Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Colleen Hoover - Ugly love

I have only two rules: "Don't ask about my past", he says firmly. "And never expect a future".

Nie chcę pisać recenzji tej książki, bo nie będzie to proste. Zupełnie nie mogę zebrać myśli. Zablokowałam się. 

Mam wiele żalu do autorki. To między innymi dzięki jej powieściom polubiłam new adult, a teraz moja sympatia dla tego gatunku stoi na krawędzi.

Nie przepadam również za przemysłem filmowym. Na podstawie tej książki ma powstać film. Źle mi z tym, bo wiem, że jeśli reżyser się postara to ekranizacja będzie znacznie lepsza od książki. Jednocześnie nie mogę pojąć dlaczego nikt nie chciał sfilmować innych powieści autorki tylko akurat Ugly love. Czy naprawdę tylko seks się sprzedaje?

Wiem też, że po tej recenzji wszyscy fani Hoover już nigdy nie odwiedzą mojego bloga. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Sama lubię twórczość Hoover. Jeśli lubicie mój blog to najlepiej zjedźcie do ostatnich akapitów recenzji tam będzie trochę milej.



Tytuł: Ugly love
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Atria Books


Tate Collins przyjeżdża do mieszkania swojego starszego brata. Wie, że go nie będzie, ale nie martwi ją to. Jakiś czas temu wysłał jej klucz do swojego apartamentu. Zaczyna się miło. Tate wchodzi do budynku ogromnego wieżowca. Wszystko jest cudowne. Nigdy nie byłoby ją na to stać. Jest dobrze. Wjeżdża na osiemnaste piętro. Już chce wejść do mieszkania swojego brata, kiedy napotyka pewien problem. W zasadzie to duży problem. Przed mieszkaniem jej brata leży nieprzytomny mężczyzna, który jest kompletnie pijany. Nie ma to jak cudowne powitanie! Telefon do brata wcale jej nie uspokaja. Szczególnie, że każe jej wpuścić go do środka, a w praktyce po prostu go tam wtaszczyć. 

Tak właśnie poznaje Milesa Archera. Mężczyznę, który zdecydowanie nie jest dobrym kandydatem do zakochania się od pierwszego wejrzenia. Nie nadaje się nawet na przyjaciela, bo w końcu ciężko przyjaźnić się z niemową, która potrafi tylko się gapić, a jak przemówi to tylko po to żeby zirytować. Jednak coś ich łączy. POŻĄDANIE. To nie jest zwykła chemia, pomiędzy nimi iskrzy. To wszystko pcha ich w bardzo niebezpieczną relację. 

On nie chce miłości, on chce seksu. Zabrania jej pytać o przeszłość i żądać przyszłości.
Ona chce jego. Nie chce jego przeszłości i nie chce przyszłości. Nie ma własnych zasad.

Wszystko jest piękne dopóki nie puszczają wszystkie hamulce. Złamane obietnice. Niespełnione pragnienia. Niewypowiedziane słowa. Zadane pytania. Ktoś zacznie łamać zasady, a to wszystko może prowadzić tylko do katastrofy, bo miłość nie zawsze jest piękna, a od brzydkiej miłości dzieli ją tylko jedno uderzenie serca.


To wszystko jest tego warte. To piękne momenty jak te, które wynagradzają Brzydką Miłość.



Akcja powieści toczy się dwutorowo:


Czas teraźniejszy - Tate Collins
Tutaj widać Hoover. To jej styl pisania. To jej kreacje bohaterów. To miłość, która nie powinna się zdarzyć. To czułe słówka i niesamowity pazur. To tajemnica w stylu Hoover. To seks, którego jest więcej niż zazwyczaj - to akurat nowość.

6 lat temu - Miles Archer
To słoik miodu, wrzucona do niego paczka żelek, zalane syropem klonowym z dosypanym stylem Hoover, a tą miksturą posmarowano pączek z lukrem i tak oto powstały rozdziały napisane z punktu widzenia Milesa Archera.

I'm looking down at the perfection we created when it hits me. It's all worth it. It's the beautiful moments like these that make up for the ugly love.

Nie umiem pisać o tej książce bez żalu, bo właśnie to czuję. Historia miłości Tate i Milesa jest wyjątkowa w swoim braku wyjątkowości. To nie jest pierwszy na świecie układ seksu bez zobowiązań, ale to jest pierwszy układ seksu bez zobowiązań Tate i Milesa. Hoover znowu się udało. Wykreowała wyjątkowych bohaterów i wrzuciła ich w wir wymyślonej przez siebie historii. 

Niestety te kreacje nie były idealne. Były momenty, w których "załamywały się". Tate zdecydowanie miała swój charakter, ale w pewnych momentach autorka robiła z nią zwykłą bohaterkę schematycznego romansu i nikt nie przekona mnie, że to było zaplanowane. Tate w relacjach z Milesem czuła się "cieczą" i takową "cieczą" czasem udało jej się zostać. Ja rozumiem wszystko, ale nawet "ciecz" ma swój charakter, bo zawsze może się zbuntować i kogoś oblać. Nie musi czekać na "zamarznięcie" żeby wyrazić siebie.

Po raz pierwszy chyba w książce Hoover było tyle seksu, ta książka była przesiąknięta erotyzmem. [Tylko nie bierzcie jej za erotyk. To absolutnie nie ma nic wspólnego z literaturą erotyczną. Piszę to w porównaniu do innych powieści Hoover. Chyba, że chcecie widzieć słońce wtedy kiedy powinnyście być skupione na czymś innym :D] Pomiędzy dwójką bohaterów wciąż iskrzy. Nie można jednak powiedzieć, że ten układ jest dla nich dobry. Pożądanie to jedno, ale za pożądaniem zawsze coś się kryje, a taki układ kogoś niszczy.

Tate jest dla Milesa, jak książka. Otwiera ją i czyta w niej, interpretując to jak mu w tej chwili wygodnie. Miles dla Tate jest nieprzenikniony. Nosi w sobie tajemnicę, a jedynym jej znakiem rozpoznawczym jest ból widoczny w jego oczach.

Przeszłość Milesa to miłość do Rachel i jego poprzednie życie sprzed sześciu lat. To rozdziały, które nigdy nie powinny zostać napisane w taki sposób. Po co w jednej części historii tworzyć tajemnicę, a w drugiej dawać nie wskazówki, a praktycznie gotowe rozwiązanie?

Nie rozumiem dlaczego autorka zdecydowała się na opisywanie przeszłości Milesa zamiast skupić się na teraźniejszości.

Nie jestem w stanie pojąć dlaczego Miles i Rachel w ogóle nie zostali wykreowani, oni po prostu byli. Ich miłość też po prostu sobie była. To nie jest styl Hoover. Tego tam zabrakło. Wszystko utonęło w lukrze. To był przesłodzony romans.

Tak samo nie mogłam zrozumieć jak po tej sielance nagle pojawia się ból tak bardzo typowy dla Hoover. Szczerze? Zrobiło mi się nawet trochę przykro. Miałam sobie pączuszka z lukrem, a tu nagle wpada do kałuży i przejeżdża go ciężarówka. Tak nie ładnie.

Przez te rozdziały nie mogłam wciągnąć się w książkę. Gdy historia Tate i Milesa zaczęła mnie intrygować i nabierać tempa to pojawiała się nagle przeszłość Milesa i Rachel i moja blokada czytelnicza.

Zakończenie zdecydowanie jest w stylu Hoover. Historia ma swój punkt kulminacyjny. Przeszłość i teraźniejszość się łączą. Niezwykłe tajemnice zostają odkryte, nawet te najczarniejsze.

- Jak myślisz, co mogłoby sprawić, że facet nigdy nie chciałby ponownie doświadczyć miłości ? 
- Myślę, że jeżeli mężczyzna przeżył najbrzydszą stronę miłości, może nigdy nie chcieć ponownie jej doświadczyć.

Dlaczego ta książka ma tak wiele pozytywnych opinii? 
Czy to ja zwariowałam, czy to świat zwariował? 
Już wyjaśniam.

Jeśli ktoś kocha Hoover, uwielbia wszystkie rodzaje romansów, to ta książka mu się spodoba. Powiem więcej będzie nią zachwycony.

Historia miłości Tate i Milesa wciąga. Jest w niej Hoover, co prawda w nie najlepszej formie, ale to zawsze stara dobra Hoover i jej fabuła przekształcająca rzeczywistość w coś naprawdę fascynującego.

Natomiast przeszłość Milesa i Rachel spodoba się wszystkim fanom sielankowych romansów. Nie będzie tam wzlotów. Nie będzie tam upadków. Nie będzie tam akcji. Nie będzie tam problemów. Nie będzie tam dylematów. Nie będzie tam Hoover, ale jeśli ktoś lubi to nie będą mu przeszkadzać.

Dlaczego tak to rozdzielam? Jeśli osoba, która uwielbia Hoover, kocha romanse złoży sobie do kupy dwie historie i dojdzie do końca w stylu Hoover, to będzie zachwycona powieścią, a nawet uroni nad nią małą łzę, ewentualnie ich potok, zależy od upodobań.

Her eyes are sad. My thoughts are sadder.

Czy Ugly love to dobra książka?

Odpowiem jak każdy student prawa na egzaminie: TO ZALEŻY. Ta książka musi trafić na odpowiedniego czytelnika. Sama historia jest ciekawa, sposób w jaki autorka próbowała wpleść w nią wątek brudnej miłości był czymś intrygującym. Dla niektórych może stać się wyciskaczem łez.

A co ze mną?

Zdecydowanie nie jestem odpowiednim czytelnikiem dla tej książki. Ja widzę w niej zmarnowany potencjał. Historię miłości Tate i Milesa, która była ciekawa, wciągająca, w stylu Hoover i inna, niecodzienna. Niestety przerywana słodką przeszłością Milesa i Rachel, w której kryło się rozwiązanie tajemnicy.

Mam też dziwne wrażenie, że to taki mały zlepek tego co już było i nie wróci więcej...ten ból taki trochę znajomy, ta miłość taka dziwnie odpychająca, chwilowa sielanka, samochód, tajemnica z przeszłości. Sama nie wiem. 

Mam tylko nadzieję, że kolejna książka Colleen Hoover wbije mnie w fotel i wyrwie mi serce z piersi. Tej powieści to się nie udało. Przez nią boję się sięgać po kontynuację historii Layken i Willa...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka