Menu

Colleen Hoover - Maybe Someday





...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. 
Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać.


To już moja szósta książka tej autorki i szczerze mówiąc, po raz drugi czuję się nieco zawiedziona. Nie oznacza to jednak, że książka jest zła, wręcz przeciwnie. To bardzo miła historia miłosna. Dużo w niej rozpaczy, niesprawiedliwości i złamanych serc, ale brakuje jej tego czegoś.







Tytuł: Maybe Someday
Autorka: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 13 maj 2015 rok
Liczba stron: 440

Sydney ma poukładane życie. Studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Jedynym jej szaleństwem jest samodzielność. Zbuntowała się rodzicom i rzuciła prawo, a później zaczęła żyć na własną rękę. Jednak szczęśliwy, samodzielny świat, który sobie zbudowała w jej 22 drugie urodziny legł w gruzach
Ridge jest muzykiem programistą. Gra na gitarze w taki sposób, że wzrusza nawet najbardziej zatwardziałe serca. Jednak nigdy nie występuje publicznie, woli to robić na swoim prywatnym tarasie. Życie, na które bardzo ciężko sobie zapracował, zaczyna powoli się burzyć. A wszystko zaczyna się od tego, że przestaje pisać teksty do swoich piosenek
Sydney i Ridge są sąsiadami. Oboje w pewien sposób zostali okaleczeni przez los. W tym samym momencie znajdą się w potrzebie, a jedynymi osobami, które będą wstanie im pomóc, będą oni sami.
To historia o ludziach rozdartych pomiędzy "może kiedyś", "a właśnie teraz".

Może wcale mnie nie potrzebuje.
Może rzeczywiście ją tłamszę.
Może nie jestem jej bohaterem, 
którym zawsze starałem się być, 
może ona w tej chwili w ogóle nie potrzebuje bohatera. 
Bo niby czemu miałaby potrzebować? 
Ma kogoś o wiele silniejszego ode mnie: siebie.

Książka została oparta na bardzo oklepanym schemacie new adult, w którym on wyciąga ją z tarapatów, a ona pomaga mu dalej żyć i po tygodniu nie są już wstanie bez siebie oddychać. Jeśli dodamy do tego jeszcze trójkącik i fakt, że bohaterowie są muzykami, to stwierdzimy, że ta pozycja niczym nie różni się od pozostałych w swoim gatunku. Mimo to, Hoover dzięki dobrze wykreowanym bohaterom  udało się wyjść poza ten schemat.

Ridge przez swoje wady, zalety i ułomności jest postacią niezwykle interesującą. Autorka powoli wprowadza nas w jego świat, w którym musiał bardzo szybko dorosnąć i przyjąć na siebie sporą odpowiedzialność. Nigdy nie miał lekko, a do tej pory miłość znaczyła dla niego tylko oddanie, dawanie, nigdy branie.

Sydney wyrosła w kochającym domu, jako rozpieszczona jedynaczka, ale tylko z pozoru. Była najukochańszą córeczką dopóki postępowała zgodnie z życzeniami rodziców. Gdy rzuciła studia otrzymała, to czego pragnęła - samodzielność. Przynajmniej tak myślała. W rzeczywistości tkwiła w związku bez przyszłości i sieci kłamstw utkanych przez jej najbliższych.

Sydney i Ridge'a początkowo łączy tylko jedno - pasja do muzyki. Oboje czują ją w głębi swojego serca i potrafią ją wyrażać w najbardziej możliwie wzruszający sposób. Ona pisze teksty, które wzruszają.  On tworzy muzykę, która sprawia, że jej teksty zyskują moc.

Wspomniałam również o trójkącie miłosnym i szczerze mówiąc nie mogę go pominąć. Nie jest to jednak niedojrzała sytuacja, którą spotykamy w powieściach new adult. W tym trójkącie miłość przez cały czas jest prawdziwa, problemem jest raczej jej źródło i próba jego zasypania.

Maybe someday, to książka przesycona emocjami. Przeplatana tekstami piosenek, do których wspaniałą muzykę napisał Griffin Peterson i nie skłamię, jeśli napiszę, że kilka z nich już jest na moim własnym odtwarzaczu. Po prostu w moim odczuciu czegoś tutaj zabrakło. Colleen Hoover jest fanką wypadków samochodowych i bójek, a tutaj co prawda bicia trochę było, ale jakoś za mało. Akcja była trochę flegmatyczna i generalnie w książce niewiele się działo. Autorka skupiła się na uczuciach i to one graja tutaj pierwsze skrzypce, przez co akcja w niektórych momentach naprawdę zanika. 

Książką bardzo mi się podobała, ale zabrakło w niej tego czegoś, co tylko Hoover potrafi stworzyć. Nie powiem też, że flegmatyczna akcja przypadła mi w pełni do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że Maybe someday naprawdę warto przeczytać.






15 komentarzy :

  1. Już się nie mogę doczekać, jak zacznę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam do tej pory tylko jedną książkę tej autorki (co za wstyd), ale w domu mam kolejną więc pewnie niedługo nadrobię zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle się waham nad jej kupnem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że ta książka mniej Ci się podoba niż reszta.
    Chyba najpierw przeczytam inne powieść Hoover.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poznałam do tej pory jedynie jedną książkę autorki i nie zapowiada się, że nawiążę z nią dłuższą znajomość ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio zaprzyjaźniłam się z piórem tej pisarki, więc jak najbardziej pragnę poznać treść powyższej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś może przeczytam, na razie mój entuzjazm lekko opadł, bo gdzieś czytałam, że to o chorobie, a ja na tan moment o chorobie czytać nie dam rady:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Na Targach miałam ją w ręce, ale zdecydowałam się na "Musimy coś zmienić". Odrobinę żałuję, ale z pewnością w przyszłości ta książka trafi na moją półkę.
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Intryguje mnie ta muzyka w książce, ale to raczej wszystko, co mnie ciekawi xD Trójkąt i schemat, eh... nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się jej doczekać. Od jakiegoś czasu czeka już aż ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  11. Recenzja ciekawa ale raczej nie sięgnę po nią. Chyba to książka nie w moim typie. Ale nigdy nie mów nigdy więc może kiedyś...
    Zapraszam do mnie:
    http://fandomowe-zycie-prim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka mi się strasznie podoba, a do tego całkiem niezłe było "Hopeless" więc i po tę książkę Hoover zamierzam sięgnąć ;)

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Flegmatyczna akcja i schematy u Hoover? Nie wierzę ;) Nie mogę się tez doczekać momentu na lekturę, ale najpierw przeczytam coś ważniejszego, zgadniesz co? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze tak jest - po tym jak przeczyta się jedną, cudowną książkę, zawsze liczy się, że kolejne tego samego pisarza będą równie niezwykłe.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka