Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

REMIGIUSZ MRÓZ - W cieniu prawa


...musiał mieć świadomość, że jego życie 
właściwie się skończyło...

Remigiusz Mróz, jeśli wierzyć opiniom w internecie to autor wszechstronnie uzdolniony. Na swoim koncie ma kryminały, thrillery prawnicze, SF, powieści historyczne. Do tej pory miałam okazję poznać serię z Joanną Chyłką (thriller prawniczy) oraz trylogią z komisarzem Forstem (kryminał). Jednak W cieniu prawa to spotkanie z gatunkiem, którego prawie w ogóle nie czytam. Mogłabym na palcach policzyć powieści z gatunku kryminał retro, które miałam okazję przeczytać. W zasadzie nawet nie wiedziałam, że wyodrębniono taki mhm...gatunek, podgatunek? Zastanawiacie się jak wypadło W cieniu prawa? Zapraszam do przeczytania recenzji.


Tytuł: W cieniu prawa
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Galicja, 1909 rok

Erik Landecki jest Polakiem o niezbyt pochlebnej opinii. Generalnie nikt o zdrowych zmysłach nie zatrudniłby go w austriackim dworku, a jednak... Niespodziewanie Erik zostaje przyjęty do pracy na stanowisku czyścibuta. Od tego momentu w jego życiu powinno zacząć się układać, niestety los nie jest dla niego łaskawy.

Podczas jego pierwszej nocy w dworze zostaje zamordowany dziedzic rodu, oczywiście jedynym podejrzanym jest Polak i w zasadzie od razu zostaje na niego wydany wyrok, który potwierdzają odpowiednio spreparowane dowody.

Erik Landecki musi walczyć, nie tylko o swoją wolność, ale także o życie. Zgodnie z prawem obowiązującym w zaborze austriackim karą za morderstwo jest śmierć przez powieszenie.


Historia prawa kiedyś tam była, chyba na pierwszym roku, ale to było bardzo dawno temu. Powiedzmy, że nie śledziłam poprawności historycznej autora. Szkoda było mi na to czasu, który wolałam poświęcić na przeczytanie książki. Warto jednak zwrócić uwagę na styl, którym się posługuje. W zasadzie nie zaszło w nim zbyt wiele zmian. Co prawda autor starał się nie posługiwać współczesnym językiem, ale zdarzało mu się w dialogach o tym zapomnieć i niestety to było widać. Cieszy mnie jednak to, że jego ironiczny humor pozostał niezmienny, a nawet dostosowany do tamtych czasów. Opisy w powieści zdecydowanie pozwalają wczuć się w tamte czasy, nie są one jednak nachalne i na siłę nie edukują nas z historii. Stanowią idealne tło dla dialogów.

Minusem tej powieści jest to, że ma tylko jeden tom. I nie piszę tego dlatego, że jestem ogromną zwolenniczką kontynuowania losów bohaterów do emerytury. Po prostu książka jest za krótka, przez co autor skrócił wiele wątków, jak choćby rozprawy sądowe. Co prawda to kryminał, a nie thriller prawniczy, ale i tak mam o to lekki żal. Część historii zamiast "się toczyć" została po prostu "opowiedziana" przez bohaterów. Książka podzielona jest na cztery części i mam wrażenie, że trzecia i czwarta zostały drastycznie skrócone. Niekoniecznie przypadło mi to do gustu. 

Fabuła powieści nie jest zła i nie zgodzę się z tym, że jest jednym, wielkim, nieprzemyślanym chaosem. Myślę, że największy zamęt wprowadziła chęć upchnięcia historii w jednym tomie. Lepiej by było upchnąć dwie pierwsze części w tomie I i dwie kolejne rozwinąć i wrzucić do tomu II, wtedy nawet połączenie kryminału retro z thrillerem prawniczym retro nie byłoby rażące. Problem w tym, że autor za cholerę nie mógł się zdecydować o co dokładnie mu chodzi. W posłowiu przyznał, że na początku chciał stworzyć kilkutomową sagę rodzinną. Myślę, że to byłoby lepsze rozwiązanie. 

Ostrzegam, nigdy więcej takich skrótów, bo znajdę na to paragraf! 

- Jestem baronem (...)
- Oczywiście. Za co należą się panu gratulacje. Wszak nie każdy potrafi urodzić się w odpowiedniej rodzinie.

Był sobie w powieści taki jeden Wilhelm Willy Hütter, który był świetnym prawnikiem. Czasami wysławiał się w taki sposób: Nie trać czasu na takie rozważania. Ani tym bardziej nie proś mnie o moralne werdykty. Nie interesuje mnie, czy zabiłeś jedną, czy dziesięć osób. Mam wyciągnąć cię z tego bagna i właśnie to zamierzam zrobić. Co do reszty, rozmów się z Bogiem lub z matką. Czy to może przodek Joanny Chyłki? 

Nie ma co się oszukiwać. Niektórzy bohaterowie byli podobni do znanych nam już postaci. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, może to i nawet lepiej? Generalnie przyjęłam bohaterów takimi jakimi są, zaakceptowałam też to, że bywają czasem irytujący, bądź podejmują dziwne decyzje. To "ich świat" w dodatku niewspółczesny, więc niech im tam będzie, dopóki są na tyle wyraziści, że ich widzę, a akurat z tym nie było problemu. 

Natomiast odnoszę wrażenie, że w kreacjach bohaterów są jakieś zgrzyty. Mamy sobie np. Erika czyścibuta Landeckiego, który jednego dnia ledwo czyta, a drugiego knuje intrygi na poziomie wiedzy uniwersyteckiej. I drugi przykład, dotyczy Sophnie. Co prawda moja wiedza o zaborach jest jaka jest, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby panna z nizin społecznych, którą panicz wybrał sobie na narzeczoną pyskowała wszystkim - jemu, baronowej i baronowi, co więcej podejmowała decyzje, które w dużej mierze chyba nie leżały w możliwościach kobiet tamtych czasów.


Miarkuj słowa (...) Niektórych nie cofniesz, choćbyś chciał.

Tym co napędza tę książkę są spisek i intryga. W zasadzie chyba nie ma tutaj bohatera, który nie wymyśliłby jakiejś intrygi albo nie zostałby w nią wciągnięty. Takie o to zasady rządzą światem zaboru austriackiego.

Po przeczytaniu trylogii z komisarzem Forstem wiem, że autor lubi sobie troszeczkę przegiąć, torturować swoich bohaterów, a także pozwolić im przetrzymać wszystko co sobie tylko wymarzy. Zazwyczaj wydaje się to zbyt nierealne, ale akurat W cieniu prawa autor wreszcie mógł dać upust swojej pasji do zadawania bohaterom bólu, bo akurat w tamtych czasach wyszukane tortury nie były niczym nowym, szczególnie po stronie rosyjskiej. Wszak humanizmu uczymy się do dzisiaj, a do niektórych rejonów świata nigdy nie zawędrował.

- Dzisiaj ojciec dostał telegram.
- Od Mefistofelesa? Wzywa go do domu?

No i jak mam podsumować W cieniu prawa? Autor pisał równocześnie doktorat i powieść, dzięki której odpoczywał. Ja aktualnie przygotowuję się do praktyk i mam trochę materiału do powtórzenia, a że sama akcja powieści z prawem karnym ma sporo wspólnego, to chętnie odpoczęłam od naszego współczesnego systemu, w którym kary śmierci za zabójstwo nie ma. Książkę przeczytałam błyskawicznie i ciężko było mi się od niej oderwać, to muszę przyznać. Od momentu przeczytania pierwszego zdania, do ostatniego naprawdę minęło niewiele czasu. Akcja powieści gna błyskawicznie, nawet jeśli ma czasem jakieś przestoje. Styl autora i bohaterowie są jej sporym plusem, a przeniesienie nas do przeszłości dodatkowo dopełnia całość. Nie zawiodło również zakończenie, które zdecydowanie było w stylu Mroza.

Nie mogę się również zgodzić z niektórymi krążącymi opiniami w internecie. To nie jest zła książka, ale nie jest to także najlepsza powieść autora. Powtórzę swój apel z recenzji: NIGDY WIĘCEJ SKRÓTÓW. Myślę, że to głównie one namieszały. Nie można skracać ważnych wydarzeń i liczyć na to, że czytelnik tego nie zauważy. Szczególnie, jeśli na ponad 500 stronach chcemy zawrzeć kryminał retro, thriller prawniczy retro i sagę rodziną.

W cieniu prawa nie jest najlepszą książką autora, ale nie jest i złą powieścią. Nie był to jego spektakularny upadek. Wiem, że autora stać na dużo więcej i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś sięgnie po ten gatunek, bo chyba naprawdę warto. Tylko błagam bez żadnych skrótów! Niech będzie i kilka tomów, byle wszystko było jasne i klarowne.

Tak już ostatecznie podsumowując, ja jestem zadowolona z lektury. W cieniu prawa przenosi czytelnika do Galicji, autor zachwyca stylem i wszechobecną intrygą, która napędza akcję. Książkę czyta się błyskawicznie, a zakończenie pozostawia nas oczywiście w lekkim szoku, jak to często bywa w przypadku Mroza.

Za egzemplarz dziękuję:



1 komentarz :

  1. Myślę, że dla mnie czyli osoby, która jeszcze Mroza nie czytała, ta książka będzie idealna. Nie będę miała porównania do bohaterów z innych książek, jeden ton czyli nie muszę się zastanawiać czy ogarne fabułę i wątki z poprzednich części. Tym bardziej, że ostatecznie bylas z lektury zadowolona, mimo tych skrótów:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka