Menu

Remigiusz Mróz - Immunitet [PRZEDPREMIEROWO]


Nie wgłębiaj się zbyt w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść.

Wokół Trybunału Konstytucyjnego cały czas wybuchają afery i nie wygląda na to, żeby coś mogło się w tej materii zmienić. Nawet jeśli na moment wszystko przycichnie, temat i tak w końcu wraca, czasem na pierwsze strony gazet. Natomiast Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym zdaje się aktem prawnym, o którym każdy Polak ma swoje stanowisko, już nie wspominając o prawnikach, bo w tym wypadku każdy ma inne zdanie. 

Remigiusz Mróz znowu idealnie wpasował się w nastroje panujące w Polsce i tym razem nie tyle zakpił sobie z obecnej sytuacji, co włożył przysłowiowy kij w mrowisko i obrzucił Trybunał Konstytucyjny błotem. Zastanawiacie się jak mu to wyszło?


Tytuł: Immunitet
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 31 sierpnia 2016 roku


Kto jak kto, ale adwokaci zawsze muszą być pod ręką. Prokurator może sobie wyłączyć telefon, trup jest trupem, nigdzie nie ucieknie. Ale adwokat to co innego. Jemu uciekną polskie nowe złote, jak nie zareaguje w porę.

Trybunał Konstytucyjny to jedno z miejsc, w których znalezienie się, każdy prawnik powinien odczytać jako uśmiech losu. Tak właśnie było z Sebastianem Sendalem, który zrobił oszałamiającą i przede wszystkim szybką karierę, zostając najmłodszym w historii sędzią Trybunału Konstytucyjnego. 

Niestety kiedy wydaje się, że wszystko idzie w najlepszym kierunku, sędzia Sendal zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym z pozoru nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z miasta, w którym sędzia Sendal był tylko raz w życiu i to na dwa lata przed zabójstwem. Samo oskarżenie wydaje się niedorzeczne, mimo wszystko prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu.

Spisek? Polityka? Prawda?

Oskarżony zwraca się o pomoc do Joanny Chyłki, którą zna jeszcze z czasów studenckich. Nie ma jednak pojęcia, że Chyłka w ostatnim czasie ma w krwi więcej promili, niż samych krwinek, a upiory z przeszłości są coraz bliżej gotowe się ujawnić w każdej chwili.

Czy sędzia Sendal odzyska wolność i dobre imię? 
Czy prawnicy wygrają sprawę poruszając się po drodze wyznaczonej przez przepisy prawa? Czy jest sfera, do której prawo nie ma wstępu?

Zresztą rozmowa z teoretykami prawa zawsze jest nietrafionym pomysłem. Chyba, że należysz do masochistów.

Myślę, że Immunitet to tom wyjątkowy i wcale nie dlatego, że jest czwarty, a autor nadal trzyma poziom co wcale nie jest takie łatwe. W tym tomie w końcu poznajemy przeszłość Joanny Chyłki, na co autor kazał nam czekać naprawdę długo. W pewnym momencie nawet bardziej interesowało mnie jak autor przedstawi jej przeszłość, a nie to co się w niej wydarzyło. Trzeba mu przyznać, że bardzo długo z tym zwlekał, ale stanął na wysokości zadania. Oczywiście nic więcej nie zdradzę.

Nie zawodzą również bohaterowie, którzy wydają się żyć własnym życiem. Kormak, Borsuk znaczy mecenas Buchelt, Żelazny i przede wszystkim Zordon wcale nie wypadają z formy, chociaż autor cały czas rzuca im kłody pod nogi. No najbardziej to się pastwi chyba nad biednym Zordonem, który chwilowo to jeszcze znosi, ale pytanie jak długo? Szczególnie, że dostaje całkiem ciekawą propozycję. No dobra, odbiegam od tematu...

Chyba najciekawszą postacią w tym tomie jest mimo wszystko sędzia Sebastian Sendal. Autor przedstawia nam go jako człowieka krystalicznie czystego o niezszarganej opinii, o nieskazitelnym charakterze, inteligentnego, miejscami nawet skromnego, niezachłannego, bo właśnie taki powinien być sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jednak czy taki w istocie jest Sebastian Sendal? Czy w ogóle istnieją tacy ludzie? To dobre pytanie, na które znajdziecie odpowiedź w powieści.

- Podejmuje się pani obrony każdego?
- Tylko tych niewinnych.
- Żartuje pani?
- Nie. Po prostu odpowiadam głupio na głupie pytanie.

W Immunitecie nie ma zastojów, akcja po prostu pędzi, a my razem z nią, bo od książki po prostu nie da się oderwać. Nie wiem jak autor to robi, ale trzyma poziom, zresztą czasem odnoszę wrażenie, że każda kolejna książka jest lepsza, co w przypadku kilkutomowych powieści bardzo ciężko uzyskać.

Zakończenie książki jest iście "mrozowe", jeśli mogę pozwolić sobie na takie określenie. Autor robi to, co już weszło mu w nawyk, a więc burzy świat czytelnika i zostawia go z nieodpartą chęcią sięgnięcia po kolejny tom, bo przecież nawet jeśli komuś historia nie przypadłaby do gustu, to musi poznać jej zakończenie. 

Jak mogłabym najlepiej podsumować to zakończenie? Po przeczytaniu zakończenia Immunitetu, jako czytelnik Pana nienawidzę, jako recenzent jestem pełna podziwu tak czy tak sięgnę po kolejny tom, który mam nadzieję jest już w trakcie tworzenia.

Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Ale błogosławionych jest niewielu.

Immunitet, to mocna kontynuacja, której po autorze można się było spodziewać. Zrywa z patosem Trybunału Konstytucyjnego, tworzy ciekawą charakterologicznie postać, zabiera nas do przeszłości Chyłki, by na koniec zostawić nas w stanie wysokiej dezorientacji. To chyba tyle. Fanom Mroza zdecydowanie polecam, pozostałym ponownie radzę zacząć przygodę z prawniczym duetem, który przejdzie do historii.

Mróz sięgnął po Trybunał Konstytucyjny. Zastanawia mnie co jeszcze nas czeka. Czy tym razem oberwie Sąd Najwyższy?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka