A. Górski, J. Sokołowski - Masa o żołnierzach polskiej mafii

Kiedy spotkasz w lesie samotnika, nic ci nie zrobi. Ucieknie. To wszystko. Ale kiedy będziesz miał pecha natknąć się na stado, marny twój los.






Tytuł: 
Masa o żołnierzach polskiej mafii
Autorzy: 
Artur Górski
Jarosław Sokołowski
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka







W kolejnym tomie z serii "Masa o..." poznajemy historię szeregowych członków gangów. To już nie jest opowieść, gdzie głównymi bohaterami są bossowie i najsłynniejsze akcje polskich gangsterów widziane ich oczami. Tym razem stanowi to tylko tło dla wydarzeń przedstawionych w książce.

Zastanawiało Was kiedyś kim jest "kark" z bejsbolem w ręce? Czy ma rodzinę? Czy jest wierny swojemu bossowi? Czy zarabia "uczciwe" pieniądze? Czy nie aspiruje do roli bossa? I skąd takiego "karka" wziąć? 

Tym razem autorzy oddają historię właśnie im. "Karkom", którzy zwykłym ludziom wydają się bezimienni, a to przecież nieprawda. Bossi nie kradli samochodów, nie wyłudzali haraczy, bo mieli od tego swoich ludzi, którzy tak jak oni mieli pseudonimy, siedzieli w więzieniach, zarabiali pieniądze wreszcie mieli swoje rodziny i swoje życie.

Powiedzieć, że te historie są zabawne, to mało powiedziane, ale przebija z nich tragedia, depresja i dziwna proza ówczesnego życia. Żołnierze polskiej mafii żyli ze świadomością, że ich życie może szybko się skończyć. Nie bali brać się co swoje i podejmować szaleńczo niebezpiecznych lub poniżających zadań dla swoim bossów. 

Przynależność do grupy przestępczej wymuszała na ludziach wszechstronność.

Mafia nie jest firmą, w której pracowników rekrutuje się na podstawie CV, i w której pracodawca wymaga od niego działania w ramach jego kompetencji. Boss wybiera sobie żołnierza z ulicy albo bierze go z polecenia i wymaga od niego wszechstronności. Nie wystarczy mu, że żołnierz jest specjalistą od haraczy, musi jeszcze potrafić kraść samochody i spełniać zachcianki bossa.

Bossowie mogli szanować swoich żołnierzy, ale niekoniecznie musieli. Żołnierze byli niżej w hierarchii, niektórzy mieli szansę i zadatki na awans, inni na zawsze mieli pozostać nisko. Boss mógł mieć życzenia, takie jak np. łapanie żab do swojego ogrodu.

Bardzo ciekawy był rozdział, w którym A. Górski rozmawiał z Andrzejem Gryżewski, który jest psychologiem i seksuologiem. Niektórymi z jego pacjentów byli członkowie polskiej mafii: aktywni i nieaktywni. Leczyli się u niego z seksoholizmu, lęków i paranoi. Pozwoliło to spojrzeć na naszych "mafiozów" jako osoby, które nie są niezniszczalne, ani fantastyczne, mają swoje problemy, mniej lub bardziej wstydliwe.

Ten tom jest reklamowany jako nowy, inny niż wszystkie inne. Znam tylko dwa poprzednie tomy, ale szczerze mówiąc nie czuję tego. Co prawda nie ma już w nim mowy o bossach, a o żołnierzach, ale to kwestia zmiany tematu, a nie zrobienia czegoś nowego.

Były gangster uświadamia sobie, że bardzo daleko mu do siebie z czasów chwały, nie wie, kim tak naprawdę jest i na co go stać. Wie tylko jedno: musi się przystosować do norm społecznych, a tego z reguły nie potrafi.

Kolejny tom z serii "Masa o..." przyjęłam ze szczerą ciekawością. Czyta mi się to dobrze, forma wywiadu mi nie przeszkadza i polecam czytelnikom poprzednich tomów.

Za egzemplarz dziękuję:
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)