Joseph Knox - SYRENY [PRZEDPREMIEROWO]

Ludzie mają wiele twarzy, ale nie tak łatwo je wszystkie dostrzec.

Po Syreny Josepha Knox'a sięgnęłam z czystej ciekawości. To sensacyjny debiut, po który sięgnie sporo czytelników. Autor poradził sobie całkiem nieźle i zaliczył udany start, ale to jeszcze nie jest bestseller, trochę potencjału się zmarnowało.


Tytuł: Syreny
Autor: Joseph Knox
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 15.03.2017 roku

Narkotyki. Prostytucja. Mafia. Zapamiętajcie te trzy słowa, bo będą Wam towarzyszyć przez cały czas trwania powieści.

Aidan Waits, to skompromitowany policjant, za którym nieustannie ciągną się błędy przeszłości. Waits dostaje prosty wybór - albo straci odznakę, albo wejdźmy w mroczny świat Manchesteru. Nie mając więc wielkiego wyboru zaczyna pracę pod przykrywką. 

Syreny kręcą się po pubach i knajpach w podejrzanych dzielnicach Menchesteru. Dla wtajemniczonych mają pod dostatkiem "ósemki". Brzmi niewinnie? Wiecie, że ósma litera alfabetu to "h"? A od litery "h" zaczyna się słowo "heroina", a to już nie brzmi niewinnie i wcale takie nie jest.

Waits ma trzy zadania: odnaleźć córkę ważnego polityka; rozwikłać zagadkę kobiety, która rozpłynęła się w powietrzu oraz znaleźć policjanta, który pracuje dla mrocznej strony tego miasta. 

Czy jednak wkroczenie w świat dealerów, narkotyków, kobiet, alkoholu, prostytucji, skorumpowanych policjantów oraz mafii, to dobry pomysł?


Nie wpuszcza nikogo, 
jeśli nie wie, kto to jest.


Autor całkiem zgrabnie zbudował klimat oraz poprowadził fabułę, ale nie wciągnęłam się w nią, chociaż trąciła sensacją. Miło mi się czytało powieść, ale mogłam się od niej oderwać. 

Minusem są dla mnie tytułowe syreny. Nie mam nic do samego wątku, który nazwałabym zgrabnie zbudowanym, ale chodzi mi o same nawiązanie do syren, średnio jak dla mnie się broni.


Przede wszystkim jednak książka została napisana, w jak na kryminał, specyficznej narracji. Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową. Czy to dobry wybór? I tak. I nie.

Z jednej strony możemy lepiej poznać głównego bohatera, który jest dosyć ciekawy. Kreacja policjanta, który zostaje praktycznie wyklęty i skazany na pracę pod przykrywką jest niezła. Autor jednak mógłby więcej jeszcze wspomnieć o przeszłości głównego bohatera, którą co rusz wtrąca. Bywało też tak, że główny bohater mnie irytował. Czasami podejmuje nie tyle niekonwencjonalne działania, co trochę irracjonalne albo totalnie nieprzemyślane.

Z drugiej strony w wyniku narracji pierwszoosobowej uciekają nam niektóre wydarzenia, w których nie bierze udziału główny bohater lub jest podczas nich nieprzytomny, a to minus.

Lubiłem się starzeć, bo każda sekunda oddalała mnie od dzieciństwa.

Powieść jest wielowątkowa, ale każdy z pobocznych wątków koresponduje z wątkiem głównym, którym są bez wątpienia narkotyki, ale nie tylko, bo w wątku głównym upchnęłabym też mafię.

Głównym tematem powieści jest mafia, która całkiem nieźle radzi sobie w mrocznym Menchesterze. Tutaj handel narkotykami oraz prostytucja to nic nowego, a jak coś nie wyjdzie pomogą skorumpowani gliniarze i zabawa zaczyna się od początku, a główni zainteresowani są nietykalni.

Plusem powieści jest niewątpliwie odwaga autora. Nie boi się pisać o trudnych tematach, a główny temat - narkotyki, ma również warstwę emocjonalną. Bohaterowie mogą być zagubieni, ale trudno orzec czy są dobrzy czy źli, sam Waits jest trudny w ocenie, a to tylko wzmogło moje zainteresowanie powieścią.


Odniosłem wrażenie, 
że nie mam przyszłości.

Co mogę powiedzieć na koniec o Syrenach? To naprawdę całkiem niezły debiut z wieloma pobocznymi wątkami, które kręcą się wokół wątku głównego - narkotyków i korupcji. Myślę, że autor ma talent i chociaż nie ustrzegł się błędów to zaliczył całkiem udany start. Mam nadzieję, że będzie się rozwijał, bo chętnie sięgnę po kolejną książkę.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)