[PRZEDPREMIEROWO] Jill Anderson - Dotrzymana obietnica [PRAWDZIWA HISTORIA]

Dotrzymana obietnica to historia jedyna w swoim rodzaju. To nie jest opowieść oparta na faktach. To prawdziwa historia kobiety, która z miłości pozwoliła swojemu mężowi popełnić samobójstwo. Niestety przez bezrefleksyjność prawa została oskarżona o zabójstwo...


Wybaczcie mi proszę formę recenzji. Główną rolę będą w niej grały cytaty, ale to one najlepiej zobrazują Wam wyjątkowość tej historii.




Zrobiła coś, na co chyba większość z nas by się nie zdobyła: świadomie pozwoliła odejść człowiekowi, którego kochała, odsuwając własne pragnienia na dalszy plan.
Z mowy końcowej obrońcy

3 dni przed ślubem Paul Anderson zachorował. Nikt jednak wtedy nie podejrzewał, że ta choroba może odmienić całe jego życie. Wydawało się, że to zwykłe osłabienie spowodowane wirusem. Zgodnie z planem poślubił Jill Anderson, z którą spotykał się od dwóch lat. Razem prowadzili dobrze prosperującą firmę tłumaczeń.

Jest całkowicie oczywiste, że niewykonanie tej prostej i nieskomplikowanej czynności, jaką jest wezwanie pomocy, niosło ze sobą poważne ryzyko śmierci. Gdyby to zrobiła, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że ocaliłaby życie męża.
Z mowy końcowej oskarżyciela


Życie młodej pary wkrótce zmieniło się bezpowrotnie. Paul poważnie zachorował. Najgorsze było to, że jego stan się pogarszał, a żaden z lekarzy nie był w stanie wskazać poprawnej diagnozy. Twierdzili, że sam wpędza się w chorobę i wszystko ma podłoże psychiczne. Podczas gdy on każdego dnia słabł, a ból stawał się coraz silniejszy.



Dzięki Bogu, nie wszyscy jesteśmy prawnikami i nie wszyscy patrzymy na życie przez pryzmat przepisów prawa. Zrozpaczeni ludzie nie ważą staranie wszystkich "za" i "przeciw".

Zespół przewlekłego zmęczenia (CFS, Chronic Fatigue Syndrome) jest zespołem objawów chorobowych, który dotychczas nie ma jednoznacznie ustalonej etiopatogenezy ani sposobu leczenia. Niemal na pewno jest zjawiskiem heterogennym; różne przyczyny mogą być jego powodem. Rozpoznanie opiera się na obrazie klinicznym. - źródło.

Ta choroba wciąż jest niedoceniana. Wszystko co się z nią wiąże jest problematyczne. Szczególnie, że jej objawy są bardzo podobne do wielu innych chorób. Dodatkowo wielu lekarzy nie wierzy w jej istnienie. Osobom z tym schorzeniem często wmawia się chorobę psychiczną i urojony ból, ponieważ w badaniach nie wychodzi nic poważnego.

On naprawdę cierpiał, choć nie wiadomo z jakiej przyczyny. Nie wymyślił sobie tego bólu. Gdziekolwiek było jego źródło, w ciele czy umyśle, ból był jak najbardziej autentyczny.

Paul pewnego dnia postanawia popełnić samobójstwo. Ma za sobą już wiele prób samobójczych jednak teraz jest przekonany o tym, że robi dobrze. Jest zmęczony bólem i walką. Gdy Jill tego dnia wraca do domu słyszy od męża "tym razem wziąłem dość" i nie reaguje. Nie wzywa pomocy. Po prostu jest przy nim...

20 kwietnia 2005 roku, po niemal dwuletnim okresie przebywania na wolności za kaucją, Jill Anderson stanęła przed sądem w Leeds oskarżona o zabójstwo.

Jill Anderson autorka powieści spisała swoją historię. Na kartkach tej książki nie ma fikcji. Nie ma wymyślonych zdarzeń i wykreowanych bohaterów. Jest tylko prawda. Powieść została napisana w sposób specyficzny. Jill opowiada o różnych okresach swojego życia z mężem i jego chorobą. Wszystko to jest przerywane zapisem nagrań z przesłuchań i przeplatane mowami końcowymi obrońcy i oskarżyciela.

Cierpiał bezustannie, ona zaś bezustannie się poświęcała. Gotowała, sprzątała, prowadziła samochód, robiła zakupy, zmieniała pościel, pisała listy. To było bardzo smutne życie, tym bardziej że w towarzystwie mężczyzny, który nie mógł jej wspierać ani chronić. Nikt by się chyba nie zdziwił, gdyby to ona przedawkowała leki, żeby rozstać się z tym światem.

Czy młoda żona powinna dotrzymać obietnicy złożonej podczas ślubu? Czy powinna wierzyć w to, że cierpi i opiekować się nim? A może ta choroba wcale nie istniała? To przecież dziwne, że nie utrzymywali kontaktu z rodziną Paula. Zamknęła go w domu i wmówiła mu chorobę, a kiedy przestał być jej potrzebny pozwoliła mu na samobójstwo, a może nawet sama podała mu leki? Czy taka wersja nie może być prawdziwa? Przecież prawie żaden z lekarzy nie zauważył u Paula choroby. Wszyscy twierdzili, że powinien trafić na badania psychiatryczne. Na wszelkie konsultacje jeździła Jill. Kto wie co mówiła lekarzom, a co zatrzymywała dla siebie?

Chyba najlepiej będzie zacząć od niepodważalnych faktów. Paul Anderson umarł osiemnastego lipca 2003 roku. W chwili śmierci miał czterdzieści trzy lata. Przyczyną śmierci było zatrucie morfiną. Sekcja zwłok nie wykazała, by do zgonu przyczyniła się jakakolwiek choroba. Nie cierpiał na żadne schorzenia natury fizycznej, nie stwierdzono żadnych zmian w układzie kostnoszkieletowym.

Polski Kodeks Karny
Art. 150. [Zabójstwo eutanatyczne] 
§ 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Art. 151. [Namowa i pomoc do samobójstwa] 
Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Jednym z naszych praw jest prawo do określenia własnego życia, a to oznacza również prawo do podjęcia decyzji o śmierci.

Czy Jill postąpiła dobrze? Czy Paul miał prawo się zabić?
Oboje byli wyczerpani jego chorobą. Ona stała się jego opiekunką, a on pacjentem. Czy w ich relacji było jeszcze miejsce na miłość?

Paul jest najważniejszy, staraj się, jak możesz, nie zwracaj na nich uwagi.

Dotrzymana obietnica to przejmująca, zapadająca w pamięć, jedyna w swoim rodzaju historia o bólu i cierpieniu bliskiej osoby, które prowadzi ją do podjęcia ostatecznej decyzji. Jill pozwoliła jej odejść i przyjęła konsekwencje. Dzielnie znosiła oskarżenie jej o zabójstwo własnego męża, którego tak mocno kochała.

Myślę, że to jak do tej pory najważniejsza książka w Klubie Kobiety To Czytają. Poruszyła mnie historia Jill i Paula, ich walki z chorobą w którą nikt nie wierzył oraz przykładu w którym bezrefleksyjne prawo zawiodło.

Tytuł: Dotrzymana obietnica
Autor: Jill Anderson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
PREMIERA 21 STYCZNIA 2016 ROKU

Na pewno będzie wywoływać kontrowersje. Pierwsza myśl jaka się nasuwa, to dlaczego w ogóle autorka napisała książkę? Po co pisać o swoim procesie? Osobiście myślę, że to był sposób na rozliczenie się z przeszłością, a także zwrócenia uwagi na problem niezwykle ważny, a często pomijany. W dodatku w niesamowity sposób autorce udało się upamiętnić życie swojego męża.

Nie jest to może najlepsza książka. Może powinna zostać napisana w inny sposób, ale mnie przekonuje. Wspomnienia Jill i protokoły przesłuchania są dla mnie bardziej klarowne niż napisana na faktach powieść fabularna. Uważam, że każdy powinien zapoznać się z tym tytułem. Każdy czytelnik odnajdzie w niej coś dla siebie. Ta książka jak żadna inna skłania do refleksji nad tematem eutanazji, samobójstwa, zawodności prawa, stosunków rodzinnych, bólu i cierpienia, których nie można znieść i miłości...

Za egzemplarz dziękuję

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)