Menu

Natasza Socha - Rosół z kury domowej

Cztery kury domowe, cztery różne małżeństwa,
 jedna niemiecka wieść, jeden wielki sukces, 
a wszystko zaczęło się od Polki...



Rosół z kury domowej to moje pierwsze spotkanie z twórczością Nataszy Sochy i na pewno nieostatnie.  Warto było poczekać żeby przeczytać tą książkę, która zaraża swoim optymizmem, choć miejscami jest niezwykle gorzka.


Seksapil to nie tylko ciało, ale również gesty, mimika, sposób chodzenia, siadania, ton głosu czy ubiór. A przede wszystkim to, jak oceniamy samych siebie.



Tytuł: Rosół z kury domowej
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal

Za nim przejdę do fabuły i wszystkich plusów książki, chcę wskazać jedyny minus jaki zauważyłam. Przyjrzyjcie się dokładnie okładce. Pomysł na nią był świetny i idealnie oddaje klimat powieści. Ładna kobieta, kura i maska wenecka. I to jest właśnie minus! Naprawdę masek weneckich jest mnóstwo, dlaczego na okładkę książki wybrano taką bezbarwną, pozbawioną wyrazu i w dodatku oszpecającą? To jedyny minus jaki zauważyłam, przejdźmy już więc do zachwytów...



Ludzi przypominających zgniłe jaja. Na zewnątrz wyglądają normalnie, od środka cuchną zawiścią i plują jadem Oni wszystko wyłapią - wodogłowie, którego nie ma (...). Schowani pod maskami nicków, atakują wszystko i wszystkich. Ich życie nabiera barw, kiedy komuś spuchną usta, odczepią się sztuczne włosy (...). Wirtualny, anonimowy atak oczyszcza takiego zbuka i daje mu siłę do dalszego działania. Naładował akumulatory, popił świeżej krwi i zatankował wredność.

Wiktoria była perfekcyjną panią domu w wielkim domostwie swojego męża Tymona. Ufała mu bezgranicznie i z radością przyjmowała coraz to nowsze sprzęty agd zamiast drogiej biżuterii. Nie spotykała się ze znajomymi, usługiwała rodzicom swojego męża, zresztą swoim również, a przede wszystkim dbała o to by jego znajomi dobrze się czuli u nich w domu. Specjalnie dla niego zrezygnowała z tytułu magistra architektury i nigdy nie podjęła pracy. Przecież ktoś musiał zająć się domem, prawda? Problem w tym, że Tymon nagle oświadcza jej, że ma kochankę, a jej należy się tylko kilka procent z ich majątku, gdyż nie dołożyła do niego ani grosza. Nie mając nic do stracenia wyrusza na niemiecką wieś, gdzie poznaje trzy kury domowe, co jak się okazuje jest ponadnarodowym określeniem...

Lea to niemiecka, perfekcyjna pani domu, żona i matka dwójki dzieci. Nie ma praktycznie dla siebie czasu. Mąż nie pozwala jej wychodzić z domu, dlatego tak bardzo uwielbia weekendy kiedy przyjeżdżają jej teściowie, a ona wymyka się do małego domku na torfowiskach. W domu robi wszystko włącznie z koszeniem trawnika, przecież jej Ralf nie może wykonywać tak ciężkiej fizycznej pracy!

Judith nie ma osobie najlepszego zdania. Jest utuczoną kurą domową, zamkniętą w złotej klatce z mężem hodującym świnie i stanowczo za bardzo się z nimi identyfikującym. Nie widzi dla siebie szansy na lepszą przyszłość...

Mara kiedyś energiczna i silna, ale skutecznie stłamszona przez swojego męża Wunibalda. Wuni nie jest geniuszem, ani duszą towarzystwa. Upokarzany w pracy żeby podbudować swoje męskie ego wyżywa się na swojej żonie. Jedynym wsparciem dla Mary jest jej ukochana córeczka...


Wiktoria (...) z ulgą odprowadziła chłopaka do drzwi, natychmiast żałując, że wyszedł, kiedy tylko się za nim zamknęły. Typowa kobieca logika.

Nie da się nie pokochać bohaterek Rosołu z kury domowej.  Te kobiety są rzeczywiste, mają problemy takie jak każda z nas. Autorka daje nam możliwość poznania zarówno ich, jak i sytuacji, w której postawili je mężowie. Pokazuje, że "ukurzyć" kobietę można na wiele sposobów, ale także może to się przytrafić każdej z nas. Zarówno studentce, która rezygnuje z magisterki, młodej ekonomistce, a nawet pani psycholog!

Proces "ukurzania" nie ma tylko na celu zamknięcia kobiet w klatce i uczynienia z nich służących. Jego głównym celem jest zmiana sposobu myślenia kobiety, tak żeby dała się zamknąć tam z własnej woli. Czy to nie brzmi znajomo? Wiele kobiet silnych, chcących sukcesu często zostaje sprowadzonych do roli kury domowej, chociaż z pozoru spełniają się zawodowo. Ile jest małżeństw, w których zarówno kobieta i mężczyzna zarabiają, ale tylko jedno pracuje na dwóch etatach: praca - dom?

Autorka niczego nie ubarwia, nie oszczędza i nie pomija. Pokazuje problemy z samooceną, walkę z kompleksami, przemoc zarówno psychiczną, jak i fizyczną, a także uzależnienie finansowe, upokorzenie i poniżenie...


Nie przejmuj się. Wyczytałam ostatnio o fascynującym odkryciu amerykańskich naukowców. Podobno co trzeci facet jest takim samym idiotą jak dwóch poprzednich.

Fabuła rozwija się w szybkim tempie. Język autorki jest lekki, niepozbawiony ironii i humoru. Natasza Socha celnie wskazuje nam uwagi, dotyczące procesu "ukurzania" i pomiędzy wierszami zawiera rady, które naprawdę warto wziąć sobie do do serca. To książka dla każdej kobiety. Młodym pomoże uchronić się od procesu "ukurzania", tkwiącym w nim da pociechę i motywację do jego przerwania, starszym pokaże, że nie tylko one miały takie problemy.


Rosół z kury domowej to słodko-gorzka opowieść, będąca przestrogą i pociechą dla wszystkich kobiet. Autorka jest genialnym obserwatorem ludzkich zachowań w dodatku potrafi je zinterpretować w sposób prosty i dosadny. Pokazuje również, że z każdej sytuacji można wyjść obronną ręką, chociaż czasem trzeba wiele poświęcić...


Kobiety, które wyolbrzymiają swoje wady, nie podkreślając zalet, niemal zawsze doprowadzają do tego, że ich partnerzy też to zauważają.


Natasza Socha - dziennikarka i pisarka. W dzieciństwie chciała zostać "chirurgiem reperującym ludzkie ciało". Medycyna przegrała jednak z pragnieniem pisania. Przez kilkanaście lat pracowała jako dziennikarka, a kiedy miłość zaprowadziła ją na niemiecką wieś, zaczęła pisać też książki. Spod jej pióra wyszły m.in. powieści "Macocha", "Ketchup", "Zbuki" oraz "Gotuk, karm i kochaj", a także liczne opowiadania. W wolnych chwilach maluje i rzeźbi. Mama Olgi i Filipa, żona i częściowo również kura domowa. (tekst pochodzi z okładki książki).
Profil autorki na facebooku - klik
Zdjęcie pochodzi z profilu autorki.
Życiotys autorki na blogu Chilifiga - klik


Uważam, że nadmierne zainteresowanie czyimś krzywym nosem lub szerokimi biodrami odwraca uwagę od własnej, jeszcze grubszej dupy.

Rosół z kury domowej to książka trudna do zakwalifikowania. Z jednej strony jest to świetna powieść obyczajowa przepełniona zdrową ironią i dobrym humorem ze świetnie wykreowanymi postaciami. Z drugiej jest to także poradnik zawierający przestrogi i rady dla każdej z nas od kobiet takich jak my, znajdujących się w bardzo rzeczywistych sytuacjach. W dodatku zawiera kilka ciekawych pomysłów kulinarnych, które bardzo chętnie wykorzystam.

Jedyne co mogę napisać to: ZDECYDOWANIE POLECAM KAŻDEJ KOBIECIE BEZ WZGLĘDU NA WIEK.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:


12 komentarzy :

  1. Książka wydaje się być ciekawa :) I ta dziwna okładka :D
    Pozdrawiam♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś już słyszałam o tej książce. Zapamiętałam ją właśnie dzięki tytułowi, który jest dość oryginalny. Myślę, że kiedyś sięgnę po tę powieść ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam o tej książce, ale jakoś mnie nie zachwyca. Raczej się za nią nie zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś kolejną osobą polecającą tę powieść! :O Chyba muszę się przekonać o jej niesamowitości na własnej skórze! :D
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka raczej nie dla mnie, a okładka wcale mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi bardzo nowatorsko,ale wydaje mi się że póki co książka nie dla mnie - mam 15 lat więc pewnie nie zrozumiem problemów czy perypetii kur domowych.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie się ta okładka podoba, razem z tą dziwną maską :) Co do książki - no muszę po prostu przeczytać, i tyle.

    Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam coraz większą ochotę na przeczytanie tej książki. Muszę nawet powiedzieć, że mnie ona prześladuje, gdyż gdzie nie spojrzę to widzę tę okładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio w sieci głośnio o tej książce. Mimo to ja jakoś nie mam do niej przekonania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam jeszcze o tej ksiażce, aż do teraz. niestety muszę ją sobie odpuscić :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam prozę Sochy i co tu dużo mówić, jest niesamowita i widzi rzeczy, które inni zamaitają pod dywan. W ciemno przeczytam wszystko co napisze, a teraz poszukuję Macochy w dobrej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka