Mia Sheridan - Calder. Narodziny odwagi [PRZEDPREMIEROWO]


Tytuł: 
Calder. Narodziny odwagi
Autor: 
Mia Sheridan
Wydawnictwo: 
Helion
PRZEDPREMIEROWO

Miałam okazję przeczytać już "Bez słów" i "Stinger" tej autorki. Obie książki mnie zaskoczyły i miło spędziłam z nimi czas. Czy Calder również nie zachwycił?


Arkadia to kraina, w której żyją ludzie, którzy wierzą w przepowiednię. Na ich czele stoi nie przywódca, lecz ojciec, który pewnego dnia zaprowadzi ich do raju zwanego Elizjum. Jednak do raju pójdą tylko określone osoby. Grzesznicy nigdy nie dojdą do wrót raju, ich przeznaczeniem będzie utonięcie. Z tego względu każdy musi oczyścić swoją duszę i poświęcić się dla społeczności, by kiedy nadejdzie powódź ruszyć w drogę za ich duchowym przewodnikiem i nie utonąć.

Calder i Eden po raz pierwszy spotykają się w Arkadii. I chociaż Calder ma wówczas dziesięć lat, a Eden zaledwie osiem ich losy od tamtej pory splatają się nierozerwalną nicią. Jednak ich uczucie nigdy nie będzie mogło się narodzić. Nie w świecie, którym rządzą żelazne reguły, a Eden została wybrana na żonę przywódcy sekty, gdy tylko skończy osiemnaście lat. I chociaż wszystko jest przeciwko nim, Calder i Eden podejmują walkę o siebie, swoje uczucie i marzenia, bo Elizjum nie jest miejscem, rajem jest po prostu bycie z osobą, którą się kocha.

(...) powój to piękny kwiat, bardzo delikatny. Błękitny, tak jak twoje oczy (...) Ale wiesz, co jest w nim niezwykłego? (...) Sekret powoju jest taki, że jeśli mu pozwolisz, rozpleni się na wszystkich uprawach, bo nie jest tylko kwiatem. To także chwast, bardzo zaborczy. Silniejszy, niż się wydaje.

Początkowo w książce można się pogubić. Przez chwilę podejrzewałam Sheridan o stworzenie dystopii, bo to o czym czytałam nie mieściło mi się w głowie, a jeśli już to przypominało coś szalonego na wzór sekty Mansona i nie, nie było tak krwawo, po prostu to wszystko było nierealne.

Sheridan wykreowała świat sekty. Wpuściła nas do jej grona i pokazała mechanizmy nią rządzące. Hierarchię rodziny poznajemy oczami dwóch młodych osób - Caldera, który nie zajmuje żadnej ważnej funkcji i Eden - przyszłej żony przywódcy.

Byłam zaskoczona tym, jak autorce dobrze udało się stworzyć od podstaw sektę, zaplanować jej rozmieszczenie, stworzyć zasady i przedstawić ludzi, którzy żyją ideologią i pragną osiągnąć szczęście wieczne. Bardzo skutecznie udało jej się odizolować ich od świata współczesnego, w którym jest prąd, kanalizacja, czy facebook.

Ty. Ty jesteś moim marzeniem.

Najważniejsza w tej historii jest miłości Caldera i Eden. Miłość, która od pierwszego wejrzenia, związała ich serca niewidzialną nicią. Ta pierwsza, jedyna, trwała i niezniszczalna, która rozwija się stopniowo przez lata, by później zapanować nad bohaterami i diametralnie zmienić ich poglądy.

Jednak nie tylko miłość jest istotna w tej historii. Calder to opowieść o sile marzeń, o zatwardziałych poglądach, manipulacji i kłamstwie, które można narzucić ludziom, którzy są w potrzebie. 

Nie masz o mnie pojęcia. Jesteś ślepy na prawdziwą mnie.

Recenzja jest niestety trochę chaotyczna, ale Calder jest książką, której nie potrafię ocenić i nie za bardzo jestem w stanie wiele o niej napisać. 

Nie mogę wychwalać jej pod niebiosa, bo wcale nie jestem nią zachwycona. Było mi ciężko przebrnąć przez początkowe rozdziału. Dopiero jakoś w połowie nabrałam ochoty na jej przeczytanie do końca, a sama wartka akcja tak naprawdę zamknęła się na kilkunastu ostatnich stronach. 

Z drugiej strony doceniam sektę, którą wykreowała autorka i bohaterów. Sama historia jest ciekawa, a jej zakończenie pozostawia niedosyt. Chętnie sięgnę po kolejny tom żeby dowiedzieć się co dalej.

Calder jest więc powieścią, która diametralnie różni się od "Bez słów" i "Stingera". Niestety nie wciągnęła mnie, tak samo jak dwie poprzednie, ale chętnie sięgnę po kolejny tom, ponieważ zakończenie nie pozwala mi nie zastanawiać się nad dalszym ciągiem tej historii.

Za egzemplarz dziękuję:




Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)