Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Kilka słów o loteriach na blogach - legalnie, półlegalnie, czy nielegalnie?


Jakiś czasu temu Zielona Małpa opublikowała świetny post na temat konkursów organizowanych na blogach. Postanowiłam jednak bliżej przyjrzeć się stronie prawnej. Szczerze mówiąc blogi to są chyba wyjęte spod prawa albo prawnie obojętne. Chwilowo chyba nikt nie dostrzega ich obecności. 

Na nasze szczęście nie dostrzega ich ustawa o prawie prasowym. Uwierzcie mi loterie fantowe to pikuś w porównaniu z tamtą straszną ustawą, która by położyła kres naszemu istnieniu, ale skoro nas nie widzi albo jej nie obchodzimy to tylko żyć nie umierać :D 

Nie ma co rozmieniać się na drobne, przejdźmy do tematu posta, a więc kilka słów na temat legalności loterii na blogach.




USTAWA O GRACH HAZARDOWYCH
Z DNIA 19 LISTOPADA 2009 ROKU
Nigdy nie interesowała mnie ta ustawa. No to mój błąd xd Przerabiałam ją na drugim roku studiów, potem ponownie na trzecim, ale szczerze mówiąc, nigdy nie poruszaliśmy tematu blogów. Nie jest to więc temat jakoś szczególnie popularny. Sama ustawa też nie jest fascynująca. Nie ma co się oszukiwać. Pozwolę sobie jednak trochę bliżej przyjrzeć się problemowi. Wcale to jednak nie oznacza, że rację mam ja. Pamiętajcie!

CZY LOTERIE NA BLOGACH PODLEGAJĄ REŻIMOWI 
USTAWY O GRACH HAZARDOWYCH?
Pozwólcie, że odpowiem w sposób w jaki nauczyli mnie na studiach, a więc to zależy...

Zgodnie z art. 1 ustawa określa warunki urządzania i zasady prowadzenia działalności w zakresie gier losowych, zakładów wzajemnych i gier na automatach. Gdzie jesteśmy my, blogerzy? Ciężko orzec. No bo zastanówcie się, czy prowadzicie działalność w zakresie gier losowych? To raczej trochę wątpliwe. Powstaje więc pytanie czy w ogóle podlegamy tej ustawie. No, ale zostawmy to na razie, przejdźmy do samej definicji.

Art. 2 ust. 1 pkt. 9
Grami losowymi są gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku, a warunki gry określa regulamin. Są to: loterie fantowe, w których uczestniczy się przez nabycie losu lub innego dowodu udziału w grze, a podmiot urządzający loterię oferuje wyłącznie wygrane rzeczowe.

Dzięki temu zapisowi, mamy kłopoty. Wszyscy, a co? :D No chyba, że jest tutaj ktoś, kto loterii na blogu nie zorganizował. Jeśli ktoś taki istnieje, to łapka w górę wtedy zostanie wyklęty z blogosfery. No dobra, a tak na poważnie...

Konkurs, w którym książka, często z naszej własnej biblioteczki, jest nagrodą, nie jest niczym strasznym. Szczególnie, biorąc pod uwagę badanie stanu czytelnictwa w Polsce. Myślę wręcz, że jest to konkurs pożądany. Problemem jest za to sposób wyboru zwycięzcy. Według naszej pięknej ustawy o grach hazardowych, grami losowymi są gry, których wynik zależy od przypadku. Jakby nie było losowanie (z wyjątkiem losowania ustawionego, gdzie zwycięzca jest znany) sprawia, że wygrana trafia do osoby przypadkowej. I tu właśnie pojawia się problem. Przez sposób wyboru zwycięzcy zaczynamy podlegać reżimowi ustawy, znaczy podobno.


DOKTRYNA MA GŁOS
Ilu prawników tyle poglądów i tak jest w tym przypadku. Przepisy interpretuje się w różny sposób. W tym przypadku także można znaleźć kilka różnych interpretacji, ale wydaje się, że bardzo ciekawym głosem w dyskusji jest tekst dr A. Bartosiewicza Konkurs promocyjny a loteria promocyjna – czyli jak uniknąć ewentualnej odpowiedzialności karnej skarbowej (Monitor Podatkowy 10/2011).

Według dr Bartosiewicza nie każde przedsięwzięcie, w ramach którego wybrane osoby mogą otrzymać nagrodę od jego organizatora jest loterią promocyjną w rozumieniu ustawy o grach hazardowych. Co za tym idzie, nie wymaga konieczności ubiegania się o stosowne zezwolenie.

Zawsze należy pamiętać o celu jaki miało wprowadzenie danej ustawy. W przypadku ustawy dotyczącej gier hazardowych na pewno nie było nim ściganie blogerów na niewinne losowania, w których do wygrania jest książka. Państwo reglamentuje urządzanie i prowadzenie gier losowych, przede wszystkim z uwagi na groźne społecznie skutki hazardów, np. uzależnienie; możliwość zalegalizowania dochodów, pochodzących z nielegalnych źródeł.

Zdaniem dr Bartosiewicza w każdym przypadku należy badać, czy organizowana loteria ma charakter hazardowy, czy też chodzi o niewinną zabawę, w której uczestnicy mogą uzyskać wprawdzie pewne nagrody, lecz nie jest to cel podstawowy. Przedsiębiorcy organizując taki konkurs chcą zbudować pozytywny wizerunek swojej firmy, a nie bezpośrednio uzyskać zyski z tego przedsięwzięcia. Nawet, jeśli organizujemy konkurs, bo zależy nam żeby ludzie wchodzili na nasz blog, to przecież nie uzależniamy ich od naszego konkursu (który pojawia się raz na jakiś czas), a od nas i od naszej pracy, a póki co zachęcanie do wchodzenia na blogi nie jest karalne.

Pogląd dr Bartosiewicza zbieżny jest z poglądem prof. Radwańskiego, według którego przez grę rozumie się działanie w wykonaniu umowy, w której strony przyrzekają sobie oznaczoną korzyść majątkową w razie ziszczenia się w przyszłości jakiegoś co najmniej w pewnym stopniu zależnego od przypadku zdarzenia (Z. Radwański, Gra i zakład", w: System prawa cywilnego, t. III cz. 2, s.976). 


NIE BÓJ SIĘ
Powiedzmy sobie szczerze. Konkurs, w którym wynik ustala się na podstawie gry losowej jest podejrzany, ale automatycznie nie podpada pod ustawę o grach hazardowych. Tak więc, jeśli zorganizujesz na swoim blogu konkurs, w którym nagrodą będzie książka (maksymalnie o wartości do 760 zł), a zadania konkursowego nie będzie, gdyż zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania, to świat się od tego nie skończy. 

To prawda, że wkraczasz na grunt ustawy hazardowej, ale Twój konkurs nie gwarantuje nagrody o ogromnej wartości, co więcej Ty sam nie zbijasz na tym majątku. To że kilka osób więcej wejdzie na Twój blog nie jest traktowane jako korzyść majątkowa, płynąca z działalności hazardowej. No i co najważniejsze samo czytanie faktycznie uzależnia, ale sama gra o książkę raczej nie. Do tego dochodzi okres w jakim organizujemy konkursy. Nie robimy tego codziennie, prawda?

Myślę więc, że raczej możemy spać spokojnie i nikt nas nie będzie za to ścigał. Wydaje się, że nasze niewinne losowania nie podlegają reżimowi tej ustawy. Jednak to jest pewien głos  w doktrynie, który niekoniecznie jest podzielany. 



PODATEK OD NAGRODY MUSI BYĆ
W Polsce płacimy podatki od wszystkiego. Zasadnym jest więc pytanie, czy od nagrody, którą jest książka również należy uiścić podatek?

Art. 21 ust. 1 pkt 68 ustawy o PIT 

zwolnione z opodatkowania są wygrane w konkursach i grach organizowanych i emitowanych przez środki masowego przekazu. Konkursy z dziedziny nauki, kultury, sztuki, dziennikarstwa, gdy jednorazowa wartość wygranych lub nagród, których nie przekracza 760 zł.

Co by oznaczało, że nasi zwycięzcy są zwolnieni z płacenia podatku od wygranej w naszym konkursie. Chyba, że ktoś ma książkę o wartości 800 zł, ale jeśli ma to przypuszczam, że nie oddałby jej za darmo.

Co do kary pieniężnej, którą możemy otrzymać, 
jest to wartość 100% nagrody. 

Ile kosztuje książka? No właśnie, niska ta kara, tak jak i samo przewinienie. I chyba na tym w dużej mierze polega problem. Myślę, że bardzo ciężko byłoby ścigać bloggerów za organizowanie "gier losowych". Bądźmy szczerzy trochę tych blogów w sieci jest, a połowa osób nie podaje własnego nazwiska. To taka walka z wiatrakami. Szczególnie, że Izby Celne bardziej przyglądają się przedsiębiorcom organizującym loterie, bo oni otrzymują z tego tytułu znacznie większe zyski.

Większość osób, prowadzących blogi recenzenckie nie otrzymuje za nie wynagrodzenia. Nie mamy na swoich blogach reklam, wydawnictwa nie płacą nam za recenzje i nie dostajemy kasy na promocję - prawda? No właśnie. Nasz blog nie jest formą prowadzenia działalności gospodarczej - przynajmniej w większości przypadków. Co działa na naszą korzyść :)


KONKURS TO JEST TO
Konkurs ma formę przyrzeczenia publicznego i został uregulowany w Kodeksie Cywilnym. Przepisy są na tyle proste, że nie trzeba ich specjalnie tłumaczyć :)


TYTUŁ XXXVI 

PRZYRZECZENIE PUBLICZNE

Art. 919. [Przyrzeczenie publiczne]§ 1. Kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać.§ 2. Jeżeli w przyrzeczeniu nie był oznaczony termin wykonania czynności ani nie było zastrzeżenia, że przyrzeczenie jest nieodwołalne, przyrzekający może je odwołać. Odwołanie powinno nastąpić przez ogłoszenie publiczne w taki sam sposób, w jaki było uczynione przyrzeczenie. Odwołanie jest bezskuteczne względem osoby, która wcześniej czynność wykonała.
Art. 920. [Zasady nagradzania]§ 1. Jeżeli czynność wykonało kilka osób niezależnie od siebie, każdej z nich należy się nagroda w pełnej wysokości, chyba że została przyrzeczona tylko jedna nagroda.§ 2. Jeżeli była przyrzeczona tylko jedna nagroda, otrzyma ją osoba, która pierwsza się zgłosi, a w razie jednoczesnego zgłoszenia się kilku osób - ta, która pierwsza czynność wykonała.§ 3. Jeżeli czynność wykonało kilka osób wspólnie, w razie sporu sąd odpowiednio podzieli nagrodę.
Art. 921. [Nagroda konkursowa]§ 1. Publiczne przyrzeczenie nagrody za najlepsze dzieło lub za najlepszą czynność jest bezskuteczne, jeśli nie został w nim oznaczony termin, w ciągu którego można ubiegać się o nagrodę.§ 2. Ocena, czy i które dzieło lub czynność zasługuje na nagrodę, należy do przyrzekającego, chyba że w przyrzeczeniu nagrody inaczej zastrzeżono.§ 3. Przyrzekający nagrodę nabywa własność nagrodzonego dzieła tylko wtedy, gdy to zastrzegł w przyrzeczeniu. W wypadku takim nabycie własności następuje z chwilą wypłacenia nagrody. Przepis ten stosuje się również do nabycia praw autorskich albo praw wynalazczych.

Konkurs faktycznie jest świetnym kompromisem, ale nawet konkurs ma swoje wymagania i wcale nie jest najważniejszy regulamin. Liczy się zadanie konkursowe. I tu pewne zaskoczenie zadanie nie może być zbyt proste, ani zbyt trudne!

Dlaczego? Wybranie banalnego zadania sprawia, że rozwiąże je zbyt wiele osób i trzeba będzie wybrać zwycięzcę w wyniku losowania, a to wprowadza pewien element losowości. Ponownie jest w przypadku zadania zbyt trudnego. Jeśli nikt go nie rozwiąże to przecież również będziemy musieli skorzystać z losowania.

DOBRY KONKURS
1) Nagroda.
2) Termin na przesłanie zadania konkursowego.
3) Termin ogłoszenia wyników konkursu.
4) Zadanie konkursowe - ani łatwe, ani trudne, znajdujące się gdzieś pomiędzy.
5) Określona osoba dokona wyboru zwycięzcy.
6) Nagroda trafi do zwycięzcy.

I to tak w skrócie tyle.

Odnieśliście wrażenie, że 
tekst jest wesoły? 
Uwierzcie mi, że nie zwariowałam. Chciałam Wam po prostu pokazać, że przepisami trzeba się interesować, ale nie można wariować. Zanim coś przeczytacie postarajcie się poszperać, ale uważajcie! 


Wujek Google nie zawsze pokazuje prawdziwe informacje! Jeśli nie leczycie się u wujka Google, to proszę też nie uczcie się z niego prawa. Najlepiej zaglądać na strony rządowe, gdyż na nich informacje są pewne, a jak nie to pytać i pytać mnóstwo.


A co do "losowania zwycięzcy", to myślę, że najlepiej po prostu go uczciwie wybierać, gdyż wtedy mamy w 100% czyste sumienie :) Nie ma jednak potrzeby nazywać osób, które organizują tego typu konkursy na blogach i nie zgłaszają ich, oszustami. Wcale tak nie jest. To nie na tym polega. Zresztą osobiście jestem ciekawa, co na to Dyrektor Izby Celnej, który musiałby rozpatrzyć takie zgłoszenie. Myślę, że pisemko wróciłoby do właściciela.

A co te ślimaki robią na obrazku? Nie mam pojęcia ;)

Post powstał bardzo szybko, więc pewnie niektórych kwestii nie omówiłam w szerszym zakresie, jeśli potrzebujecie rozwinięcia to śmiało :D

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka