Ilona Felicjańska - Znalazłam klucz do szczęścia

Istnieją książki, które muszą trafić na odpowiedniego czytelnika, żeby zostać docenione. Niestety książka Ilony Felicjańskiej trafiła chyba kiepsko. Nie jestem bowiem w stanie napisać pozytywnej recenzji tej książki. Nie wykluczam jednak tego, że są osoby, które mogą się książką zachwycić. Jest ona na tyle specyficzna, że będzie miała zarówno entuzjastów, jak i niezadowolonych czytelników.


Dlaczego?

Rzadko sięgam po książki tego typu, a jeśli już to tylko po te najlepsze pozycje. Skąd na mojej półce książka Felicjańskiej? Skojarzyłam autorkę głównie, stąd że widziałam ją na Warszawskich Targach Książki i pomyślałam czemu nie? Tylko, że to nie był dobry pomysł.

Tytuł: 
Znalazłam klucz do szczęścia
Autor:
Ilona Felicjańska
Wydawnictwo:
Edipresse




O czym w ogóle jest ta książka?
Najlepiej odpowiedzieć słowami autorki:

W książce Znalazłam klucz do szczęścia dzielę się z wami obserwacjami, jak zmiany, które zachodzą w naszej świadomości, porządkują świat zewnętrzny. Zachęcam każdego z Was do wejścia na drogę tego, co w życiu najważniejsze.

Cóż...autorka faktycznie dzieli się swoimi obserwacjami, z nami czytelnikami, opowiada nam o swoim życiu, naszej świadomości i w ogóle o wszystkich co w życiu ważne. Problem w tym, że nie mówi o tym sama. 

Co mam na myśli? Zaraz się dowiecie.

O autorce słów kilka

Ilona Felicjańska to polska modelka, II wicemiss Polonia 1993, bizneswoman, założycielka i prezes Fundacji Niezapominajka oraz pisarka. W jej dorobku literackim znajdziemy: "Cała prawda o...", "Jak być niezniszczalną", "Wszystkie odcienie czerni" oraz  Znalazłam klucz do szczęścia. Jej książki mają motywować do lepszego życia. Autorka zaangażowana jest w działalność charytatywną, wspierającą osoby uzależnione i ofiary przemocy. Jest przykładem tego, że można odbić się od dna. Wystąpiła również w Tańcu z gwiazdami i Celebrity Splash.

Cel książki
Moim darem jest zdolność pomagania, najbardziej przez przykład i drogę, którą przeszłam, by znaleźć się w miejscu, w którym jestem. Nie mogłabym się tym darem dzielić, gdyby nie ciemności, w których tkwiłam przez blisko połowę życia. Dzięki nim jestem, kim jestem. Moim darem jest łączenie ludzi i dawanie im poczucia mocy. Szczególnie kobietom. Moim darem jest wrażliwość. A być może największym darem od losu jest możliwość przeżycia upadku.

No wszystko fajnie, z tym że w książce niekoniecznie to widać. Wierzę, że autorka po odbiciu się od dna ma mnóstwo pozytywnej energii i potrafi się nią dzielić, a opowiadanie o jej upadku morze pomóc wielu osobom, ale raczej w formie spotkań, niż w tej książkowej.

Po pierwsze - chaos. Naprawdę jestem pełna podziwu dla autorki, że z tego chaosu udało jej się wyjść obronną ręką i stworzyć jedną spójną całość. Po prostu ciężko jest na niewielkiej ilość stron połączyć takie tematy jak macierzyństwo, pewność siebie, zdrowie, seks, dzielenie się i pomaganie, miłość i akceptację, a jeszcze szczęście! Już jak to piszę nie jestem pewna, czy gdzieś się nie pomyliłam.

Po drugie - trzeba mieć co opowiedzieć. W powieści można wymyślać, w takiej książce trzeba pisać wprost i konkretnie, szczególnie, jeśli chcemy komuś coś przekazać. I to niestety niekoniecznie wyszło autorce. 

Tak, Ilona Felicjańska ma swoją historię, ale jak widać to nie wystarcza, przynajmniej autorce. Myślę, że tak z połowa książki nie jest jej autorstwa, dlaczego? 

Autorka mnóstwo cytuje, cytuje do bólu i do oporu, wszystko i wszystkich nawet całe teorie. Fakt fajnie było przeczytać sobie spory fragment Rafała Daniluka (trenera i coacha) o niskim poczuciu wartości; o totalnej biologii Piotra Kmiecia (trener rozwoju osobistego); listów czytelniczek, czy "Bajki o zasmuconym smutku" autora nieznanego. Niestety autorka tego nie wyważyła. 

Czy ją ja w końcu książkę czytałam? A może to leksykon?

Po trzecie - styl. Muszę przyznać, że autorka pisze fajnie i to na pewno jest plus książki. Miło się to czyta. Wierzę więc, że podczas spotkań z autorką musi być bardzo fajnie, podobnie jej odpowiedzi na listy czytelniczek są bardzo wartościowe.

Po czwarte - przesłanie. Wierzę, że sporo osób znajdzie ukojenie w książce autorki, bo pisze o rzeczach ważnych. Rozumie i nie ocenia, a sama dzieli się z nami swoją historią. 

Podsumowanie
To książka zdecydowanie nie dla mnie, więc nie mogę jej polecić z czystym sumieniem. Wiem jednak, że znajdzie się grupa osób, do których książka dotrze i stanie się lekarstwem, bądź wsparciem. Niestety nie dla mnie.

Za egzemplarz dziękuję:



Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)