Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

MOLE CZYTAJĄ: Kryminały i thrillery z udziałem Remigiusza Mroza, Vega Czyta i Kasjeusza


Dzisiaj wielki finał cyklu MOLE CZYTAJĄ. W ostatniej odsłonie kryminały i thrillery, a więc zdecydowanie moje ukochane gatunki! Nie ma nic lepszego niż zagadka do rozwiązania i delikatny dreszczyk emocji. Zgodzicie się ze mną czy nie?

ZACZNIJMY OD KRYMINAŁÓW 

W poszukiwaniu definicji

Powieść kryminalna – to odmiana powieści charakteryzująca się fabułą zorganizowaną wokół zbrodni, okoliczności dojścia do niej, dochodzenia oraz ujawnienia osoby sprawcy. (źródło)


Niekoniecznie zgadzam się z tą definicją. Zdecydowanie jest za bardzo ogólna i z góry narzuca schemat, którego przecież nie lubimy w kryminałach! To w końcu jeden z niewielu gatunków, który potrafi zaskoczyć i naprawdę wyjść poza schemat.

Kto powiedział, że historię musimy koniecznie poznać z punktu widzenia śledczych? Czyż wejrzenie w mózg seryjnego mordercy, który bawi się z nimi nie jest ciekawsze? 

Wcale nie jest też tak, że nie możemy znać osoby sprawcy. Autor może się z nami bawić. Przedstawiać nam potencjalnych morderców albo tego jedynego właściwego, który przedstawia nam tajniki zbrodni, którą popełnił.


Nie da się ukryć, że kryminału bez zbrodni nie ma (Jeśli ktoś taki znajdzie dostanie prezent pod choinkę :D I proszę tutaj się nie czepiać słownictwa. Występki i wykroczenia też się liczą). Niekoniecznie jednak wszystko się wokół tej zbrodni kręci. 

Kryminały są bardzo różnorodne, co zdecydowanie mnie cieszy. Jednak wielu osobom ten gatunek kojarzy się wyłącznie z morderstwami, a przecież wcale tak nie musi być! Porwania dla okupu, skok na bank, czy też hakerstwo komputerowe to zdecydowanie bardzo ciekawe tematy.

Przepis na kryminał idealny
Nie da się ukryć, że o tym czy kryminał jest kiepski, dobry, czy świetny decyduje wiele czynników. Moim zdaniem, ten gatunek  powinien charakteryzować się: intrygującymi kreacjami bohaterów, wartką akcją oraz dopracowaną fabułą.

Trochę ogólnie? Postaram się więc to uściślić. 

Najważniejsze cechy kryminału to:

  • Dokładność fabuły - Jeśli fabuła w kryminale ma chociaż jedną lukę nawet nieuważny czytelnik ją wychwyci. Nie mogą pozostać nierozwinięte wątki, nie ma mowy o pomyłkach w chronologii, to wszystko wyjdzie na jaw. Dlatego im bardziej skomplikowana jest historia, tym większą perfekcją musi wykazać się autor. 
  • Realizm - Kryminały czasem opierają się na prawdziwych historiach, ale wcale nie to mam na myśli, pisząc o realizmie. Autor musi nas przekonać, że wszystko co się zdarzyło mogłoby wydarzyć się naprawdę. Co w praktyce wcale nie jest takie proste.



Dlaczego kocham kryminały?

Osoby znające mój blog na pewno wiedzą, że kryminały mają specjalne miejsce w moim sercu, które żądne jest krwi, zagadek i trudnych śledztw. Nawet jeśli czytam je rzadko, to tylko dlatego, że ciężko jest znaleźć naprawdę dobry egzemplarz. Niestety nie każdy kryminał po który sięgamy jest dobry. Znacznie częściej trafiają się historie schematyczne, przewidywalne, gdzie nic nas nie jest w stanie zadziwić.


Dlaczego jednak kocham kryminały? Nie wiem. Tak po prostu jest. Temat zbrodni, wątek wyrafinowanego mordercy, nietuzinkowa zagadka, trudne śledztwo, inteligentny śledczy i ofiara, która już nic nie może powiedzieć osobom szukającym winnego. Czyż to nie jest ciekawe?

Interesuje mnie również temat profilowania. Od piątku na blogu jest pierwszy post z nowego cyklu Profiler. Tak na marginesie zapraszam zainteresowanych - tutaj.


TERAZ O THRILLERACH SŁÓW KILKA


Prosta definicja
Dreszczowiec (z ang. thriller) – rodzaj utworu sensacyjnego, powieści, filmu lub serialu telewizyjnego, mającego wywołać u czytelnika bądź widza dreszcz emocji. Wykorzystuje on napięcie, niepewność i tajemniczość jako główne elementy utworu. (źródło)


Jeśli nie wszyscy kochamy kryminały, to zdecydowanie znaczna większość uwielbia thrillery. Po pierwsze są bardzo różnorodne gatunkowo, np. psychologiczny, czy prawniczy. Poruszają zupełnie inne obszary mózgu. Wywołują strach, budzą silne czasem nawet sprzeczne emocje, skłaniają do myślenia, a zazwyczaj wszystko to dostajemy w jednym pakiecie.



Moje serce siłą rzeczy podbiły thrillery prawnicze. Co prawda w Polsce nie są one jeszcze, aż tak popularne (ze względu na specyfikę naszego prawa), za to prawo amerykańskie naprawdę dobrze tutaj wypada. Przydługie prawnicze mowy, pozwy zbiorowe na ogromne sumy, szokujące przekręty podczas wyboru rady przysięgłych i inteligentni prawnicy. No powiedzcie kogo to nie fascynuje?

Nie muszę też ukrywać, że jestem ogromną fanką thrillerów psychologicznych. Uwielbiam idealnie nakreślone portrety psychologiczne postaci, wnikanie w ich przeszłość w poszukiwaniu wskazówek, do tego dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej.



KRYMINAŁ I THRILLER - 
LEPSZEGO POŁĄCZENIA NIE MA!
Połączenie tych dwóch gatunków tworzy, moim zdaniem, najlepsze powieści. Czy jest coś lepszego od zbrodni i dreszczyku emocji? Niezwykłej psychologii postaci i morderstwa w białych rękawiczkach?

Osobiście uwielbiam w powieściach rozbudowaną i bardzo dopracowaną warstwę psychologiczną. Tak naprawdę w "samej zbrodni" nie ma nic fascynującego (Chociaż jest jeden autor, który zupełnie zburzył to stwierdzenie - znacie tego Pana? Nie? Spokojnie, wypowie się niżej), wszystko zależy od tego w jaki sposób autor wykreuje bohaterów. Jeśli oni będą nudni, a ich portrety psychologiczne niedopracowane to nikt nie zachwyci się tą książką, prawda?

Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego i po co w ogóle je piszemy i czytamy? Wokół nas jest sporo zła, zbrodni i ludzkich tragedii, a my uparcie czytamy o stalkerach, seryjnych mordercach, czy porywaczach dzieci. Po co nam to wszystko? Czyżby była w nas jakaś niepohamowana żądza krwi? A może za mało w naszym życiu adrenaliny?

GOŚCIE SPECJALNI
Ja niestety nie potrafię na te pytania odpowiedzieć. Może jednak któryś z moich gości przybliży nas do odpowiedzi?

Remigiusz Mróz autor (chwilowo) ośmiu książek (dobrze policzyła? :D), w tym m.in. Kasacji, Zaginięcia i Ekspozycji. Mistrz szczegółów i realizmu, a także zakończeń, które czytelnicy wybaczają mu TYLKO z jednego powodu - pisze szybko, nawet bardzo szybko =D

Dlaczego czytamy kryminały i thrillery? Ponieważ pociąga nas zło? Ponieważ w książce, w przeciwieństwie do życia, mamy pewność, że sprawa zostanie wyjaśniona, zamknięta, a sprawiedliwość najprawdopodobniej wymierzona? Wydaje mi się, że nie. To byłoby za proste. I nie o to w tym wszystkim chodzi.

Każdy z nas w pewnym stopniu lubi niebezpieczeństwo. By go doświadczyć, niektórzy będą skakać na bungee, pozwolą się zamknąć z Chalidowem w klatce MMA, zapuszczą się w nocy do niebezpiecznej dzielnicy czy w końcu zrobią tak prozaiczną rzecz, jak zapalenie papierosa. W końcu to też spore ryzyko.
Spore, ale niewystarczające. Wydaje mi się, że jako gatunek ludzki łakniemy czegoś więcej. Czegoś naprawdę niebezpiecznego… ale jednocześnie niespecjalnie ciągnie nas do tego, by samemu stawać do walki w MMA. Lepiej, żeby zrobił to ktoś inny. Ktoś, z kim możemy się utożsamić.

Thrillery i kryminały to niebezpieczeństwo, które serwujemy sobie w bezpiecznych warunkach. W książce może grasować seryjny zabójca, który bierze na celownik osoby takie jak my – ale my w tym czasie siedzimy z kieliszkiem wina na fotelu, relaksując się przy lekturze. Mimo że obcujemy z niepokojem, złem, aberracją ludzkiej duszy, zwyrodnieniem czy nawet bestialstwem, te rzeczy nas bezpośrednio nie dotykają. Obserwujemy je z oddali, choć jednocześnie stajemy się uczestnikiem zdarzeń. Występuje więc pewien paradoks – i to właśnie on jest tym, co sprawia, że ten gatunek jest tak pociągający.


Vega autorka bloga Upolowane stronice, jak sama pisze nie stroni od sensacji i thrillerów, szczególnie tych psychologicznych, czy też kryminałów, których walory cały czas odkrywa. 

Z kryminałami mam nie mały problem. O wiele bardziej chciałbym, żeby mi się podobały, niż tak faktycznie jest. Uwielbiam wartką akcje, a niestety kryminały to w większości raczej mozolne dochodzenie do prawdy. I jeśli autor nie kupi mnie czymś innym niż główny wątek kryminalny, czyli bohaterami, relacjami między nimi, to jest jedna, wielka klapa. Nudzę się na potęgę, szukam dziury w całym, przeważnie o wiele za wcześnie się wszystkiego domyślę i generalnie bardzo rzadko to spotkanie z kryminałem kończy się dobrze. 

Thriller, to trochę inna bajka, choć i z tym gatunkiem mam czasem problem. Na rynku mamy stosunkowo mało tych naprawdę dobrych thrillerów, a przynajmniej ja trafiam częściej na te słabsze. To ciężki gatunek, bo utrzymać napięcie i w dodatku nie spalić fabuły, albo nie uczynić jej zwyczajnie przedramatyzowaną, czy wręcz całkowicie odrealnioną, nie jest łatwe. Gdy mam jednak do wyboru kryminał, albo thriller - stanowczo wybiorę thriller (chyba, że pod ręką mam jeszcze jakąś sensacje, to wtedy trzecia opcja wygrywa - zawsze).

Kasjeusz autorka bloga kasjeusz.blogspot.com i tutaj nie mogę podać żadnego oryginalnego opisu. Jeśli ktoś zna recenzje Kasjeusza chyba wie o czym mowa :) Po prostu te teksty są genialne i tyle, a że czyta kryminały to zobaczmy sami...

Kiedy ktoś mnie pyta, czy lubię kryminały, odpowiadam zazwyczaj, że nie, nie lubię. Ani detektywi z tajemniczą przeszłością, ani seryjni mordercy (krótka dygresja: nie zamykam oczu, gdy kogoś torturują, ale nie przepadam za okrucieństwem, którego jedynym celem jest zaszokowanie odbiorcy) nie wzbudzają mojego zainteresowania. Tak bardzo nie lubię powieści kryminalnej, że wszędzie szukam charakterystycznych dla niej elementów, najlepiej osadzonych w nowym kontekście. Wolę whydunit, wolę niewiarygodnych narratorów, którzy okazują się mordercami, wolę niewyjaśnione sprawy (należy do nich również nieukończona Tajemnica Edwina Drooda). Słowem: szukam antykryminałów i reinterpretacji. A zaczynałam, rzecz jasna, od klasycznych utworów, od uroczego, acz przestarzałego Zabójstwa przy Rue Morgue i Tajemnicy Marii Roget. Potem Lecoq, Poirot, Holmes... Układałam puzzle podsuwane przez autora/autorkę, zbierałam niedopałki ukryte między wierszami, aż mi się to znudziło. Zbrodnie rozwiązywały się jak sznurówki (tak to ujął Holmes u Gaimana; był wówczas stary i wybredny, tak wybredny jak niektóre czytelniczki). Pochłaniałam kolejne rozdziały, wypatrując kobiet (policjantek czy osiedlowych plotkarek, nieważne; unikam jedynie ofiar i kochanek). W nadziei na spektakularną porażkę głównego bohatera (czyli na nieomylnego detektywa popełniającego błąd) sięgnęłam po Dürrenmatta. Zabłądziłam w labiryncie Borgesa  nie zachwycają mnie już mniejsze budowle. ;)


A co wy sądzicie o kryminałach i thrillerach?
Czytacie czy nie czytacie?
Czego w nich poszukujecie?

Uwaga
Nie smućcie się! To co prawda finał cyklu, ale czeka nas jeszcze jedna odsłona specjalna z bardzo ciekawą autorką - myślę, że wszyscy ją znacie :D No i być może cykl doczeka się drugiej edycji. Co Wy na to? Może macie już dosyć dyskusji? A i najważniejsze. Już niebawem odbędzie się konkurs ściśle związany z cyklem Mole Czytają. Poczekacie? 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka