Leszek Herman - Latarnia Umarłych



Witam Was w ten świąteczny poranek, a nie chwila już świąteczne popołudnie :D Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją Latarni umarłych autorstwa szczecińskiego autora Leszka Hermana. Szczerze mówiąc, do tej pory niewiele wiedziałam na temat tego Pana i jego twórczości. Z tego co kojarzę to autora widziałam na spotkaniu z Sylwią Trojanowską albo Markiem Stelarem w Starej Rzeźni, przynajmniej tak mi się wydaje. Tak czy tak, bardzo się cieszę, że wreszcie sięgnęłam po twórczość Hermana i zdecydowanie mam ochotę na więcej. Zaraz po świętach zamierzam zaopatrzyć się w pierwszy tom, ale na razie recenzja. Musicie w końcu wiedzieć dlaczego Wy również 28 grudnia pobiegniecie do księgarni po jego książki.

Tytuł: Latarnia umarłych
Autor: Leszek Herman
Wydawnictwo: Muza

Dawno, dawno temu, w pewnym małym miasteczku nad samym morzem, w starym średniowiecznym zamczysku rodzi się chłopiec, który niedługo potem zostaje królem całej Skandynawii, a w ówczesnej Europie jest nazywany Cesarzem Północy.

Mijają wieki. Rok 1941. Mroźną listopadową porą, w samo południe, nieopodal miasta dochodzi do potężnej eksplozji, która kładzie pokotem wszystkie drzewa i wybija szyby w oknach w całej okolicy. Fala uderzeniowa odczuwalna jest w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a w pewnej starej kaplicy zapada się posadzka. 

Blisko osiemdziesiąt lat później pewnego wiosennego dnia do redakcji popularnego, szczecińskiego dziennika przychodzi wiadomość od pewnego staruszka. W jego kolejnych listach nieprawdopodobne wspomnienia i sensacyjne szczegóły przeplatają się z urojeniami z czasów wojennych. Zajmująca się tym tematem dziennikarka Paulina Weber zaczyna wątpić w zdrowie psychiczne nadawcy. Gdy w ostatnim liście zdradza on, że od wielu lat ukrywa zakopane w piwnicy zwłoki, jest już tego pewna… 

Pozostawione przez niego stare dokumenty z wolna zaczynają jednak odsłaniać mroczne wydarzenia, które za czasów drugiej wojny światowej rozegrały się w sennej, nadmorskiej scenerii...



Latarnia umarłych jest powieścią wielowątkową. Historia toczy się nie tylko z punktu widzenia kilku bohaterów, ale także w różnym czasie, w dodatku dotyczy bardzo wielu tematów. Szczerze mówiąc chcę, żeby autor nauczył mnie robić research, bo informacje jakie wydobywa na światło dzienne i sposób w jaki to robi są na najwyższym poziomie. Nie dość, że zebrał wszystkie potrzebne informacje z bardzo wielu różnych dziedzin: zatopione okręty, nurkowanie, historia Darłowa, Sławna, totenleuchte, historia architektury, zresztą historia pochodzenia pojedynczej cegły też się w powieści znalazła, o sztućcach już nawet nie wspominając, itp.; to w dodatku udało mu się nie pogubić w natłoku tych wszystkich informacji i dodatkowo nie zanudzić czytelnika i pozwolić mu się w tym wszystkim odnaleźć.

Musimy sobie powiedzieć wprost: ciężko przeczytać tę książkę na jednym wydechu. Powieść ma ponad 600 stron i jest w większym formacie. W dodatku wypada się pochylić nad powieścią autora, poświęcić jej trochę czasu i swojej uwagi. Trudno jednocześnie czytać tę książkę i myśleć o czymś innym, bo możemy przez to pominąć istotne fakty i się zgubić. 

Jednak niewątpliwym plusem jest właśnie styl autora, który sprawia, że czytelnik nie będzie znudzony, nawet pomimo przytoczenia wielu faktów historycznych. Podczas czytania tej powieści przypomniały mi się czasy, kiedy nasz historyk zabierał nas na jakąś wycieczkę i nie przytaczał nam nudnych faktów historycznych, tylko przemycał je w ciekawej opowieści, czasem czytał nam wspomnienia osób, które przeżyły te wydarzenia i to były prawdziwie magiczne chwile. Właśnie tak czułam się podczas czytania Latarni umarłych, jakby autor snuł powoli swoją opowieść specjalnie dla mnie.

Oczywiście książka nie składa się z samych historycznych faktów. Mamy jak najbardziej żywych bohaterów z krwi i kości, mamy również sprawców, a także śledczych, który starają się ich dopaść. Historyczna zagadka nadaje tej powieści tylko wyjątkowości, a akcja podszyta prawdziwym kryminałem zauroczyła mnie.

Jedyne co odrobinę mi nie pasowało to fakt, że powieść bardzo długo się rozwija zanim dojdzie do punktu kulminacyjnego. Rozumiem, że autor musiał nam wyjaśnić wiele faktów i podrzucić sporo wskazówek, a także namieszać, bo nie łudźcie się, że szybko dojdziecie do tego kto zabił i z jakiego powodu, ale jestem fanką szybko postępującej akcji, więc ten element nie przekonał mnie w 100%. Miałam wrażenie, że pierwsza część książki jest odrobinę za bardzo przeładowana wątkami historycznymi, oczywiście wszystkie były potrzebne, ale czasem nie zaszkodziłoby ich delikatne skrócenie.

Co do bohaterów to bardzo polubiłam Igora - szczecińskiego architekta, który narzekał na prawo budowlane, jak ja podczas egzaminu kiedy próbowałam chociaż w 10% zrozumieć czego ustawodawca chciał dokonać publikując tę ustawę. Pokochałam również jego matkę, która wprowadziła humorystyczne wątki do powieści. Polubiłam również główną bohaterkę Paulinę. Odrobinę miałam problem z całą brytyjską arystokracją, która przypłynęła do Polski na wycieczkę. Nie wiem czy bohaterów było za dużo, czy byli za mało spersonalizowani, ale początkowo trochę mi się mylili.

Za to uwielbiam autora za zakończenie, ale sami musicie przeczytać, żeby wiedzieć o co chodzi. :)



Leszek Herman mnie zauroczył. Polubiłam jego styl - zarówno plastyczne opisy, humor, jak i sposób w jaki opowiada historię. Brakowało mi właśnie takiego autora, który będzie potrafił wykorzystać historię Pomorza w ciekawy sposób. Teraz pozostaje mi tylko nadzieja, że autor zauważy kiedyś moje miasto - Police, które również ma całkiem ciekawą historię i być może przeniesie ją na karty powieści, choćby epizodycznie - taki mały apel :D

Nie mam porównania do pierwszego tomu, ale mogę zapewnić, że Latarnię umarłych można czytać bez jego znajomości, a sama powieść i tak zachęci nas do przeczytania pierwszego tomu, którego zakup planuję zaraz po świętach.

Szczerze polecam Latarnię umarłych wszystkim osobom, które lubią powieści kryminalne podszyte historią.

Za egzemplarz dziękuję:




Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)