Menu

DIANE ROSE rozmawia z autorami: JUSTYNA WYDRA




Ponieważ wróciłam to naprawdę niezwykła książka. Co zainspirowało Cię do jej napisania? 
Moja poprzednia powieść, a ściślej recenzje Czytelników. W którejś z nich, wśród określeń głównego bohatera, znalazłam takie: „anioł w mundurze esesmana”. Trochę mnie to poruszyło, bo gdzie esesman (nawet jeśli nie ten najgorszy ze złych), a gdzie anioł? Anioły czynią wyłącznie dobro i zawsze chcą dla nas dobrze… No właśnie? Czy na pewno? Czy nieskończenie dobra istota może uczynić coś złego? Zobaczyłam kobietę. Klęczała. Krzyczała. Złorzeczyła swojemu aniołowi stróżowi. Cóż takiego zrobił jej nieziemski opiekun, że został wyklęty grubymi słowy? Zaczęłam się zastanawiać, i oto jest – nowa powieść.

Bardzo polubiłam Magdalenę, która jest postacią wielokrotnie zmieniającą swoje poglądy, a także całe swoje życie. Nie jest to jednak postać rozchwiana emocjonalnie, a po prostu pewna siebie, inteligentna i piękna kobieta, która stara się zrozumieć jaki jest cel jej pobytu na ziemi, co powinna robić w życiu i kiedy stąd odejdzie. Czy ta postać ma swój pierwowzór? Ta bohaterka wydaje się zbyt prawdziwa, jak na fikcyjną postać. 
Chciałam, by była po trochu każdą z nas. Magdalena się zmienia, bo akcja powieści trwa dwadzieścia lat. To bardzo długi okres, w przypadku młodego człowieka szczególnie intensywny. Rośniemy, dojrzewamy, uniezależniamy się od rodziców, często wielokrotnie weryfikujemy swoje poglądy i pragnienia. Ewoluujemy, wciąż poszukując sensu życia. Magdę wymyśliłam, ale bardzo zależało mi na tym, by była psychologicznie i socjologicznie prawdziwa. Dzięki Twojej ocenie mojej bohaterki wiem, że osiągnęłam cel.


O co zapytałabyś swojego Anioła Stróża? O ile to nie jest zbyt osobiste pytanie. 
Chyba o wszystko już zapytałam w książce… Nawet o to, co dzieje się z nami później, po śmierci. Dodatkowo pragnęłabym się jedynie dowiedzieć, co robić by wyraźniej słyszeć jego podszepty. Mam nie najgorszą życiową intuicję. Chciałabym ją jeszcze lepiej w sobie wyćwiczyć. 


Czytelnik właśnie skończył Twoją powieść. Co powinien czuć? 
Idealnie, gdyby miał dreszcze ;) Świetnie, jeśli po zakończeniu lektury chociaż przez jeden wieczór nie będzie mógł spokojnie zasnąć bez refleksji. Nie chodzi o dumanie nad główną bohaterką i jej wyborami, tylko nad sobą. Marzę, by Czytelnik po zakończonej lekturze właśnie ze sobą zechciał porozmawiać. Tak szczerze i od serca. Wiem, że to zuchwałe, ale cóż. Książki pisze się w jakimś określonym celu. Ja robię to chyba po to, by skłonić innych do wewnętrznej podróży.


Czy wierzysz w to, że każda książka ma duszę? Jaką duszę ma Ponieważ wróciłam? 
Nie wiem, czy wierzę w dusze zaklęte w książkach. Do tej pory nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Czytam bardzo dużo, ale pamiętam tylko te lektury, które zrobiły na mnie wrażenie. Te, które coś wniosły – piękny język, niezwykłą historię, pytanie, na które musiałam dalej sama poszukać odpowiedzi. Może to są właśnie „książki z duszą?”
Jeśli „Ponieważ wróciłam” miałoby duszę, byłaby ona lekka, eteryczna, unosząca się kilka milimetrów nad ziemią. Tak mi się pisała, chciałabym by tak też się czytała.


Z zawodu jesteś zoologiem, biologiem i entomologiem. Czy gdybyś jeszcze raz podejmowała decyzję o swojej drodze zawodowej to czy wybrałabyś tak samo? 
Och, nie! Wybór studiów to właściwie przypadek, zbieg nieszczęśliwych życiowych okoliczności i predyspozycji. Gdybym dziś mogła wybierać swobodnie, pewnie celowałabym w bardziej humanistyczną stronę. Filozofia, socjologia, psychologia, kultura, albo historia.


Czy napisanie i wydanie książki było Twoim marzeniem, czy wyszło spontanicznie? 
Moje pisanie nie było i nie jest spontaniczne. Zawsze stoi za nim decyzja – w końcu tworzenie książek to przede wszystkim żmudna, wielogodzinna praca. Kradnie wiele czasu. Owszem, zawsze odczuwałam potrzebę przelewania myśli na papier, ale wydawaniu nigdy nie marzyłam. Pierwszą powieść napisałam dla siebie, dla własnego wewnętrznego spokoju, bez zamiaru publikacji. Ktoś po nią sięgnął, ktoś nie mógł zasnąć, nim nie doczytał do końca, ktoś mnie namówił do tego, by zaproponować ją wydawcy. Długo to rozważałam, w końcu podjęłam wyzwanie, pozytywna odpowiedź przyszła po kilku dniach. Poszło. Ufffff. 


Czy możemy liczyć na kolejną książkę? Masz już na nią pomysł? 
Pomysłów mam więcej niż czasu! Aktualnie spisuję opowiadania, których spory zapas „urósł” mi w głowie. Przeraża mnie to, że każde kolejne jest coraz dłuższe :) Jedno rozrosło się już do rozmiarów mini-powieści, pewnie ostatecznie będzie z niego samodzielna książka, ale na ten moment odłożyłam ją na półkę. W planach i częściowej realizacji mam kryminał. W kolejce czeka historia zaczerpnięta z losów mojej ciotki… Aby ją sfabularyzować, będę musiała ponownie powrócić do pierwszej połowy dwudziestego wieku. Ale najpierw - opowiadania!
Także, wracając do pytania – ja sama liczę na to, że coś ciekawego jeszcze stworzę, czymś Czytelnika zaskoczę.


Pamiętasz jeszcze czas sprzed debiutu? Ciężko było się przebić? 
Zadebiutowałam na tyle późno, że nic to w moim życiu nie zmieniło. Jestem dalej tą samą osobą. Może żyję odrobinę szybciej. Ale niewiele.
Jeśli chodzi o problemy z „przebiciem się”… Mnie było łatwo wydać pierwszą książkę, ponieważ na tyle spodobała się wydawcy, że postanowił we mnie zainwestować. Za co bardzo dziękuję. Było mi łatwo także dlatego, że „Esesman i Żydówka” bardzo szybko zyskał sobie spore grono Czytelników. Widać im także się spodobał. Za co również jestem wdzięczna. 


Biorąc pod uwagę swoje doświadczenie, co możesz powiedzieć osobie, które wyciąga właśnie swoją książkę z szuflady i chce ją wysłać do wydawnictwa? Cieszyć się z pozytywnej wiadomości i od razu podpisywać umowę, czy może jednak zastanowić się dlaczego tych wiadomości pozytywnych jest niewiele coś poprawić i wysłać ponownie? A co jeśli nie ma w ogóle odzewu? Odpuścić? 
Ilu autorów, tyle historii. Dobrze jest z pewnością dać maszynopis do przeczytania kilku osobom nałogowo czytającym. Raczej nie z rodziny, bo rodzina nigdy nie będzie obiektywna. Trzeba wysłuchać uważnie krytyki. Nie radzę się na nią obrażać! Krytyka, o ile konstruktywna, to najcenniejsze, co możemy dostać od innych ludzi. Potem poprawia się tekst i wysyła w świat. Wydawnictwa obawiają się inwestowania w debiuty, dlatego cieszyłabym się z pozytywnej odpowiedzi i nie marudziłabym w kwestiach formalnych przy pierwszej książce. Gorzej, gdy brak odpowiedzi, co o ile wiem jest bardzo częste. Ale jeśli jesteśmy przekonani o wartości swojej twórczości… Chyba warto próbować do skutku?


Co myślisz o blogowych recenzentach? Jedni autorzy ich lubią, inni nienawidzą, w której grupie się znajdujesz? 
Trochę trudno mi się deklarować po którejś stronie, ponieważ sama prowadzę recenzenckiego bloga, choć szczerze mówiąc traktuję go przede wszystkim jako pretekst do trenowania warsztatu i nie bardzo dbam o jego rozgłos. Przyznam, że recenzencką blogosferę postrzegam raczej jako miejsce, gdzie można poznać ciekawych ludzi, niż jak obszar wymiany czytelniczych doświadczeń. Nie śledzę „wojen blogowych”, ani „blogowo-autorskich”, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że i takie się zdarzają. 


Czy masz swój ukochany blog recenzencki? 
Mam kilka, na które często zaglądam. Ukochany jest oczywiście własny, bo stanowi moje wirtualne dziecko i „czytelniczą pamięć” :)


Katarzyna Bonda twierdzi, że pisanie to głównie rzemiosło, a nie talent, bo sam talent nie wystarczy do napisania książki. Co o tym myślisz? 
Zgadzam się w stu procentach. Talent pozwala patrzeć na świat przez pryzmat pióra i czystej kartki czekającej na zapisanie. Przydaje się do kreowania pomysłów, jest też bazą do budowania własnego stylu. Reszta to ciężka, nużąca praca. Choć mnie daje ona wciąż sporo radości.


Cytat z recenzji: Bez pamięci zakochałam się w prozie autorki. Lekka, niezwykle emocjonalna, a przy tym prosta i bardzo delikatna. Myślę, że przeczytałabym nawet przepis na wątróbkę (za którą nie przepadam), gdyby tylko napisany został stylem Justyny Wydry. Dostanę taki przepis? 
Poszukam i postaram się przepisać po swojemu. Cały problem w tym, że nie lubię wątróbki :)


I na zakończenie. Jest coś co chcesz powiedzieć swoim czytelnikom albo coś o co chcesz ich zapytać? 
Dziękuję, że jesteście!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka