Menu

Martyna Kubacka - Bezczelna

Moja żona zawsze i wszędzie jest gwiazdą. Czasami świeci tak intensywnie, że wprost nie można na nią patrzeć.

KILKA SŁÓW
Przeczytałam kilka recenzji tej książki i przyznam, że bardzo mnie zaintrygowała, choć zazwyczaj unikam romansów, to bardzo lubię silne bohaterki. Zaintrygowała mnie również okład, moim zdaniem jest naprawdę niezwykła, ma pazur. Co prawda kojarzyła mi się z erotykiem, którym ta książka nie jest, ale tytuł i trampki ostatecznie przekonały mnie do tej pozycji i wcale nie żałuję!

Tytuł: Bezczelna
Autorka: Martyna Kubacka
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 17 listopad 2014 rok
Liczba stron: 304



FABUŁA
Magdalena Zielińska nie jest kolejną księżniczką, czekającą na księcia z bajki. To współczesna Katarzyna z "Poskromienia Złośnicy" Szekspira. Ma niewyparzony język, jest bezczelna, nie rozumie miłości, nie szuka jej. Nosi trampki tam gdzie wypada i tam gdzie nie wypada. Wyznaje zasadę: Ta zniewaga krwi wymaga! Zresztą co tu dużo mówić, jeśli autorka zaczyna książkę w ten sposób, to jej bohaterka nie może być potulna:

Podobno już pierwsze cztery strony książki mogą skłonić do przeczytania jej od deski do deski albo przekonać, że nie warto kontynuować lektury.
Proszę bardzo, oto one.
Przerzuć kartkę, wysil odrobinę szare komórki, skup się na tekście i zrób pierwszy krok prowadzący do naszego poznania. Potem zdecydujesz, czy zagłębisz się w moją historię, czy wrócisz do czytania
wiadomości od znajomych na Facebooku, instrukcji obsługi nowego iPhone’a i bestsellera nad bestsellerami, czyli programu telewizyjnego. 
Jeśli nie dojdziesz do piątej strony, świat się nie zawali.
Nie przejmę się za bardzo faktem, że masz mnie w dupie.
Pewnie myślisz, że jestem bezczelna?
Uwierz mi, masz rację.

Magdalena dopiero wkracza w swoje dorosłe życie, które wcale nie jest takie łatwe. Ciężko jest znaleźć pierwszą pracę, a w przypadku Madzi graniczy to z cudem. Jej niewyparzony język wcale w tym nie pomaga, tak samo jak zamiłowanie do trampek. I tu zdarza się cud. Bardzo błyskotliwa Madzia zostaje zatrudniona przez niezwykle inteligentnego wiceprezesa Przemka w firmie komputerowej Cybertron. Pewnie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że prezesem jest BUFON - Tomek, brat bliźniak Przemka. A jak wiadomo z bliźniakami same kłopoty....szczególnie, gdy jeden z nich jest Twoim lustrzanym odbiciem!


– Co za młodzież? Rozsiądzie się wygodnie, a seniorzy muszą 
trzymać się poręczy, żeby nie upaść. – Czyjeś marudzenie przerwało 

moje żołądkowe rozterki.

Spojrzałam w kierunku, z którego dobiegł zrzędliwy głos. Jakiś 
babsztyl koło sześćdziesiątki z olbrzymim beretem na głowie i 

paskudną fioletową apaszką zawiązaną wokół szyi wyraźnie miał mi za 
złe, że to ja siedzę, a nie on.
– Może raczysz ustąpić miejsca osobie starszej? Twoje nogi są 
jeszcze młode, a ja nie mam siły długo stać – powiedziała kobieta, 

pewna, że za chwilę posadzi swoje przeogromne dupsko na moim 
miejscu.
– Fakt, że mam młode nogi, nie oznacza, że nie są zmęczone. 
Jeszcze się zdążę w życiu nastać, więc sorry, babciu, ale ci nie ustąpię – 

odpyskowałam.
Posłała mi mordercze spojrzenie i krzyknęła:
– Bezczelne dziewuszysko!!!

Fabuła nie jest niezwykle ambitna i jest dosyć przewidywalna, jak to w romansach, ale to nie specjalnie przeszkadza w tej książce, gdzie liczy się świat widziany oczami głównej bohaterki. Jedyne co mi się nasuwa to, to że autorka bardzo lubi wypadki komunikacje.


KRÓLOWA BEZCZELNOŚCI
Poznajcie Magdalenę Zielińską, która uważa, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Co za tym idzie szanuje ......., w zasadzie to mało osób szanuje. Gdy jej bardzo na czymś zależy potrafi to dostać, a nawet poskromić swój temperament jednak to tak tylko na chwilę. Nikt nie lubi osób aroganckich i pewnych siebie, nikt nie może się przebić przez ich mur. Pewnie to sprawia, że jedyną przyjaciółką naszej bezczelnej królewny, zostaje bardzo spokojna Dominika.
Jeśli o mnie chodzi, to ta bohaterka była moim spełnieniem marzeń. Sama jestem pewna siebie, potrafię być arogancka i czasem zmieszać kogoś z błotem, nigdy nie przejmuję się tym co o mnie myślą inni - każdy ma mroczną stronę :), jednak potrafię odpuścić, a tego nie potrafi główna bohaterka, co więcej jest osobą bardzo impulsywną. Mimo to, jest cudowna! Nie czytam romansów, bo prócz przewidywalnej historii nie ma w nich nic więcej. Mamy księcia z bajki i kobietę, która jest na każde jego skinienie. Tu jest inaczej. No proszę, rączki w górę, kto ośmieli się kiwnąć na Panią Zielińską?! Naprawdę dziękuję Pani Martyno, za tą bohaterkę!


Dlaczego „Królowa Bezczelności”?

Dominika nazwała mnie tak po jednej z domówek, na którą wkręciłam nas bez zaproszenia. Pierwszy i jedyny raz udało mi się 
namówić przyjaciółkę na taki spontaniczny wypad. Wszystko poszło 

jak z płatka. Wpakowałyśmy się do czyjegoś domu razem z wchodzącą 
akurat grupą gości. Zjadłyśmy trochę przekąsek i wypiłyśmy kilka 
drinków za darmo. Muzyka była smętna, więc podmieniłam płyty, na 
te, które przyniosłam ze sobą. Beznadziejne składanki, drażniące 
wcześniej moje uszy, wyrzuciłam szybko do kosza na śmieci.
Szalałyśmy z Dominiką na całego. Wszystko skończyłoby się zapewne
solidnym kacem następnego dnia, gdyby nie fakt, że zaczął przystawiać 
się do mnie jakiś podpity burak. Kiedy mnie dotknął… a dokładniej, 

kiedy złapał mnie za tyłek, dostał natychmiastowego kopa w jaja. Jak 
przez mgłę pamiętam, że rzuciłam się na niego z pięściami. Jakiś 
mięśniak odciągnął mnie od leżącego na podłodze i zwijającego się z 
bólu frajera. Kiedy przestałam się wydzierać, ktoś podszedł do mnie i 
powiedział, że to szczyt bezczelności, aby załatwiać tak gospodarza 
imprezy w dniu jego osiemnastych urodzin. 
No co? Nie wytrzeszczaj tak gał! Skąd miałam wiedzieć? 
Przecież znalazłam się tam przez przypadek, tak? A zresztą, gospodarz 
czy nie, co za różnica? Jak koleś uważał, że łapanie mnie za tyłek to
dobry pomysł na rozpoczęcie rozmowy, musiałam go szybko oświecić, 
że się grubo pomylił.



DIALOGI/JĘZYK/STYL
Powiedziałabym, że język jest adekwatny do opowiedzianej historii, a dialogi są cudowne. Autorka pisze bardzo lekko, skorzystanie z narratora pierwszoosobowego bardzo pomogło tej książce. A humor, jak pewnie widać po cytatach, jest świetny! Do tej pory nie mogę przestać się śmiać.

– Mogę o coś zapytać?
Czy ja pytam, czy mogę zapytać… To chore!!!
– Mhm…
– Dlaczego Cybertron?
– Jak to dlaczego?
– Skąd taka nazwa? Zastanawiam się nad tym od chwili, kiedy przeczytałam ogłoszenie w gazecie, że organizujecie praktyki. Tomek zrobił tajemniczą minę.
– Może kiedyś ci powiem.
Czy on właśnie puścił do mnie oczko? Eee… niemożliwe.
– Kiedy?
– Jak ty wyjaśnisz mi, dlaczego po ośmiu dniach rzuciłaś studia.
– Odpowiedź jest prosta. To nie była moja bajka. Zero fascynacji uczelnią, zero fascynacji zajęciami, zero fascynacji wykładowcami… – wyliczałam. – Totalne dno. Nic mi się nie podobało.
– Cybertron to twoja bajka?
– A myślisz, że dałabym się namówić na tę wyprawę, gdyby tak nie było?
– Racja. Cieszysz się, że tu pracujesz?
– Zabawne, że pytasz o to akurat ty.
– A jednak chciałbym wiedzieć.
– Może kiedyś ci powiem.
– Kiedy?
– Jak dowiem się, dlaczego Cybertron.

PODSUMOWANIE
To nie jest książka super ambitna i niezwykle poważna, ale nie o to tu chodzi! To książka o dorastaniu i dojrzewaniu. O tym, że w życiu warto być bezczelną, bo pozwala to nam walczyć o siebie, ale także o tym, że czasem warto trzymać język za zębami. O miłości widzianej z różnych stron i poskromieniu złośnicy, przez wcale niemniej bezczelnego księcia z bajki. Polecam wszystkim kobietom, jako książkę, która bawi i cieszy. Gwarantuję dużą dawkę śmiechu!


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka