak pisze się recenzje z namysłem, ze znajomością tematu, bez histerycznej napastliwości na autora.
Wyjaśniam : Kto tu kogo napastuje, przepraszam bardzo? Bo jeśli ktoś tu jest napastowany, to ja! Uważam, że jest to nie miłe i bezczelne ze strony Autorki.
  • Byłabym Pani wdzięczna, gdyby usunęła Pani tę recenzję, bo straciłam przez nią wiele czytelniczek, które z pewnością byłyby książką zachwycone, na co wskazują opinie na portalach książkowych.
Wyjaśniam : Pani Jagielnicka napisała sporo książek, myślę że jej stałe czytelniczki nigdy od niej nie uciekną, a ja nie zniechęciłam tłumu - gdyż mało osób odwiedza mój blog. Recenzji nie chcę natomiast usuwać, zresztą nie mogę, bo napisałam ją dla wydawnictwa Psychoskok.

Myślę, że każdy kto publikuje swoje teksty musi liczyć się z krytyką. Autorzy zarabiają na "pisaniu", także każdy kto chce ma prawo napisać/powiedzieć kilka słów o ich książce. Nigdy, w swojej recenzji, nie zaatakowałam Autorki. Teraz...być może tak, ale chciałam się obronić, a każdy prawo do obrony ma. Autorzy są zapewne ludźmi takimi jak my, o większej wrażliwości, ale żeby coś wydać pod swoim nazwiskiem trzeba mieć twardą skórę. Ja, nie śmiem porównywać się do autorki, zawsze swoje teksty wystawiam pod hasłem "do krytyki", i o to chodzi.

Myślę, że Pani Jagielnicka przekroczyła pewną granicę. Ta rozmowa wcale nie musiała, tak wyglądać. Każdy ma prawo do publikacji własnego zdania, jeśli dla kogoś jest ono krzywdzące ma prawo o tym napisać, ale nie może przy okazji atakować tej drugiej osoby, bo koło się zapętla.

A co Wy o tym myślicie?

Spotkaliście się kiedyś z tym, że Wasze recenzje i Wasza osoba zostały skrytykowane?



Previous
Next Post »
9 Komentar
avatar

Ja również Ci dziękuję, to niemiłe doświadczenie dzięki Tobie i dla mnie było bardziej znośne. Cóż, ja nie mogę nic zarzucić samej autorce, bo do mnie nie pisała, przynajmniej nie oficjalnie. Za to zostałam "ofiarą" jej fanki. Swoją drogą mającą te same argumenty co autorka u Ciebie, tylko bardziej niemiła była/jest - trudno powiedzieć czy powiedziała już swoje ostatnie słowo. Nawet zostałam posądzona o konszachty z jakąś grupą zaciekłych wrogów autorki (a ma ich bo walczyła z komuną). Nie wiem, czy to wymaga komentarza. Wolałabym nie komentować, bo naprawdę próbuje być grzeczna.

Ech, niesmaczne to wszystko i tyle. Chociaż wolę obrócić to w żart, niż brać na poważnie. Tacy autorzy robią wiele szkody zarówno wydawnictwu, jak innym autorom, jakich twórczość jest lepsza i godna uwagi. Ale po takich przedstawieniach (bo jak to inaczej nazwać?) i ja odpuszczam. Dla świętego spokoju.

Balas
avatar

Nie znam tej autorki i raczej nie mam zamiaru zapoznać się z jej twórczością. Była wobec Ciebie naprawdę nieuprzejma i niemiła, uważam, że ona chyba nie rozumie na czym polega praca recenzenta i że każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie. Najprawdopodobniej nie umie również przyjąć krytyki, na co według mnie powinien być przygotowany każdy autor. Przykro mi, że spotkało Cię coś takiego, bo mi na razie jeszcze nic takiego się nie przydarzyło.

Balas
avatar

Ech, to poniekąd jest odpowiedź, dlaczego blogerzy często omijają polską literaturę - szkoda zdrowia na użeranie się z autorami/fanami. Są tacy, którzy mają klasę i są tacy, którzy nigdy jej nie mieli. Groza rozpoczyna się wtedy, gdy nieprzychylna opinia trafia do tego drugiego...

Balas
avatar

Jak ja się cieszę, że trafiłam na wspaniałych autorów. Współczuję Ci. Wiem, że to niełatwo się mówi, ale nie przejmuj się za bardzo. Stoimy za Tobą murem:)

Balas
avatar

Szczerze? Jestem zszokowana. Nie sądziłam, że takie rzeczy jeszcze się dzieją. Skoro autor wydaje książkę to powinien brać pod uwagę, że nikt nie jest w stanie zadowolić wszystkich i zawsze znajdzie się ktoś, komu książka nie przypadnie do gustu. I dobrze, bo tak powinno być. Książka, która podoba się wszystkim chyba nie istnieje. Każdy ma prawo do własnej opinii, a już szczególnie na swoim blogu, gdzie piszemy prosto z serca czy książka nam się podobała czy nie. A wydaję mi się, że recenzje krytyczne powinny być przez autorów szczególnie brane pod uwagę, by zobaczyć co możnaby poprawić przy następnej książce.

Balas
avatar

Ja również jak na razie trafiłam na super ludzi i stąd częściej sięgam po naszych autorów:) Meres, Haner, Skokowski, Waszak, Waszut, Socha, Witkiewicz - na tych nazwiskach na pewno się nie zawiedziesz, bo Ci autorzy mają ludzką twarz.

Balas
avatar

Ocho, wygląda na to, że masz za sobą chrzest bojowy ;) Niestety niektórzy autorzy, nieważne czy "starzy wyjadacze" czy też debiutanci nie mają w sobie za grosz pokory i samokrytyki. A my, blogerzy, mamy prawo krytykować i oceniać książkę (nie autora!), jeśli ta nam się nie spodobała. Zresztą co zmieni jedna recenzja? Bloger nie ma mocy sprawczej i nie sprawi, że nagle zatrzyma się sprzedaż danego tytułu. Trzymaj się dzielnie i nie daj stłamsić. A wstrzymanie współpracy, bo "recenzja była brzydka" świadczy niezbyt dobrze o wydawcy.

Balas
avatar

dlaczego nie jestem zaskoczona!! wydawnictwa/autorzy rozdając książki uważają, że nabywają prawo do pozytywnej opinii, naiwnością byłoby uważać inaczej; chcesz być niezależna, kupuj/wypożyczaj książki...ale dla jasności-jestem po twojej stronie :)

Balas
avatar

Ha, nie jestem zdziwiona. Ktoś tu ma po prostu problem z własną oceną - potrzeba dystansu do siebie, pokory. I masz we wszystkim rację. Ludzie bywają - niestety - różni. Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najlepszego i wiele sukcesów :)

http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)