Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

[PRZEDPREMIEROWO] Agnieszka Lingas-Łoniewska - Boys from hell


Czytałam "Piętno Midasa", czytałam "Jesteś moja Dzikusko", czytałam "Zbrodnie pozamałżeńskie" i "Brudny świat". Dlaczego zaczynam od tego recenzję? Chcę żebyście wiedzieli, że naprawdę nie mam nic do autorki. Jej książki przypadły mi do gustu. W czym więc problem? Boys from hell zdecydowanie się z moim gustem minęli.

Tytuł: Boys from hell
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 3 luty 2017 rok

Anna Scott ma lat osiemnaście. Jest córką polityka, który całkiem niedawno został burmistrzem. Anna przez całe swoje życie tułała się po szkołach z internatem aż wreszcie wróciła do swojego rodzinnego miasteczka w Teksasie.

Jackson "Jax" Cunnam ma dwadzieścia pięć lat. Jest szefem motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell i niewielkiego baru, ale wciąż chce rozwijać swój biznes. Czuje się związany z miastem, w którym się wychował i gdzie mieszka cała jego rodzina, z którą jest bardzo blisko.

Anna i Jax wpadają na siebie przypadkiem. Wydaje się jednak, że los już dawno skrzyżował im ścieżki, znacząc je namiętnością, ale i bólem. Nad dwójką kochanką zawisła czarna chmura burzowa, która zagrozi ich miłości.

Czy jednak miłość może pokonać wszystko?


W drodze powrotnej myślał o niej, o sobie i o tym, czy to wszystko ma jakiś sens. Bo co, jeśli wszyscy będą się upierać, że nie ma w tym sensu i nie ma dla ich przyszłości?

Na okładce książki znajdziemy takie o to zdanie: Gorące teksańskie noce, zbuntowany harleyowiec i uczucie, które staje się nałogiem. Więc tak:

- gorące teksańskie noce - same noce na pewno gorące, ale wcale nieteksańskie, 
- zbuntowany harleyowiec - ten Jax jest tak samo zbuntowany jak co drugi gimnazjalista, chociaż przyznaję, że stokroć od nich mądrzejszy,
- uczucie, które staje się nałogiem - tu nie wypada mi polemizować.


Jestem tylko twój, moja mała Anno. Czekałem na Ciebie, patrzyłem w gwiazdy i szukałem tej jednej jedynej. Ty jesteś dla mnie, a ja dla ciebie, pamiętasz?

Dlaczego akcja książki toczy się w Teksasie? Generalnie nie jestem za tym, żeby w NA tworzyć niezwykłą topografię przestrzeni, a opisy krajobrazu zajmowały 2/3 książki, ale ten Teksas to jakoś umarł, tak jakby go nigdy nie było. Niby bohaterowie, żeby być pełnoletni muszą mieć 21 lat, niby college, niby Ivy League University i w ogóle, ale jakoś tego Teksasu naprawdę było tam jak na lekarstwo. Akcja powieści mogła równie dobrze toczyć się w Szczecinie.

Noce w książce faktycznie są gorące. Agnieszka Lingas-Łoniewska tym razem bardziej skupia się na miłości fizycznej, niż tej metaforycznej. Od początku coś mi nie pasuje w tym wszystkim. Wiem, że to NA i bohaterowie muszą zakochać się w sobie od pierwszego wejrzenia i to najlepiej od pierwszego akapitu książki, ale akurat w Boys from hell to wszystko dzieje się z prędkością światła tak, że czytelnikowi może to umknąć. Pod koniec faktycznie ta miłość wznosi się na wyżyny i widać, że Lingas wie co robi i o czym pisze, ale to pod koniec. Tak więc jeśli chodzi o wątek miłosny to początkowo jest niedopracowany, odrobinę nienaturalny, z czasem rozwija się i pod koniec autorka funduje nam dopracowane zakończenie.

Jax jest bardzo ciekawym bohaterem. To człowiek, który wygląda jak buntownik, ale tak naprawdę jest bardzo mądrym i przedsiębiorczym facetem, który szybko zostaje owładnięty uczuciem do córki burmistrza, z którego trudno mu się otrząsnąć. Jedyny problem jest taki, że Jax w mojej ocenie buntownikiem nie jest. No, bo żeby być buntownikiem trzeba się przeciwko czemuś buntować. A teraz z ręką na serduchu do każdej osoby, która przeczytała powieść, mam pytanie: przeciwko czemu buntuje się Jax? Tak naprawdę nie wiadomo. W ogóle z tego gangu motocyklowego taki gang, jak z gimnazjalistów. To dobrze wykreowani bohaterowie, wszyscy - tego nie mogę zarzucić autorce. Kreacje są dopracowane i ciekawe, ale z buntownikami nie mają wiele wspólnego. Równie dobrze mogliby prowadzić warzywniak zamiast baru. Czepiam się i czepiam, ale naprawdę brakowało mi tego buntu, tego niebezpieczeństwa, tego w powieści nie było. Swoją drogą na okładce jest chopper, a teraz w gangach to chyba raczej ścigacze królują.

Autorka swoją powieść oparła na znanym schemacie mezaliansu, ona - z dobrego domu, on - ten bez nadziei na przyszłość. Zamysł powieści był ciekawy, uczucie rodzące się pomiędzy bohaterami i będące jak nałóg w pewnym momencie naprawdę wydawało się realne, tak samo jak groźba rozdzielenia dwójki bohaterów przez burmistrza. Zabrakło jednak tego buntu i naprawdę umiejętnego wykorzystania fabuły. To nie tak, że Lingas nagle przestała dobrze pisać. Książkę czyta się szybko i płynnie, a bohaterowie są dobrze wykreowani. Po prostu w książce zabrakło jakiejś lekkości, naturalności. Dla mnie ta książka po prostu jest i nie wzbudza we mnie większych emocji.

-Zawsze gadasz sama do siebie? - spytał, zerkając na nią z boku.
- Lubię gadać z mądrymi ludźmi - odpowiedziała szybko.

Boys from hell to powieść, której zdecydowanie czegoś brakuje. Moim zdaniem nie jest to najlepsza powieść w dorobku autorki. Lingas udało się wykreować ciekawych bohaterów, ale zapomniała o miejscu akcji, które sama sobie narzuciła i o buncie, który zamierzała stworzyć. Początek książki jest nijaki, brakuje mu jakiejś lekkości, dopiero pod koniec autorka funduje nam dobre i dopracowane zakończenie.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

1 komentarz :

  1. To chyba książka nie dla mnie. Buntownik który nie wie przeciw czemu się buntuje? Dobre. Ja jestem strasznie wyczulona na takie błędy trochę geograficzne w książkach. Wypadało by trochę pogrzebać w temacie, a kiedyś się wkurzałam jak trafiłam na książkę o Syberii i były opisy że zima trwa cały rok po -70...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka