O chrzcie Polski słów kilka...

– Wiara to straszna!.. – wymówiła po cichu.
Brat nie odpowiedział długo. 
– Gdyby w istocie taką była, czyżby ją tylu ludzi mogło wyznawać? – rzekł po namyśle.



Pan z fotografii to Mieszko I (Poczet królów i książąt polskich według Jana Matejki) i jego każdy Polak winien znać. Uczymy się o nim już od najmłodszych lat, a datę chrztu Polski nikomu przypominać nie muszę. Czy jednak ktokolwiek z was siedząc nad podręcznikiem do historii, zastanawiał się, jak to było naprawdę? Przecież naszego kraju nie schrystianizowano w jeden dzień. W jaki sposób Mieszko poznał Dobrawę? Czy była dobrze ułożoną i potulną kniahinią? Wszystkiego dowiecie się z tej wspaniałej powieści.






Tytuł: Lubonie. Powieść z X wieku
Autor: Józef Ignacy Kraszewski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

źródło
Józef Ignacy Kraszewski był polskim pisarzem, publicystą, historykiem, działaczem społecznym i politycznym. Pisał pod różnymi pseudonimami, np. Bogdan Bolesławita, Dr Omega. Jako autor ma w swoim dorobku największą liczbę wydanych książek i wierszy w historii literatury polskiej. Lubonie to powieść historyczna opublikowana w 1876 roku. Należy do cyklu Dzieje Polski.

Lubonie nie są zwykłą, nudną powieścią historyczną. Nie nadają się również na podręcznik historyczny. To wspaniała opowieść, która pozwala nam poznać tamte czasy, z których większość z nas pamięta tylko Mieszka I, 966 rok i ewentualnie księżniczkę Dobrawę. Autor nie ocenia, nie krytykuje, nie chwali, daje nam cudowną historię, która pomaga nam zrozumieć to, co się wydarzyło.


W państwie Polan nadal panują obyczaje pogańskie, ale to musi się wkrótce zmienić. Nikt nie może być bowiem obojętny na wieści o potędze knaziów i panów, którzy chrzest przyjęli. Nie da się tego jednak wytłumaczyć prostemu ludowi, który uważa chrześcijan za zdrajców i przyjaciół niemieckich. Sam Mieszko I nie chce przyjąć nowej wiary, która mu narzuca nowe obowiązki i posłuszeństwo wobec Boga jedynego. Jest jednak na tyle bystry, by wiedzieć, że chrześcijaństwo jest siłą. Rusza więc do Czech, żeby poślubić Dobrawę. Od ślubu do chrztu jednak daleka jeszcze droga. 

Akcja powieści rozpoczyna się w 964 roku, kiedy to Włast z rodu Luboniów powraca z niewoli niemieckiej do swojej ojczyzny. Początkowo nikt nie wie, że podczas pobytu na ziemiach cesarskich został chrześcijańskim duchownym, który przybrał imię Matia. Bycie chrześcijaninem na ziemiach polskich było największym przekleństwem, za które mogła grozić nawet śmierć z ręki starszych.

Mieszko I został przedstawiony jako władca mądry, okrutny, milczący i sprawiedliwy. Wszyscy Polanie go szanowali. Nikt świadomie przeciwko niemu nie chciał występować. Nie oznacza to jednak, że wszyscy go kochali. Sam Luboń chował przed nim swoją jedyną córkę, nie chcąc, by stała się ósmą żoną. Mieszko był bowiem wspaniałym wojakiem, zawsze gotowym do walki. W życiu prywatnym jednak to kobieciarz, który nie stroni od kieliszka i co lepszej strawy. Jest zawsze tam, gdzie dzieje się coś ciekawego. Pojawia się również na przyjęciu powitalnym Własta i zabiera go ze sobą na dwór, wierząc, że może na tym tylko zyskać. Nigdy nie chciał zostać przyjacielem cesarza Ottona. Nie zamierzał zawierać zbędnych sojuszy i wcale nie marzył o zostaniu chrześcijaninem. Był jednak władcą, który bardzo dobrze zdawał sobie sprawę ze swojego położenia i siły chrześcijaństwa. Przyjęcie chrztu przez państwo Polan miało im zapewnić bezpieczeństwo, siłę i prestiż. 

Nigdy nie zastanawiałam się w jaki sposób Mieszko wprowadził do kraju chrześcijaństwo. Nie skupialiśmy się nad tym na zajęciach. Dumaliśmy raczej nad miejscem i dokładną datą chrztu, a o ewentualnym sprzeciwie oraz niezadowoleniu społecznym wspominało się mimochodem. Liczył się efekt, który uzyskał Mieszko I, a nie sposób jego realizacji. Tymczasem muszę przyznać, że książę państwa Polan był naprawdę wybitnym strategiem. Nie spieszył się. Wszystko sobie dokładnie zaplanował. Nie korzystał z pomocy Czechów przy chrystianizacji, przez wiele miesięcy nie wspominał o chrzcie, nie zabraniał dawnych obrzędów, kościoły i krzyże zaczął budować dopiero w ostatniej fazie. Nie pozwoliło mu to uniknąć rozlewu krwi, ale na pewno w dużym stopniu go ograniczyło.

O Dobrawie Przemyślidce, czeskiej księżniczce z dynastii Przemyślidów, wspomina się zawsze. Dawni kronikarze przypisywali jej ogromne zasługi w nawracaniu księcia. Uważali, że to ona skłoniła Mieszka I do przyjęcia chrztu. Dziś nie przypisuje jej się tak istotnej roli w chrystianizacji. Dzięki Kraszewskiemu jednak to wcale nie jest ważne. Ukazał ją jako kobietę ładną i odważną, a taką bez wątpienia była. Potrafiła postawić się mężowi, chociaż on wcale się tym nie przejmował. Dobrawa na kartach powieści ożyła, przestała być dla mnie samym imieniem zapisanym w podręczniku do historii.

Włast Luboń (ojciec Matia) jest postacią historyczną, która zapisała się w starych kronikach, ale nikt z nas się o niej nie uczył. Dołożył on własnych starań do procesu chrystianizacji. W pewnej chwili stał się również prawą ręką Mieszka I do spraw religijnych. Nie przyniosło mu to jednak zaszczytnych tytułów, gdyż ich nie chciał. Nigdy nie zaszedł daleko w hierarchii Kościoła, więc nikt o nim nie pamięta. Kraszewski w swojej powieści uczcił pamięć o nim.

Lubonie to dobrze napisana powieść historyczna, która nie podaje zbyt wielu dat i ważnych wydarzeń. Opowiada o chrystianizacji widzianej oczami prostego ludu. Ożywia dla nas Mieszka, Dobrawę i Własta, a także wiele innych znaczących postaci. Pozwala nam przenieść się w tamte czasy i zrozumieć trudy, które towarzyszyły chrystianizacji państwa polskiego. Szczerze polecam.





Previous
Next Post »
9 Komentar
Ten komentarz został usunięty przez autora. - Hapus
avatar

Jako mała maniaczka historii przeczytałam w gimnazjum dzieło Galla Anonima, więc chętnie sięgnęłabym po książkę Kraszewskiego, zwłaszcza, że ją tak zachwalasz, a mam smaka na powieść historyczną! :D

P.S.
"W jaki sposób Mieszko poznał Dobrawę (tu Ci ukradli znak zapytania) Czy była dobrze ułożoną i potulną kniahinią? (a tu spacje :<) Wszystkiego
http://leonzabookowiec.blogspot.com

Balas
avatar

Ja tam nie znoszę historii znam tylko jej namiastki. :)

Balas
avatar

Nigdy nie lubiłam książek historycznych i jakoś dalej nie potrafię się do nich przekonać. Wątpię abym kiedykolwiek sięgnęła po ten tytuł, ale dla miłośników historii na pewno będzie to wartościowa publikacja.

Balas
avatar

Jakbym słyszała siebie ;) To samo chciałam napisać. Książka jak łatwo się zatem domyśleć, nie dla mnie.

Balas
avatar

I ja dołączam się do wypowiedzi dziewczyn. Nie trawię historii i nie mam zamiaru ''dobrowolnie'' poznawać powyższej książki.

Balas
avatar

Dosyć lubię historię, ale nie przeczytam. Dlaczego? Bo chciałabym się dowiedzieć skąd on wiedział co się tam działo prawie 1000 lat po? (no przesadzam, ale z 900)

http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

Balas
avatar

Historia to mój konik, więc do takich książek nie trzeba mnie namawiać ;) W dodatku Kraszewskiego już znam z innych książek, więc wiem czego się po nim spodziewać ;)

Balas
avatar

Kiedyś bardzo lubiłam historię, miałam ją zdawać na maturze ale zrezygnowałam, ale teraz... kto wie, może sięgnę po tę książkę bo wydajęsię bardzo ciekawa :)

Balas

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)