Menu

"Popiracimy" dziś razem? z K.N.Haner i Agnieszką Opolską






Co tu robi ten chomik? Powiedzmy, że przeczytałam ostatnio wywiad z Remigiuszem Mrozem dla Virtualo. Sporo słyszałam o akcji #antypiracimy i później natrafiłam na tego chomika. Uznałam, że to znak i sama muszę się wypowiedzieć w tej kwestii, a że w tłumie zawsze raźniej, to do dyskusji zaprosiłam dwie autorki: K.N.Haner i Agnieszkę Opolską.

A teraz przejdźmy do sedna:

"POPIRACIMY" DZIŚ RAZEM?





AUTOR ANTY-PIRAT
Biedny autor siedzi, nad książką się głowi. Pisze pierwsze zdanie, potem usuwa i wymyśla od nowa. Chce żeby było idealnie. Chce żeby czytelnik był zadowolony. Udało się! Napisał cały akapit. Radość nie trwa jednak długo, bo po przeczytaniu trzeba go jeszcze poprawić! I tak dzień w dzień, noc w noc, przez kilka miesięcy.  Wreszcie skończył! Wysyła do wydawnictwa i czeka. Mija kilka miesięcy, aż wreszcie szczęśliwy czyta mail od wydawcy. Udało się! Podpisuje umowę i zaczyna się: redakcja! A więc to jeszcze nie koniec pracy. Po redakcji, druga redakcja, bo przecież życie nie jest takie proste. Potem jeszcze okładka, blurb, wybór recenzentów. I wreszcie książka trafia na półkę w księgarni, ale nie tylko ona, bo i ebook trafia na wirtualną półkę. Teraz autor, po wielu miesiącach wytężonej pracy, wreszcie widzi swoje dzieło gotowe i oddaje je czytelnikowi, a wraz z nim swoje serce i słusznie liczy na wynagrodzenie. 


MOL-PIRAT
Siedzisz w domu drogi Molu-piracie. Nudzi Ci się. Poczytałbyś coś, prawda? Wszystko fajnie tylko co? A może jakaś fajna nowość się pojawiła? Odpalasz komputer. Zamiast jednak wpisać adres księgarni, wbijasz na chomika i tam szukasz sobie nowości 2016, no bo przecież muszą tam być, prawda? Przeglądasz, zastanawiasz się, czytasz opisy i w końcu bierzesz to na co masz ochotę. Ściągasz i tyle. Wszystko zajmuje Ci maksymalnie dziesięć minut. Potem siadasz sobie na kanapie i czytasz. Jeśli jesteś nowy w tym biznesie masz może i wyrzuty sumienia, szybko jednak je zagłuszasz, prawda? Co wtedy robisz? Czy ponownie otworzysz komputer i kupisz ebook? Nie! No pewnie, że nie! Co za idiota by to zrobił? Ty myślisz sobie "robią tak wszyscy", "skoro ktoś to wrzucił to mogę", "autor i tak swoje zarobi". Niewiele myśląc ponownie zagłębiasz się w lekturze. Co robisz później? Szukasz na chomiku kolejnej części...


PISANIE TO PRACA, JAK KAŻDA INNA, PRAWDA?
CHYBA JEDNAK NIE. 
PRZYNAJMNIEJ W PRAKTYCE.
Jak wielu mamy w Polsce pisarzy, którzy zarabiają na chleb pisaniem właśnie? Czy pomylę się, jeśli powiem, że jest ich naprawdę niewielu? Jak wiele osób w Polsce może pozwolić sobie na traktowanie pisania jako pracy, a nie zwyczajnego hobby?

Nie ma się co oszukiwać, akurat z tym jest źle. I możemy się łudzić, że to wina wydawnictw, sklepów, czy innych tego typu podmiotów, a w ogóle to wina hurtowi i drukarni, bo za wiele biorą za wydanie książki. Możemy marudzić, że za granicą jest lepiej, bo tamci pisarze wydają książki na całym świecie, a nie tylko u siebie, bo stawki mają inne, bo promocja lepsza. To fakt, że system nie jest najlepszy, ale to nie tylko jego wina.

Kiedy tak patrzę na listę najlepiej zarabiających pisarzy według Forbesa, to przy niektórych nazwiskach aż mnie skręca. Śmiem również twierdzić, że mamy pisarzy, którzy im dorównują albo są lepsi, a nigdy nie dostąpią okazji żeby chociaż zbliżyć się do tej kwoty.

Sporą winę ponosi rynek wydawniczy, ale to nie tak, że wszystko możemy zwalić na system. Według badań zaledwie 37% Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę w ubiegłym roku. Uważamy, że to dramatyczne wyniki. Ja tam bym się zastanowiła ile procent z tych osób czytała te książki nielegalnie. To oczywiście pierwszy problem - zbyt mało osób czyta. Jest jednak jeszcze jeden, znacznie smutniejszy - w naszym kraju sporo czytelników ma specjalizację z piractwa.

Specjalizacja z piractwa wynika z bardzo prozaicznej przyczyny - nie szanujemy pracy autorów. Kiedy ściągamy ebook z internetu nie myślimy o tym, że autor poświęcił kilka ładnych miesięcy swojego życia na napisanie go. 

Pisanie to przyjemność, tak w wywiadach mówią autorzy. Wcale to jednak nie oznacza, że należy to traktować, jak hobby. Autor napracował się i ma prawo do wynagrodzenia. Niestety jakoś ciężko nam to zrozumieć.


NIEWAŻNE, ŻE KORZYSTAJĄ Z 
NIELEGALNEGO OPROGRAMOWANIA. 
WAŻNE, ŻE NIE KORZYSTAJĄ Z OPROGRAMOWANIA KONKURENCJI.

Kiedyś właściciel jednej z największych firm, produkujących oprogramowanie, na świecie stwierdził, że nie obchodzi go czy ktoś korzysta z nielegalnego oprogramowania. Dla niego ważniejsze jest to, że nie korzysta z oprogramowania konkurencji.

Myślę, że on naprawdę mógł pozwolić sobie na wypowiedzenie tego zdania. Jednak nie każdy ma zarobki na tym poziomie. Sprawa jest prosta, jak budowa cepa. Autorzy cieszą się z czytelników, bo bez nas ich by nie było. Czytelnicy jednak nie powinni się obrażać za to, że autor chce dostać wynagrodzenie za swoją pracę.

Tu właśnie w Polsce leży konflikt. Nijak nam pasuje, że ktoś chce dostać pieniądze za to co stworzył. Dopóki nie zmienimy swojego podejścia autorzy nie tylko książek, ale także innych utworów nigdy nie zaczną zarabiać. Niestety w Polsce mało osób widzi różnicę pomiędzy kradzieżą książki z księgarni, a ściągnięciem ebooka z chomika. 


EBOOKI NIE SĄ WARTE SWOJEJ CENY 
Nie krzyczcie na mnie, dobra? Taka jest prawda. Książka papierowa kosztuje od 20 do 50 zł, oczywiście szacunkowo. Ceny ebooków zawierają się w tym samym przedziale cenowym. Co to powoduje? Niechęć!

Z prawem w Polsce jest tak, że zmienia się (szczególnie ostatnio). Chciałam kupić sobie nowszy podręcznik. Stwierdziłam, że kolejny papierowy nie jest mi potrzebny i zdecydowanie wolałabym żeby 125 zł zostało w mojej kieszeni. Myślę sobie, kupię ebook. Cóż...kosztował 119 zł. Nie kupiłam. 

Nie oszukujmy się ebook i książka, pod względem treści niczym się od siebie nie różnią, ale koszt wydania jest diametralnie różny. Jestem w stanie zrozumieć, że papier kosztuje, że wydruk kosztuje, ale dlaczego ebook ma być wart tyle samo co książka? Z tego co kojarzę to jednak koszt jego wydania jest mniejszy.

Książka opodatkowana jest podatkiem VAT w wysokości 5%. Niestety ebook traktujemy jako usługę, więc VAT wynosi 23%. Takie to nasze ustawodawstwo piękne, że z pożytecznego wynalazku zrobiło "książkę", która sama się prosi żeby ukraść ją z chomika.

To niestety prawda. Ebooki są bardzo dobrym wynalazkiem, ale  kiepsko wykorzystywanym w Polsce. Bądźmy szczerzy - nie umiemy sobie z nimi radzić. 


EBOOKI SĄ TAKIE "NIEPORĘCZNE"
Próbowaliście kiedyś sprzedać ebook? Jeśli tak to wiecie, że nie jest to takie proste. Wychodzi na to, że jesteś uwiązani takim elektronicznym wynalazkiem i nie możemy się go "pozbyć" w przeciwieństwie do książki, którą możemy komuś podarować, wymienić, a nawet odsprzedać.

Wypowiadałam się już na ten temat więc zapraszam -  Czy można sprzedawać ebooki?

CZYTELNIE EBOOKÓW SĄ TAKIE NUDNE
Kolejny problem. W Polsce do serwisów typu Itunes jeszcze bardzo daleka droga. Nie dzielimy się nowościami. Czytelnie ebooków są moim zdaniem pomysłem genialnym tylko niestety na prawdziwe nowości musimy w nich trochę poczekać. Jest z tym oczywiście coraz lepiej, wciąż uczymy się na błędach i przynosi to korzyści.

Bo jeśli mogłabym uczciwie zapłacić abonament w wysokości 20-50 zł i przeczytać ile książek chcę, także tych nowych, które dopiero wyszły, to po co miałabym je ściągać z chomika, prawda?


RECENZENCI ZBRODNIARZE
Nie rozumiem dlaczego ktoś kupuje książkę i wrzuca ją na chomika. Zapłaciłeś? Świetnie pochwal się zdjęciem książki na Instagramie, niekoniecznie musisz chwalić się treścią na chomiku. Ale cóż...odpuśćmy takim osobom. Są po prostu takie charaktery, z którymi sobie nie radzimy i trzeba to zaakceptować. 

Nigdy jednak nie zaakceptuję recenzentów, którzy otrzymują za darmo ebook od wydawnictwa i wrzucają go na chomika, a potem jeszcze często proszą o egzemplarz papierowy. Zdarza się, że książkę można znaleźć na chomiku jeszcze przed premierą. To po prostu żałosne i nigdy nie powinno mieć miejsca.

HEJ WY TAM! TAK DO WAS MÓWIĘ! Zarówno wydawnictwa, jak i autorzy ufają nam. Przekazują nam książkę czasem nawet na kilka miesięcy przed premierą. Oczekują recenzji, czasem nawet zgadzają się na rekomendacje i patronaty. W zamian otrzymujemy ebook, a często także książkę papierową. To uczciwa wymiana. 

Dlaczego tak bardzo nadszarpujemy ich zaufanie? Po co wrzucać taką książkę na chomika? Niestety tego nie jestem w stanie pojąć. Nie zarabiasz na tym. Ebook dostajesz za darmo. Ok, wiem, że im więcej osób ściągnie coś od Ciebie, tym masz więcej GB żeby sam ściągać z innych kont, ale to przecież błędne koło. Po co w ogóle je zaczynać?

To po prostu nierzetelne wykonanie roboty. Wydawnictwom, autorom nie chce się dociekać kto to wrzucił, dlaczego, czy to ich recenzent. To walka z wiatrakami. Jednak jeśli tak postępujecie nie tylko w wirtualnym życiu, ale także realnym, to gratuluję postawy obywatelskiej.

CHOMIK - MIEJSCE GRZECHU?
Serwis Chomikuj powstał w celu przechowywania i udostępniania plików w internecie. Niewiele z osób wie, że można na nim zakupić legalnie różne materiały, np. ebooki. Pytanie tylko po co, prawda? 

Serwis posiada zakładkę "Ochrona praw autorskich" - klik. Znajdziecie w niej informacje o tym co wolno udostępniać na chomiku, a czego tam być nie powinno. A teraz tak proszę z ręką na serduchu, kto dotarł do tej zakładki? No właśnie...

Kolejnym hitem jest tekst, za który ktoś powinien dostać nagrodę, coś w stylu złotej maliny:
Większość plików na stronie została zamieszczona jedynie w celach promocyjnych. Od momentu ściągnięcia na dysk, pliki należy usunąć w ciągu 24h. Wykorzystywanie ich w celach komercyjnych nie jest zgodne z prawem. Właścicielka chomika nie ponosi żadnej odpowiedzialności za niezgodne z prawem wykorzystywanie zasobów znajdujących się na tej stronie.
Przyznaję tekst był dla mnie bardzo atrakcyjny w podstawówce, ale teraz pozostaje mi tylko westchnąć nad jego głupotą. 
W celach promocyjnych to wydawnictwo lub autor może zamieścić fragment powieści. Co po tym, że ktoś usunie taki plik skoro autor i tak za niego nie dostanie kasy, bo ktoś przeczyta książkę w całości? I jakim cudem właścicielka nie ponosi odpowiedzialności skoro rozpowszechnianie bez zezwolenia jest karalne? No błagam Was. Bądźmy dorośli i przynajmniej siebie nie oszukujmy, dobra? Szczególnie, że materiał promocyjny to ja sobie mogę trzymać przez ile dni, godzin, miesięcy mi się podoba na komputerze. Pod warunkiem, że otrzymałam go w sposób legalny.

Serwis Chomikuj możemy wykorzystywać jako internetowy dysk, coś w stylu Dysku Google. Jednak powinniśmy wtedy przechowywać tam pliki legalne, po drugie chomik powinien zostać zabezpieczony hasłem, które znamy my i ewentualnie nasi przyjaciele i rodzina. Nikt postronny nie powinien mieć do niego dostępu.

Niestety pojawia się kolejny problem: ROZPOWSZECHNIANIE JEST BE, A ŚCIĄGANIE JEST SPOKO. No niestety w pewnym uproszczeniu ma to rację bytu. Tak naprawdę to rozpowszechnianie/udostępnianie jest karalne. Co to oznacza w praktyce? Pobranie pliku z chomika jest ok, ponieważ pobierając jednocześnie nie udostępniamy, jak to jest w przypadku programów Peer to Peer, Torentów i wszystkich im podobnych. Pozostaje jednak kwestia trudna do rozstrzygnięcia: czy ściąganie plików z nielegalnego źródła nadal jest ok?

CHOMIKU! 
TAK DO WAS MÓWIĘ, ZRESZTĄ DO SIEBIE TEŻ.
Łapka w górę, kto nigdy nie założył konta na chomiku, a kto nigdy nie ściągnął z niego niczego?

Smutne, prawdziwe, szczere. Każdy z nas ma coś na sumieniu. Jeden ebook książki, której nie udało się dostać; książka marzenie przeczytana przed premierą; nieoficjalne tłumaczenia; ebooki zamieszczone w celach "promocyjnych".

Nikogo nie rozliczam, bo sama znalazłabym kilka swoich chomikowych historii. I mogę się usprawiedliwiać i twierdzić, że miałam powód albo że i tak później kupiłam tę książkę. To w zasadzie niewiele zmienia. Kupno książki po jej przeczytaniu jest próbą zagłuszenia wyrzutów sumienia albo zachowania się fair już po fakcie. Co oczywiście ma swoje plusy, bo autor w końcu dostaje to co mu się należało :D

NO DOBRA, TO JA POWIEDZIAŁAM, 
CO WIEDZIAŁAM I CZEGO NIE WIEDZIAŁAM TEŻ.
TERAZ ODDAJĘ GŁOS MOIM GOŚCIOM :)



AGNIESZKA OPOLSKA
Diane Rose: Co sądzisz o ściąganiu książek z chomika? Jako autorka, Polka, ale także i mieszkanka Wielkiej Brytanii.

Nie będę świętoszką – każdy ma coś na sumieniu jeśli chodzi o ściąganie książek, filmów i muzyki z Internetu. Mam i ja. Kiedyś kupiłam (legalnie) na ebay 10 tysięcy książek na czytnik. Zakup był legalny i sprzedaż najwyraźniej też. Długo można było sobie za funcika kupić kilkaset tysięcy książek na krążku, w tym bestselling books. Potem nagle przestało to być legalne… 
To pokazuje, że rynek sam nie wie, jak się zachować wobec wirtualnego świata.

Pojawia się pytanie: Czy książka wirtualna jest tym samym co książka w wydaniu fizycznym?
Relatywnie rzecz biorąc, tak. Ten sam autor, ten sam tekst. Tylko kradzież jest taka jakaś mniej dosłowna. Jak pójdziesz do księgarni i ukradniesz książkę, to będziesz się kryć, wstydzić. Tę samą książkę z chomika pobierzesz bez wyrzutów sumienia, a nawet z dumą, jaki to jesteś zaradny i oblatany. Co więcej, pobierzesz stamtąd całe mnóstwo innych książek, zachłannie jak Jaś i Małgosia, którzy głodni wpadli na dom z piernika. Nie ma tylko baby jagi… 

Jest jeszcze inna różnica miedzy książką wirtualną a rzeczywistą. Książka wirtualna jest opodatkowana jak usługa 23% podatkiem VAT, a zwykła, papierowa jest opodatkowana na 5%. Dlatego książki na czytniki są takie drogie. 

Gdyby książki były tanie, a takie powinny być, to może nie byłoby tylu łasuchów na kradzież internetową. 

Pamiętajmy, że wersja internetowa książki, to plik. Tu nie ma kosztów papieru, druku, dystrybucji. To tylko tekst, kosz redakcji. Dlaczego więc te książki są tak cholernie drogie (nawet z tym nielogicznym podatkiem)?

Wcale się nie dziwię, że ludzie szukają oszczędności. A już z pewnością osoby, które są zagorzałymi czytelnikami.

Powinno się chronić tę grupę ludzi, biorąc pod uwagę to, że w Polsce tak mało osób czyta. Porażająca statystyka o stanie czytelnictwa dla zainteresowanych (Statystyka LC). I kiedy tak o tym pomyślę, to mam ochotę zmienić zdanie. To cudownie, że są ludzie, którzy nielegalnie pobierają książki. To znaczy, że są jeszcze tacy, którzy je czytają ;)

Żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką kradzieży dóbr intelektualnych ani żadnych innych, ale książki powinny być dostępne i tanie. 


K.N.Haner
Diane Rose: Co sądzisz o ściąganiu książek z chomika? 
Debiut w okularach, specjalnie dla mnie :D
Nie będę robić z siebie świętej, bo też kiedyś ściągałam pliki z tego portalu. Były to głównie tłumaczenia książek, które u nas nie były jeszcze wydane. Uwierzcie mi jednak, że gdy książka tylko taka pojawiła się nakładem któregoś z polskich wydawnictw, to od razu kupowałam wersję papierową lub prosiłam o nią Św. Mikołaja (czyli mojego tatę). W obecnej chwili nie mam ani jednego nielegalnego pliku pdf z Chomikuj i usilnie walczę, by moje książki się tam nie znalazły. Niestety ostatnio odkryłam, że są już "zapowiedzi" moich powieści, które wydam w tym roku. Pod tymi "zapowiedziami" są również liczne komentarze osób, które czekają aż plik pojawi się w sieci. To jest słabe. To jest okradanie autora i wydawcy. To brak szacunku do naszej ciężkiej pracy i odbieranie szansy autorom na wydawanie kolejnych powieści. Wybór należy do czytelników, bo to oni są motorem napędowym każdego autora, ale mogą okazać się także kulą u nogi. Bo tak szczerze, po co autorowi czytelnicy, którzy go okradają? Wielu pisarzy wrzuca do sieci swoje darmowe teksty, by dać coś więcej dla czytelników, ale dla niektórych to najwidoczniej za mało. Jak to mówią: podaj palec, a upierd... Ci całą rękę.



Jak widzicie opinie autorek 
są skrajnie różne :)

Do której Wam bliżej?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka