Simon Beckett - Zimne ognie



Simon Beckett to autor, którego książka wywołała we mnie dreszcze. Na okładce "Chemii śmierci" widniał taki o to tekst: Już po trzydziestu sekundach przechodzi Cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść. Zgadzam się z tym w zupełności. Czy jednak do Zimnych ogni również pasuje?
Kate Powell jest spełnioną zawodowo singielką. Niestety ostatnio coraz bardziej odczuwa samotność. Niedawno rozstała się ze swoim partnerem, a patrzenie na szczęście jej przyjaciół - Lucy i Jacka oraz ich wspaniałe dzieciaki, dobija ją. Nie potrzebuje do szczęścia mężczyzny, ale ponad wszystko zaczyna pragnąć dziecka.

Decyduje się na sztuczne zapłodnienie. Nie zamierza jednak pozostawić wyboru ojca swojego dziecka bezdusznemu systemowi. Na własną rękę zaczyna szukać dawcy nasiania. I tak w jej życiu pojawia się Aleks, który wydaje się idealnym kandydatem na ojca. Kiedy jest z nim towarzyszy jej niepokój, którego nie potrafi nazwać. Ignoruje go jednak  i zaczyna starania o dziecko. 

Problem w tym, że kiedy Kate zachodzi w ciążę Aleks znika w tragicznych okolicznościach...

Niektóre chwile pozostają w pamięci na zawsze...

Osoby, które nie znają Becketta będą czytać książkę ze spokojem, zastanawiając się czy to na pewno thriller, czy raczej powieść obyczajowa. Natomiast osoby, które poznały jego twórczość będą czekały aż czymś oberwą. Co mam na myśli?

Zimne ognie trzymają w napięciu, gdzieś tak od połowy książki. Przyznaję jednak, że mnie towarzyszyło ono od początku. Cały czas czekałam, aż z kart powieści wyjdzie prawdziwy Beckett i doczekałam się. 

Niestety autor nie zachował proporcji. Minusem książki jest to, że akcja początkowo się wlecze. Myślę, że autor za bardzo przeciągnął początek i zostało mu niewiele stron na rozwinięcie i zakończenie właściwej akcji. Wpływa to na ocenę książki, ale tak czy tak jestem zadowolona z lektury.

Zimne ognie to thriller psychologiczny z bardzo niebanalną fabułą. Sztuczne zapłodnienie jest tematem, który wywołuje sporo kontrowersji i to w momencie, kiedy decyduje się na niego małżeństwo, które od lat stara się o dziecko. Beckett podnosi poprzeczkę wyżej. Mamy samotną kobietę, która realizuje się zawodowo i chce zostać matką, co zamierza osiągnąć bez korzystania z tradycyjnych sposobów. Kolejny zgrzyt wywołuje jej decyzja o niekorzystaniu z banku anonimowych dawców, a znalezienia go na własną rękę.

Książka mnie wciągnęła i znowu nabrałam ochoty na Becketta. Jestem jeszcze bardziej ciekawa jego twórczości i czekam na jego kolejne książki. Myślę, że będzie tylko lepiej.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:





Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)