Iga Wiśniewska - Urodzeni by przegrać


Ten świat nie został stworzony dla wrażliwych osób, sam się o tym przekonałem.

Na skrzydełku okładki znalazłam rekomendację Angeliki z Lustra Rzeczywistości, pamiętałam również jej recenzję. I chociaż nie każde NA jest w stanie przypaść mi do gustu to czułam, że akurat z tą książką się polubimy.

Urodzeni, by przegrać było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Igi Wiśniewskiej, czy mogę zaliczyć je do udanych?

Tytuł: Urodzeni, by przegrać
Autor: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Czasami rozstajemy się z kimś. Uciekamy jak najdalej. Nawet jeśli popełniamy błąd nie przejmujemy się tym. W końcu nigdy już tej osoby nie spotkamy, prawda?

Jednak los lubi płatać figle i czasami odnajdujemy się po pięciu latach w zupełnie przypadkowym miejscu...

Diana, to studentka medycyny, która stara się być najlepsza. Wierzy, że jeśli będzie najlepsza, zwróci na siebie uwagę rodziców, którzy pięć lat temu odtrącili ją. Jedna rodzinna tragedia odebrała jej wszystko. Teraz powoli wraca do życia, ukrywając swoją przeszłość przed wszystkimi. Kiedyś chciała przebaczenia, teraz chce być po prostu najlepsza...

Karol, to chłopak ze złej ulicy, który nieraz wchodził w konflikt z prawem. Aktualnie jest bokserem, studiującym ekonomię i panującym nad swoimi emocjami. Powoli układa sobie życie na nowo...

Diana i Karol byli parą, to nie była wielka miłość. Byli zwykłą nastoletnią parą. Ona z dobrego domu, on ze złej dzielnicy. Nic niezwykłego. Jednak to co ich rozdzieliło wykraczało poza standardowe problemy dwójki nastolatków. Teraz po pięciu latach spotykają się przez przypadek. Czy los postanowił dać im drugą szansę?

Jak myślisz, dlaczego ludzie odbierają sobie życie?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Igi Wiśniewskiej i zapewne nieostatnie. Od razu do gustu przypadł mi styl autorki, który jest bardzo lekki i szybko przyswajalny. Nim się obejrzałam książka po prostu się skończyła, co ostatecznie wcale mi się nie spodobało. Chętnie spędziłabym więcej czasu z bohaterami.

Urodzeni, by przegrać, to książka, która wciąga. Nie oznacza to jednak, że akcja gna na łeb na szyję. Przez sporą część książki możemy zapomnieć o akcji i szybkim rozwoju wydarzeń. Jeśli mam być szczera mi to nie przeszkadzało. Autorka poświęciła sporo czasu życiu studenckiemu, ale przede wszystkim uczuciu, które rozwijało się między bohaterami. Wydaje mi się, że o to chodzi w NA, prawda?

No, ale po kolei...kiedy sięgamy po książkę od razu w oczy rzuca się okładka. Jestem ostatnią osobą, która kocha romansowe okładki, ale ta jest naprawdę wyjątkowa. Przyciąga uwagę, a tytuł wzbudza szczerze zainteresowanie, co zaliczam na plus.

Nie przepadam za spotykaniem imienia "Diana" w książkach. Niekoniecznie chce się widzieć swoją imienniczkę, która pakuje się w beznadziejne kłopoty, jest idiotką albo puszcza się na lewo i prawo. Na szczęście Iga Wiśniewska nie zszargała imienia "Diana", a kreacja tej bohaterki jest całkiem niezła. Autorce udało się stworzyć dwie pełne postaci - Dianę i Karola, które świetnie wpasowują się w schemat NA.

No właśnie schemat. NA zazwyczaj zbudowane jest na schemacie: On i Ona, miłość i problem - tak w dużym uproszczeniu. Ten schemat sprawia, że NA może napisać każdy, naprawdę każdy, to nic skomplikowanego. Jednak nie każdy autor potrafi wyjść poza schemat i stworzyć coś świeżego lub niezwykłego.

Iga Wiśniewska nie wyszła poza schemat, jej historia zmieściła się w jego ramach. Na pewno jednak napisała powieść, która wnosi powiew świeżości i jest dobrą, polską pozycją NA.

Przez chwilę myślałam, że w powieści jest o kilka bezsensownych dramatów za dużo. Zirytowało mnie to, jednak po przemyśleniu stwierdziłam, że po pierwsze musiały tam być, a po drugie w dziwny sposób nadają książce realizmu. W końcu ludzie cały czas popełniają błędy i ładują się w niewygodne sytuacje, szczególnie młodzi.

Pogodziłem się sam ze sobą. Pogodziłem się ze wszystkim, co zrobiłem, ze wszystkimi głupimi i nieodpowiedzialnymi rzeczami. 

Urodzeni, by przegrać, to dobra, polska powieść NA, która wnosi powiew świeżości w utarty schemat. Iga Wiśniewska wykreowała bohaterów, którzy dźwigają na swoich barkach problemy, na które nie są gotowi. Powieść czyta się szybko i zdecydowanie wciąga. I chociaż dramatów jest zbyt wiele, to wydaje mi się, że pozwalają książce zachować realizm.

Za egzemplarz dziękuję:




Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)