Menu

Olgierd Świerzewski - Master



Do Mastera zabierałam się bardzo, bardzo długo. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Słyszałam same pozytywne opinie, ale jakoś nie mogłam znaleźć w sobie zapału. Jednak po przeczytaniu książki zdecydowanie żałuję tego, że tak długo zwlekałam...

Tytuł: Master
Autor: Olgierd Świerzewski
Wydawnictwo: Muza



Opis wydawcy: 
Aleks Rymer, specjalista w Green Stone jest niczym cyborg, doskonale wytrenowany najemnik, który zniszczy każdego, kto stanie mu na drodze. Nigdy nie wybacza, nigdy nie zapomina. Jak mało kto opanował szatańskie zasady swego świata i niczym Bóg lub Lucyfer rozdaje karty, decydując, kto przetrwa w jego bezwzględnym świecie. Nikt nie zdoła przed nim uciec, można mu tylko zaprzedać duszę albo umrzeć.


Witamy w brutalnym świecie finansowego imperium. Witamy w korporacji. 
Otwieram książkę i czytam kilkustronicowy prolog. Jest nieźle. Autor ma ciekawy styl. Nie przebiera w słowach, jego język jest bardzo dosadny i cyniczny. Potem jest gorzej, niż źle. Książka jest ciężka, ma niewygodny format, a autor wprowadza nas w świat bohaterów. Z grubsza 50 stron nic się nie dzieje, ale wiecie co? Te 50 stron to nic w porównaniu z pozostałą resztą. Książka ma ponad 500, więc mogę je wybaczyć autorowi, bo później jest tak dobrze, że od powieści nie można się oderwać, chociaż ręce bolą od trzymania.

Postanowiłem rozpocząć walkę. Obok naszych działań, starałem się również wprowadzać zamęt w firmie, aby nikt poza mną nie był w stanie odnosić sukcesu. Podkopywałem autorytet partnerów w ich zespołach, wciąż starając się wykorzystywać pracę ich analityków, co tworzyło konflikty. Praktycznie każdą cząstkę mojej energii postanowiłem zużyć na pracę, być cierpliwy. Przecież musiało się udać.

Pierwszy raz od dawna posłużyłam się opisem wydawcy. Uważam jednak, że doskonale wyraża to co znajdziecie w książce. Przejdźmy, więc do pana Aleksandra Rymera:

Nazywam się Aleksander Rymer 
i przyznaję: nienawidzę ludzi.

Mówcie sobie co chcecie, ale dla mnie Rymer to postać tego roku. Ja po prostu kocham tego faceta! Nieprzeciętnie inteligentny, bezwzględny, okrutny i wyrachowany pracownik Green Stone, który pnie się na szczyt tak szybko, że z Nowego Jorku musieli wykopać go wprost do Warszawy, żeby przestał im zagrać. Czy jednak przez to stał się mniej niebezpieczny? Nie sądzę.

Aleks gromadzi swój nieziemski zespół, a w nim były komandos, nieprzeciętnie piękna i inteligentna była hostessa oraz mężczyzna, który ma kontakty w polityce. Tak, dokładnie, to jest zespół analityka finansowego. Zastanawiacie się po co jest mu potrzebny? To jasne, Aleks chce zarabiać i to na tyle dużo, żeby wykopać partnera zarządzającego, zająć jego miejsce i następnie piąć się dalej. Dla tego człowieka nie ma takich słów jak: "nie", czy "nie da się". On żyje według: "chce to mam".

Nie mówię, że życie jest fajne, ale nie trzeba od razu go naprawiać przez miłość. Zawsze coś tam można polukrować i jakoś da się bez niej przeżyć.

Aleksander Rymer to manipulant i intrygant, który nigdy nie przegrywa i zawsze dostaje to czego chce, zarówno

w życiu...

Przede wszystkim uważa, że trzeba być z życia zadowolonym, a to oznacza, że trzeba siebie rozpieszczać, jak tylko się chce. Może by tak zostać sponsorem pewnej uroczej dziewczyny? A może podkupić żonę jednego z pracowników i uczynić z niej kochankę? A może wziąć ślub? To zależy tylko od niego. Nie łudźcie się, że druga strona ma w tej kwestii cokolwiek do powiedzenia.

jak i w pracy...

Firma nie prowadzi rozmów z Rosjanami. I co z tego skoro można na tym zarobić? Pytać kogoś o pozwolenie? Po co? Łatwiej jest negocjować, niż prosić o pozwolenie. Ktoś nie chce sprzedać swojej firmy? E...tam, gadanie, jakby to w ogóle była przeszkoda. Każdy ma coś, co stara się chronić i co można mu łatwo odebrać, prawda? 

Nie ufaj nikomu. A już na pewno nie ufaj mi.

Kreacja Aleksandra Rymera jest naprawdę pełna. Wiemy o nim dosłownie wszystko. Rozumiemy dlaczego jest taki, a nie inny. To właśnie dzięki niemu ta powieść jest genialna, gdyby nie on zdecydowanie nie mogłabym jej tak chwalić.

Co do reszty to tak...fabuła jest ciekawa. Na pewno nie będziemy się przy książce nudzić. Autor ma bardzo ciekawy styl. Pisze prosto i dosadnie, a jeśli trzeba już wyjaśnić jakiś trudny termin, także nie sprawia mu to trudności.

Autor skupił się na Aleksandrze, ale innych bohaterów również poznajemy bliżej. Musimy w końcu poznać ich zdanie o nowym partnerze z Nowego Jorku, intrygach które sieje, a także o tym dlaczego kobiety tak chętnie wdają się z nim w romans.

Oczywiście czym byłaby książka bez czarnych charakterów? Nie, Aleks nie jest czarnym bohaterem, a przynajmniej nie najczarniejszym. Nikt bowiem nie może zwycięzcy rozliczać ze sposobów, którymi dotarł na szczyt, prawda? Za to zawsze znajdą się osoby, które będą próbowały powstrzymać tych najlepszych w dążeniu do sukcesu. Myślicie, że bardzo liczna, dobrze opłacona grupa z niezliczonymi znajomościami może zagrozić Aleksowi? Przekonajcie się!

Co do akcji to nie jest ona równa. Mamy elementy przestojów, głównie wtedy kiedy zagłębiamy się w życie bohaterów, ale także i momenty, w których akcja naprawdę gna, ale tak już musi być. 

Tworząc chaos dla innych, 
samemu należało zachować pełną kontrolę

Podsumowując, jestem zachwycona lekturą. Master to świat intryg, przekrętów i wielkich pieniędzy, a za wszystkim stoi Aleksander Rymar - człowiek praktycznie doskonały. Szczerze polecam!

Kilka słów o autorze, którego nazwisko warto zapamiętać:
Olgierd Świerzewski to prawnik i wykładowca. W wieku szesnastu lat wygrał konkurs dramaturgiczny pt. "Szukamy Polskiego Szekspira", a sam Tadeusz Różewicz zauważył w nim wielki talent. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studium Zarządzania i Marketingu Szkoły Głównej Handlowej. Przez dłuższy czas zajmował się prawem i ekonomią, porzucając pisanie. Świerzewski doradzał także arcymistrzom szachowym - Anatolijowi Karpowowi i Garri Kasparowowi. Źródło. Źródło obrazka.


Za egzemplarz dziękuję:


Jeden egzemplarz przywiozłam sobie z targów. Udało mi się nawet dostać dedykację od autora. Jednak drugi egzemplarz, który dostałam do recenzji bardzo chętnie Wam oddam. Już niedługo konkurs.

1 komentarz :

  1. Od tak dawna mam chęć na tę książkę ;) główny bohater jest postacią, którą warto poznać. 500 stron napisane w dobrym stylu czyta się pewnie błyskawicznie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka