Menu

Katarzyna Łochowska - Droga do Ukojenia

Ukojenie naprawdę nie jest normalne. Ono jest zdecydowanie popieprzone do kwadratu.

Po książkę Kasi miałam okazję sięgnąć dzięki konkursowi zorganizowanemu na jej blogu. Cieszę się, że mogłam wziąć w nim udział i przeczytać tą ciekawą powieść. Zawsze byłam zaintrygowana twórczością Kasi, bo miałam okazję sporo o niej usłyszeć/przeczytać, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do samej książki. Jednak jak widać święta potrafią być naprawdę magiczne i dzięki samej autorce udało mi się znaleźć drogę do jej powieści :) No dobra kończmy ten przydługi wstęp. Jeszcze raz wszystkim wesołych świąt i bierzemy się do roboty. Recenzję w końcu trzeba było napisać, pomimo smacznych pierogów stojących obok i aromatycznej herbatki w klimatycznym kubku z bałwankiem.




Tytuł: Droga do ukojenia
Autor: Katarzyna Łochowska
Wydawnictwo: Białe Pióro

Kasia Malinowska wraca na stare śmiecie. W urokliwej, polskiej miejscowości o bardzo adekwatnej nazwie stara się odnaleźć prawdziwe ukojenie dla swojej poharatanej duszy. Są bowiem takie chwile, gdy tylko w domu rodzinnym można szukać schronienia dla skołatanych nerwów, ale czy na pewno?

W Ukojeniu Kasia znajduje wszystko oprócz ukojenia właśnie. Cóż nie zawsze dostajemy to czego chcemy. Już w ciągu kilku pierwszych dni pobytu poznaje cztery wspaniałe kobiety oraz wiejskiego gbura do kwadratu - pana Niedźwiedzia, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo. W dodatku udaje jej się znaleźć na językach całej wsi i w zasadzie nigdy nie udaje jej się doprowadzić do zapomnienia o swojej skromnej osobie.

Jesteście gotowi do drogi? Ukojenie już na Was czeka!


Nawet nie wiesz, ile kolorów wniosłaś w szarą codzienność Ukojenia. Sama nie wiem, czy płakać, czy po prostu znów buchnąć śmiechem.

Czego się spodziewałam po Drodze do Ukojenia? Pomimo tego, że czytałam fragment powieści, to myślałam, że dostanę do ręki melancholijną powieść o próbie pozbierania się. Dlaczego tak myślałam? Może przez tytuł? Oczywiście o melancholii w przypadku tej książki nie może być mowy.

Autorka ma bardzo lekkie pióro i swobodnie posługuje się językiem polskim, ale nie tylko. Dobrze zna polską wieś, unikalny język mieszkańców i potrafi odtworzyć jej niezwykły klimat. W końcu na wsi raz pod wozem, a raz na wozie. 


Już zaczęłam się zastanawiać, czy Paweł nie zamierza wpuścić mnie w maliny, najeść się do syta i spierniczyć, gdzie pieprz rośnie.

Główna bohaterka Kasia jest kobietą dosyć niezwykłą. Ma bardzo silną osobowość, którą zdarza jej się ukrywać we własnym smutku i samotności, a więc problemami, z którymi boryka się na co dzień. Jej życie niestety nie było usłane różami, ale mając cel łatwiej jest dążyć do jego spełnienia. Nie ważne czy na naszej drodze stoją wspomnienia związane z byłym mężem, stara krowa Franca, która nijak nie zamierza współpracować, czy groźny Niedźwiedź. Kasia powoli pokonuje przeszkody albo stara się do nich dostosować. Co wcale nie oznacza, że jest jej łatwo i po drodze nie popełnia masy głupot. Szczególnie, gdy ma za towarzystwo swoje szalone przyjaciółki.

W książce nie mamy wielu bohaterów, co jest zabiegiem celowym i wspaniałym. Każdą postać znamy i wiemy o niej niezwykle wiele. Dlaczego uważam to za cudowne? No proszę Was! Pomyślcie, a jak jest na polskiej wsi? Wszyscy o sobie wszystko wiedzą, czyż nie? Wystarczy, że jeden kichnie, to zaraz zbiegną się sąsiedzi żeby powiedzieć mu na zdrowie. I takie są właśnie kreacje pozostałych bohaterów w tej książce. Przede wszystkim swojskie. Mają swoje własne charaktery, małe dziwactwa, problemy i radości. Osobiście polubiłam prawie wszystkich!

Nie szukamy napalonego striptizera, nie kupujemy spermy i nie będziemy gwałcić żadnego faceta.

Motyw wsi w Polsce jest niezwykle stary i dobrze znany. Myślę jednak, że niewielu osobom udaje się naprawdę oddać ten swojski klimat. Kasia to wyszło Ci cudownie! 

Udało mi się odnaleźć własną drogę do Ukojenia. Zaprowadziłaś mnie do miejsca, gdzie ludzie się znają, mówią swoim własnym językiem, posiadają unikalne zwyczaje i bardzo ciekawe pomysły na życie, które głównie zawdzięczają bimbrowi, ale kto by tam bimber winił?

Droga do Ukojenia to powieść ukazująca w słodko-gorzki sposób uroki polskiej wsi i próbę odnalezienia się w nowej, wcale nie takiej szarej, rzeczywistości. We wspaniałym stylu udowadnia, że po rozwodzie życie wcale się nie kończy, a wręcz przeciwnie, może rozpocząć się na nowo.

Przede wszystkim z kart powieści oprócz humoru, który mam nadzieję ukazują cytaty, płynie niesamowite ciepło. Śmiem twierdzić, że to bardzo sympatyczna powieść. Trochę w niej łez, śmiechu, smutku, ale także miłości i przyjaźni. Pokazuje cały wachlarz różnych ludzkich emocji i problemów, a wszystko jest takie normalne. Nie znajdziecie tutaj superbohaterów, chociaż niektóre zwierzaki są rodem wyjęte z jakiegoś fantasy, brakuje im tylko umiejętności mówienia, chociaż lepiej może nie. Wystarczy, że w Wigilię Niedźwiedź przemówił ludzkim głosem.



Bo najlepszy na smutki jest bimbru kielonek malutki.

Droga do Ukojenia to ciepła powieść o urokach i smutkach polskiej wsi, życiu po rozwodzie, trudach poszukiwania miłości i o ukojeniu, które gdzieś tam za górami i za lasami na nas czeka.

Jedyne co nie przypadło mi do gustu to okładka. Nie umiem nawet tego uzasadnić. Po prostu to nie moja bajka.


Za możliwość przeczytania dziękuję autorce - 
Kasi Łochowskiej.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka