Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

MOLE CZYTAJĄ: Literatura kobieca z udziałem Agaty Przybyłek, Kasi Łochowskiej, Agnieszki Opolskiej, Przy gorącej herbacie


To już trzecia odsłona MOLE CZYTAJĄ. Pewnie powinnam napisać, że to przedostatnia, ale uwierzcie, że jeszcze trochę będzie się działo. Dzisiaj jednak podyskutujmy o tym dlaczego czytamy literaturę kobiecą. Do dyskusji zgodziły się dołączyć: Agata Przybyłek, Agnieszka Opolska, Kasia Łochowska i Recenzje Przy Gorącej Herbacie. 

Jesteście gotowi?

Mam nadzieję, że tak, bo zaczynamy!

Co to jest literatura kobieca?
No i to jest chyba kluczowe pytanie. Myślę, że do tej pory nie powstała jedna, spójna definicja, która zostałaby zaakceptowana przez wszystkich. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Możliwe, że wynika to z tego, iż jest to dział bardzo rozległy. Faktem jest, że literatura kobieca, chociaż tak bardzo popularna wciąż jest niezauważana, pomijana. Warto więc pochylić się trochę nad tym pojęciem.

Literatura kobieca z samego założenia tworzona jest głównie dla kobiet. Powinna więc to być taka książka, po którą żaden mężczyzna nie sięgnie, choćby nie wiadomo jak go do tego zmuszano. I tu od razu pojawia się pierwszy problem: czy istnieją takie książki, które są zarezerwowane tylko dla kobiet? Na pewno w tym worku nie znalazłyby się kryminały i książki przygodowe, a więc co? Wydaje mi się, że bezpiecznie do tej grupy możemy zaliczyć romanse, część erotyków i new adult, a także sporą część powieści obyczajowych, zapewne sporo komedii i wyciskaczy łez. Zgodzicie się ze mną?

Ja osobiście nie jestem przekonana. Myślę, że możemy odrzucić gatunki i raczej skupić się na samych historiach, które powinny dotykać spraw typowo kobiecych, co wcale jednak nie oznacza, że będzie to prostsze. Co więc powinno być tematem? Pewnie miłość, ale  jaka? Wydaje się, że każda. Nieważne jest bowiem, czy chodzi o miłość matki do dziecka, kobiety do mężczyzny, czy do jej własnych rodziców. Kobiety chcą czytać o tematach im bliskich, a więc także o pracy, o wychowaniu dzieciaków. 

Co jednak naprawdę wyróżnia literaturę kobiecą na tle wszystkich innych? Emocje! Książki dla kobiet powinny nam zapewniać emocjonalny roller coaster. Nieważne czy te emocje są dla nas dobre, czy nas niszczą. Takie właśnie jesteśmy - emocjonalne i niech żadna nie próbuje zaprzeczać.

Od jakiegoś czasu działa klub Kobiety to czytają, który co prawda nie pokusił się o zdefiniowanie pojęcia literatury kobiecej, ale odpowiada na pytanie "Co czytają kobiety".
W klubie KOBIETY TO CZYTAJĄ! znajdziesz książki, które inspirują, wzruszają i zmuszają do myślenia, książki, które podejmują ciekawe, niebanalne, niekiedy też kontrowersyjne tematy, wobec których nie możemy i nie chcemy pozostać obojętne, książki o sprawach ważnych i bliskich każdej z nas ważne, a przede wszystkim takie, o których warto i chce się rozmawiać. -> źródło

W  zasadzie nie mam powodu żeby się z tym nie zgodzić. Problem w tym, czy te książki są tylko dla kobiet? Tak jak wspomniałam brakuje nam definicji literatury kobiecej. Pytanie więc czy taka kategoria w ogóle ma rację bytu. Czy naprawdę są książki przeznaczone tylko dla kobiet? Czy mężczyźni nie sięgają po romanse i erotyki?


Osobiście nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, ale może ktoś znajdzie na nie odpowiedź :)

Typowe bohaterki

Czasami w bohaterce chcemy zobaczyć wyidealizowany obraz nas samych - takiej kobiecie wszystko będzie się dobrze układało w różnych sferach. Może być karierowiczką, może być idealną matką, superman'em, a najlepiej wszystkim naraz. Nie straszne jej będą małe i wielkie katastrofy, a ze wszystkiego wyjdzie obronną ręką. Jest oczywiście piękna, nieprzeciętnie inteligentna, zawsze ma piekielnie drogie buty i przystojnego męża/bogatego narzeczonego albo mnóstwo facetów  na zawołanie.

Dlaczego lubimy takie kobiety? A bo ja wiem, ale stwierdziłam, że skoro takie są to ktoś je lubi. Być może każda z nas chce się czasem przenieść do bajki, gdzie wszystko wydaje się proste, a problemom da się zaradzić. Taka bohaterka może dać nam kopa do zmiany naszego własnego życia.

Lubimy również bohaterki, którym nic się nie udaje. I to już jest bardziej zrozumiałe. Nie tylko bohaterka wydaje się ludzka, ale i jakoś nam bardziej bliższa, a jeśli nie wychodzi jej nic, a nam i owszem, to możemy się nawet pochylić nad jej niedolą. Kto by tam chciał być taką osamotnioną, nieszczęśliwą singielkę, albo nieszczęśliwą mężatką przygniecioną nadmiarem obowiązków? 

A tak całkiem poważnie to chyba nie da się wskazać bohaterki, która w jakiś sposób jest "modelem" dla takiej literatury. Wynika to z tego, że wszystkie jesteśmy różne. Chyba nie ma na świecie dwóch takich samych kobiet. Bywa, że jesteśmy pełne sprzeczności. Potrafimy płakać się i śmiać na zawołanie, czasem nawet zemdleć. Jesteśmy zaradne, albo nieporadne, czasem celowo, czasem zdecydowanie nie udaje, szczególnie, gdy mowa o technice.

Jakie więc bohaterki lubimy?
Osobiście myślę, że trochę podobne do nas. Bohaterka książki niekoniecznie musi postępować, tak jak ja bym postąpiła, nie na tym polega zabawa. Wolę jednak te, które mają silny temperament i zdecydowany charakter. Nie przepadam za rozchwianiem emocjonalnym. Lubię również zaradne bohaterki. 

Goście specjalni
Teraz nadszedł czas żeby oddać głos moim gościom specjalnym. Do dyskusji udało mi się zaprosić cztery piękne kobiety, które o literaturze kobiecej wiedzą dosyć sporo :D

Insane z bloga Przy gorącej herbacie - zapraszam.

Chociaż moją przygodę z literaturą kobiecą zaczęłam tak naprawdę niedawno to już zdążyłam polubić ten gatunek. Dlaczego ją czytam? Myślę, że przez te wszystkie lata czytania przeze mnie horrorów, thrillerów i kryminałów zapragnęłam czegoś bardziej bliższego mojemu życiu. Nie zmienia to faktu, że jak w przypadku każdej książki jestem wymagająca i oczekuję od literatury kobiecej nie tylko czegoś zaskakującego, ale też realistycznego. To tak, jakby historia opowiadania w książce mogłaby przytrafić się mnie albo bliskiej mi osobie. Lubię też sięgać po powieści z tego gatunku z chęci poznania ewentualnych trudności, jakie może napotkać kobieta w swoim życiu. Jestem młodą osobą, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze wszystko układa się po twojej myśli. Dzięki takim historiom mogę zastanowić się i zapytać samą siebie "Co ja bym zrobiła w takiej sytuacji?", "Czy odważyłabym się powiedzieć/zrobić to?". Dodam, że aktualnie moją ulubioną autorką powieści dla kobiet jest Jojo Moyes.



Agata Przybyłek w tym roku zadebiutowała powieścią "Nie zmienił się tylko blond". Już w 2016 roku wyjdzie tom drugi "Nieszczęścia chodzą stadami". Oficjalny blog autorki - tutaj, fanpage - tutaj, Informator Czytelniczy - tutaj.


źródło

Piszę książki o sprawach bliskim kobietom. O tym, co mi samej jest bliskie.



Dlaczego piszę książki dla kobiet? Kiedy myślę o tym pytaniu przychodzą mi do głowy wielkie historie miłosne, namiętne romanse, wielogodzinne rozmowy z przyjaciółkami, kosmetyki, „babskie problemy”, wahania nastrojów… Nasz kobiecy świat jest taki ciekawy i tak dużo można by o nim napisać! Tyle mamy problemów, tyle na głowie, tak zawzięcie narzekamy na mężczyzn i uparcie dążymy do znalezienia swojego księcia z bajki. Malujemy się co rano, wbijamy w ciasne spódnice i szpilki, a to wszystko po to, żeby usłyszeć „Jak ładnie wyglądasz”, do którego często dostajemy w pakiecie „Co na obiad?”. Coś wspaniałego! Nic, tylko skakać do góry! 

Ale tak zupełnie poważnie… 

Piszę dla kobiet ponieważ sama nią jestem i łatwiej mi pisać o własnym postrzeganiu świata niż o tym, czego nie znam. My, kobiety jesteśmy emocjonalne i skupiamy się na relacjach. Chyba właśnie z mieszanki tych dwóch powodów powstała moja pierwsza książka: z nadmiaru emocji, które musiałam z siebie wyrzucić i wewnętrznego dramatu spowodowanego porzuceniem przez „ówczesnego mężczyznę mojego życia”. „Nie zmienił się tylko blond” napisałam o tym, co było mi w tamtym momencie bliskie. O tym, co znam, bo sama przeżyłam. Książkę o nadziei na to, że jak źle by nie było, każda historia ma szczęśliwe zakończenie. Napisałam o miłości, rodzinie, przyjaciołach i drugiej szansie. I choć w moim przypadku napisanie debiutu w żaden sposób nie było świadomą decyzją, a teraz jestem „kilka powieści dalej”, to kiedy o nim myślę dochodzę do wniosku, że właśnie takie książki chcę pisać. Chcę pokazywać kobietom, że ich problemy, choć wydają się być wyjątkowe i indywidualne, tak naprawdę są dość powszechne, a po każdej burzy kiedyś wychodzi słońce. No i dawać im odrobinę uśmiechu, kiedy padają wieczorem wykończone na łóżko i cieszą się z tego, że ich dzieci poszły spać albo wreszcie nie muszą się uczyć. Kobietom potrzeba w tej szarej rzeczywistości trochę słońca, które, mam nadzieję, świeci jaśniej, gdy sięgają po moje książki i uśmiechają się czytając o opisanych przeze mnie „dramatach”. Lubię przypominać Czytelniczkom, że, choć życie przeciętnej kobiety nie jest wolne od problemów, to każdy z nich da się rozwiązać, jeśli spojrzy się na życie przez pryzmat nadziei i optymizmu.


Kasia Łochowska autorka "Czekając na odkupienie" oraz "Droga do ukojenia". Fanpage - tutaj, Nałogowy Książkocholik - tutaj.

źródło

Mówią, że najlepsze historie pisze samo życie. I z własnego doświadczenia wiem, że jest to prawda. Czytając powieści obyczajowe/literaturę kobiecą chcemy mieć świadomość tego, że sytuacja mogła dotyczyć również nas. Ja przynajmniej tak staram się pisać. Chcę, by moje powieści – nie tylko Droga do Ukojenia, ale również te przyszłe – odciskały w czytelniku pieczęć, dzięki której moja twórczość zostanie zapamiętana, a może nawet przyniesie niektórym ukojenie.


Sama czytam powieści z tego gatunku. Stanowią one dla mnie odskocznię od codzienności. Nie są moim natchnieniem, ale dobra historia zawsze daje mi kopa do działania. Wtedy nabieram chęci, by tworzyć coś równie dobrego. Nie czerpię z nich jednak inspiracji. Ona przychodzi sama w najmniej oczekiwanym momencie. Pisząc Drogę do Ukojenia, rozglądałam się dookoła. Ona powstała tak naprawdę na podstawie tego, co widziałam i co czułam. Starałam się wejść w rolę moich bohaterów, ale nie dlatego, by ich na sobie wzorować. Chciałam po prostu poczuć to, co oni. Wiedziałam, że jeśli mi się to uda i pod wpływem tej fali emocji napiszę choćby zdanie, to czytelnicy czytając je, odczują to samo.

Ja właśnie tego szukam w powieściach obyczajowych. Wulkanu emocji, który będzie w stanie zatracić mnie w tym odczuciu również podczas pisania. Czy jest to łatwe? Skłamałabym, gdybym powiedziała, że każdą książkę łatwo jest napisać. Patrząc jednak z mojej perspektywy, fantastyka była dla mnie łatwiejsza, ponieważ mogłam puścić wodze fantazji. W obyczajówce jest inaczej. Muszę zawsze pamiętać, że jednak piszę o życiu. Muszę brać odpowiedzialność za to, co robią moi bohaterowie. Razem z nimi przeżywam ich problemy i namiętności, razem z nimi płaczę i się raduję. Po co? No właśnie po to, by choć w małym stopniu zbliżyć się do czytelnika i zostać w jego pamięci.



Agnieszka Opolska tegoroczna zwyciężczyni konkursu Literacki Debiut Roku, dzięki powieści "Anna May". Fanpage autorki - tutaj.


źródło

Zanim zacznę o tym, dlaczego napisałam książkę, która została zakwalifikowana do tych z rodzaju „literatury kobiecej”, chcę zadać pytanie: Czy literatura kobieca to taka, w której facet się nie odnajdzie, a jeżeli jednak się odnajdzie, to jest z nim coś nie tak?

To trochę tak, jakby podzielić świat na dwie części: jedna to świat mężczyzn, których kręcą wojny, plagi, ciężka broń, sputniki, walka światów, teorie spiskowe, zbrodnie etc., druga to świat kobiet, który marzy tylko o niesamowitej, jednej, prawdziwej, od pierwszego wejrzenia, na dobre i złe miłości; romantycznych spacerkach; namiętnych pocałunkach i tęczy nad deptakiem, gdzie on i ona… 

Dość stereotypowości! 

Jeśli książka ma w sobie choćby pierwiastek romansu to jest już ona przeznaczona tylko dla kobiet, tak jakby druga połowa świata tego romansu nie rozumiała, jakby miłość i kochanie się było wyłącznie domeną kobiet.

Myślę, że literatura kobieca, tak samo jak kobieta, nie dopuszcza mężczyzn do swojego świata. DLATEGO właśnie jest kobieca, dlatego kobiety czytają literaturę kobiecą i dlatego nie czytają jej mężczyźni, bo ona sama zawłaszczyła ją sobie. KROPKA.

Odpowiedź na moje wcześniej postawione pytanie brzmi: Faceci odnaleźliby się w literaturze kobiecej, ale nie daje się im szansy.

To taka dygresja, która dość mocno mnie zajęła...

I jeszcze jedno: faceci, którzy czytają literaturę kobiecą, to na pewno cioty (śmieję się).

A teraz przejdę do odpowiedzi. Dlaczego napisałam książkę z rodzaju literatury kobiecej? Może dlatego, że jestem kobietą…? Może dlatego, że jednak jako kobieta lubię przeżywać skrajne emocje (jakby faceci ich nie przeżywali…)? Bo jestem romantyczką…

A tak szczerze? Napisałam Annę May, bo świat wydawał mi się niewystarczający i czasami bardzo powszedni. 

Zawsze lubiłam uciekać w świat literatury, by przeżyć miłość, dramat, radość. Kiedy piszę, czuję pełniej, widzę wyraźniej, kocham prawdziwiej. Pisanie to moc wymyślania pragnień, przeżywania emocji poprzez wymyślonych bohaterów. Książka to substytut bycia, piękny i nieprawdziwy, i bardzo uzależniający. 


Czytacie literaturę kobiecą?
Jak ją rozumiecie?
Jest potrzebna?

1 komentarz :

  1. Świetna dyskusja i na pierwszy rzut widać, jak trudna do zdefiniowania jest literatura kobieca. Dla mnie przymiotnik kobieca nie oznacza obligatoryjnego wyboru czytelnika, oznacza jedynie większość, która decyduje się na książki zwane babskimi. Są przecież kobiety, które takich pozycji nie trawią, są dla nich nieżyciowe, nic nie wnoszące do życia. Lepiej odnajdują się chociażby w literaturze faktu. Tak samo mężczyźni, też nie czytają jedynie powieści grozy itp. Myślę, że wiele zależy od wrażliwości i subtelności konkretnej osoby, to, że mężczyzna przeczyta książkę, uznawaną potocznie za niemęską, nie oznacza, że nie jest prawdziwym facetem. Oznacza tylko, że ma potrzebę czytania o bardziej delikatnym i bajkowym świecie, nie można mu tego zabronić. Ja lubię takich mężczyzn, świetnie się z nimi dyskutuje o książkach, bo spojrzenie na niektóre wątki może nas zdziwić :).
    Przyznam, że ten post bardzo mi się podoba, sama chętnie wezmę udział w takiej analizie wybranego tematu. Super pomysł, choć o tym już pisałam w innym komentarzu :). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka