Elisa Albert - Od urodzenia [PRZEDPREMIEROWO]



"...od czasu do czasu zdarza [mu] się napisać coś głębokiego i ważnego. Problem w tym, że pisze dosyć często"

Od urodzenia to moje pierwsze spotkanie z Elisą Albert i Wydawnictwem Kobiecym, które bardzo trudno jednoznacznie mi ocenić. Czy było udane? Czy było fatalne? Czy chcę kolejnego spotkania? Dowiecie się tego w recenzji, a przynajmniej mam taką nadzieję.

Tytuł: Od urodzenia
Autor: Elisa Albert
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 15 marca 2016 rok

Ari jest doktorantką - nadal, bo doktorat, który pisze niekoniecznie jej idzie. Jest również feministką, ale i żoną. Paul jest od niej o piętnaście lat starszy, nie tylko wiekiem, ale i stopniem naukowym - jest profesorem. Ta wspaniała kobieta rok temu urodziła syna - Walkera. 

Niestety nie wszystko jest takie piękne, jak to opisano w kolorowych magazynach. Z nich dowiemy się tylko, że dziecko jest najwspanialszym darem i najpiękniejszą istotą. Wychowanie go jest banalnie proste, a my kobiety jesteśmy do tego stworzone! Tak właśnie jesteśmy stworzone do rodzenia dzieci i wychowywania ich. Jesteśmy w tym najlepsze. Wszystko jest proste i zarezerwowane tylko dla nas. Nie kosztuje nas to zbyt wiele wysiłku. Nic nas nie boli. Porody są szybkie i bez powikłań. Szybko zapominamy i decydujemy się na drugie dziecko, bo fajnie mieć dużą rodzinę.

Ari burzy świat zbudowany przez kolorowe czasopisma. Po porodzie przez bardzo długi czas nie może się otrząsnąć i nauczyć się żyć w nowej, obcej rzeczywistości. Ciało Ari uległo zmianie. Jej psychika uległa zmianie. Jej stary sposób myślenia nie może dopasować się do tego nowego. Opieka nad małym dzieckiem zaburzyła jej życiowy rytm, a do nowego nie może się dostroić. Dawna Ari powoli znika. Kim będzie ta nowa? Najgorsze jest to, że tą podróż musi odbyć sama...

Jej samotna podróż trochę się odmienia, gdy w jej życiu pojawia się - Mina. Kultowa piosenkarka rockowa w dziewiątym miesiącu ciąży, której trudno przystosować się do nowej sytuacji. Może to z tego powodu Ari widzi w niej bratnią duszę?

Za każdym razem, kiedy widzę kobietę w ciąży, mam ochotę chwycić ją za ramiona i nią potrząsnąć. Dosłownie potrząsnąć. Jesteś gotowa? Nie, czy znasz wszelkie możliwe procedury medyczne! Chodzi mi o to, czy jesteś gotowa?! Tak duchowo, suko. Duchowo.

Elisie Albert udało się stworzyć książkę inną od wszystkich. Dlaczego? Macierzyństwo wzrusza, rozczula, bawi, cieszy, uczy, jest największą wartością, szczęściem, przeżyciem, spełnieniem a przynajmniej taki jest przekaz większości pozycji na jego temat. Autorka Od urodzenia zupełnie burzy ten pogląd. Pisze o bólu, cierpieniu, nadprogramowych kilogramach, o płaczu dziecka, o karmieniu, które nie zawsze jest przyjemnością, o życiu zawodowym, do którego trudno wrócić, niańkach u których trzeba zostawiać dzieci, a także o zmianach w związku, które niekoniecznie są pozytywne.

Ari cierpi na depresję, która nie pozwala jej się pozbierać, ale w tej książce nie o to chodzi. Depresja poporodowa wcale nie dotyka kobiet, które są złymi matkami i nie powoduje, że odrzucają dzieci. W przypadku Ari sprawia ona jej ból w inny sposób. Codziennie musi walczyć żeby istnieć, kochać swoje dziecko i nie zrobić mu krzywdy. Przy okazji snucia swojej historii porusza także inne trudne tematy obrzezanie, Holocaust, mleczne mieszanki, zachowania położnych i lekarzy, alternatywne metody leczenia, itp.

- Ja jestem Żydówką. Ty jesteś kimśtam. Czekaj, kim ty jesteś?
- Kimśtam.
- Nie, poważnie, przypomnij mi.
- Z daleko pochodzenia Szkotem. Z domieszką Włocha.
- No właśnie, więc ty jesteś kimśtam, ja jestem Żydówką. I on formalnie też będzie Żydem.


Od urodzenia to jedna z niewielu książek, która nie opowiada o cudownych narodzinach, słodkim dziecięcym pokoiku i dumnym spacerowaniu z dzieckiem po parku. Autorka nie owija w bawełnę i pisze to co czuje, bo poród przecież boli, a skutki uboczne cesarskiego cięcia nie znikają w jeden dzień. Depresja poporodowa wcale nie dotyka wyrodnych matek, a wyciągnięcie "cyca" nadal wprawia ludzi w osłupienie.

Od urodzenia to przede wszystkim bardzo trudna książka. Jeśli spodziewacie się miłej lektury na jeden wieczór, odpuśćcie sobie. Tak, to prawda, że nie jest to długa pozycja, ale zawiera w sobie tak wiele trudnych refleksji, że nie sposób ją szybko przeczytać i o niej zapomnieć.

Od urodzenia to książka, na którą wiele z Was będzie miało "alergię". Prowokuje i zmusza do myślenia. Bywa wulgarna i słodka. Złożona jest z samych przeciwieństw. To bardzo ważny głos w temacie macierzyństwa. Nie musicie się zgadzać z punktem widzenia Elisy Albert, ale musicie go poznać. 

Za egzemplarz dziękuję

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)