Menu

Marek Stelar - Rykoszet


Oto ktoś uratował mu życie, 
by on mógł niedługo odebrać je innym.


Marek Stelar - rocznik 1976. Architekt, majsterkowicz, miłośnik kryminałów, horrorów, muzyki elektronicznej XX wieku, squasha i wybrzeża Bałtyku. Zafascynowany Berlinem i starym Szczecinem. (tekst z okładki)

Rykoszet to debiut autora.

Tytuł: Rykoszet
Autor: Marek Stelar
Wydawnictwo: Videograf

Po kryminał Stelara sięgnęłam dzięki rekomendacji Sylwii Trojanowskiej i zdecydowanie nie żałuję. To naprawdę świetna lektura. W dodatku jej akcja toczy się w Szczecinie, a bohaterowie odwiedzają miejsca mi znane, np. jeden z bohaterów zostaje przewieziony do izby wytrzeźwień na ul. Dąbrowskiego. To wbrew pozorom bardzo miłe miejsce :D Izba mieści się na parterze, a na pierwszym piętrze znajduje się BIURO PORAD OBYWATELSKICH, w którym miałam przyjemność udzielać darmowych porad prawnych przez pół roku. Miło wiedzieć, gdzie toczy się akcja książki.

Rykoszet jest to niecentralne zderzenie dwóch ciał w wyniku, którego oba ciała zmieniają kierunek swojego ruchu, np. pocisk karabinowy wystrzelony pod innym kątem niż prostopadle do powierzchni i odbity od tej powierzchni. 

Szczecin, 2010 rok.
Robert Krugły - oficer Komendy Wojewódzkiej Policji oraz prokurator Mateusz Michalczyk rozpoczynają śledztwo. Starają się ustalić, czy dwa niemal identyczne morderstwa, popełnione w odległych miejscach województwa mają ze sobą coś wspólnego. Ze sprawą powiązany jest starosta jednego z powiatów. Zanim jednak śledczy wpadną na jakiś konkretny pomysł w samym centrum Szczecina dochodzi do kolejnego morderstwa...

Szczecin, 1969 rok.
Zostaje stracony podoficer Ludowego Wojska Polskiego. Rudzki został skazany na najwyższy wymiar za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. Jedna śmierć naznaczyła dalsze losy całej rodziny, m.in. jego najmłodszego syna Tadzika Rudzkiego.


A ilu takim tragediom będę mógł 
zapobiec jako milicjant?

Prolog mnie przeraził. Zastanawiałam się skąd wziął się tutaj 1969 rok. To miał być współczesny Szczecin tymczasem akcja książki zaczynała się w zupełnie innej rzeczywistości. Zgadzał się tylko Szczecin. Rozdział I to rok 1968 rok. Przyznam się szczerze, że nie tego się spodziewałam i pewnie odłożyłabym książkę gdyby nie to, że autor pisał bardzo dobrze. Rykoszet wciągnął mnie już po kilku stronach i chociaż miał być rok 2010, a nie 1968 to zaczęłam czytać aż w końcu doszłam do akcji współczesnej, którą autor tak zwinnie przeplatał z przeszłością.

Jak już zdążyliście zauważyć akcja powieści toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy do czynienia z rokiem 2010 i śledztwem, które prowadzą Krugły i Michalczyk. Z drugiej jest rok 1968 i następne, które pokazują nam życie Tadzika Rudzkiego. Co ma jedno z drugim wspólnego? Przeczytajcie!

Moim zdaniem był to zabieg jak najbardziej trafny, a autor przeplatał te okresy z niezwykłą sprawnością. Nawet nie umiem wskazać, która rzeczywistość była ciekawsza, za to w połączeniu dały naprawdę świetny kryminał.

W powieści nie ma nagłych zwrotów akcji, ale brakuje w niej również przestojów. Autor prowadzi akcję jednostajnie, powoli, wprowadzając czytelnika w zakamarki umysłu mordercy i śledczych, dla których jest nieuchwytny.

Nie będę z panem rozprawiał o inteligencji, bo nie po to się tu spotkaliśmy. Odnoszę zresztą wrażenie, że umknął panu powód naszego spotkania, ale ja go jeszcze panu i tak przypomnę, proszę być o to spokojnym. Kiedy już pan ochłonie, dotrze do pana, co pan powiedział. Proszę się nie martwić, absolutnie nie czuję się obrażony, nie ma pan pojęcia, co czasem mówią mi i moim kolegom prokuratorom osobnicy siedzący na pana miejscu. Głupie, tępe chuje, którym wydaje się, że są inteligentniejsi i cwańsi od tych, którzy siedzą na moim miejscu. Ale nie są, bo gdyby byli, nie siedzieliby tam, gdzie pan teraz, prawda?

Kreacje bohaterów są naprawdę dopracowane. Nie mam tutaj na myśli tylko dwójki, a w zasadzie trójki głównych bohaterów. Krugły, Michalczyk i Rudzki zostali dopracowani do perfekcji, ale nietrudno pamiętać o innych postaciach. W książce Stelara nie ma, ani niepotrzebnych postaci, ani tych niewyraźnych, o których zapominamy po zaczęciu kolejnej strony.

Robert Krugły, Mateusz Michalczyk i Tadzik Rudzki stali się dla mnie bohaterami z krwi i kości, którzy naprawdę przemierzali ulice Szczecina, w którym pracowali, żyli, zakochiwali się i czytali doniesienia o kolejnych morderstwach.

Drążę, bo taka jest moja rola. 
Pan kręci, bo ma pan takie prawo.

Bardzo spodobał mi się styl pisania autora. To bardzo dobry kryminał w dodatku trafi do szerokiego grona osób, dlaczego? Stelar pisze lekko, nie używa niepotrzebnych ozdobników, a jednocześnie nie rzuca przekleństwami na lewo i prawo oraz nie potrzebuje makabrycznych opisów. Myślę, że nawet osoby o nieco słabszych nerwach mogą sięgnąć po kryminał i cieszyć się lekturą.

Autor przygotował się również świetnie od strony technicznej. Nie mam aż tak dobrej orientacji w terenie żeby sprawdzić, czy nie pomylił się z ulicami, ale wiadomo, że akcja powieści naprawdę toczy się w Szczecinie. Jednak najważniejsze są informacje historyczne jakie autor uzyskał. Musiał trochę poszperać i świetnie mu to wyszło. Myślę, że odwalił kawał dobrej roboty i to naprawdę widać.


Są rzeczy, o których się 
filozofom i prokuratorom nie śniło.

Rykoszet to kawał dobrego kryminału. Nie ma w nim szybkich zwrotów akcji, ale wcale nie są tam potrzebne. To właśnie spokój i konsekwentne popychanie akcji wyróżnia tę powieść na tle innych. Delikatny styl autora w połączeniu ze świetnymi kreacjami bohaterów robi świetne wrażenie. Nie mam wątpliwości, że sięgnę po kolejne książki autora. Szczerze polecam.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka