Menu

K.N.Haner - Na szczycie II [PRZEDPREMIEROWO]



Na Szczycie II to książka, która zostawiła mnie z totalnym mętlikiem w głowie. Wydaje mi się, że ma więcej minusów, niż plusów, no właśnie wydaje… Zacznijmy jednak od początku.

Kocham Cię mimo wszystko…

Tytuł: Na szczycie II
Autor: K.N.Haner
Wydawnictwo: Novae Res


Reb i Sed są zaręczeni, nareszcie po tych wszystkich tornadach w ich życiu zaczyna się układać. Niestety nie na długo. Sed niebawem ma wyjechać w trasę razem z zespołem, a Reb ma zostać ze słodką Charlotte i wrócić na studia. Jednak w życiu tej dwójki nic nie może być spokojne i trwałe. Byłoby za prosto, prawda?

Ich związek przeżywa wzloty i upadki, tak wielkie, że mogą doprowadzić do rozstania. Szczególnie, gdy inni maczają w tym palce. 

Czy ich związek to przetrwa?

Każdy ma prawo do szczęścia, moja droga, nikogo nie skrzywdzisz tym, że skończysz studia sama dla siebie…

Najpierw minusy…

W recenzji pierwszej części napisałam coś takiego: W książce zabrakło mi trochę harmonii. Jeśli usunęłabym sceny erotyczne i dialogi, to niewiele by z niej zostało. Autorka nie poświęciła za wiele czasu opisom. Zostały zbudowane na zasadzie wyliczanki lub sprawozdania, aż chce się zakrzyknąć veni vidi vici! Wydało mi się to o tyle dziwne, że książka jest bardzo obszerna. Przeczytałam „Sny Morfeusza”, a także książkę, która jeszcze nie została wydana i tam nie miałam takich zastrzeżeń. Niestety w drugiej części Na Szczycie nic się w tej kwestii nie zmieniło, nic dosłownie, nic. No może tyle, że scen erotycznych jest mniej.

W pierwszej części byłam zaciekawiona postacią Seda. Nie polubiłam się z tym panem, ale jego głębokie problemy wewnętrzne były intrygujące. W drugim tomie miał niestety huśtawki nastrojów w stylu primabaleriny i niekontrolowane, a czasem totalnie bezpodstawne wybuchy złości. Wydaje się to konsekwencją jego wcześniejszej kreacji, więc bardziej się go czepiać nie będę. Szczególnie, że jego gniew często napędzał akcję.

W poprzednim tomie nie powaliła mnie postać Rebeki, która wydawała mi się bardzo niespójna. Bohaterka cały czas poszukuje w sobie pokładów asertywności, ale jakoś jest tak, że nigdy o nich nie pamięta wtedy kiedy trzeba, ale kiedy nie trzeba jest uparta jak osioł. Jej kreacja jest konsekwentna i nic się w niej nie zmienia. Nadal jest niespójna.

Generalnie związek Reb i Seda opiera się na…no właśnie, na czym? Ja rozumiem miłość, namiętność i wszystko, ale większość kłótni ma tak marne podłoże, że aż nie można uwierzyć w to jakie skutki wywołuje.

Co więcej książka jest przewidywalna i to nie w tym sensie, że wiem co spotka bohaterów, ja po prostu wiem, że zaraz będzie kolejny problem, bo Reb przecież nieustannie pakuje się w kłopoty.

Po „Snach Morfeusza” liczyłam na to, że autorka naprawdę dopracowała warsztat, ale w Na Szczycie niestety tego nie widać. Ta książka ma taki sam poziom jak jej poprzedniczka, z tym, że redakcja książki była o niebo lepsza.

Ty jesteś brakującą częścią mojej układanki, a ja brakującą częścią twojej - tak swoją drogą, to nawet mnie ujął ten cytat :D

Teraz plusy…

Przed chwilą skrytykowałam dwóch głównych bohaterów, brak opisów i związek, który napędza całą historię. Myślicie, że zauważyłam jakieś plusy?

Oczywiście mamy sceny erotyczne. K.N.Haner trzyma poziom. Jest namiętnie, jest okres (co chyba będzie już znakiem rozpoznawczym autorki) oraz bardzo ciekawe pozycje. Haner zrezygnowała z wielokątów i innych wariacji, co niektórym przypadnie do gustu.

Akcja w tej książce gna, pędzi albo zap… jeśli ktoś woli. Nie ma przestojów. Cały czas coś się dzieje, bo bohaterowie mają mnóstwo pomysłów i koniecznie chcą je zrealizować.

Co więcej…chociaż książka mnie nie powaliła na kolana, chociaż dwójka głównych bohaterów mnie wkurzała, a ich związek doprowadzał do bólu głowy, to nie mogłam się od niej oderwać. Nie wiem jak, nie wiem dlaczego, ale przeczytałam książkę od pierwszej do ostatniej strony, robiąc niewiele przerw, a kiedy mój czytnik pokazał 100%, zawzięcie w niego stukałam i zastanawiałam się, gdzie do cholery podziała się reszta tekstu!

Na pewno przeczytam trzeci tom - wiem to. Zdaję sobie również sprawę, że będę miała podobne odczucia, ale muszę poznać zakończenie tej historii. Mam nadzieję, że Haner wreszcie weźmie się na serio za opisy, bo wiem, że to potrafi co pokazały mi „Sny Morfeusza”. Naprawdę jej styl ewoluował i czas to pokazać także w historii Reb i Seda.

Co do Na Szczycie II, to mogę polecić osobom, które czytały pierwszy tom i którym się on podobał. Autorka nie obniżyła poziomu, ale także go nie podwyższyła. W drugim tomie mamy jeszcze więcej emocji, a związek Reb i Seda naprawdę wisi na włosku, więc wielbicielki tej historii powinny być usatysfakcjonowane.



Za egzemplarz dziękuję K.N.Haner oraz wydawnictwu:


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka