Menu

Nina George - Księżyc nad Bretanią

Bądź romantyczny. Troskliwy. Czuły. Zainteresowany. Szczęśliwy na mój widok! Patrz na mnie, jakbym była najważniejszą osobą na świecie. Pożądaj mnie. Szanuj. Bądź gotowy mi wierzyć. Bądź po mojej stronie. Przestań zerkać w tą głupią gazetę, tylko ze mną porozmawiaj.


Księżyc nad Bretanią jest drugim tomem niezwykłej trylogii Niny George opowiadającej o czasie i przemijaniu. Przeczytałam go z radością. Niestety w mojej ocenie nie dorasta on do pięt trzeciemu tomowi - "Księga snów" oraz jest odrobinę gorszy od pierwszego - "Lawendowy pokój". Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest ciekawa i warta przeczytania.

Tytuł: Księżyc na Bretanią
Autor: Nina George
Wydawnictwo: Otwarte

Marianne poznajemy w dniu, w którym postanawia popełnić samobójstwo i rzuca się z paryskiego Pont Neuf. Los jednak zakpił sobie z niej brutalnie, nie pozwalając jej zginąć. Uratowana kobieta trafia do francuskiego szpitala i czeka na rozmowę z psychiatrą, która wcale jej nie pomaga. Jednak w szpitalu znajduje coś niezwykłego, a mianowicie malowidło wykonane na rustykalnym kafelku, które przedstawiało oświetlony księżycowym blaskiem port w Bretanii z łodzią o nazwie "Mariann". Marianne postanawia zmienić swoje życie tu i teraz, bo później może być już za późno. Ten obrazek pozwala jej się trzymać życia i zrezygnować z samobójstwa. Wyrusza więc w drogę do miasta Kerdruc, które jest małą wioską rybacką. Czuje jednak, że to właśnie tam czeka na nią życie, które dotychczas przelewało jej się przez palce.


Szczęście, jest wtedy, gdy kochamy to , czego potrzebujemy i potrzebujemy tego, co kochamy. I dostajemy to.

Marianne to nieszczęśliwa mężatka. Marianne to kobieta, która nigdy tak naprawdę nie żyła zajęta życiem swojego męża. Marianne to osoba, która przejrzała na oczy i udowodniła, że nigdy nie jest za późno na zmianę swojego własnego życia.

Marianne od czasu swojego niedoszłego samobójstwa i znalezienia malowidła portu w Kerdruc postanawia zmienić swoje życie, a wszystko zaczyna się od wycieczki do małej, rybackiej wioski.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak wygląda Wasze życie? Czy ktoś z Was zadał sobie pytanie: czy żyję dla siebie? Czy pamiętacie jeszcze o swoich marzeniach, planach, zainteresowaniach? Czy gdyby ktoś Was zapytał: czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa? udzielilibyście odpowiedzi twierdzącej? Autorka w swojej powieści skłania do przyjrzenia się swojemu życiu i znalezieniu odpowiedzi na te pytania. Szczególnie radzi to kobietom, które mają tendencję do tego, żeby poświęcać się dla innych.

W każdym z nas jest ten półmrok. Lubimy to, co tajemnicze. Inne. Za każdym kamieniem i drzewem spodziewamy się cudu.

Księżyc nad Bretanią to powieść, w której akcja leniwie, w swoim własnym tempie stąpa naprzód, a czytelnik z każdą kolejną stroną coraz bardziej zagłębia się w lekturze i nie ma ochoty odłożyć jej na później.

Nina George ma lekki styl, co sprawia, że jej książki bardzo dobrze się czyta. Filozoficzne rozmyślania i wszelkiego rodzaju refleksje w jej wykonaniu nie nudzą tylko skłaniają do prowadzania własnych, dalszych przemyśleń.

Sama książka ma mocny początek, który sprawia, że czytelnik chce poznać zakończenie tej opowieści. Bądźmy ze sobą szczerzy, niewielu autorów zaczyna opowieść od tego, że główna bohaterka ma zamiar popełnić samobójstwo. Po takim wstępie ciężko odłożyć książkę na półkę.

Powieść pełna jest optymizmu pomieszanego ze smutkiem, a także opisów, które pozwalają przenieść się nam do miejsca, w którym toczy się akcja tej książki. Czasem słychać szum fal, a niekiedy czuć morską bryzę.

Nie podobały mi się za to przypisy. Rozumiem to, że główna bohaterka była Niemką, która znalazła się we Francji i nie znała francuskiego, ale ciągłe przypisy i konieczność wyszukiwania cały zdań albo poszczególnych słów u dołu strony była odrobinę męcząca.

Człowiek zignorowany przez miłość musi tak długo robić coś jałowego, aż znów będzie w stanie zebrać myśli.

Księżyc nad Bretanią to dobra kontynuacja "Lawendowego pokoju", ale jednocześnie nie podnosi ona poprzeczki wyżej, a z fenomenalną "Księgą snów" nie ma w ogóle porównania. Mimo tego ja osobiście polecam zapoznanie się z twórczością Niny George i sięgnięcie po genialny "Lawendowy pokój", dobry Księżyc nad Bretanią i fenomenalną "Księgę snów". Bez wątpienia wszystkie trzy pozycje skłonią nas do przemyśleń.

Za egzemplarz dziękuję

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka