Stefania Jagielnicka-Kamieniecka - Namiętność niejedno ma imię

Przecież ona musi znać jego nazwisko – zastanawiała się w skrytości. Mogłabym go odszukać gdzieś tam w Austrii. Nie miała jednak śmiałości, by w dalszym ciągu indagować o to surową matkę, która w dzieciństwie często karała ją biciem po pupie. Złościła się na nią, że nie chce ćwiczyć na pianinie, że źle się uczy. Dziewczynka nigdy nie zaznała od niej czułości, pieszczot. Była zahukana, melancholijna i skryta. Przez całe życie marzyła o ojcu Austriaku, aż w końcu uwierzyła w wymyśloną przez siebie wersję swego poczęcia. Teraz w Wiedniu coraz częściej myślała, że musi w końcu dowiedzieć się od matki, jak nazywa się jej ojciec. Może też tu mieszka?


Wydawnictwo : Psychoskok
Data wydania : 20 luty 2015 rok
Liczba stron : 182
LUBIMY CZYTAĆ
OCENA : 4/10
Namiętność niejedno ma imię [Stefania Jagielnicka–Kamieniecka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Wyzwanie : Czytamy Ebooki






KILKA SŁÓW
Myślę, że ocenienie tej książki wcale nie będzie proste, gdyż jest to pozycja bardzo specyficzna. Co więcej sam temat "dysfunkcyjnej rodziny" został ujęty w kontrowersyjny sposób. Co chciała osiągnąć autorka? Rozgłos? Szok? Nie wiem, trudno mi to ocenić.


FABUŁA

Martyna jest dzieckiem z dysfunkcyjnej rodziny. Nigdy nie poznała swojego ojca. Nie zna jego imienia, nie wie jak wyglądał. Jej bardzo pobożna matka nie chce zdradzić żadnego szczegółu. To bardzo frustrujące dla małej Martyny, a później dla jej dorosłego wcielenia. Co więcej matka Martyny, też nie jest wymarzona. W dzieciństwie, wywierała bardzo wielką presję na córce. Za wszelką cenę próbowała ją nauczyć gry na skrzypcach i fortepianie. Nigdy nie okazywała córce miłości. To wszystko bardzo źle wpłynęło na życie dorosłej Martyny. Jest ona kobietą bardzo skrytą i melancholijną. Jej jedynym sposobem na złagodzenie samotności i poczucia wyobcowania jest akt seksualny, początkowo z miłości, później z samej potrzeby. W Wiedniu, prócz pracy, Martyna stara się odnaleźć ojca, jednak jej poszukiwania kończą się dla niej pasmem niepowodzeń i upokorzeń, po których co raz ciężej się pozbierać. W tą historię uwikłany jest również Martin, który zakochał się w Martynie, bez wzajemności. Jest młodym muzykiem, będącym w związku homoseksualnym z krytykiem muzycznym. Co wyniknie z tej historii? Czy bohaterowie odnajdą szczęście?

Fabuła jest prosta, opiera się na irracjonalnych działaniach głównej bohaterki. Autorka wprowadziła też kilka wątków pobocznych, uzupełniających całą historię.

MARTYNA
Poznajmy Martynę, Polkę, asystentkę dentystyczną, mieszkającą i pracującą w Wiedniu. Do tej pory nic nie jest niezwykłe. Jednak to wcale nie jest taka prosta historia. Martyna nienawidzi Polaków, brzydzi się nimi i w ogóle nie czuje się Polką. Boi się rozmawiać z matką o ojcu. Nie potrafi dorosnąć. Nie umie określić swojego pochodzenia. Jest bardzo zagubiona i nieszczęśliwa. Odtrąca miłość, gdy ta jest w pobliżu, a goni za nieznanym. Poczucie wyobcowania znika podczas aktu seksualnego, ale to rozwiązanie tylko chwilowe, gdyż żaden z jej partnerów nie jest wstanie jej pokochać.
Jej historia byłaby smutna, gdyby nie fakt, że jest tak irracjonalna. Martyna nie zachowuje się, jak dorosła kobieta, a mała dziewczyna, która nigdy nie dorosła. Szuka ojca, znając tylko jego imię, a nie wiedząc jak wygląda, w jakim kraju mieszka, co doprowadza ją do kłopotów. Sypia z przypadkowymi mężczyznami, niektórzy traktują ją jak prostytutkę, ale to jeszcze nie jest najgorsze. Prawdziwy kryzys, zaczyna się gdy zostaje uwięziona, a później trafia do szpitala psychiatrycznego. Traci pracę, a Martin przestaje na nią czekać i znajduje sobie dziewczynę. 
To kreacja bardzo dziwna. Z jednej strony, jest to dosyć ciekawe studium osobowości. "Martyna" to przykład dziecka z dysfunkcyjnej rodziny, które nie potrafi odnaleźć swojej tożsamości i jest zagubione w dorosłym życiu. Jednak irracjonalność jej zachowania, niszczy tą kreację.

BOHATEROWIE
Autorka stworzyła wielowątkową powieść, z różnymi bohaterami. Poznajemy Martina, jego kochanka, rodziców, matkę Martyny, domniemanych ojców. Każdego z bohaterów, autorka stara się nam przedstawić, co wprowadza trochę bałaganu do całej historii. Natomiast sam dobór "obsady" wydaje się całkiem interesujący.
- Mężczyźni, szukający kobiet na jedną noc,
- Brutalny agent,
- Pobożna prostytutka,
- Rodzice martwiący się o jedynaka,
- Uparta kochanka,
- Nieszczęśliwy gej,
- Homoseksualny krytyk.
To wszystko sprawia, że nie można napisać, iż autorka nie miała pomysłu. Po prostu zrealizowała go w bardzo skomplikowany i niezrozumiały sposób.

Doskwierała jej samotność. Jedynymi jej przyjaciółmi byli ci z Facebooka. Koleżanki, z którymi pracowała, miały mężów, małe dzieci i swoje problemy. Nie spotykała się z nimi prawie wcale. Mieszkała w Wiedniu już od roku, a z nikim dotąd się nie zaprzyjaźniła. Najprzyjemniejszy sposób spędzania wolnego czasu stanowiło dla niej siedzenie na balkonie wychodzącym na wewnętrzny ogród z dorodnymi sosnami, wierzbami i krzakami róż. Rozmawiała z nieznanym ojcem, którego wyimaginowany obraz nosiła w sercu.

PODSUMOWANIE
Ocenienie tej książki jest naprawdę trudne. Historię Martyny możemy bowiem, rozumieć dosłownie lub spróbować odszukać w niej głębsze dno. Jednakże żadne z rozwiązań nie jest proste. Dla mnie to powieść o nieskomplikowanej fabule, w której główna bohaterka zachowuje się bardzo irracjonalnie. Zresztą nie tylko ona. Postępowanie bohaterów jest wręcz absurdalne i jeśli taki był zamysł, to autorce to się udało. Na początku napisałam, że nie wiem czy autorka chciała uzyskać rozgłos problemu, czy zaszokować swojego czytelnika, jednak nadal tego nie wiem. Dla mnie historia Martyny pozostanie irracjonalną bajką, napisaną zgrabnym, ale niepowalającym językiem, o bardzo trudno dostrzegalnym psychologicznym tle.


Za ebook dziękuję wydawnictwu :



Previous
Next Post »
3 Komentar
Ten komentarz został usunięty przez autora. - Hapus
Ten komentarz został usunięty przez autora. - Hapus
avatar

Nie rozumiem komentarza autorki, przecież w Twojej recenzji nie ma ani odrobiny napastliwości na autora. Z tekstu powyżej wynika jedno, po prostu opisana historia nie chwyciła Cię za serce, ale chyba nie masz prawa publikować własnego zdania na własnym blogu ;) Pozdrawiam!

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)