PRZEDPREMIEROWO: Kamila Denis - Nieukarani [BARDZO UDANY DEBIUT]

Zło jest w każdym człowieku.

Książki wydawnictwa NovaeRes są dla mnie tajemnicą. Dostaję okładkę i blurb. Na tej podstawie decyduję czy chcę przeczytać książkę, czy nie. Egzemplarze te mają to do siebie, że nie znajdę o nich dodatkowych informacji. Żadnych recenzji, opisów. Możliwe, że to moja recenzja jest tą pierwszą. Dlatego sięgam po nie bez żadnego nastawienia. Nie chcę się zawieźć. Daję szansę debiutantom. Czasem mnie zawodzą, czasem chętnie ich chwalę i czekam na kolejne książki. Jednak do tej pory nie zdarzyło mi się żebym o debiucie myślała w kategoriach jednej z najlepszych książek, którą przeczytałam w tym roku. Szczególnie, że jest to kryminał. Gatunek, który kocham i uwielbiam, a świetne debiuty w nim są naprawdę rzadkością. Nie wierzycie mi? Nie dziwię się. Sama jeszcze nie dowierzam. Szczególnie, że ta historia nie chce się ode mnie odczepić...



Tytuł: Nieukarani
Autor: Kamila Denis
Wydawnictwo: Novae Res
PRZEDPREMIEROWO

Stargard Szczeciński nie jest najważniejszym miastem województwa zachodniopomorskiego. Pomimo tego, to właśnie tutaj dochodzi do niemieszczącego się w granicach wyobraźni morderstwa młodej bizneswoman oraz okaleczenia córki przewodniczącego Rady Miasta. Obie kobiety zostają pozbawione skóry. Na miejscu zbrodni nie ma żadnych śladów. 

Sprawą zajmuje się wydział kryminalny komendy powiatowej, chociaż nad jego działaniami czuwa Komenda Wojewódzka w Szczecinie. Śledztwo od początku znajduje się pod dużą presją, głównie czasu. Media i mieszkańcy chcą odpowiedzi, chcą sprawcy, chcą przestać się bać. Niestety to nie jest takie łatwe. Jak wskazać sprawcę, gdy nie ma śladów, a jedyna żyjąca ofiara milczy jak grób?

Podkomisarz Jan Berent nie jest najważniejszą osobą w hierarchii Komendy Powiatowej w Stargardzie Szczecińskim. Można powiedzieć, że jego kariera już się skończyła. Odesłano go do tzw. Archiwum X, a więc wydziału spraw otwartych i niewyjaśnionych. Właśnie tam trafia na sprawę, którą jego ojciec prowadził trzydzieści lat temu, na sprawę której nikt nie rozwiązał. Czy to możliwe, że śledztwo sprzed trzydziestu lat określone jako "Sprawa Garbarza" ma jakiś związek z tym aktualnym?

Czy to możliwe, że obecny komendant i ojciec Jana Berenta, którzy bardzo szybko awansowali nie poznali rozwiązania tej sprawy? Dlaczego awansowali skoro zawalili śledztwo? 

Czy możliwe jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie - gdzie leży granica między zemstą, a sprawiedliwością?

(...) Skoro nasze życie to marne NIC, dlaczego miałbym nie mieć skrupułów, aby to NIC zdmuchnąć z powierzchni Ziemi?


Autorka zgrabnie zbudowała fabułę. Początkowo myślałam, że nie udźwignie postawionego sobie celu, a fabuła stanie się nudna i przewidywalna albo za bardzo zbudowana na znanej wszystkim historii. Pomyliłam się...

Akcja została zbudowana dwutorowo. Dzieli się na śledztwo w sprawie Garbarza i na fragmenty z pamiętnika mordercy. Jednak wątków jest o wiele więcej. Mamy bowiem aktualne śledztwo w sprawie Garbarz, śledztwo w sprawie Garbarza sprzed trzydziestu lat oraz wątek historyczny, o którym troszeczkę Wam opowiem. Zależy mi bowiem na tym żebyście poznali makabryczny klimat tej powieści. 

Nie bójcie się. To co ujawnię jest tylko prawdą historyczną i nie ma wpływu na rozwiązanie zagadki - i tak nie zgadniecie kto jest zamieszany w sprawę Garbarza, a przynajmniej nie do ostatnich stron książki. Możecie jednak pominąć fragment recenzji zapisany kursywą.

Obóz koncentracyjny w Buchenwaldzie to miejsce, w którym w czasie jego funkcjonowania w latach 1937 - 1945 przebywało około 250 tysięcy więźniów ze wszystkich krajów europejskich, a zginęło około 56 tysięcy. Było jednak coś co wyróżniało ten obóz na tle innych, a mianowicie jedna postać - Ilse Koch. W 1941 roku została główną nadzorczynią obozu kobiecego, a więźniowie zdecydowanie nie wspominają jej miło. Jednym z określeń jakie do niej przylgnęło to "Ilsa-Abażur". Uwielbiała bowiem więźniów z ciekawymi tatuażami, z których skóry kazała wyrabiać rękawiczki, torebki, oprawy książek i abażury do lamp. Kilka tego typu lamp udało się odnaleźć, ale nie ma na to stuprocentowych dowodów - odsyłam tu.

Autorka całkiem sprawnie wciągnęła wątek historyczny do fabuły powieści. Jednocześnie zrobiła to w taki sposób, że osoby, które znają tę część historii i tak nie dojdą do rozwiązania.

- Włącz telewizor!
Jan chwilę się namyślił, po czym odparł:
- Nie mam telewizora.
W słuchawce zapadła cisza.
- Nie wiem, co powiedzieć - odparła skonsternowana.

Autorka pokusiła się o zbudowanie postaci dwóch policjantów, którzy zajmują się sprawą Garbarza. Problem w tym, że oboje siebie nienawidzą i zajmują zupełnie odmienne stanowiska.

Tomasz Walkowiak to taki picuś-glancuś. Ma śliczną buźkę, cudowne ubranka i wysportowane ciałko, a przy tym jest bardzo inteligentny i ma dar przekonywania. Normalnie hipnotyzuje ludzi! Wszyscy, którzy znajdują się pod jego wpływem robią dokładnie to, czego on od nich żąda. Nawet jeśli nie do końca wie co robi. Zresztą on tylko czeka na awans.

Jan Berent to zdecydowanie brzydal. Oszpecony w wypadku samochodowym w czasie służby ucierpiał nie tylko fizycznie. Jego psychika również została nadszarpnięta. Mężczyzna zapatrzony w pracę, pracoholik został zesłany do pracy w najgorszym miejscu - Archiwum X. Nie zyskał też sympatii kolegów, gdy pobił Tomasza Walkowiaka.

Jeden z nich prowadzi aktualne śledztwo, drugi śledztwo sprzed trzydziestu lat, który będzie pierwszy?

Autorka nie pominęła również postaci drugoplanowych. Wszystkie mają swój unikalny charakter, przyzwyczajenia i swoją własną historię.


Kiedy człowiek chce od czegoś uciec, ale nie może, kiedy chce oszukać umysł i serce, że to nie istnieje, chowa to tam gdzie nie sięgnie wzrok.

To nie jest literacki majstersztyk. Trochę jeszcze tej książce brakuje. Styl autorki nie jest jeszcze idealny, chociaż gładko posługuje się zarówno narracją pierwszo-, jak i trzecioosobową. Książkę początkowo czyta się ciężko, dopiero z rozwojem akcji jest coraz lżej. 

Zdecydowanie książce brakuje opisów w niektórych miejscach. Nie jest bowiem tak, że nie ma ich wcale. Odnoszę jednak wrażenie, że sam obraz śledztwa został trochę ukryty. Czyżby autorka bała się zbrodni, o których pisała? Może uważała, że nie trzeba im poświęcać aż tyle uwagi?

Dlaczego unikam powiedzenia, że to genialny kryminał? Czegoś jeszcze mu brakuje. Może historia była za mało wielowątkowa? Może język jeszcze nieidealny? Za mało szczegółów, czy odniesień do rzeczywistości? Jednak to nie ma znaczenia. 

Dostałam do ręki książkę, po której nie spodziewałam się niczego. Zaskoczyła mnie jednak ciekawą fabułą, intrygującymi kreacjami bohaterów, sprawnym wpleceniem wątku historycznego i brakiem błędów. Autorka się nie myli. Nie gubi w chronologii. 

Czy jest możliwe, że się mylę? Może tak bardzo chciałam żeby ta książka była dobra, że w to uwierzyłam? Nie wiem. Podobno o gustach się nie dyskutuje. Ja widzę przed sobą dobry kryminał, którego autorka zdecydowanie rokuje na przyszłość. To chyba tyle. Mnie osobiście to wystarczy, by sięgnąć po kolejną książkę jej autorstwa.

Jeśli sięgniecie po Nieukaranych Kamili Denis, nie oczekujcie arcydzieła literackiego. Niczego z góry nie zakładajcie. Dajcie tej książce szansę, a zdecydowanie wciągnie Was sprawa garbarza...


Dziękuję za możliwość przeczytania wydawnictwu
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)