DZIEŃ 4 Z AGNIESZKĄ OPOLSKĄ




PYTANIA Z DNIA TRZECIEGO :) 

Dziś wybrałam pytanie KittyAillii:
Było Pani ciężko napisać pierwszą książkę i pójść z nią do wydawnictwa? Nie bała się Pani, że to, co Pani uważa za świetne, może zostać przez innych odrzucone? Chodzi mi o zasadniczą odpowiedź czy było Pani ciężko, i czy w ogóle Pani musiała przełamać się, aby gotową książkę pokazać komuś obcemu, z zewnątrz, i spotkać się ze znaczącą opinią na jej temat?

Nie mam doświadczenia w „chodzeniu do wydawnictw” i przekonywaniu ich, by wydali moją książkę. Jak już wspomniałam w którymś z poprzednich pytań, Anna May wygrała konkurs literacki. Zatem tu miałam prościej. 

Jeśli chodzi o strach przed oceną, myślę że każdy go ma, szczególnie gdy wkłada się serce w to, co się robi. Krytyka może bardzo zniechęcić, zwłaszcza kiedy udziela się jej nieumiejętnie. A przyznam szczerze, że w sieci ludzie nie szczędzą sobie nawzajem gorzkich słów. Nigdy nie zapomnę, jak opublikowałam pierwszy rozdział Anny May na jednym z portali literackich – to było jakieś pół roku przed konkursem – i dostałam informację: „Akcja książki ciągnie się jak guma do żucia przyklejona do buta w gorący, słoneczny dzień.”. I, wierzcie mi, to była jedna z łagodniejszych krytyk. Roześmiałam się, po czym stwierdziłam, że nie będę więcej pisać, bo nie umiem. Anna May poszła do szuflady. Można chronić się przed nieuzasadnioną krytyką, mając więcej dystansu do siebie i do rzeczy, które się robi. Ale na taki dystans trzeba zapracować, wielokrotnie spadając na tyłek ☺ Ja wtedy takiego dystansu nie miałam. 

Historia Anny May na szczęście nie skończyła się na pierwszej krytyce. Po jakimś czasie odezwała się moja dobra przyjaciółka, Dorota, i oznajmiła, że przeczytała Annę May, i że jej się podoba. Dało mi to nowe siły do pracy nad książką. Rozesłałam tekst do kilku osób (nieprzypadkowych, ale i niespokrewnionych), którzy według mnie mogli ocenić obiektywnie moją pracę. Czekanie na krytykę to czekanie na wyrok. Od tego miało zależeć, czy będę szukać wydawnictwa… I nadeszły opnie… pozytywne ☺.

I drugie pytanie od Jakuba:
Mam pytanie o sens życia. Każdy gdzieś go lokuje, umiejscawia. Co jest najważniejszą sprawą, o którą warto zabiegać w życiu. Czy potrafiłaby pani opisać to jednym, krótkim zdaniem? A potem ograniczyć to do jednego słowa? 

Pytanie mnie dzisiaj o sens życia to nie najlepszy pomysł, mamy dopiero środę ;) (śmieję się). 

A tak poważnie, to potrzebne choć trudne pytanie, które zbyt rzadko sobie zadaję. Rutyna dnia i ciągłe „ważne” rzeczy przyćmiewają to, co naprawdę jest istotne – ważni ludzie w moim życiu. 

Jedno zdanie: Życie ma sens tylko wtedy, kiedy jesteśmy potrzebni innym, kiedy dajemy i dostajemy miłość. 

Jedno słowo: Miłość.


Ponownie czekamy na Wasze pytania :) 

- Jeśli nie poszczęściło Wam się wczoraj, to może dzisiaj Aga wybierze Wasze pytanie? A może macie już pomysł na inne?

- Jeśli czyjeś pytanie znalazło się w poście nic straconego, może zadać kolejne :) Być może zwiększy to jego szansę na wygraną książki albo zaspokoi jego ciekawość.

- Jeśli Wasze pytanie zostanie dodane po czasie zostanie zaliczony na następny dzień.

ZADAWAJCIE PYTANIA :D








Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)