Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Gail McHugh - Amber


Przeszłość buduje nas jako ludzi. Blizny, które pozostawia, kształtują nas, a to, jak sobie radzimy z jej konsekwencjami, rzeźbi naszą duszę.

Autorkę poznałam dzięki powieściom "Collide" i "Pulse". Już wtedy wiedziałam, że na pewno sięgnę po jej kolejną książkę, licząc na podobne wrażenia. Jednak już na początku okazało się, że Amber to zupełnie inny kaliber...


Tytuł: Amber
Autor: Gail McHugh
Wydawnictwo: Akurat

Poznajcie Amber Moretti osieroconą outsiderkę, która przez cały czas zmaga się z koszmarami dzieciństwa, wędrując od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Dzisiaj jest dzień, w którym życie tej dziewczyny ma zmienić się na lepsze. Wreszcie po wielu latach tułaczki znalazła względny spokój u przemiłej pary i zaczynała nowe życie jako studentka. Ponad wszystko pragnęła, w swoim życiu, stabilizacji, jednak los miał dla niej zupełnie inne plany...

Już pierwszego dnia swojego nowego życia poznaje dwóch mężczyzn, którzy wprowadzą do niego zamęt wielkości huraganu:
- Ryder Ashcroft - niezwykle przystojny kobieciarz, któremu w ciągu pierwszych kilku minut rozmowy udaje się zniechęcić ją do siebie. Jednak jemu to wcale nie przeszkadza i całuje ją, narażając się na celne uderzenie wymierzone prosto w jego policzek.
- Brock Cunnigham - uroczy, przystojny, gentleman, któremu nie można się oprzeć. Intryguje i zniewala umysł wyszukanym językiem i urokiem osobistym.

Ku swojemu przerażeniu serce Amber zostaje rozdarte na pół, a każda z połówek należy do jednego z przyjaciół, do żadnego z nich nie należy całe jej serce. Jakie konsekwencje będzie miała zakazana miłość?

Obaj stali się dla mnie kokainą, uskrzydlającym, a jednocześnie osłabiającym zawrotem głowy.

Generalnie zawsze zastanawiam się co trójkąty robią w NA, skąd się wzięły i kto uznał je za obowiązujący trend, od którego żaden z autorów nie chce odejść. Problem w tym, że Amber nie jest już NA, a trójkąt jest znacznie bardziej skomplikowany niż nam się wydaje.

Po przeczytaniu Amber w mojej głowie pojawił się mętlik, który nie opuszczał mnie przez kilka kolejnych godzin. Rzadko świadomie sięgam po romanse, ale kiedy już to robię zawsze się jakoś na nie nastawiam, mam jakieś założenia, może przez to Amber na chwilę zwaliła mnie z nóg. 

Mamy początek, którym poszczycić się może każde kiepskie NA. Mamy dziewczynę, która ma: trudną przeszłość, urodę i wredny charakter. Dodatkowo dwóch chłopaków, co zapowiada trójkąt. Oczywiście, jeśli chodzi o nich, to jeden jest klasycznym sportowcem i uwodzicielem, a drugi stereotypowym złym chłopcem i babiarzem. Nudno, prawda? Być może początek broni się tym, że Gail ma całkiem niezłe poczucie humoru. Innych plusów nie stwierdziłam, tylko, że to dopiero początek. Gail sprawnie wprowadza emocje, przemyca je na kartach powieści, aż w końcu pozwala im wybuchnąć z siłą huraganu, który uderzy w nieświadomego czytelnika, tak mocno, że już do końca powieści nawet nie przyjdzie mu do głowy porównać jej z NA, czy delikatnym romansem.

Ostrzegam Was, jeśli szukacie romansu z delikatnymi scenami erotycznymi, to łapy precz od Amber!

Od niedawna czytam powieści erotyczne, ale zazwyczaj już sama okładka albo opis z tyłu ostrzega mnie o tym, co mnie czeka. W przypadku Amber nic nas na to nie przygotuje. To książka, w której sceny erotyczne nie tylko ocierają się o standardową powieść erotyczną, ale gdy dochodzą do tego problemy etyczne, bije ją na głowę. Niektórych czytelników na pewno zszokuje, innych przerazi tylko garstka będzie szczerze uszczęśliwiona i trzeba wziąć to pod uwagę. Zwykła bezpruderyjność tutaj nie wystarczy, bo Gail przy tworzeniu swojego trójkąta,  łamie wszystkie utarte schematy.

Zabawne, że sprzeczności targają nami zawsze. Zupełnie jakby pod naszymi czaszkami toczyła się nieustanna walka nieba z piekłem. Jedna strona twierdzi, że poszczęściło nam się w życiu, podczas gdy druga przygotowuje nas do najbardziej znienawidzonej roli na świecie: swojego najgorszego wroga.

Amber to moim zdaniem świetnie wykreowana femme fatale, a więc kobieta, która przynosi mężczyźnie zgubę i porażkę. To postać, której powinniśmy współczuć, ze względu na ciężkie początki jej życia; na dzieciństwo, które było niewłaściwe; za miliony rodzin zastępczych, które jej nie chciały, jednak jak szybko się okazuje, sama Amber wcale nie jest taka święta. Szybko okazuje się, że ma w sobie egoizm, który prowadzi do sytuacji, w której dwóch przyjaciół jest w stanie dla niej zabić, i to siebie nawzajem.

Amber to uzależniająca opowieść o najmroczniejszych zakamarkach ludzkiego serca, a także o miłości, która zamiast dawać szczęście, burzy w posadach cały świat i prowadzi do zguby, zniszczenia i chaosu.

Moim zdaniem Amber pod względem zawiłości fabuły bije na głowę "Collide" i "Pulse", jednak mnie osobiście bardziej tamte dwie spokojne książki przypadły do gustu.

Sięgając po Amber musimy się spodziewać mocnych scen erotycznych, ucieczki od schematów, wciągającego thrillera i problemów moralnych, których nie sposób rozwiązać. Nie polecę tej książki nikomu, bo nie biorę odpowiedzialności za to w jakim stanie zostawi Wasz umysł.





2 komentarze :

  1. Czytałam wiele sprzecznych opinii o tej książce, mam ją na półce od dawna i chyba przyszedł czas bym w końcu wyrobiła sobie o niej zdanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mimo wielu niepochlebnych opinii uwielbiam te ksiazke i nie moge sie doczekac kontynuacji:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka