[PRZEDPREMIEROWO] W. Bruce Cameron - Był sobie pies

Nie rób mi zdjęcie kiedy jestem nieuczesany! 
Psujesz mój image.
I zabieraj ten dziwny przedmiot, z którym spędziłaś tyle czasu zamiast bawić się ze mną w berka.

Była taka chwila kiedy sięgnęłam po książkę i zastanawiałam się czy nie jestem na nią za stara. Ta zachwycająca okładka z psią mordką przekonała mnie jednak do siebie i zaczęłam czytać. Po przeczytaniu mogę stwierdzić, że to wspaniała historia dla całej rodziny. To opowieść o psiej egzystencji i miłości, której w równie świetnym wykonaniu nie było od czasów Lassie. Nie mogę się już doczekać filmu.


Niektóre psy chcą po prostu być wolne i móc sobie swobodnie biegać, bo nie mają chłopca, który je kocha.




Tytuł: Był sobie pies
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 15 luty 2017 rok

Psy to stworzenia absolutnie niesamowite i cudowne. To przyjaciele na dobre i na złe, a także na prawdziwą wieczność, która w ich przypadku trwa bardzo długo. Wszystkie psy idą do nieba, ale niektóre psy powracają na ziemię dokończyć sprawy, których przez jedno wcielenie nie były w stanie załatwić...

Bailey budzi się w nowym ciele. Nie za bardzo wie co ze sobą począć. Ma nową mamę, nowych braci i siostry, a przecież jeszcze do niedawna wiódł smętny żywot bezpańskiego kundla. Czuje się nie na miejscu i opuszcza swoją nową rodzinę. Determinacja, którą odczuwa do opuszczenia psiej rodziny jest wielka, a on nie zna jej pochodzenia. Wkrótce poznaje ośmioletniego Ethana, który kocha go całym swoim sercem. I tak Bailey odkrywa swoje nowe oblicze. od teraz jest dobrym, poczciwym psiakiem, który ponad wszystko kocha Ethana.

Bailey budzi się ponownie w zupełnie innym ciele. Nie mógł pójść do nieba, bo są sprawy, których jeszcze nie załatwił. Czy w tym wcieleniu uda mu się ponownie znaleźć Ethana?


Dlaczego nie odstępowało mnie przeświadczenie, że jako pies mam w życiu coś do zrobienia?

Był sobie pies to książka na swój sposób naprawdę wyjątkowa. Mamy tutaj do czynienia z narratorem pierwszoosobowym, którego nigdy wcześniej nie spotkaliśmy. Jest nim bowiem pies - Bailey, tak dokładnie pies! Był sobie pies to książka opowiadająca nie tylko o jego życie, ale o jego życiu widzianym jego własnymi oczami.

Nie, to nie bajka, spokojnie. Autor opisuje świat oczami psa, czym wciąga nas już od pierwszej strony tak, że od książki nie można się oderwać. No bo jak tu nie poznać życia Baileya, który jest sympatycznym czworonogiem?

Bailey ponad wszystko kocha swojego chłopca. Czuje się za niego odpowiedzialny, chce go chronić za wszelką cenę i nieść mu pocieszenie w trudnych chwilach. Nawet jeśli nie zawsze rozumie postępowanie swojego chłopca, kiedy zamyka go w garażu lub kiedy idzie do szkoły i zostawia go samego albo zamiast rzucać mu patyk uprawia zapasy ze swoją dziewczyną. Bailey i tak ponad wszystko chce przy nim trwać i dawać mu szczęście, bo to jest celem jego życia. Czyż to nie jest prawdziwy wyraz miłości, oddania i przyjaźni? Niestety pieskie życie kiedyś się kończy. Niektóre psy idą do nieba, a inne wracają na ziemię dokończyć niezałatwione sprawy. Co czeka Baileya? Tego musicie dowiedzieć się sami.


Stwierdziłem, że sensem mojego pieskiego życia jest dodawanie otuchy chłopcu, kiedy tylko jej ode mnie potrzebował.

Był sobie pies to powieść o psim życiu widzianym oczami psa, o misji z którą każdy psiak przychodzi na świat i musi ją wypełnić, żeby móc odejść z naszej planety i pójść prosto do nieba, bo nie wyobrażam sobie, żeby psy mogły iść gdziekolwiek indziej.

Był sobie pies to książka idealna dla każdego psiarza, bez względu na wiek. Cudowna opowieść o miłości, przywiązaniu, przyjaźni i poczuciu spełnienia określonego celu. Nie mogę już doczekać się filmu. Myślę, że od czasów Lassie nie było tak wspaniałej opowieści o psie.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)