SPOTKANIE AUTORSKIE Sylwii Trojanowskiej


Wczoraj (9.02.2017 rok) w Starej Rzeźni w Szczecinie odbyło się kolejne spotkanie z Sylwią Trojanowską, poprowadzone przez panią Laurę Hołowacz. Dwie kobiety, dwie wspaniałe osobowości spotkały się w jednym miejscu i stworzyły cudowną atmosferę, dzięki której aż chciało się rozmawiać.

źródło

Tym razem spotkanie dotyczyło książki "Szept wiatru", która ukazała się 17 stycznia 2017 roku. Spotkanie odbyło się pod pięknym hasłem: Ślady Szczecina w powieści Sylwii Trojanowskiej "Szept wiatru". W ciągu całego spotkania czuć było atmosferę Szczecina dzięki prezentacji zdjęć Przemysława Budziaka - strona (warto zajrzeć :D).

źródło
Na spotkanie przyszło naprawdę sporo osób (niech mnie Sylwia poprawi, ale wydaje mi się, że jeszcze tylu czytelników naraz nie było). Kolejka po podpis była naprawdę długa i trzeba było pilnować swojego miejsca, żeby nie wylądować na jej końcu :)

źródło
Nie sposób streścić wspaniałej i klimatycznej rozmowy pomiędzy Sylwią Trojanowską i panią Laurą Hołowacz. Te dwie panie chyba naprawdę lubią ze sobą rozmawiać i to się czuje. Spróbuję jednak przytoczyć kilka ciekawszych tematów.

Spotkanie rozpoczęło się od "reklam" w wykonaniu pani Laury Hołowacz, która opowiedziała o historii Starej Rzeźni oraz o filmach, które w niej kręcono, np. Rzeźnik z Niebuszewa. O historii tego ciekawego budynku, jak i o samej jego nazwie możecie dowiedzieć się tutaj -> klik, chociaż suchy tekst nie zastąpi "reklam" w wykonaniu pani Laury.

źródło

Podczas spotkania Sylwia opowiedziała zarówno o tym w jaki sposób tworzy, jak rozwija się jej warsztat pisarski, a także o tym z jaką książką jest najbardziej związana. Wspomniała również o swoich planach na przyszłość.

Sylwia do pisania potrzebuje nastroju. Słucha muzyki filmowej, zapala świeczki i wchodzi w buty swoich bohaterów, żeby naprawdę poczuć ich oraz przede wszystkim ich emocje. Przyznała jednak, że potrzebuje coraz mniej czasu, żeby odpowiednio nastroić się do pisania i ma w tym większą wprawę niż podczas pisania pierwszego tomu swojej trylogii.

Na spotkaniu oczywiście padło pytanie o to kiedy Sylwia zamierza założyć własną Szkołę Latania. Odpowiadając na pytanie Sylwia zdradziła trochę informacji o projekcie dla diabetyków, nad którym pracowała. Każda z osób w nim uczestniczących miała do dyspozycji: lekarza, dietetyka, plan treningowy i oczywiście coacha. Projekt ten stanowił małą namiastkę Szkoły Latania. Myślę jednak, że przydałoby się coś większego. Być może Sylwia uruchomi kiedyś coś takiego w Szczecinie? Co prawda 22 piętro w pewnym budynku jest już zajęte, ale może zwolni się inne? :)



Sylwia podczas spotkania zdradziła, że tytuł "Szkoła Latania", to nie był jej pomysł, ale wydawcy. Mnie to osobiście zaskoczyło, gdyż uważam, że tytuł był naprawdę dobry.

Na spotkaniu padło również pytanie (no dobra samo nie padło, zadałam je ja :D) o to jak Sylwia czuła się w skórze ciotki Matyldy (swoją drogą ciotka Matylda urosła do rangi głównej bohaterki tego spotkania, gdyż pojawiała się podejrzanie często). Sylwia przyznała, że czuła się w jej skórze nadzwyczaj dobrze, gdyż tak skrajnie rozchwiana bohaterka to postać, którą pisze cię bardzo ciekawie. Sylwia wspomniała również o wątku przemocy domowej, który skupiał się wokół historii Zośki. Przyznała, że pisało jej się te sceny dobrze, ponieważ były bardzo realistyczne. Nie padła również odpowiedź na pytanie czy sami dajemy zgodę na przemoc wokół nas, gdyż na to każdy z nas sam powinien odpowiedzieć.

Wśród anegdotek z różnych spotkań pojawiła się te o stronie 217. Kto ma książkę pod ręką niech zajrzy :D Bardzo krótki rozdział z podejrzanie interesującą dla niektórych sceną.

Na spotkaniu rozmawialiśmy również o dwóch alternatywnych zakończeniach powieści "Szept wiatru". Jednak na blogu niebawem pojawi się również mój wywiad z Sylwią Trojanowską, w którym również o to pytam. Nic Wam więc nie zdradzę.

Jak podsumować to spotkanie? Miła atmosfera podszyta pozytywną energią. Naprawdę jeśli będziecie mieli okazję wpadnijcie kiedyś na spotkanie z Sylwią. Szczerze polecam :)
Z kolei po południu zajrzyjcie na fanpge bloga. Pojawi się konkurs, w którym będzie można wygrać "Szept wiatru". Książkę można czytać bez znania dwóch poprzednich tomów, ale ja podobnie jak pani Laura uważam, że lepiej tego nie robić i zacząć od pierwszego. 


Na komputerze znalazłam pamiątkę ze swojego pierwszego spotkania z Sylwią Trojanowską, również w Starej Rzeźni, na które zabłądziłam. Nie wiem jak można zabłądzić idąc prosto, w dodatku z jednej strony mając Odrę, ale jednak się da (Przysięgam napiszę kiedyś o swoim błądzeniu i to będzie bestseller. Nikt nie gubi się tak jak ja). Cieszę się jednak, że wówczas dotarłam :) Sylwia to naprawdę wspaniała osoba i warto poznać zarówno ją, jak i jej książki.

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)