Menu

ARTEMIS DYSKUTUJE Z AUTORAMI: K.N.HANER

Dzisiaj pierwsza odsłona cyklu ARTEMIS DYSKUTUJE Z AUTORAMI! To jednocześnie mój pierwszy wywiad w życiu :)

Rozpoczynam nowy cykl obszernym wywiadem z K.N.Haner. Będzie trochę o Na szczycie II, Snach Morfeusza, o Greyfazie, o tym że bohaterowie erotyków nie pracują w warzywniakach, o opłacalnym pisaniu pod pseudonimem, odwiedzanych blogach recenzenckich, o książkach które wyjdą w 2016 i ciężkim życiu debiutanta w Polsce. 

Zachęcam do przeczytania!






Zacznijmy od czegoś miłego. Rok 2016 zdecydowanie należy do Ciebie! Dwie książki w ciągu jednego roku, to już naprawdę coś. Jak się z tym czujesz? W 2017 też zamierzasz nas tak zaskoczyć? 
Dziękuję za komplement, ale rok 2016 dopiero się rozpoczął i trudno mi określić czy będzie on należał do mnie. Na pewno wiele się w nim wydarzy, bo jak wspomniałaś wydaję dwie książki. Dla mnie to kompletne szaleństwo, jeszcze większe niż przy debiucie. Teraz mam już nieco większe doświadczenie, ale cały czas uczę się nowych rzeczy i to sprawia, że jestem nakręcona, szczęśliwa i gotowa do działania. A co będzie 2017? Nie mam pojęcia. Może w końcu nadejdzie koniec świata? ;)

Ja już trochę na temat Snów Morfeusza wiem, ale może zdradzisz coś swoim czytelnikom? Czego możemy się spodziewać? Na co czekamy? 
Sny Morfeusza, to zupełnie inna historia niż miłość Seda i Reb. Schemat może wydawać się oklepany, bo to romans młodej dziewczyny z szefem, ale całe zaplecze, przeszłość bohaterów, ich sekrety, problemy i charaktery, to zupełna odmienność. Mamy tu Cassandrę, która nie jest takim niewiniątkiem jak Reb i ma swoje za uszami. Mamy też Adama (Morfeusza), o którym nie chcę zdradzać za wiele, ale to jeden z takich bohaterów, którego moje czytelniczki będą albo kochać albo nienawidzić. Ich relacja wywołana jest silną namiętnością, której oboje nie rozumieją – wiem, że to też już było, ale uwierzcie mi, że w tej powieści emocji nie zabraknie. Tłem historii jest mafia, którą stworzyłam na potrzeby książki. Jeśli to Was przekonuje, to zachęcam do tego, by przeczytać Sny Morfeusza. 

Co z drugim tomem Na szczycie? Przy pierwszym zastanawiałam się, czy przypadkiem nie wyczerpałaś wszystkich asów z rękawa. Musisz przyznać, że dramatów było bez liku. Uda Ci się zaskoczyć w drugim tomie, czy będzie raczej spokojnie? 
Na szczęście oficjalnie już mogę powiedzieć, że umowę na wydanie drugiej części Na szczycie podpisałam jeszcze w grudniu. Teraz właśnie zaczynam poprawki tekstu, a czym Was zaskoczę? Na pewno nie wykorzystałam wszystkich możliwości (czy w to wierzycie czy nie ☺). Spokojnie nie będzie, bo z chłopakami z zespołu trudno o nudę. Druga część zaczyna się w momencie, gdy urlop Reb i Seda dobiega końca. Jest to dość bolesny powrót do rzeczywistości. W dodatku zaraz potem Sedrick wyrusza w trasę z zespołem, a Reb zostaje w Los Angeles. I tu problemy zaczną się piętrzyć i piętrzyć i… no właśnie. Domyślacie się co może być dalej? ;)

Wierzysz w to, że książka ma duszę? Jaką duszę ma Na szczycie? 
Od jakiegoś czasu książki stały się dla mnie ogromnie ważne i tak, zaczęłam wierzyć, że mają duszę. W końcu coś sprawia, że nie możemy się oderwać i wracamy do naszych ulubionych powieści po raz enty. To jakaś niewidzialna więź między czytelnikiem, a książką i może faktycznie można nazwać to połączenie duszą? 
Jaką duszę ma Na szczycie? To dusza gwiazdy rocka, a jak by inaczej. Niespokojna, pełna niepokojów, sprzeczności, namiętności, przyjaźni i miłości ponad wszystko. 

Czy bohaterowie Na szczycie mają swoje pierwowzory w rzeczywistości? 
Oczywiście, że tak. Każdy z bohaterów ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Chłopaków tworzyłam na wzór zespołu Avenged Sevenfold oraz kilku aktorów i modeli, a Rebeka, to aktorka znana z serialu Gra o Tron – Emilia Clark. Oczywiście mówię tu o fizycznych cechach, bo charaktery i cechy osobowości są wymyślone. 

Śledząc Twój fanpage wiem jedno - jesteś fanką okładek. Opowiedz mi więc dlaczego Na szczycie skończyło właśnie z taką okładką? 
Tak się właśnie zastanawiam jak to było z okładką Na szczycie? Szczerze mówiąc gdybym teraz miała ją wybierać byłaby ona zupełnie inna. W tej chwili patrzę na to inaczej, bo w perspektywie mam drugą część książki i trudno mi sobie wyobrazić jej okładkę, żeby pasowała ona do pierwszej. Moje wydawnictwo ma na szczęście dobrych grafików, a ich okładki są świetne, więc nie będę się martwić na zapas. Mam pewną wizję, która odbiega od okładki pierwszej części, ale może uda się to jakoś fajnie połączyć. 

Powiedziałaś coś z czym zdecydowanie się zgadzam: Otoczka tych powieści jest podobna, ale ważne jest, by w każdej znaleźć coś innego. W jednej to jedynie dobry seks, w innych prawdziwa miłość, a w jeszcze innych namiętność, seks i miłość w jednym. Jak sądzisz co można znaleźć w Na szczycie i co znajdziemy w Snach Morfeusza? 
W moich powieściach każdy znajdzie i dostrzeże coś innego, ale dla mnie i jedna i druga książka, to historia miłości. Miłość nie zawsze jest dobra i słodka, a zarówno w Snach Morfeusza jak i Na szczycie znajdziemy jej brzydką i ciemną stronę. Myślę, że seks i namiętność często prowadzą do miłości, ale czasami skutki są zupełne odwrotne. Sedrick jest całkowicie inny od Adama (Morfeusza), nie tylko fizycznie, ale łączy ich buzujący w ich żyłach testosteron i oczywiście wygląd, który sprawia, że czytelniczkom ślinka cieknie. Myślę, że Rebeka nie byłaby w stanie zakochać się w Adamie, a Cassandra w Sedricku, ale to świadczy o tym, że każdy z moich bohaterów jest zupełnie inny.

Jaki ma dla Ciebie cel publikowanie pod pseudonimem? Jak myślisz publikowałabyś pod pseudonimem, gdybyś napisała np. kryminał? 
Pseudonim na początku miał po prostu zapewnić mi anonimowość. Potem okazało się, że to świetny chwyt marketingowy, bo czytelnicy myśleli, że jestem zagraniczną autorką i chętniej sięgali po książkę. Mam świadomość, że gdybym wydała książkę jako zwykła Krysia Kowalska, to dotarłaby ona do mniejszej ilości odbiorców. To smutne, że w Polsce ocenia się książki po autorze, a raczej po jego pochodzeniu. Ilu jest polskich poczytnych autorów? Niewielu, a zagranicznych cała masa. Wystarczy wejść do pierwszej lepszej sieciowej księgarni i zerknąć na dział Literatura polska, a Literatura Obca. Objętość tej drugiej jest o wiele większa, a i czytelnicy chętnej ją kupują. 
Swoją drogą Na szczycie np. w Matrasie cały czas stoi w dziale Literatura obca, bo pracownicy nie mają świadomości, że jestem Polką. 

Jak to jest być debiutantem w Polsce? Ciężko się przebić? Co potem? Czy wydanie książki otwiera później drzwi? 
Nie będę urywać, że jest lekko, bo nie jest. Ja po prostu miałam i nadal mam ogromne szczęście, że udało mi się osiągnąć aż tyle. Dla jednych to nic, a dla mnie naprawdę bardzo dużo. Wydanie jednej książki wcale nie otwiera drzwi do wydawców. Cały czas trzeba próbować, pisać, czytać, szlifować warsztat, kasować i zaczynać od nowa. To trudny kawałek chleba, naprawdę. Liczy się wytrwałość, determinacja i cierpliwość (której ja nie mam za grosz). Dla przykładu powiem, że ja walczyłam o wydanie drugiej części Na szczycie praktycznie od dnia premiery pierwszej, czyli 10 miesięcy. Z Morfeuszem było nieco łatwiej, bo już miałam na koncie jedną książkę, ale to nie oznacza, że ustawiła się do mnie kolejka wydawców z propozycją, że chętnie mnie wydadzą. Czekanie na odpowiedź, to masa nerwów, nadziei i często rozczarowanie, ale nie można się poddawać. 

Jak zareagowałaś na mail od wydawcy? Nie przestraszyło Cię współfinansowanie? Wahałaś się? 
Mail od wydawcy pierwszej części Na szczycie praktycznie usunęłam do kosza, bo myślałam, że to spam. Jak dziś pamiętam tę noc w której go przeczytałam i z wrażenia popłakałam się i dostałam gorączki. Teraz patrzę na to z przymrużeniem oka, bo Novae Res to wydawnictwo, które wydaje głównie debiutantów z współfinansowaniem. Czy mnie to przestraszyło? Nie, bo inaczej nie wydałabym swojej pierwszej książki. W pierwszej chwili po otrzymaniu odpowiedzi myślałam, że jestem taka wyjątkowa, ale szybko uświadomiłam sobie, że to gówno prawda. Na szczęście moja przygoda z wydawaniem trwa dalej, a ja dopięłam swego i walczę dalej i co najważniejsze, nie płacę już za wydanie swoich książek. 

Biorąc pod uwagę swoje doświadczenie, co możesz powiedzieć osobie, które wyciąga właśnie swoją książkę z szuflady i chce ją wysłać do wydawnictwa? Cieszyć się z pozytywnej wiadomości i od razu podpisywać umowę, czy może jednak zastanowić się dlaczego tych wiadomości pozytywnych jest niewiele coś poprawić i wysłać ponownie? 
Ja wiem jak to jest. Wysyłasz tekst i niecierpliwie czekasz na odpowiedź, a gdy nadchodzi, to masz prawie zawał. Jeśli jest pozytywna przechodzisz w stan euforii i masz ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Powiem tak, jeśli stać kogoś na wydanie debiutu za własne pieniądze, to niech robi co uważa za słuszne, niech spełnia marzenia. Inną sprawą jest, jeśli do nieznanego autora odzywa się wydawnictwo, które oferuje całość finansowania wydania i różne inne profity, wtedy pozostaje się cieszyć i ustalić warunki współpracy. Każdy jest jednak kowalem własnego losu i decyduje za siebie. 

Korespondując z Tobą wiem, że dużo piszesz albo inaczej Ty zawsze coś piszesz albo jesteś w pracy. Jak to godzisz? Ile godzin dziennie poświęcasz na pisanie? 
Ja wiecznie jestem w pracy (śmiech). A tak naprawdę większość wolnego czasu poświęcam na pisanie, poprawianie. Ostatnio niestety odczuwam skutki braku snu, jestem zmęczona i potrzebuję chwilami odpocząć od wszystkiego – pracy fizycznej jak i umysłowej. W dodatku praca przed komputerem pogarsza mi wzrok, ale dobry Mikołaj (czytaj. najukochańsi rodzice) na Gwiazdkę sprezentował mi specjalne okulary. No i wyglądam w nich tak inteligentnie, rozumiecie? ;) 

Pozwól, że przytoczę Twoją wypowiedź z dyskusji MOLE CZYTAJĄ: Moja przygoda z literaturą tego typu zaczęła się od słynnego Greya, którego wiele osób uważa za totalny gniot. Ja uważam inaczej, ale dyskusja nie jest o tym. Wtedy nie było okazji, ale teraz zapytam co myślisz o Greyu? 
Kocham Greya i myślcie sobie co chcecie. Mam sentyment do tej historii i czytałam ją chyba z miliard razy. Koniec. Kropka. 

A co z filmem? Widziałaś? Przypadł Ci do gustu? 
Kocham film Greya! Uwielbiam Dakotę i Jamiego, a już w lutym zaczynają kręcić kolejne cześci filmu i znowu wróci mi Greyfaza. Uwielbiam Greyfazę! :D 

Bohaterowie erotyków są zawsze piękni, młodzi i bogaci. Myślisz, że da się napisać erotyk o ludziach normalnych? Trochę przetrąconych przez życie albo nadgryzionych zębem czasu? Czy nikt nie chciałby tego czytać? 
To wszystko przez Hollywod (śmiech). To tam wszyscy są tacy piękni, młodzi, bogaci i mają duże… No… Duże domy i samochody. Szczerze mówiąc na ten moment nie wyobrażam sobie napisać gorący erotyk o Krysi z warzywniaka, która ma romans z tramwajarzem Zdziśkiem, a on zabiera ją na randki swoim trzydziestoletnim Maluchem. Właśnie to sobie wyobraziłam i nie mogę przestać się śmiać. 

Potrafiłabyś stworzyć listę trzech erotyków, które każda kobieta powinna przeczytać i w jakiś sposób to uzasadnić? 
Nie lubię robić takich list typu TOP coś tam. Każdy ma swój gust, lubi coś innego. Jak już pisałaś wyżej, dla mnie np. Grey jest w porządku, a dla innych to gniot. Nie będę sugerować ludziom co mają czytać. 

Trafiłaś kiedyś na „erotyczny gniot”? Co to było? Czy mimo wszystko wyciągnęłaś z niego coś pozytywnego? 
Oj trafiłam, ale nie mogę napisać publicznie co to było, bo mnie co po niektóre osoby zjedzą i znowu zacznie się fala hejtu na moją osobę. 

Jak myślisz o czytelnika trzeba dbać zawsze, czy dopóki nie odniesie się sukcesu? Teraz odpisujesz na wiadomości od razu i naprawdę miło się z Tobą rozmawia, ale co potem? Jak myślisz uderzy Ci woda sodowa do głowy? 
Staram się dbać o czytelników, ale nie zawsze mam na to czas. Ostatnio musiałam zawiesić działanie dwóch moich blogów (co prawda z różnych powodów, ale jednak zawiesiłam). A co będzie potem? Nie mam pojęcia, chociaż nie wydaje mi się, że mi woda sodowa uderzy do głowy. Ja po prostu lubię ludzi i miło mi, gdy ktoś do mnie napisze. Nie ważne czy po to, by pochwalić moją książkę, czy tak po prostu pogadać. Jak mam czas, to zawsze odpiszę. 

Co myślisz o blogowych recenzentach? Jedni autorzy ich lubią, drudzy nienawidzą, w której grupie Ty się znajdujesz? 
Raczej lubię blogerów, zwłaszcza tych z którymi mam styczność. Nawet ta niepochlebna recenzja może stać się początkiem fajnej znajomości. Jeśli krytyka jest uzasadniona, to ja nie widzę przyczyny żeby kogoś nienawidzić. Wkurzam się czasami, gdy czytam jakieś dziwne bzdury w recenzjach, ale każdy może napisać swoje zdanie, nawet jeśli różni się ono od mojego. 

Masz swój jakiś ukochany blog recenzencki? Mojego przez grzeczność nie wymieniaj, chociaż jakiś drobny komplement nie zaszkodzi :D 
Uwielbiam blog Cyrysi i Martyny z Mowy książek (wcześniej Martyna współtworzyła blog Książkowe kocha, nie kocha). Często zaglądam też na Przeczytanki, W krainie słów i Lustro rzeczywistości. Nie zawsze komentuję, ale czytam co dziewczyny tam zamieszczają i tworzę listę książek, które muszę przeczytać. Jest też kilka blogerek, które dodają wpisy zdecydowanie rzadziej, ale także lubię raz na jakiś czas zerknąć czy pojawiło się coś nowego. Na Twój blog trafiłam stosunkowo niedawno, ale również podoba mi się to co na nim robisz. Rób to dalej! ☺

Jakie recenzje lubisz? Te, które wychwalają Cię pod niebiosa, czy te które wytykają błędy? 
Oczywiście, że te pochlebne są miłe i sprawiają, że to co robisz ma jeszcze większy sens, ale cenię sobie szczerość i konstruktywną krytykę, dzięki której wiele się uczę.

Czy masz jakieś hobby oprócz pisania? I czy w ogóle pisanie nadal traktujesz jako hobby, czy już raczej dodatkową pracę? 
To ani praca dodatkowa, ani hobby. Pisanie traktuję jak pasję, a oprócz tego uwielbiam gotować i czytać. 

Katarzyna Bonda twierdzi, że pisanie to głównie rzemiosło, a nie talent, bo sam talent nie wystarczy do napisania książki. Co Ty o tym myślisz? 
Zgadam się z tym w stu procentach. Pisanie należy cały czas szlifować, polepszać. Im więcej piszesz, tym lepiej ci to wychodzi. Uwierzcie mi, że naprawdę tak jest. 

Jest wielu przeciwników powieści erotycznych w Polsce. Jakbyś w jednym, dwóch zdaniach przekonała ich do spróbowania? 
Zdejmijcie moherowe berety – to tak w skrócie. 

Co myślisz o mężczyznach, którzy czytają erotyki? 
A są tacy? :D

Czym erotyk różni się od pornografii? Gdzie jest ta granica? 
Pornografia kojarzy mi się z filmami, a erotyk z książką. Myślę, że ta granica dla każdego leży gdzie indziej. Dla jednych użycie słowa „kutas” to coś obrzydliwego, a dla innych, to coś, co podsyca atmosferę. Wybierając książki jakie się czyta, czy filmy jakie oglądamy, należy kierować się własnymi odczuciami i emocjami, a nie patrzeniem na to jak inni odbierają dane dzieło. 

Jaki byłby świat bez powieści erotycznych? 
Za mało otwarty, nudny i zakompleksiony. 

Czekasz na jakieś książki w 2016 roku? Oczywiście nie mówię o Twoich :D 
Właśnie uświadomiłam sobie, że czekam praktycznie na same romanse erotyczne: 5 część Crossa, 3 część The Dark Duet, dwie części Sinnersów, Ugly Love (na pewno o czymś zapomniałam), a oprócz tego nie mogę doczekać się książki mojej koleżanki pt. „Jak powietrze”, Agaty Czykierdy-Grabowskiej.

I na zakończenie. Jest coś co chcesz powiedzieć swoim czytelnikom albo coś o co chcesz ich zapytać? 
Czytajcie mnie! A tak serio, to mam nadzieję, że kolejne moje książki Was nie zawiodą, a ja nie raz jeszcze Was zaskoczę. Dziękuję Dianie za przygotowanie wywiadu, a Wam za przeczytanie. Pozdrawiam. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka