Witold Tauman - Surogat i Jakub Dąbrowski - Taktotu



Zarówno Witold Tauman, jak i Jakub Dąbrowski są postaciami fikcyjnymi. Jakub Dąbrowski występuje w obu powieściach. Te książki to swoistego rodzaju zabawa z czytelnikiem. Trylogia trochę kryminalna, trochę metafizyczna. Każdy tom napisany został przez innego autora. Każdy z nich to postać fikcyjna.

Wydawnictwo tak zachęca do przeczytania:
Cykl jest niebanalnym wydarzeniem. Powieści stanowią literacki eksperyment, wzywają czytelnika do gry, gdzie każdy z podstawowych elementów literackiej układanki, nadawca - tekst - odbiorca, mają do odegrania o wiele bardziej niż zwyczajowo skomplikowane role. Trylogia zmusza do myślenia na każdej płaszczyźnie obcowania z tekstem - przepełniona jest symbolami, zagadkami, aluzjami..Rzecz dla wytrawnych poszukiwaczy sensu i wielbicieli zagadek nie tylko kryminalnych.

Zainteresowani?

Odsyłam na stronę, na której możecie wygrać trylogię :) -> KLIKNIJ

A teraz zapraszam do podwójnej recenzji!


Nadzieja. Oczywiście. Nadzieja jest i zawsze będzie. O Nadziei musi pacjent koniecznie pamiętać, musi w nią wierzyć. Niech pan to sobie wbije do głowy: głeboka nadzieja i wiara do zdrowia potrzebna to para.

Niespodziewanie trafiasz do szpitala. Jesteś młody. Jesteś człowiekiem na poziomie. Masz już zapewnione stanowisko. Tymczasem słyszysz:


„Jest pan chory. Choroba na razie nie powinna panu doskwierać, jednak musi pan wiedzieć, że nie jest to zwykły Katar. Choroba ta jest nieuleczalna i śmiertelna. Pan, panie F. jest umierający, umiera pan i pan umrze”.


Co wtedy zrobisz?

Tytuł: Surogat
Autor: Witold Tauman
Wydawnictwo: Oficynka

Nie jest to najlepszy kryminał, który w życiu czytałam, o ile w ogóle mogę nazwać tę książkę kryminałem. Moim zdaniem jest zdecydowanie czymś więcej. Co mnie do niej ciągnie? Niepokój. Jest w niej coś co nie daje o tym zapomnieć. Sprawia to, że cały czas zastanawiamy się nad tym kim jest Witold Tauman, jaki ma związek z pacjentem F. i o co w tej całej historii chodzi.

Książka została "skonstruowana" w bardzo niecodzienny sposób. Po pierwsze wcale nie zaczynamy od rozdziału 0 i nie kończymy na rozdziale 29. Jest odwrotnie. Zaczynamy od rozdziału 29, a kończymy na rozdziale 0. Jest jeszcze jeden problem. Przed rozdziałem 29 jest kilka stron tekstu, to początek historii, czy jej koniec?

Dodatkowo książkę napisano w przedziwny sposób. Narracja drugoosobowa jest niezwykle rzadka. Jednak w tym przypadku pasuje idealnie. Jesteś pewny, że pacjent F. to przypadkiem nie TY sam? Podczas czytania zdarza się o tym zapomnieć.

O czym jest Surogat? Nie mam pojęcia. Z każdą kolejną stroną dowiadywałam się więcej, a jednocześnie wiedziałam coraz mniej. Mamy szpital, w którym pacjenci traktowani są bezprzedmiotowo. Lekarzy, który bardziej zajęci są sobą. System leczenia praktycznie nie istnieje, a nad wszystkim podobno czuwa dyrektor, który jest najlepszy. Tylko czy tak naprawdę o to chodzi w tej książce?

Zapytaj ocalałych z poprzedniego stulecia, powiedzą ci, bez poezji nie byłoby wielkich zbrodni. Jeśli matką Eichmanna była hrabina Lovelace, ojcem był Hölderlich. By ludzie zaczęli masowo mordować swoich sąsiadów, w ruch muszą pójść metafory i przerzutnie. To wszystko prawda. Zapominają jednak dodać, że choć nie ma ludobójstwa bez poezji, to proza jest ludobójstwem per se.

Jakub Dąbrowski obudził się ze snu w pędzącym pociągu. Co tam robi? Jaki jest cel jego podróży? Kto mu towarzyszy? Nie wiadomo. Na korytarzu spotyka swojego znajomego - Michasia oraz stewarda. 

Podróż staje się jednak niebezpieczna. W pociągu pojawiają się zwłoki wybitnej, polskiej aktorki - Roselli Fuertes. Michaś i Jakub postanawiają przeprowadzić własne śledztwo.

Co w tym pociągu robi Jakub Dąbrowski? Czy szewc znany nam z poprzedniego tomu może być dramaturgiem i plagiatorem? 

Tytuł: Taktotu
Autor: Jakub Dąbrowski
Wydawnictwo: Oficynka

Ponownie w oczy rzuca się konstrukcja książki. Tym razem nie mamy podziału na rozdziały. Spora część Taktotu została również napisana w formie dramatu, w którym didaskalia grają pierwsze skrzypce. Zmienił się również narrator. Jest wszechwiedzący i przez to irytujący. Ujawnia nam tylko tyle ile chce ujawnić i to się doskonale wyczuwa.

Nie na tym to polega, by wyrecytować kwestię, wypełnić rytuał, zainkasować wynagrodzenie, a o to by z kimś wspólnie przegrać, łamiąc zasady, popełniając świętokradztwo, kradnąc bogom ogień.

Drugi tom nie wyjaśnia nam niczego. Nie jesteśmy już w szpitalu. Tym razem miejscem akcji jest pociąg, a bohaterami pasażerowie. Głównym wątkiem ma być śledztwo, które ginie, gdzieś w czasie akcji. Wszystko jest szybsze, żwawsze i jeszcze mniej zrozumiałe. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Książka niesie jeszcze więcej pytań i praktycznie żadnych odpowiedzi, np. co niby znaczy Hadżabudża?


Zarówno Surogat, jak i Taktatu, to bardzo specyficzne książki. Więcej w nich metafizyki, niż w zwykłym kryminale. Trzeba się nad nimi skupić i zastanowić się czy to co czytamy w ogóle ma jakiś sens, a jeśli tak to jaki. Co autor chciał nam przekazać? Kim jest Witold Tauman? Co Jakub Dąbrowski robił w pociągu? Dlaczego autorzy skonstruowali swoje książki w sposób niespójny i niecodzienny? Czy na pewno wszystko ma sens? Czego nie udało mi się zrozumieć? Co przeoczyłam? Co sobie dopowiedziałam?

Surogat i Taktotu są eksperymentem literackim i świetnie spełniają swoją rolę, przynajmniej tak myślę. Jeśli celem autorów było to żebym po przeczytaniu książek czuła niepokój, a mój mózg przestał pracować przytłoczony ilością informacji, to zdecydowanie im się to udało.

Te dwie pozycje zdecydowanie nie są dla wszystkich. Jednak polecam je tym, których zainteresowały. Czytanie ich to na pewno dosyć ciekawe doświadczeniem. 

Intryguje mnie również tom trzeci. Czy w końcu dowiem się czegoś?! Zdecydowanie chciałabym wiedzieć chociaż cokolwiek. Mam nadzieję, że tom trzeci pojawi się szybko i rozjaśni chociaż trochę.


Za egzemplarze dziękuję wydawnictwu

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)