Menu

Penelope Douglas - Dręczyciel [PRZEDPREMIEROWO]


Co tam u Was słychać? Czy Wam również udało się złapać grypę na walentynki? Jak widać pocieszam się książką i krówkami kokosowymi, które niestety już się skończyły. Za nim jednak przejdę do recenzji Dręczyciela Penelope Douglas, który wypadł całkiem nieźle, chciałabym żebyście zwrócili uwagę na okładkę, a dokładniej na tytuł. Nie krytykuję delikatnego błękitu i zieleni, ale zastanawiam się dlaczego słowo "dręczyciel" zostało napisane tak eteryczną czcionką ze słodkim zawijaskiem przy literze "d", trochę mi się to kłóci. No, ale to tylko okładka przejdźmy do tego co ważne, a więc do wnętrza...

Autor: Penelope Douglas
Tytuł: Dręczyciel
Wydawnictwo: Editio Red
Premiera: 15 luty 2017 rok

Tate i Jared w dzieciństwie byli praktycznie nierozłączni. Dwójka dzieciaków z problemami, która mieszkała koło siebie  i wspierała się nawzajem. Byli przyjaciółmi i nie było dla nich nikogo bliższego. 

Niestety od kiedy oboje skończyli 14 lat w ich relacji zaszły pewne zmiany, a tak naprawdę zmienił się Jared, który z dnia na dzień zacząć dręczyć Tate bez żadnego wyraźnego powodu. Ona stała się ofiarą, a on sprawcą przemocy. Poniżał ją, upokarzał, rozsiewał plotki na jej temat, wprowadzał ją w stan ciągłego zaniepokojenia, odpychał od niej ludzi, po prostu ją dręczył, a źródło jego zachowania pozostawało nieznane. Tate starała się schodzić mu z drogi, ale wtedy on dręczył ją z jeszcze większą siłą. 

Tate wyjechała na rok do Paryża i wróciła do miasta po to, żeby skończyć ostatnią klasę szkoły średniej. Wróciła do miasta i szkoły, w której była pośmiewiskiem, przede wszystkim jednak wróciła do swojego domu, który stał zaledwie kilkanaście metrów od domu jej dręczyciela. Jednak Tate podczas wyjazdy nabrała dystansu do tych dziecinnych gierek i postanowiła przeżyć dobrze ostatni rok szkoły bez względu na wszystko w czym oczywiście cały czas przeszkadzał jej Jared. Tym razem jednak nie była potulną owieczką znoszącą kpiny i drwiny. Stała się silną i zdecydowaną kobietą, która postanawia walczyć o swoją godność, reputację i swoje życie. Nie jest to jednak takie proste. Jej dręczyciel wie o niej wszystko: zna jej sekrety, zna jej lęki, zna jej sposób myślenia i wie co zaboli ją najbardziej.

Dlaczego dziecięca przyjaźń zamieniła się w nienawiść? Dlaczego Jared prześladuje Tate bez wyraźnego powodu? Czy jest na to usprawiedliwienie?

Przetrwanie to najlepsza
 forma zemsty

Zacznijmy od tego, że ta powieść to NA i opiera się na dobrze nam znanym schemacie, o którym już kiedyś pisałam. Tak więc mamy ją (i ona jest ładna), mamy jego (i on jest przystojny), mamy ból, mamy problem, mamy pierwszą prawdziwą miłość i mamy wiele, wiele kłopotów, które główni bohaterowie muszą przezwyciężyć. Pomimo tego, że schemat w tej powieści jest wyraźnie widoczny autorce udaje się od niego miejscami uciec i robi to naprawdę skutecznie. 

Nie mam zamiaru ukrywać tego, że podeszłam do tej książki sceptycznie. Autorka czasem pozwala swoim bohaterom na doprawdy dziwne zachowania, które czasem wydają się po prostu nierealne. Wydaje się również, że bohaterowie mają również nierealne hobby. Co prawda nie mieszkam w Stanach, ale słyszeliście coś o tym, żeby dzieciaki miały tam drogie samochody i ścigały się na nielegalnych-legalnych wyścigach? Jakoś mi to tak dziwnie wygląda. I oczywiście wszyscy są mistrzami za kółkiem. 

Dobra, koniec żali...

Ale to, co w sobie tłumisz, 
tylko cię osłabia

Penelope Douglas ma całkiem przyjemny styl pisania. Powieść czyta się niezwykle szybko, a to w jaki sposób autorka opisuje emocje naprawdę zasługuje na uwagę. W środku książki jest monolog, który wygłasza główna bohaterka i cóż...jest naprawdę dobry.

Podobała mi się kreacja dręczyciela. Z początku w ogóle nie rozumiemy Jareda. Jego zachowanie jest zupełnie irracjonalnie, wydaje się, że dręczenie Tate nie ma żadnych podstaw. Jared zostaje nam przedstawiony jako totalny dupek, który rozsiewa plotki na temat Tate, straszy ją, a jednocześnie broni i pomaga kiedy wymaga tego sytuacja. To dosyć ciekawy bohater.

Co do Tate mam więcej wątpliwości niż sympatii do tej bohaterki. Autorka w bardzo dobry sposób nakreśliła jej emocje, które były motorem napędowym ich działań, ale bądźmy szczerzy bohaterka była rozchwiana, a jej zachowanie trochę pozbawione rozsądku. No, ale akurat co do tej postaci potraktujcie moją opinię w 100% subiektywnie. Jestem pewna, że będzie ona wzbudzać różne emocje.

Wczoraj trwa wiecznie.
 Jutro nigdy nie nadejdzie dla ciebie...

Powieść Dręczyciel miło zaskoczyła mnie lekkim stylem autorki, dobrze nakreślonymi uczuciami, ciekawym głównym bohaterem - Jaredem oraz tym, że autorce w wielu miejscach udało się uciec od schematu.

Za egzemplarz dziękuję Editio Red.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

CARPE DIEM

CARPE DIEM
Kliknij w obrazek, żeby dowiedzieć się więcej na temat fabuły.

ZAJRZYJ TUTAJ

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka